Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2025/07/8074603_1.3.jpg
    [1] => 500
    [2] => 740
    [3] => 
)
        

Popularnym tytułem ostatnich lat jest horror Mów do mnie!. Reżyserskie duo (bracia Philippou, twórcy kanału RackaRacka w serwisie Youtube) zaadaptowało na duży ekran znaną historię o zgubnym użytkowaniu przeklętego przedmiotu, czyniąc to jednak w angażujący, oryginalny i dopracowany formalnie sposób. Obraz spotkał się z ciepłym przyjęciem. Wśród lęków, które film mógł metaforyzować, przywoływano najczęściej obawy związane z rosnącym uzależnieniem od mediów społecznościowych. Sami twórcy wśród inspiracji do historii wymieniają viral’owy materiał, ukazujący nastolatków, którzy bardziej od udzielenia pomocy koledze w niebezpiecznej sytuacji, zainteresowani byli zarejestrowaniem owego zdarzenia na swoich urządzeniach [1]. W poniższej krótkiej analizie filmu, uwaga zwrócona zostanie na aktanta powieści: zastygłą w złowieszczym geście, figurkę ręki.

Przedmioty w filmach grozy

Warto wpierw zastanowić się, dlaczego przedmioty odgrywają znaczącą rolę w życiu człowieka. Ludzie pragną wierzyć, iż posiadają kontrolę nad własnym życiem. Przekonanie o stabilności fundamentów istnienia, pozwala mierzyć się z wszelkimi trudami codzienności. Niemożność sprawowania władzy nad najbliższymi aspektami rzeczywistości wywołuje lęk i niepewność przed nieznanym [2]. Inni ludzie są źródłem nieustających zagrożeń – ze swym życiem wewnętrznym i tajemnicami, opierają się poznaniu. Przedmioty za to, zdają się idealne do podtrzymania kontroli. Są praktyczne, milczące. Można je otworzyć, rozpruć, dosłownie zajrzeć „pod podszewkę”. Jeśli okażą się nietrwałe, pozwalają się zastąpić. Projektowane do spełniania ściśle określonych funkcji: „(…) jawią się nam jako spolegliwe i znajome. Możemy im ufać” [3]. Nie są w stanie zdradzić swych właścicieli – w każdym razie, nie powinny.

Podejrzenia, co do złowieszczej agendy bliskich rzeczy, wypełzają na wierzch: „Ukryta i złowroga «działalność» przedmiotów staje się jednym z istotniejszych tematów grozy” [4]. Horrory wypełnione są przedmiotami. Rzeczy są przypadkowo znajdywane, wydobywane z głębi ciemnych zakamarków, wędrują z rąk do rąk. Czasem bohater gubi się w ich gąszczu, poszukując odpowiedzi. Nieraz świadomie unicestwia sam siebie, by doświadczyć ich mocy. Często przedmioty zwabiają ludzi wizją szczęścia, by już nigdy nie oddać ich światu z powrotem.

Widzowie obserwowali na dużym ekranie wiele tragedii, które aktorem pierwszoplanowym mianowały przeklęty obiekt np. demoniczną lalkę (chociażby Anabelle z uniwersum Obecności), nawiedzony artefakt (chociażby przedmiot z serii Hellraiser), opętaną rządzą mordu maszynę (samochód z Christine), zabójczą grę planszową (kultowy Jumanji lub Diabelska plansza Ouija). Jak zauważa Magdalena Kempna-Pieniążek, przedmioty w horrorach pozwalają się wyodrębnić na dwie kategorie: „(…) niektóre rekwizyty skrywają swój potencjał pod pozorami zwyczajności, cierpliwie oczekując na przebudzenie, inne chętnie prezentują się w świetle reflektorów, z miejsca obwieszczając swoją niezwykłość” [5].

Przedmiot w Mów do mnie!…

…leży na przecięciu „niezwykłości” i „zwyczajności”. Konotuje relikwie uczestniczące w obrzędach religijnych i nietrudno go sobie wyobrazić zalegającego wśród dziesiątek innych egzotycznych bibelotów na targach staroci, ale z drugiej strony można go uznać za na wskroś współczesny wyrób, stojący na półce entuzjasty sztuki współczesnej. Jego liminalność objawia się nie tylko na płaszczyźnie wizualnej. Jeden z bohaterów wysuwa podejrzenie, iż we wnętrzu figury znajduje się prawdziwa (zabalsamowana) ludzka ręka. Tym samym, przejrzystość między skrajnie różnymi porządkami – światem ludzkim i światem przedmiotów – ulega niepokojącemu rozmyciu. Groza rekwizytu z Mów do mnie! nie tkwi oczywiście tylko wyłącznie w osobliwym kształcie i nieznanym materiale, z którego został stworzony. Ujawnia on przerażającą zależność ludzi od przedmiotów i niewyobrażalną siłę tych drugich w kształtowaniu życia pierwszych.

Używanie dóbr materialnych jest najpowszechniejszą formą uczestnictwa w życiu społecznym [6]. Człowiek, który nie korzysta z rzeczy quasi nie istnieje. Protagonistka filmu braci Philippou jest praktycznie niewidzialna dla większości swych rówieśników. Zdruzgotana niedawną śmiercią matki, nie będąc w stanie porozumieć się z ojcem, pragnie poczucia przynależności do wspólnoty. Wystarcza jedno użycie przeklętej ręki, by Mia znalazła się w centrum zainteresowania wśród nowych kolegów i koleżanek. Gdyby relacja ludzi i przedmiotów przynosiła same korzyści, film mógłby skończyć się tym pozytywnym akcentem. Niestety, związek ten może szybko przerodzić się w destruktywne uzależnienie. Człowiek tworzy przedmioty, więc przedmioty wytwarzają człowieka [7] – często nie da się przewidzieć rezultatów tego „sprzężenia zwrotnego”. Nietrudno zauważyć podczas oglądania filmu, że każda pozytywna więź Mii z innymi, wskutek użytkowania rzeźby, ulega przerwaniu. Dziewczyna stopniowo wycofuje się ze świata, w finale zostaje dosłownie z niego usunięta (jest wysoce prawdopodobne, że została wepchnięta pod rozpędzony samochód przez własną przyjaciółkę). Ten sam przedmiot, który miał pozwolić jej zostać włączonym do zbiorowości, przyczynia się do nieodwracalnego wyalienowania jej z niej.

Mroczna strona nowych technologii

Protagonistka pozostaje nieświadoma w kwestii toksyczności relacji, jaka wytworzyła się między nią a przeklętą figurą, również z innych przyczyn. Jednostka we współczesnym społeczeństwie nieustannie mierzy się z doświadczeniem tymczasowości (np. w odniesieniu do jej pozycji społecznej czy zawodowej) [8]. Przedmioty zagłuszają egzystencjalne obawy, dając poczucie zakotwiczenia w efemerycznej codzienności. Mia, prócz zagubienia w sferze kontaktów międzyludzkich, nie potrafi zracjonalizować samobójstwa matki. Lekarstwa na traumę psychiczną dziewczyna upatruje w nostalgii. Wielokrotnie odtwarza nagrane telefonem filmy, na których widzi pełną życia, roześmianą rodzicielkę. Łaknie zapewnień, iż śmierć opiekunki była tragicznym wypadkiem i właśnie to otrzymuje od nawiedzonego rekwizytu.

Przeklęta ręka to – jakkolwiek komicznie to zabrzmi – udoskonalony wariant iphone’a bohaterki. Oferuje całkowicie immersyjne doświadczenie: Mia nie tylko obserwuje obraz ukochanej matki, ale wchodzi w interakcje z jej projekcją, słysząc od „hologramu” kojące kłamstwa. Przedmiot zapewnia jej komfort, roztaczając wizję wydarzeń odpowiadającą pragnieniom bohaterki. Owa wizja zakleszcza dziewczynę w stagnacji, uniemożliwia przepracowanie żałoby, miast tego oferuje poczucie bezpieczeństwa, ucieczkę od rzeczywistości, która uległa trwałemu odkształceniu.

Działanie rzeźby z Mów do mnie! ilustruje nasilające się żądania ludzi, by przedmioty spełniały wszystkie ich potrzeby, zanim jeszcze ci zdążą je zwerbalizować. Obecnie, zainteresowaniem cieszy się: „wszystko, co «inteligentne» i «smart»: domyślające się naszych intencji, poprawnie interpretujące, wybiegające krok przed, przewidujące każde nasze następne posunięcie” [9]. Rodzi się pytanie, kiedy przebiega cienka granica między ułatwianiem życia a całkowitym pozbawieniem użytkownika autonomii?

Mów do mnie!
Kadr w filmu “Mów do mnie!”

Człowiek w świecie przedmiotów

Dyskursy opisujące relację ludzi i rzeczy zwracają uwagę na zjawisko „uciałowienia” przedmiotów, czyli zrośnięcia się ze sferą życia do tego stopnia, iż codzienne funkcjonowanie bez nich przestaje być możliwe [10]. Przedmiot w Mów do mnie! zdaje się egzemplifikacją tej tezy. Jak już wcześniej wspomniano, bohaterowie spekulują, czy wewnątrz ceramicznej powłoki naprawdę nie ma ludzkiej ręki – można to odczytać jako ekstremalnie dosłowne przełożenie „uciałowienia” przedmiotu do języka filmu. Ważniejszy jest jednak fakt, że Mia traci zdolność współbycia z innymi ludźmi. Przemoc doświadczanych wizji przenosi się do realności, w konsekwencji protagonistka krzywdzi osoby z najbliższego otoczenia, cementując swoje wykluczenie poza wspólnotę. Rozgraniczenie na to, co ludzkie i nie-ludzkie, podział na rzeczywistość empiryczną i symulakry, ulegają całkowitemu rozmyciu. W finale człowiek zostaje całkowicie zaanektowany przez przedmiot – skazany na trwanie w limbo i pozbawiony podmiotowości, włączony w proces użytkowania tejże rzeczy.

Konkluzje

Oczywiście, motyw destruktywnej cyborgizacji człowieka przewijał się w innych tekstach: przykładem jest wspomniany w początkowych akapitach film Christine [11]. Mów do mnie! obrazując współczesne zjawiska (uzależnienie od medium Internetu), należy do obszernego grona obrazów komentujących wpływ świata materialnego (i pochodnych od niego alternatywnych rzeczywistości) na kształt egzystencji ludzi.

Bibliografia

1 Jedną z inspiracji był filmik krążący na platformie Snapchat – trójka chłopaków eksperymentowała z narkotykami, gdy stan jednego z nich się znacznie pogorszył, pozostała dwójka, miast powiadomić służby, zaczęła wszystko nagrywać (21:58) → Talk to Me Directors Danny & Michael Philippou | SXSW 2023, https://www.youtube.com/watch?v=k35ekt5PoSg, [dostęp: 2.06.2025].

2 K. Olkusz, O grozie i postgrozie. Dyskursy – konwencja – estetyka, <https://academic-journals.eu/pl/download?path=%2Fuploads%2FZm9sZGVycHVibWVkaWE%3D%2Fdocuments%2Fpp-7-1.pdf>, [dostęp: 2.06.2025], s. 29.

3 T. P. Bocheński, Czy „o przedmiotach nigdzie się nie mówi”? Narzędzia, produkty, obiekty, rzeczy – i ich oblicza (w czterech przyczynkach), <https://www.wiele-kropek.pl/wp-content/uploads/2019/07/mprzedm-bochenski.pdf>, [dostęp: 2.06.2025], przypis 33, s. 19.

4 K. Olkusz, jw., s. 29.

5 Magdalena Kempna-Pieniążek, Fetysze,rekwizyty,symbole. Znaczenie przedmiotów w kinie gatunkowym (i nie tylko), <>, [dostęp: 2.06.2025], s. 7.

6 M. Krajewski, Przedmiot, który uczłowiecza…, <https://www.nck.pl/upload/archiwum_kw_files/artykuly/4._marek_krajewski_-_przedmiot_ktory_uczlowiecza.pdf>, [dostęp: 2.06.2025], s. 49.

7 Tamże, s. 44.

8 K. Olkusz, jw., s. 51.

9 T. Kozłowski, Przedmiot jak człowiek, człowiek jak przedmiot, czyli między uprzedmiotowieniem a uczłowieczaniem, <https://tomaszkozlowskiblog.wordpress.com/wp-content/uploads/2018/03/odra_przedmiot-jak-czc582owiek-czc582owiek-jak-przedmiot.pdf>, [dostęp: 2.06.2025], s. 4.

10 Tamże, s. 3.

11 Motyw cyborgizacji, jeszcze bardziej niż w filmie, widoczny jest w pierwowzorze literackim. W książce Christine pozwala na zintegrowanie kierowyc-użytkownika ze swym „ciałem” (dzieje się tak w przypadku Rolanda Le Baya). Funkcjonowanie nawiedzonego samochodu przyrównać można do dysku twardego, który kopiuje i przechowuje informacje. Zachowanie protagonisty powieści oddaje uwikłanie współczesnego człowieka, który wchodzi w wielopoziomowe interakcje z wytwarzanymi przezeń maszynami. → J. Henry Hornby, Stephen King’s Possession Machines “Agency Panic” in Christine and The Tommyknockers, University of Agder, 2013, <https://uia.brage.unit.no/uia-xmlui/bitstream/handle/11250/139304/James%20Henry%20Hornby%20Oppgave.pdf?sequence=1>, [dostęp: 2.06.2025], s. 21.

Recenzja: Barbara Dutkowska
Zdjęcia: materiały prasowe

Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne teksty!

Przeczytaj również: Czasoprzestrzeń pamięci – film “Dahomey” pod lupą
Przeczytaj również: Drugi sezon Squid Game – między rzeczywistością i fikcją
Przeczytaj również: Andor sezon 2 – czyli dojrzała opowieść o rozkwicie rebelii
Przeczytaj również: Film „Wąwóz” – gdy miłość rodzi się w cieniu tajemnicy
Przeczytaj również: Ballerina – film z uniwersum Johna Wicka – recenzja
Przeczytaj również: 15 seriali, które ukształtowały dzieciństwo – magia, przyjaźń i przygody z Disney Channel
Przeczytaj również: Dziewczyna z igłą – baśń o samotności i przetrwaniu

Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!

recenzje książek
recenzje filmów
recenzje płyt
relacje ze spektakli teatralnych
artykuły o sztuce
recenzje komiksów
nowinki technologiczne

Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:

angielski
francuski
niemiecki
ukraiński

Sprawdź naszą ofertę wolontariatu – dołącz do naszej ekipy i buduj z nami Portal Proanima.pl!

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści