Serial Gra o tron obejrzałem czterokrotnie. Przeczytałem wszystkie pięć tomów sagi Pieśń lodu i ognia. Sięgnąłem również po Ogień i krew, a potem obejrzałem serial powstały na podstawie tej historii – Ród smoka. Teraz nadszedł czas na Rycerza Siedmiu Królestw. Jak George R. R. Martin napisał tę historię? Czy książka jest lepsza od serialu? Poznajcie perspektywę ogromnego fana serii.
Rycerz siedmiu królestw – historia i bohaterowie
Rycerz siedmiu królestw – to brzmi pompatycznie. Sama historia tej książki jednak taka nie jest. Pieśń lodu i ognia oraz Ogień i krew opisują wydarzenia „wielkie”. Wojenne starcia rodów, w których giną tysiące żołnierzy – do tego przyzwyczaiła nas Gra o tron. Rycerz siedmiu królestw to natomiast książka skupiona na historii zwykłego rycerza, Duncana, żyjącego około sto lat przed wydarzeniami z Gry o tron.

George R.R. Martin – Rycerz siedmiu królestw
Nie uświadczymy tu skakania między kontynentami ani wczuwania się w perspektywę dziesiątek bohaterów. Zamiast tego towarzyszymy jednemu rycerzowi oraz jego giermkowi. Nie znaczy to jednak, że historia nie zahacza o tematykę wielkich rodów. Zahacza – i to bardzo – jednak w sposób, powiedzmy, oddolny. Jako czytelnik jesteśmy obok wielkiej gry, trochę zerkając na nią jak przez uchylone drzwi, nie będąc w jej centrum.
Głównymi bohaterami są sir Duncan oraz jego giermek – Jajo. Mają oni urzekającą dynamikę relacji. Momentami są wobec siebie uszczypliwi, co bywa zabawne; czasem troszczą się o siebie, a innym razem walczą w swojej obronie. Patrzy się na nich trochę jak na rodzeństwo, choć to, co działa tu szczególnie dobrze, to właśnie pewnego rodzaju nieoczywista nierówność między nimi. Czytając o ich przygodach, nie zawsze wiadomo, kto ma wyższy status – rycerz czy giermek, a może zwykły rycerz czy książę Jajo?
Tym bardziej intrygujące jest to, że poszczególne postacie zostały świetnie napisane. Duncan okazuje się bohaterem znacznie bardziej złożonym, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Choć z pozoru przypomina trochę Don Kichota zakochanego w rycerskich ideałach, szybko okazuje się, że jest o wiele bardziej skomplikowaną postacią. To samo dotyczy Jaja – o czym czytelnik przekonuje się niedługo po jego poznaniu.
Rycerz siedmiu królestw, Gra o tron, Ogień i krew – co najlepsze?
Porównując Rycerz Siedmiu Królestw do klasycznej Pieśń lodu i ognia, widać zarówno wiele podobieństw, jak i różnic. Wydaje się jednak, że zarówno elementy zachowane, jak i te zmienione nie sprawiają, że historia Dunkana staje się w jakikolwiek sposób gorsza. Jest raczej nieco inna, wyróżniająca się, ale zachowuje wiele istotnych cech, które sprawiają, że książki George R. R. Martin są tak cenione przez czytelników.
Autor mistrzowsko opisuje realia przypominające średniowiecze, świetnie kreuje bohaterów oraz rody, z których pochodzą, a także ich relacje i zależności. Ma również ogromny talent do przedstawiania intryg politycznych i ich konsekwencji – często w postaci konfliktów i bitew. Także w Rycerzu Siedmiu Królestw znajdziemy charakterystyczne detale świata Martina: sitowie rozłożone na podłodze czy bohaterów popijających ale w karczmach.

Uniwersum Pieśni lodu i ognia, Georga R.R. Martina
Historia wydaje się lżejsza niż w przypadku innych książek osadzonych w tym uniwersum, jednak nadal znajdziemy tu sporo brutalności i brudu – ponownie typowych dla stylu Martina. Jeśli ktoś przeczytał klasyczną sagę, znaną z serialu Gra o tron, i zastanawia się, po którą książkę sięgnąć dalej – Rycerza Siedmiu Królestw czy Ogień i krew – to pod względem stylu pisania historia Dunkana wydaje się bliższa głównej sadze i zdecydowanie bardziej przystępna w czytaniu.
Jeśli więc ktoś po obejrzeniu serialowych adaptacji – takich jak Gra o tron czy Ród smoka – zastanawia się, którą książkę przeczytać jako pierwszą, poleciłbym właśnie Rycerza Siedmiu Królestw. Wybierając tę pozycję, można zapoznać się ze stylem pisarskim Martina, nie czując jednocześnie przytłoczenia ogromną liczbą wątków i bohaterów, co dla części czytelników bywa wyzwaniem w Pieśni lodu i ognia.
Nie polecałbym natomiast zaczynać od Ognia i krwi. W tej książce Martin posługuje się specyficzną formą narracji, stylizowaną na kronikę historyczną. Taki sposób prowadzenia opowieści bywa trudniejszy w odbiorze i wymaga od czytelnika nieco większej cierpliwości.
Rycerz siedmiu królestw – książka czy serial?
Trzeba przyznać, że zarówno książka Rycerz Siedmiu Królestw, jak i jej serialowa adaptacja są bardzo przystępne w odbiorze. Odcinki – choć trwają około 50 minut – mijają bardzo szybko, a po każdym skończonym epizodzie od razu ma się ochotę na kolejny. Podobnie jest z lekturą książki. George R. R. Martin posługuje się tu stosunkowo prostym i przejrzystym językiem – prawdopodobnie najbardziej przystępnym spośród wszystkich jego książek osadzonych w tym uniwersum. Dzięki temu strony czyta się szybko, a przewracanie kolejnych kartek nie nuży czytelnika.
Warto też zaznaczyć, że tempo akcji jest stosunkowo szybkie. Nieraz to, co w serialu zajmuje kilka czy nawet kilkanaście minut, w książce opisane jest na zaledwie pół strony. Biorąc pod uwagę, że historia pierwszego sezonu mieści się na około stu stronach, w tekście można znaleźć wiele dodatkowych szczegółów – także takich, które nie pojawiły się w serialu. Mimo to ekranowa adaptacja jest bardzo wierna oryginałowi: pozostaje spójna i nie przekształca znacząco wydarzeń opisanych przez Martina.
Trudno więc jednoznacznie stwierdzić, co jest lepsze – książka czy serial. Trzeba jednak przyznać, że serial bardzo dobrze oddaje wydarzenia przedstawione w książce. Jednocześnie warto podkreślić, jak sprawnie Martin operuje językiem. Książkę czyta się naprawdę dobrze i wydaje się, że nawet ktoś, kto wcześniej nie miał do czynienia z tego rodzaju literaturą, bez większego problemu odnajdzie się w tej historii.
Tym, co może szczególnie zachęcić fanów serialu do sięgnięcia po książkę, jest fakt, że właśnie w niej można poznać dalsze losy bohaterów – Jaja i Duncana – opisane z typową dla Martina dbałością o szczegóły i charakter postaci.

Rycerz Siedmiu Królestw to naprawdę bardzo dobrze napisana książka – prawdopodobnie nawet nieco lepsza od serialu, choć obie wersje stoją na bardzo wysokim poziomie. Nie wynika to wyłącznie z faktu, że jestem dużym fanem całego uniwersum stworzonego przez Martina. Nie każdą jego książkę poleciłbym każdemu czytelnikowi – niektóre są znacznie trudniejsze w odbiorze. Rycerz Siedmiu Królestw wydaje się jednak najbardziej przystępną z nich. A przy tym wciąż pozostaje naprawdę świetną historią. Z tego względu – zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Rycerz siedmiu królestw – informacje o książce
- Data wydania: 2026 rok (polska edycja)
- Autor: George R. R. Martin
- Tytuł oryginału: A Knight of the Seven Kingdoms
- Tłumaczenie na polski: Michał Jakuszewski
- Wydawnictwo (Polska): Zysk i S-ka
- Gatunek: fantasy
- Data pierwszego wydania w Polsce: 2014 (różne wydania późniejsze)
- Liczba stron: ok. 357–412 (zależnie od wydania)
- Forma: zbiór trzech opowiadań / minipowieści
- Cena okładkowa: 49,99 zł
- Cena okładkowa (wydanie ilustrowane): 74,99 zł
Opinia: Paweł Skarzyński
Zdjęcia: Paweł Skarzyński
Przeczytaj również: Silmarillion, czyli opiwieści z dawnych dni | Opinia
Przeczytaj również: Paradoks globalizacji – warto przeczytać. Dani Rodrik
Przeczytaj również: Zapomniany horyzont – recenzja książki postapo
Przeczytaj również: Mentalność zwycięzcy – recenzja
Przeczytaj również: Psychocybernetyka. Zasady kreatywnego życia
Przeczytaj również: Sami Tom 8 – Piękny i groźny oniryzm

