“Bez seksu proszę” Alistaira Foota i Anthony’ego Marriotta to uporządkowany chaos; to prosty schemat podany w wysublimowanej formie; to żart osadzony w stereotypach, z którego mimowolnie się śmiejemy – niezmiennie już od 50 lat. Na przestrzeni tego czasu farsa z West Endu zdążyła pojawić się na deskach teatrów dziesiątek krajów – ostatnio zaś na scenie krakowskiego Teatru Variété. Co się stanie, gdy klasyka gatunku komediowego zawita na scenę muzyczną? Zapraszamy do zapoznania się z relacją z premiery najnowszej sztuki w reżyserii Janusza Szydłowskiego.

Bez seksu proszę
fot. Ł. Popielarczyk

No Sex Please, We’re British

Oryginalny tytuł sztuki już w pewnym zakresie oddaje klimat, towarzyszący jej procesowi twórczemu. Wskazuje on bowiem na krytykę pruderyjności Brytyjczyków w kontekście dokonującej się rewolucji seksualnej. Tematyka nie jest więc śmieszna sama w sobie – to sposób jej ujęcia ma bawić widza. Twórcom udaje się to z nawiązką… wcześniej jednak kilka słów o samej fabule.

Peter Hunter – dyrektor jednego z oddziałów banku – jest na wskroś poprawnym człowiekiem. Marzy o wielkiej karierze, wobec czego myśl o jakimkolwiek skandalu, który mógłby nadszarpnąć jego reputację, przyprawia go o dreszcze. Peter jest też świeżo upieczonym małżonkiem. Wraz z żoną – Frances – długo nie cieszą się jednak poślubną sielanką. Na przeszkodzie stają im zawodowe obowiązki Petera, którego biuro mieści się piętro poniżej ich nowego lokum. Nie pomagają też wizyty jego matki – Eleanor, która dobrze odnajduje się w nowym mieszkaniu młodych, a raczej należałoby rzec – aż za dobrze. Okoliczności te są jednak niczym wobec kolei zdarzeń, mających dopiero nastąpić.

Prawdziwy test odporności psychicznej bohaterów następuje bowiem wraz z dostawą pewnej przesyłki, w której, zamiast zamówionego skandynawskiego szkła, bohaterowie odnajdują… materiały pornograficzne. Co wyniknie z tego zamieszania? – Odpowiedź uzyskać można w Teatrze Variété w czerwcu tego roku.

Bez seksu proszę
fot. Ł. Popielarczyk

Farsa na scenie musicalowej

Gatunek farsy po swoich wzlotach i upadkach w zakresie odbioru wydaje się ponownie wracać do łask. Wyraz temu daje nie tylko jego pojawienie się na scenie Teatru Variété, ale też zainteresowanie, z jakim się spotyka.

Wystawienie go w odsłonie muzycznej było marzeniem samego reżysera, a zarazem dyrektora Teatru – Janusza Szydłowskiego. On sam spektakl określa mianem “partytury”, podkreślając wagę, jaką w kreacji ogólnego wrażenia odgrywają rytm, melodia i barwa zespołu. Wystawiając sztukę, tekst potraktowano bowiem jak muzykę, która scala poszczególne partie i pozwala na przepływ emocji.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że większość artystów, jakich można spotkać podczas spektaklu, dysponuje doświadczeniem musicalowym. Pozwala to na wykreowanie zupełnie nieznanej dotąd jakości i wytworzenie niepowtarzalnych wrażeń po stronie odbiorcy.

Bez seksu proszę
fot. Ł. Popielarczyk

Jednocześnie musicalowa scena nie narzuca sztuce dobrze znanej jej formy – choreografia działa w tym przypadku w służbie treści, sama pozostając w cieniu. Jest ona obecna w sprawności ruchów, w zgodności sekwencji, w niezaburzonym przebiegu zdarzeń. Jarosław Staniek – jeden z choreografów – podczas konferencji prasowej poprzedzającej premierę wskazał, że o jego powodzeniu będzie świadczyła niedostrzegalność jego pracy po drugiej stronie sceny. Jeżeli widz bawi się dobrze podczas spektaklu, oznacza to dobrze wykonane zadanie. Biorąc pod uwagę entuzjazm na widowni w dniu premiery, cel ten został w pełni osiągnięty.

Bez seksu proszę
fot. Ł. Popielarczyk

“Pęd muzyczno-ruchowy”

W istotę farsy wpisane jest tempo, któremu podporządkowane są prawdopodobieństwo oraz wszelkie relacje przyczynowo-skutkowe. Tylko niezawodność poszczególnych elementów może sprawić, że osiągnięty zostanie pożądany efekt końcowy – niepostrzeżone wyrwanie widza ze sfery logiki i postawienie go wobec obrazu, którego do końca nie rozumie, a który go zadziwia.

Bez cienia wątpliwości należy stwierdzić, że “Bez seksu proszę” w wykonaniu artystów Teatru Variété spełnia najwyższe oczekiwania w tym zakresie. Ilość tekstu i ruchu scenicznego, z którym tym przyszło się zmierzyć, jest bowiem prawdziwym testem profesjonalizmu. To detale takie jak płynność otwierania i zamykania drzwi, przerzucania paczek czy opuszczania rolet świadczą o prezentowanym poziomie przygotowania.

Bez seksu proszę
fot. Ł. Popielarczyk

Widzowie zaproszeni zostali do spojrzenia na efekt wielu miesięcy pracy skompresowanej do dwóch godzin seansu, podczas którego wszystko “grało” – tylko tyle i aż tyle. To ich beztroska i naiwna wiara w przebieg zdarzeń są najlepszą miarą jakości scenicznej.

Kilka słów o twórcach

Praca nad “Bez seksu proszę” była okazją do zderzenia pokoleń na deskach jednej sceny. To też możliwość zespolenia wysiłków rodzimych artystów oraz tych, którzy z Teatrem współpracują po raz pierwszy. Wszyscy oni, wykazując się własną inwencją, ale też wzajemnie się inspirując i nastrajając, stworzyli zespół o niepowtarzalnej barwie.

fot. Ł. Popielarczyk

Kiedy mowa o zespole, nie można zapominać też o tych, którzy działają za kulisami, a których efekty pracy przemawiają w ich imieniu. Na szczególną uwagę zasługuje scenografia, dzięki której możliwe stało się zbudowanie wszechobecnego w sztuce napięcia. Co nietypowe, to właśnie z pozoru prozaiczne drzwi, okna i schody odgrywały niebagatelną rolę w sztuce, zaskakując, stopniując emocje czy domykając jej poszczególne sceny. Trudno nie pochylić się też nad kostiumami – szczególnie tymi Eleanor, które (niekiedy dosłownie) olśniewają widza. Warto również wspomnieć o muzyce, wraz z “Satisfaction” The Rolling Stones, które w dniu premiery porwało niejednego w wir tańca.

Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko przedstawić samych twórców:

● Autorzy: Anthony Marriott i Alistair Foot
● Reżyser: Janusz Szydłowski
● Tłumaczenie: Krystyna Podleska i Anna Wołek
● Scenografia i kostiumy: Anna Sekuła
● Choreografia: Jarosław Staniek i Katarzyna Zielonka
● Produkcja muzyczna i udźwiękowienie: Ignacy Matuszewski
● Asystentka reżysera: Barbara Garstka

Bez seksu proszę
fot. Ł. Popielarczyk

Obsada:
● Peter Hunter: Marek Nędza / Adrian Budakow
● Frances Hunter: Barbara Garstka / Aleksandra Konior-Gapys
● Eleanor Hunter: Katarzyna Galica
● Brian Runnicles: Dominik Mironiuk / Kamil Krupicz
● Leslie Bromhead: Marcel Wiercichowski / Piotr Urbaniak
● Nadinspektor Paul: Zbigniew Kosowski / Karol Wolski
● Pan Needham: Krzysztof Jędrysek / Karol Wolski
● Susan: Katarzyna Chorzępa
● Barbara: Anita Szydłowska

Spektakl wystawiany jest na deskach Teatru Variété na przestrzeni czerwca 2021 roku.

Tekst: Lily of the Valley

🟧 Przeczytaj: Teatr Rozrywki prezentuje: “Piekło i Raj” wg Jaromira Nohavicy (Recenzja)
🟧 Przeczytaj: Czy poezja Zbigniewa Herberta wciąż jest aktualna?
🟧 Przeczytaj: Teatrze, tęsknię za tobą!

Udostępnij:

FacebookTwitter


2021 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Scroll Up
Skip to content