Nie zdobyła wielkiej, ogólnopolskiej choćby, sławy. Mówiąc szczerze, prawdopodobnie niewiele osób w jej rodzinnym mieście będzie w stanie powiedzieć o niej cokolwiek… A jednak zdecydowana większość, przynajmniej tych rdzennych, mieszkańców będzie znała jej spuściznę. Naturalnie mowa o Placydzie Bukowskiej – a tym rodzinnym miastem jest oczywiście Białystok.
Placyda Bukowska – wileńskie początki i powrót do domu
Choć urodziła się w Białymstoku, to pierwszy miejscem, gdzie jej talenty artystyczne mogły rozkwitać było znajdujące się wówczas w granicach Rzeczpospolitej Wilno. Pochodziła z rodziny, która nie mogła pozwolić sobie na wykształcenie wszystkich siedmiorga dzieci, jednak dostrzegając drzemiący w niej potencjał, rodzice zdecydowali się zapewnić jej wykształcenie. W Białymstoku uczyła się w Państwowym Gimnazjum im. Księżnej Anny z Sapiehów Jabłonowskiej. Po ukończeniu tej szkoły opuściła miasto, by udać się na dalsze kształcenie. W tym celu na studia wyjechała właśnie do wspomnianego tu Wilna, gdzie na Uniwersytecie Stefana Batorego w latach 1929-1936 studiowała na Wydziale Sztuk Pięknych.

To właśnie tam po studiach pracowała, początkowo w Spółdzielni Pracy Artystów Wileńskich, przyjmując pierwsze zlecenia i tam również poznała swojego przyszłego męża, architekta Stanisława Bukowskiego. Poznali się zresztą podczas współpracy na polu zawodowym. Po ślubie mieli zamiar zadomowić się w Wilnie na dobre, zakupując działkę, na której miał stanąć ich dom. Dziejowe zawieruchy są jednak nieubłagane i wojna i jej tragiczny dla wschodnich Kresów dawnej Polski finał zmusił młode małżeństwo do opuszczenia Wilna. Zdecydowali się zamieszkać w rodzinnym mieście Placydy, gdzie mieli znacząco przysłużyć się odradzającemu się z gruzów grodowi nad Białą.
Placyda Bukowska po wojnie
Powojenny Białystok podnosił się powoli ze zgliszczy – architekt był więc tu nieodzowny, więc dla Stanisława Bukowskiego pracy nie brakowało. Nie zabrakło jej również dla Placydy, wszakże kto jak nie artystka może upiększyć stawiane na nowo miasto i wlać w nie duszę i charakter. Plany zawodowe nie zawsze szły jednak w parze z życiem prywatnym.
Artystka, która po wojnie zaczęła w Białymstoku uczyć Szkole Sztuk Plastycznych w roku 1950 urodziła syna, Andrzeja, który urodził się obarczony wadą genetyczną – zespołem Downa. Przez kolejne 8 lat poświęciła się opiece nad synem.
Jej późniejsza praca twórcza była powiązana w znacznym stopniu z pracą jej męża, gdzie dodawała od siebie wiele ze swego talentu. Tak było w przypadku rozpoczętej jeszcze przed wojną budowy kościoła św. Rocha – brała udział w pracach zespołu zajmującego się urządzeniem wnętrza oraz otoczenia świątyni, a także zaprojektowała witraż, który do dziś możemy podziwiać w stropie kościoła. W tę pracę zaangażowana była aż do drugiej połowy lat 60. ubiegłego stulecia.

Końcówka dekady to natomiast prace nad projektami płaskorzeźb do nowopowstającego kościoła na białostockich Dojlidach. Kościoła, który zresztą został zaprojektowany przez jej męża. Wielokrotnie współpracowała również ze Stanisławem przy powstawaniu świeckiej architektury w mieście. Swego czasu jednym z bardziej rozpoznawalnych jej dzieł był neon znajdujący się na hotelu Miejskim (obecnie hotelu Cristal). Jeden z pierwszych w mieście, przedstawiał Damę Kameliową – wizerunek kobiety z kieliszkiem martini w ręku. Pozostawał na swoim miejscu do pierwszej dekady XXI wieku, gdy został zdjęty z powodu remontu i już nie wrócił na swoje miejsce.
Dziedzictwo Bukowskiej
Placyda Bukowska nie doczekała się wielkiego rozgłosu dla swojej twórczości. W trakcie jej życia odbyły się jedynie trzy wystawy jej twórczości. Pierwsza w roku 1961 w Muzeum Okręgowym w Białymstoku, gdzie przedstawiono jej prace malarskie i rysunki. Kolejna w 1965 roku podczas Wystawy Czterech Województw w Lublinie. Ostatnia 1969 roku w Białymstoku, gdzie prezentowano jej prace w drewnie. Po jej śmierci jednak jeszcze nie raz przypomniano sobie o pewnej białostockiej artystce i jej pracach.
Bukowska zmarła 1974 roku na atak serca, pięć lat później zmarł jej mąż. Ich niepełnosprawny syn, Andrzej, również został zapamiętany jako wiecznie radosny, podróżujący komunikacją miejską Andrzejek. Niewielu jednak wie, że jego rodzicami było dwoje zasłużonych dla miasta i jego współczesnego wyglądu ludzi. Z perspektywy mieszkańca Białegostoku warto o nich jednak pamiętać, bo zapisali się na trwałe w estetyce miasta, której dzieła państwa Bukowskich dodają urody. Choć jej najbardziej rozpoznawalne dzieła związane są z architekturą autorstwa jej męża, to pozostawiła po sobie także wiele indywidualnych prac malarskich, które zasługują na to, by je odkryć na nowo.
Artykuł: Sebastian Bachmura
Zdjęcia: Wikipedia
Artykuł powstał w ramach projektu “Ludowe inspiracje. Nowe opowieści z Podlasia”. Projekt realizowany jest w ramach KPO. GRANTY 2025. A2.5.1: Program wspierania działalności podmiotów sektora kultury i przemysłów kreatywnych na rzecz stymulowania ich rozwoju.
Przeczytaj również: Alfons Karny – rzeźbiarz, którego portrety zachwycają do dziś
Przeczytaj również: Jan Klemens Branicki i jego niezwykłe inwestycje na Podlasiu
Przeczytaj również: Gwara Podlaska – symfonia słów z krainy lasów i pól
Przeczytaj również: Józef Kazimierski i jego spuścizna. Odkrywca Podlasia zza biurka
Przeczytaj również: Izabela Branicka – białostocka mecenas kultury
Przeczytaj również: Wersal niedoszłego króla – hetman Jan Klemens Branicki w Białymstoku

