Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2026/01/03-1.jpg
    [1] => 640
    [2] => 437
    [3] => 
)
        

Nie każda kariera rozwija się przy blaskach fleszy. Ta konkretna rozwijała się również wbrew krytykom, którzy zdawali się nie dostrzegać rosnącej popularności. Choć twórczość Janusza Laskowskiego największy rozgłos zyskiwała lata temu, to artysta do tej pory pozostaje aktywny – i wciąż cieszy się zainteresowaniem fanów.

Początki kariery

Pierwsze lata życia spędził wraz z rodziną w Związku Sowieckim, bo tam właśnie znajdowała się jego rodzinna miejscowość, Pożarki. Urodzonego w 1946 Jana Adama (bo takie rzeczywiście imiona nosi Laskowski) zastał tam nowy układ granic, powstałych po dopiero co zakończonej wojnie. Do Polski repatriował późno, bo dopiero w 1957 roku.

Swoją przygodę z muzyką rozpoczął już po przybyciu do kraju, w latach 60., wraz z zespołem Ananasy w Białymstoku. Z kolei 1967 roku stworzył swój własny zespół, Dacyty. To wówczas rozpoczęła się rosnąca fala jego popularności. Zasłynął jako „król płyt pocztówkowych”, bo jego twórczość była wydawana na pocztówkach muzycznych i w ten sposób docierała do słuchaczy, którzy chętnie sięgali po muzyczne wydawnictwa Laskowskiego. Jak sam jednak później twierdził – niewiele na tym komercyjnym sukcesie zyskał, wzbogacili się natomiast producenci pocztówek, tak pożądanych przez ówczesnych melomanów.

Od pocztówek na wielką scenę

To właśnie wtedy powstał jeden z największych przebojów, czyli „Beata z Albatrosa”. Tytułowa Beata doczekała się nawet własnej ławeczki i pomnika pod restauracją Albatros w Augustowie. Piosenka powstała podczas wakacji, które Laskowski spędzał wówczas z kolegami właśnie w tej znanej w regionie miejscowości wypoczynkowej. Kim natomiast była tytułowa Beata? Cóż, wciąż tego nie wiemy i już prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy, choć bardziej dociekliwi podpowiadają, że istnieją pewne poszlaki wskazujące na to, że była jedną z kelnerek pracujących wówczas w lokalu. Dziś, choć pozostaje anonimowa, dzięki muzykowi znają ją wszyscy.

W latach 70. Janusz Laskowski pojawiał się również w programach radiowych, choć jego twórczość nie była zbyt chętnie emitowana, niezależnie od jego, powiedzmy, „ludowej” popularności. O rozbieżności w ocenach najlepiej świadczy występ w Opolu w 1977. Tam Laskowski zdobył nagrody dziennikarzy oraz publiczności, jednak jury konkursowe oceniło go jednoznacznie negatywnie. Piosenką, którą wówczas wykonywał były „Kolorowe jarmarki” – ten sam utwór kilka lat później wykorzystała Maryla Rodowicz, robiąc na festiwalu w Sopocie furorę. Przebój znany jest do dziś, choć nie każdy pamięta, kto był jego prawdziwym autorem.

Jego piosenki zapewniły mu złotą oraz diamentową płytę, a sam artysta występował na scenach całej Polski, a także poza granicami, gdzie grał dla polskiej publiczności. Jednak kolejne dekady to zmierzch jego wielkiej popularności. Muzykę rozrywkową zdominował nurt disco polo, choć w latach 90. powstał głośny przebój „Świat nie wierzy łzom”, a sam Laskowski koncertuje do dziś. W 2017 wystąpił gościnnie na płycie hip-hopowej formacji Steel Banging.

Janusz Laskowski – twórca ludowy?

Czasy muzyki ludowej w tradycyjnym znaczeniu już dawno minęły. Choć w pewnym sensie jest ona wciąż żywa, to jednak nie pełni ona tej roli co dawniej. Nie ma dla niej większego miejsca w wiejskich domach, ludzie nie zbierają się już na wspólme muzykowanie. Znajduje ona swoją niszę raczej w kultywowaniu dziedzictwa i tożsamości, choć trzeba przyznać, że znajdą się współczesne zespoły folkowe, które potrafią w atrakcyjny sposób przedstawić tradycyjne melodie dawnej wsi, a wyświetlenia na Youtube to podkreślają (jak choćby w przypadku zespołu Rokiczanka).

Czy zatem muzyka ludowa w tym codziennym, „użytkowym” sensie umarła? Nie do końca, bo jej rolę w pewnym sensie pełni muzyka rozrywkowa. Już w tym znaczeniu Janusz Laskowski staje się współczesnym artystą ludowym. Zwłaszcza jeśli porównamy ten rozdźwięk między popularnością wśród słuchaczy, a krytycznym podejściem muzycznych ekspertów, zarzucających zbytnią kiczowatość muzyki i tekstów. Jeśli spojrzymy na te teksty, znajdziemy tam nostalgię za tym co było i chyba właśnie tym Laskowski „kupuje” swoich sympatyków. Ta prostota i nostalgia, która wręcz bije z jego twórczości wydaje się być kluczem do popularności.

Bez wątpienia Janusz Laskowski jest swoistym symbolem. Symbolem muzyki zupełnie innej od dominując obecnie muzyki pop, która często również stawia na muzyczną prostotę, ale jednak w o wiele innych sensie. Współczesny twórca stara się dotrzeć do odbiorcy najczęściej prostą, chwytliwą melodią, która łatwo wpada w ucha i szturmuje listy przebojów. Janusz Laskowski jest muzykiem z innej epoki i z innym pomysłem na swoją twórczość – ten pomysł z pewnością wciąż cieszy się zainteresowaniem tych, którzy pamiętają czasy jego szczytowej popularności. Jednak co z innymi? Współpraca z młodymi twórcami, czy pojawiające się w internecie przeróbki jego piosenek wskazują, że sentyment do Janusza Laskowskiego i jego muzyki w jakiś dziwny sposób przechodzi z pokolenia na pokolenia i choć oczywiście jest to nieco niszowa popularność, to jednak „Kolorowe jarmarki” wciąż gdzieś w oddali brzmią w głowach. I może właśnie tak jak za tymi jarmarkami tęsknimy czasem za Januszem Laskowskim.

Opinia: Sebastian Bachmura
Zdjęcia: http://www.laskowskijanusz.pl/

 

Artykuł powstał w ramach projektu “Ludowe inspiracje. Nowe opowieści z Podlasia”. Projekt realizowany jest w ramach KPO. GRANTY 2025. A2.5.1: Program wspierania działalności podmiotów sektora kultury i przemysłów kreatywnych na rzecz stymulowania ich rozwoju. 

 Przeczytaj również:  Alfons Karny – słynny rzeźbiarz z Białegosotku
Przeczytaj również:  Placyda Bukowska – odbudowała Białystok i uczyniła go pięknym
 Przeczytaj również:  Józef Kazimierski i jego spuścizna. Odkrywca Podlasia zza biurka
  Przeczytaj również:  Jan Klemens Branicki i jego niezwykłe inwestycje na Podlasiu
Przeczytaj również:  Izabela Branicka – białostocka mecenas kultury 
Przeczytaj również:  Gwara Podlaska – symfonia słów z krainy lasów i pól

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści