Jeśli masz dobrą relację z ojcem – nie oglądaj tego filmu

Żartuję. Chciałam złapać chwilę Twojej uwagi, bo to naprawdę wartościowy film do obejrzenia.
Joachim Trier, reżyser przyznający się do swojej duńsko-norweskiej wrażliwości, zaproponował nam coś, co na Festiwalu w Cannes 2025 zostało uhonorowane Grand Prix. To nie przypadek. Wartość sentymentalna (oryginalny tytuł Affeksjonsverdi) to 133 minuty czystej, przejmującej opowieści o rodzinie, sztuce i tym, co zostaje, gdy zawiedzie nas życie.
Film Triera, którego scenariusz napisał wspólnie z Eskim Vogtem, nosi ślady współpracy z polską kompozytorką Hanią Rani – muzyka tu nie tylko dopełnia, ale stanowi nieodłączną część duszy tego dzieła.
W głównych rolach zobaczymy Renate Reinsve (Norę – aktorkę, której ojciec chce zaproponować rolę w swoim filmie, oraz Ingę Ibsdotter Lilleaas (Agnes) – historyczkę z własną rodziną, dla której powrót ojca oznacza zaburzenie tego, co udało jej się zbudować.
Stellan Skarsgård jako Gustav – ich ojciec, niegdyś znany reżyser – wraca po latach nieobecności. Towarzyszy mu również Elle Fanning w roli Rachel – hollywoodzka gwiazda, którą Gustav zatrudnia zamiast swojej córki.
Rachel zmienia wszystko, co zdawało się ustalone, wprowadzając do tego małego skandynawskiego świata nieco American glamour.
To międzynarodowa produkcja. Szwedzko-norwesko-niemiecko-francusko-duńska, która trafiła do polskich kin 27 lutego 2026 za sprawą M2Films. Czy to przypadek, że otrzymała 9 nominacji do Oscara 2026?
Zdecydowanie nie.
Relacje z ojcem są często tematem tabu. O tym się nie mówi otwarcie – albo po prostu się nie chce mówić. Uznajemy, że pewne rzeczy „miały prawo się wydarzyć” i żyjemy, jakby nic się nie stało.
Przyznam szczerze, że na początku nie rozumiałam tego filmu. Podobne odczucia miała moja towarzyszka.
Rozumiem, że chcieli nam przybliżyć sylwetkę głównej postaci, ale po zakończeniu filmu dalej nie rozumiałam tego wstępu – dlaczego się dusi? Czego się boi? Dlaczego nie chce wyjść na scenę i mówi, że nie da rady?
A no właśnie. A gdy już wychodzi na scenę, to wszystko jest idealnie, jak ryba w wodzie.
Może chodziło o to, żeby nas wprowadzić w temat wielkich emocji, które zawładnęły głową Nory – przynajmniej tak to zrozumiała moja koleżanka. Ja dalej nie rozumiem.
Więc obie bałyśmy się, że nie będziemy rozumieć tego filmu. Jednak im dalej w las, tym bardziej puzzle się układały w całość, a kropki się łączyły.
To nie jest film do „puszczania w tle”, który i tak będziemy rozumieć, bo jesteśmy wielozadaniowi. Tu trzeba się skupić i nic nie robić w międzyczasie, bo na chwilę odwrócisz wzrok i już nie wiesz, co się dzieje.
Nie mam o to pretensji. Nie pamiętam, kiedy ostatnio „musiałam użyć mózgu” podczas oglądania jakiegoś filmu, aby go zrozumieć. Dlatego wielkie brawa z mojej strony za zmuszenie do myślenia.
„Na co żeś ty mnie zabrała, teraz będę o tym myśleć!” – podsumowała moja kinowa towarzyszka.
Idąc na ten film nie do końca wiedziałyśmy, o czym będzie. Niewątpliwie miło się zaskoczyłyśmy. Było wmieszanych kilka metafor, które wprost mówiły, o co chodzi, ale trzeba było najpierw chwilkę pomyśleć, aby je zrozumieć.
Co mnie najbardziej poruszyło
W głębi duszy chciałam najbardziej w tym filmie zobaczyć postać ojca. Co czuje? Co robi? Co tak naprawdę siedzi mu w głowie, gdy nikt nie patrzy?
Cierpi. Zatapia smutki w alkoholu i dzwoni w stanie nietrzeźwym do córki z nadzieją, że ich relacja ulegnie poprawie.
A wiecie, co w tym było najlepsze? Co z resztą jest normą w prawdziwym życiu – przy rodzinie i innych ludziach był innym człowiekiem. Nikt by się nie domyślił.
Jak już wspomniałam, chciał zrealizować nowy projekt, córka nie zgodziła się zagrać głównej roli, więc zaczął współpracę z Rachel. (nawet kazał jej się do niej upodobnić – przefarbowała włosy)
Jednak ona zrozumiała, że to nie ona powinna zagrać tą rolę. Tylko jego córka. To o niej – i ona to zrobi najlepiej.
Oczywiście nie gniewał się o to, bo wiedział, że to prawda, i chciał tego samego.

Sztuka zamiast obecności
W życiu nie potrafił dać swoim córkom nic – ani gestów, ani uczuć, ani poczucia bezpieczeństwa. Ale w scenariuszu do swojego filmu? Tam napisał wszystko, co powinien był im powiedzieć. To była jego spowiedź.
Moment, którego nie zapomnę
Pamiętam ciągle jeden moment – miała się odbyć premiera spektaklu, w którym grała Nora. Ojciec powiedział jej siostrze, że przyjdzie.
Powiedział, ale nie przyszedł.
Po przedstawieniu czułam jej ból – dosadnie i mocno. Super, że wszyscy jej gratulują i doceniają, ale zabrakło dla niej jednych gratulacji, a bardziej – obecności jej ojca.
Już po jej przygnębionej minie wiedziałam, o co chodzi. Od samego początku widzimy, jaką bitwę toczy każdego dnia. Jak popada w coraz większy mrok – i wcale się z tym nie kryje.
Po prostu stawała prosto i robiła, co musiała, aby przetrwać.
Warto wyjaśnić jedną rzecz. Nora była już aktorką, ale teatralną – nie filmową. Gustav wprost mówił: nienawidzę teatru, scenerii i kiepskich kostiumów. Dlatego nie przychodził na jej występy. Albo przychodził, ale tylko na chwilę, bo „wypada”.
A jednak zawsze widział w niej coś, czego nie dostrzegał nigdzie indziej. Pośród całej tej teatralnej otoczki, której po prostu nie tolerował – ona była dla niego najlepsza.
Od początku znał jej potencjał.
Czy finalnie córka zgodziła się zagrać w jego filmie? Nie powiem Ci tego. Wybierz się na film i sam się przekonaj.
Czy to film dla każdego?
Nie.
Film nie da Ci łatwych odpowiedzi. Jeśli czekasz na pełną jasność – nie znajdziesz jej tutaj. Ale jeśli potrafisz żyć z niedopowiedzeniami i pytaniami – to jest dla Ciebie.
Celowo nie wspomniałam o innych aktorach i wątkach, chciałam się skupić na tym, co dla mnie było najważniejsze – zarazem nie chcąc zdradzić za dużo.
Recenzja: Wiktoria Abramczyk
Zdjęcia: materiały prasowe
Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne teksty!
Przeczytaj również: Rycerz siedmiu królestw – recenzja książki. Co lepsze, książka czy serial?
Przeczytaj również: „Chcę więcej” – filmowa lekcja cyberbezpieczeństwa
Przeczytaj również: Zwierzogród 2 – gdzie podziały się gady i płazy?
Przeczytaj również: Chopin, autorytety i filmowe rozmowy. Zamość zanurzył się w Alchemii Kina
Przeczytaj również: CAPO – recenzja filmu. Kiedy zacierają się granice
Przeczytaj również: Metropolis Fritza Langa – zapiski z 20. Święta Niemego Kina
Przeczytaj również: Together – recenzja filmu. I, że cię nie opuszczę…bo cię zaabsorbuje…
Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!
✨ recenzje książek
✨ recenzje filmów
✨ recenzje płyt
✨ relacje ze spektakli teatralnych
✨ artykuły o sztuce
✨ recenzje komiksów
✨ nowinki technologiczne
Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:
✨ angielski
✨ francuski
✨ niemiecki
✨ ukraiński

