Teatr Rozrywki w Chorzowie zaprezentował premierę, która miała miejsce 29 maja 2021 roku na Dużej Scenie teatru. Piekło i Raj to spektakl muzyczny stworzony na podstawie pieśni Jaromira Nohavicy. Reżyser, Krzysztof Prus, stworzył sztukę innowacyjną. Zupełnie różną od prezentowanych na deskach Teatru Rozrywki, który słynie m.in. z hucznych musicali czy kameralnych przedstawień na Małej Scenie.

Teatr Rozrywki
fot. Artur Wacławek

Pisząc o spektaklu, w którym kluczową rolę odgrywa muzyka Nohavicy, warto bliżej przedstawić ową personę. Jaromir Nohavica to czeski bard, kompozytor i poeta. Występuje już z powodzeniem ponad 40 lat, choć nie ma wykształcenia muzycznego. Nie przeszkadza mu to w byciu kultowym artystą. Jest także samoukiem gry na gitarze, skrzypcach, flecie i heligonce. Podbija serca czeskich i polskich fanów, śpiewając o własnych problemach i miłości, która w jego utworach zwykle jest powodem powstawania problemów. Porusza trudne tematy, otaczając je nutą humorystyczną.

Teatr Rozrywki
fot. mat. prasowe

Kto w piekle, a kto w raju?

Postać Everymana, kojarzona często z lekcjami polskiego i Procesem Franza Kafki, to osoba, na której miejscu mógłby być każdy. Nie poznajemy jego cech charakteru czy szczegółów z życia. O bohaterze, w którego rolę wcielił się Jarosław Czarnecki, wiemy jedynie, iż jest mężczyzną w średnim wieku, którego życie nie oszczędzało. Pewnego dnia odkrywa, że jego egzystencja nie ma sensu. Cóż więc zrobić z takim życiem — trzeba się napić. Po wizycie w barze, zasypia w swym domu i przeżywa w nim koszmary życia jeszcze raz. Jednak inaczej niż w życiu, nie jest z problemami sam. Pomaga mu Anioł (Marta Tadla), Diabeł (Kamil Franczak) i Śmierć (Zuzanna Marszał). Przywodzi to na myśl powieść Charlesa Dickensa, tylko zamiast duchów, dzięki którym skąpiec z Opowieści wigilijnej ulega przemianie, mamy Everymana i postacie, które pomagają mu dostrzec, to co w życiu ważne. Co ciekawe, to już od widza zależy jakie wartości odczyta, jakie uzna za warte uwagi i z jakimi (i czy w ogóle) się utożsami. To w nas jest tytułowe piekło i raj.

Teatr Rozrywki
fot. Artur Wacławek

Utwory Nohavicy nie są tutaj tłem czy dodatkiem, a całą kwintesencją spektaklu. Wybrzmiewały jeden po drugim, nadając bardziej emocjonalny czy humorystyczny ton. Całość grana była na żywo przez wybitny zespół muzyczny Teatru Rozrywki, do czego widzowie przedstawień wystawianych na tej scenie, są już przyzwyczajeni. Pieśni Nohavicy, zgrabnie łączą się w całość, jednocześnie zostawiając widzowi pełną swobodę w interpretacji. Czy postanowi odczytać teksty jako coś zabawnego, wręcz groteskowego, co jest wynikiem zbyt dużej ilości wypitego alkoholu, a może całkiem odwrotnie, jako przygnębiający i depresyjny obraz zagubionego człowieka? W jednej scenie widać jak Everymanowi, pijąc raz za razem kolejny kieliszek wódki, trzęsą się ręce. Coraz bardziej i bardziej, co może wskazywać na pewne uzależnienie od alkoholu.

Teatr Rozrywki
fot. Artur Wacławek

Nawet jego „kompanii” są zdziwieni ilością alkoholu, jaką bohater w siebie wlewa. Jarosław Czarnecki w sposób brawurowy zagrał postać, która, z pozoru, powinna nosić uniwersalne cechy, a więc i być niewyróżniająca się. Tutaj, choć strój wskazuje na zwykłego człowieka, nie odznaczającego się jakoś specjalnie, Everyman jest bohaterem, o którym trudno będzie zapomnieć. Nie tylko ze względu na głos, ale i emocje, jakie Jarosław Czarnecki przelał na postać.

Ile Nohavicy w chorzowskim Everymanie?

Jaromir Nohavica mówi otwarcie o byciu „niepijącym alkoholikiem”, powstał nawet film Rok diabła, w którym przedstawiona jest „Nohavicowa teoria góry alkoholowej”, według której każdy człowiek wspina się, pijąc, po zboczu swej własnej góry. Wszystko jest dobrze, gdy się pod tę górę idzie. Gorzej jednak, gdy dojdzie się do szczytu i zaczyna się staczać. Nic więc dziwnego, że motyw uzależnienia zostaje przedstawiony również w owym spektaklu. Diabeł kusi do dalszego picia, Anioł powstrzymuje, a Śmierć … jest właściwie połączeniem tych dwóch postaci. Jednocześnie zachęca do grzechów, ale i zaleca ostrożność. Śmierci jest wszystko jedno, jakiego wyboru dokona bohater, w końcu i tak będzie jej.

Teatr Rozrywki
fot. Artur Wacławek

Anioł czy Diabeł?

Marta Tadla z mocnym, anielskim głosem oraz Kamil Franczak, śpiewający bardziej z pazurem, idealnie wpasowali się w swoje role. Jak to Anioł i Diabeł, przekomarzali się i byli całkowitym przeciwieństwem. Anioł delikatny i ostrożny, Diabeł natomiast nonszalancki i pełen luzu. Nie przeszkodziło to jednak w stworzeniu zgranego duetu i wyśpiewywaniu razem wspaniałych songów. W pamięć szczególnie zapada jedna scena, w której owe postacie, stojąc po dwóch stronach sceny, w blasku reflektorów, naprzemiennie wyśpiewują utwór. Środek sceny nie pozostaje jednak pusty, bo tam odbywa się prawdziwy taniec śmierci.

Teatr Rozrywki
fot. Artur Wacławek

Mówiąc o Śmierci, nie sposób nie wspomnieć o Zuzannie Marszał, która oprócz bycia odtwórczynią roli, stworzyła także całą choreografię do spektaklu. Nie są to więc tylko wyuczone czy odwzorowane ruchy, lecz jej własna interpretacja tańca, od klasyki po flamenco. Ruch sceniczny Zuzanny Marszał wpasował się idealnie w klimat Piekła i Raju. Raz zmysłowy i delikatny, wpasowujący się w klimat raju, innym razem ostry, w stylu flamenco, mający oddać atmosferę piekła. Pokazuje to również, jak bardzo naładowane metaforycznie jest całe przedstawienie.

Scenografia w spektaklu jest dość skromna, jednak jest to jak najbardziej na plus. Zbyt duża ilość elementów na scenie mogłaby przytłoczyć i zaburzyć dobry odbiór produkcji. Mamy więc tylko łóżko oraz knajpę, pełną trunków. Elementy są ruchome i zgrabnie zmieniane przez aktorów, w zależności od potrzeb. Co ciekawe, w niektórych scenach postacie siedzą tyłem do widowni. Ich twarze widać dzięki umieszczonymi nad ladą baru lustrami. Nie jest to częsty zabieg w teatrze, gdzie raczej aktorzy są skierowani w stronę publiczności. W tle wyświetlane są obrazy Pawła Wróbla ze zbiorów Muzeum Śląskiego w Katowicach oraz Erwina Sówki ze zbiorów Muzeum Historii Katowic, które są odwzorowaniem przemyśleń i wizji Everymana.

Teatr Rozrywki
fot. Artur Wacławek

Piekło i Raj Krzysztofa Prusa

Piekło i Raj przenika między jawą a snem, rzeczywistością a wyobraźnią, jest płynne i pełne alegorii. Jest nie tylko dla fanów twórczości Nohavicy, ale i dla osób, które lubią odkrywać głębie przekazu. Widz dostaje 85-minutowe przedstawienie i już od niego zależy czy w momencie opadnięcia kurtyny zakończy tę przygodę, czy może zechce doszukać się coraz to nowych interpretacji. Na pewno jednak, jeśli nie znał wcześniej Nohavicy, sięgnie po jego twórczość.

Natalia Zoń – studentka Kultur Mediów. Miłośniczka teatru, a szczególnie musicali. Pasjonatka książek i dobrej muzyki.

PS Ze względu na tymczasowo zawieszone próby do premiery oraz panujące obostrzenia, twórcy są zmuszeni wyznaczyć nowe terminy spektakli: 29 i 30 maja oraz 5 i 6 czerwca.

🟧 Przeczytaj: Teatrze, tęsknię za tobą!
🟧 Przeczytaj: Być albo nie być artystą – kto artystą jest, a kto nie?
🟧 Przeczytaj: Sztuka w przestrzeni publicznej

Udostępnij:

FacebookTwitter


2021 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Scroll Up
Skip to content

Rejestrując się zgadzasz się z naszą Polityką prywatności, a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie bezpłatnych biuletynów. W dowolnym momencie możesz zrezygnować z subskrypcji klikając w link na dole każdego biuletynu.