Niezależne życie kulturalne Szczecina w semestrze zimowym tego roku zostało rozpoczęte kilkoma wspaniałymi wydarzeniami umiejscowionymi na mapie Centrum miasta. Jednym z nich była okazja do zażyłego obcowania z wokalną muzyką klasyczną podczas koncertu pieśni artystycznych z przekroju trzech różnych kultur zorganizowanego 3 października przez Profesorę Magdalenę Witczak w Domu Kultury 13 Muz. Koncert, podzielony na bloki, zestawił tradycyjną twórczość włoskiego kompozytora Giacomo Pucciniego z pieśniami Qing Zhu w języku chińskim oraz wybranymi polskimi utworami. Pieśni chińskie wykonała YingYing Cao, studiująca w seminarium doktoranckim Akademii Sztuki w Szczecinie pod kierunkiem prof. Witczak, natomiast akompaniament instrumentalny stanowiły subtelne interpretacje na fortepianie, za którym zasiadła mgr Olha Bila.

Koncert został podzielony na bloki ze względu na pochodzenie oraz nastrój utworów. Pierwszy blok został złożony z czterech wzniosłych pieśni Pucciniego (Avanti Urania, Terra e mare, Canto d’anime oraz Sogno d’or), a zakończony czułą kołysanką, której ostatnie tony zawisły w głębi przestrzeni sali koncertowej za sprawą przejmującego vibrato sopranistki YingYing Cao. Dojrzała barwa głosu artystki już na samym początku skutecznie opanowała uwagę słuchaczy utworem adresowanym do mitologicznej Greckiej muzy astronomii. Historie związane z powstaniem każdego z utworów wahają się od najbardziej uroczystych po przyziemne i osadzone w ludowej społeczności. Avanti Urania (Naprzód, Uranio!) rozpoczynająca pierwszy blok została przez Pucciniego zadedykowana żonie Markiza Ginori-Lisci, który poprosił kompozytora o pieśń na cześć chrzcin okazałego statku parowego o tej samej nazwie – stąd znaczące odniesienie do astronomii. Z drugiej strony, kołysanka Sogno d’or została napisana dla popularnego Włoskiego magazynu, później stając się podstawą dla wykonań kwartetu w operze La Rondine, a charakteryzuje ją pełna pieszczotliwych zdrobnień apostrofa do dziecka oraz prosta metaforyka pełna opiekuńczej miłości. Interpretacje YingYing Cao, pełne intencjonalnej dynamiki, wahały się od niemal rozedrganego patosu po opanowaną delikatność.

Drugi blok zawierał polskie pieśni Fryderyka Chopina (Życzenie, Moja pieszczotka) oraz Stanisława Moniuszki (Polna różyczka, Dalibóg) w wykonaniu prof. Magdaleny Witczak. Kontrast pierwszego bloku, którego odbiór ograniczał do afektu obcy język, z brzmieniem ojczystej poezji, migotliwej od radosnego wyrazu interpretacji, stał się punktum wieczoru. Magdalena Witczak prowadziła słuchaczy przez tę zmianę wywołującymi intensywne emocje precyzyjnymi zwrotami agogicznymi, czyniąc na nowo z dobrze znanych z polskiego domu piosenek ekscytujące doświadczenie. Nie sposób nie wspomnieć o bezbłędnej pewności siebie oraz ożywczej prezencji scenicznej, którą artystka wręcz prowadziła dialog ze publicznością. Oprócz mistrzowskiego głosu, swobodnie stosowanymi środkami aktorskimi wydobywała ze słuchacza szczere reakcje uśmiechu, rozbawienia czy nostalgii. Właśnie w momencie występu Magdaleny Witczak, spotkanie przepełniła odpowiednia mu atmosfera namacalnej obecności zażyłego w kulturze Polski ducha poezji śpiewanej.
Trzeci blok powrócił do Giacomo Pucciniego utworami Casa mia Casa mia, Inno A Diana, Inno A Roma, kontynuując dokonane w pierwszym cyklu włoskim przejście w naiwną uczuciowość ludowej piosenki, rozwijając jednak wątki mitologii oraz historii charakterystyczne z powrotem w stronę monumentalnych tonów. Casa mia, Casa mia to kolejny przykład utworu pisanego na potrzeby artykułu w magazynie, a konkretnie komercjalnego wywiadu z Edoardo De Fonsecą opowiadającym o jego licznych posiadłościach na sprzedaż. Ten kontekst daje wgląd w przeszłość kultury, w której reklama wykorzystywała folkową stylistykę na rzecz dotarcia do szerszej grupy odbiorców medium drukowanego. Pozostawiając zjawisko do osobistej oceny, warto jednak zwrócić uwagę na to odbicie znanych nam czasów oraz zabiegów w odległych dziejach. Taki zapis rzeczywistości, pojawiając się na współczesnym wydarzeniu skraca dystans między piedestałem historii a obecnymi doświadczeniami. Pieśni Inno A Diana oraz Inno A Roma oddają cześć boginii łowów, do których sam Puccini miał osobiste upodobanie, oraz potędze miasta Rzym. Zostały wykonane z tytułową chwałą, gromko i tryumfalnie przez YingYing Cao, która pozwoliła z przyjemnością dać się ponieść na co dzień skrywanym dramatycznym emocjom, charakterystycznym dla tradycji operowej. Cao charyzmatyczną intonacją prowadziła słuchacza przez mitologiczne historie, budząc wiarę i otuchę w sposób nieróżniący się znacznie od tryumfalnego przemówienia.
Oprócz tego, podczas koncertu wybrzmiały także pieśni Mieczysława Karłowicza – Pod jaworem oraz Pamiętam ciche, jasne, złote dnie. Ich treść traktuje o doczesnej, rozmarzonej tęsknocie za miłością i za dzieciństwem. Odśpiewane z delikatnością przez prof. Magdalenę Witczak, zyskały wyrazu romantycznego żalu. W trakcie segmentu pieśni Karłowicza najwyraźniej dało się także zauważyć gustowną siłę ciepłego brzmienia fortepianu, który intencjonalnym frazowaniem wspierał te subtelniejsze z utworów, za to dla najbardziej gwałtownych pieśni stanowił adekwatne tło.

Częścią kończącą koncert był segment pieśni chińskiego kompozytora Qing Zhu. Pojawiły się w nich charakterystyczne dla tradycyjnej azjatyckiej poezji metaforyczne odniesienia do roślin występujących w Chińskiej florze oraz nazwy geograficzne, które tak samo, jak kwiaty i zjawiska przyrodnicze niosą głębokie kulturowe symbole. Pieśni The branches are red with blossoms, Regret we didn’t meet sooner, The Great River Flows East oraz I Live at the Source of the Yangtze River należą do wczesnych chińskich utworów wokalnych. Regret we didn’t meet sooner zawiera odwołanie do się na chińskiego idiomu oznaczającego poczucie bardzo silnej więzi z drugą osobą od pierwszego spotkania. The Great River Flows East jest oparte na wierszu Su Shi, który wyraził w nim swój lament dwa lata po wygnaniu do Hangzhou za poglądy polityczne. W 1919, na rok przed ukończeniem przez Qing Zhu studiów w Niemczech, w jego ojczyźnie wybuchły studenckie demonstracje 4 maja. Rok później, podczas wakacji na wsi kompozytor, wraz z przyjacielem, w burzliwą noc wypłynął małą łódką na pobliskie jezioro. Wrócił do domku w euforii. Wsłuchując się w odgłosy grzmotów i szum sosen, wpadł na pomysł instrumentalnego motywu do utworu. Po nocy kontemplacji usiadł przed fortepianem, dokonał niewielkich zmian w wierszu Su Shi i ułożył go do melodii pieśni wykonanej podczas szczecińskiego koncertu. Niesłychanie interesujący wgląd we wrażliwość i głęboką poetykę tradycyjnej liryki oraz muzyki chińskiej był możliwy na lokalnej scenie kulturowej tylko dzięki współpracy prof. Magdaleny Witczak oraz seminarzystki YingYing Cao, wzajemnemu zainteresowaniu, a także szukaniu podobieństw w różnicach. Znane polskiemu słuchaczowi brzmienie opery zostało zupełnie przekształcone w chwili odbioru pod wpływem obecności złożonych tonów języka chińskiego oraz rozpoznawalnych dla tradycyjnej muzyki chińskiej akcentów muzycznych. Myślą stojącą za realizacją wydarzenia było zanurzenie odbiorcy w afektywnym potencjale instrumentu, jakim jest ludzki głos. Zastosowanie przekroju kulturowego oraz nastrojowego w doborze utworów zdecydowanie dowiódł, że ten potencjał u sedna pozostaje tak samo zrozumiały i potężny, niezależnie od znajomości języka czy kręgu kulturowego.

Miejsce koncertu również zostało fantastycznie dobrane do charakteru spotkania. Sala Kominkowa w Domu Kultury 13 Muz o wysokich, dekoracyjnych sufitach jest pełna złocistych zdobień na ścianach i szmaragdowo-czerwonych akcentów, a jednocześnie kameralna — to kilka rzędów miejsc, z artystą na wyciągnięcie ręki. Tak zaaranżowane miejsce świetnie sprzyja osobistemu odbiorowi poezji. Śpiew operowy, kojarzący się większości z ogromnymi scenografiami oraz pysznymi kostiumami, tego wieczoru przybrał wymiar intymny, poruszający w sposób bezpośredni, odzierający z onieśmielenia. Spotkanie zostało w przystępny i zrozumiały sposób poprowadzone przez prof. Magdalenę Witczak, a kompozycja całego cyklu pięciu bloków została skonstruowana ze świadomością nastrojów poetyckich, spajając aż siedemnaście utworów muzycznych z różnych części świata w jedną zróżnicowaną, acz spójną narrację skupioną na przekazywaniu delikatnych emocji z pomocą efemerycznego nośnika ludzkiego głosu.

Relacja i zdjęcia: Alicja Kamiński-Szuper
Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne teksty!
Przeczytaj również: Słone lato – recenzja
Przeczytaj również: Diagnoza społeczeństwa w serialu Rezerwat
Przeczytaj również: Kapitan Ameryka: Nowy, wspaniały świat MCU?
Przeczytaj również: W pokoju obok- recenzja
Przeczytaj również: O czym mówią przedmioty – kilka słów o rekwizycie w Mów do mnie!
Przeczytaj również: Andor sezon 2 – czyli dojrzała opowieść o rozkwicie rebelii
Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!
✨ recenzje książek
✨ recenzje filmów
✨ recenzje płyt
✨ relacje ze spektakli teatralnych
✨ artykuły o sztuce
✨ recenzje komiksów
✨ nowinki technologiczne
Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:
✨ angielski
✨ francuski
✨ niemiecki
✨ ukraiński

