Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2025/05/zapomniany-horyzont-opinia-recenzja.webp
    [1] => 500
    [2] => 375
    [3] => 
)
        

Jak wygląda świat, w którym technologia nie ocaliła człowieczeństwa, lecz je pogrzebała? „Zapomniany Horyzont. The Electric State” to niezwykła podróż przez zrujnowane Stany Zjednoczone, gdzie postapokaliptyczne krajobrazy, ciche refleksje i piękne ilustracje tworzą przejmującą opowieść o samotności, pamięci i naturze człowieka.

Zapomniany horyzont – o czym jest

Książka Zapomniany Horyzont. The Electric State opowiada historię Michelle, która wraz z młodym Skipem podróżuje po Stanach Zjednoczonych. Gdybym jednak zakończył opis na tym zdaniu, nie oddałbym nawet w jednym procencie wyjątkowości tej książki, dlatego warto rozbić na czynniki każde jego słowo.

Zacznijmy od końca, czyli od Stanów Zjednoczonych. Cała fabuła toczy się w postapokaliptycznej rzeczywistości, pełnej gruzów tego, co niegdyś było codziennością. Michelle przemierza kraj, który wygląda na zupełnie zrujnowany. Jest to pokłosie wojny, która doprowadziła do upadku USA, a być może również człowieczeństwa. W odwiedzanych przez bohaterów miejscach nadal widać zgliszcza nowoczesnych technologii oraz przedmiotów, które niegdyś były używane przez miliony ludzi, a dziś są opuszczone. Wiele robotów nadal działa, a ich wygląd potrafi wywołać różne emocje – strach, śmiech, a czasem zadumę. Ludność zamieszkująca postapokaliptyczne Stany Zjednoczone wydaje się zepsuta – zarówno przez to, jak wyglądała rzeczywistość przed wojną, jak i przez sam jej przebieg oraz skutki. Są to ludzie bardzo nieludzcy – wielu z nich używa gogli VR i zdaje się, że to tam odnajdują resztki dobroci. W świecie, w którym naprawdę żyją, tego dobra brakuje.

zapomniany horyzont opinia recenzja
Simon Stålenhag – Zapomniany horyzont

Teraz przejdźmy do Michelle. Jest ona główną bohaterką i narratorką opowieści. Choć formalnie jest nastolatką, z biegiem historii czytelnik dowiaduje się, że ma za sobą wiele trudnych doświadczeń, co wpływa na jej dojrzałość i przemyślenia. Michelle jest świetnym narratorem – nie tylko doskonale opisuje wygląd zniszczonych Stanów Zjednoczonych i celnie punktuje ich słabości, ale także w ciekawy sposób opowiada o własnej przeszłości. Jej historia wyjaśnia, kim jest Michelle, jak doszło do upadku USA, a także odpowiada na pytanie, które towarzyszy nam od początku – dlaczego Michelle podróżuje ze Skipem.
Książka skrywa wiele tajemnic, jednak z każdą kolejną stroną wyjaśnia się coraz więcej. Na początku czytelnik może czuć się zagubiony, ale z czasem zaczyna rozumieć nie tylko fabułę, lecz także głębsze przesłanie utworu. Autor nie śpieszy się z opowiadaniem historii, dając przestrzeń na refleksję i umożliwiając czytelnikowi samodzielne wyciąganie wniosków.

Podróż – to bardzo wyraźny motyw w tej książce. Trzeba jednak zaznaczyć, że podróż Michelle – to zabrzmi brutalnie – nie jest “ciekawa” w tradycyjnym sensie. Nie znajdziemy tu wybuchów ani dynamicznych scen akcji. Zamiast tego mamy powolne przemierzanie kolejnych regionów zrujnowanych Stanów. Strony, które w innych książkach poświęcono by na opisy walki o przetrwanie, autor przeznacza na kontemplację nad przeszłością i teraźniejszością. Zapomniany Horyzont. The Electric State to bardzo spokojna, refleksyjna książka. Czytając ją, można niemal usłyszeć powolne bicie serca i głębokie wydechy powietrza. Nie należy martwić się tą “nudą”, ale raczej cieszyć się, że mamy czas na kontemplację – a sam autor przypomina nam, jak cenne jest trzymanie w rękach prawdziwej, papierowej książki.

Na koniec przejdźmy do drugiego głównego bohatera – Skipa. Od początku historii pozostaje on pewną zagadką. Tak samo, od początku tego artykułu był on ukryty za zasłoną niepewności, bo nie wspomniałem jeszcze, że Skip nie jest zwyczajnym dzieckiem – jest robotem. Ten fakt sprawia, że podróż Michelle i Skipa nabiera dodatkowego, wyjątkowego wymiaru. Ich relacja jest nietypowa i fascynująca, a śledzenie ich losów, wzbogacone pięknymi ilustracjami, stanowi jedno z największych atutów książki.

Zapomniany horyzont – warstwa graficzna

Choć w przypadku Zapomnianego Horyzontu słowo pisane jest mocną stroną, nie sposób pominąć warstwy graficznej, która odgrywa tutaj bardzo ważną rolę. Książka zawiera wiele opisów krajobrazów i technologii, które dodatkowo są przedstawiane w formie ilustracji. W pewnym sensie jest ona także albumem prezentującym piękne obrazy postapokaliptycznych Stanów Zjednoczonych.

zapomniany horyzont recenzja opinia
Rysunki – Simon Stålenhag

Niektóre rysunki ściśle odnoszą się do wydarzeń opisanych w tekście, inne zaś w mniejszym stopniu. Wszystkie jednak pogłębiają u czytelnika stan zadumy i refleksji. Klimat tej książki stoi na bardzo wysokim poziomie, a ilustracje znacząco potęgują to wrażenie. Są one niezwykle dopracowane, dlatego nie powinno się ich traktować jedynie jako dodatku, ale jako integralną część opowiadanej historii.

Lektura Zapomnianego Horyzontu to nie tylko wiele momentów skłaniających do przemyśleń, ale także chwile, gdy zatrzymujemy się na dłużej nad ilustracją, podziwiając kunszt rysownika.

Opinia o książce

Zapomniany Horyzont to szczególna książka. Jej lektura skłania do wielu przemyśleń na temat rozwoju sztucznej inteligencji, ludzkiej natury i człowieczeństwa. Czytelnik ma dużo czasu na refleksję i kontemplację. Dodatkowo, oprócz świetnie napisanej historii, może podziwiać piękne ilustracje. Wszystko to sprawia, że czytaniu towarzyszą silne emocje, które być może mają potencjał, by coś zmienić w życiu czytelnika.

Warto jednak być przygotowanym na to, że dla wielu książka ta może okazać się po prostu nudna. Brakuje w niej dynamicznej akcji, a przez większość lektury towarzyszą nam opisy sytuacji, które nie przyspieszą bicia serca. Jeśli jednak zaakceptujemy ten spokojny rytm, podróż po postapokaliptycznych krainach stanie się niezwykle intrygująca i wiele powie nam o naturze ludzi.

Zapomniany horyzont – informacje

  • Autor: Simon Stålenhag
  • Ilustracje: Simon Stålenhag
  • Wydawnictwo: Zysk i S-ka
  • Data wydania (polska premiera): 2025 rok
  • Liczba stron: 144
  • Oprawa: Twarda
  • Format: 28 × 25 cm
  • Cena okładkowa: 99,90 zł

Recenzja: Paweł Skarzyński
Zdjęcia: Paweł Skarzyński

 Przeczytaj również:  Kroma – recenzja. Brutalna magia kolorów
 Przeczytaj również:  Robert Gawlinski i Wilki. Nie tylko Baśka …
 Przeczytaj również:  Most Heksagon  – recenzja komiksu science fiction
 Przeczytaj również:  Tango Integral I podróż po oceanie testosteronu
 Przeczytaj również:  Minecraft komiks – recenzja
 Przeczytaj również:  Tau Remedium – opinie. Świadectwo wiary?
 Przeczytaj również:  Gedz Anatema – opinie o płycie

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści