Wychodząc z kina, miałam w głowie jedną myśl: to mogło spotkać każdego z nas.
Chcę więcej, to thriller sensacyjny oparty na faktach (w kinach od 30 stycznia 2026 r.), który zabiera w podróż po bezwzględnym świecie cyberprzestępczości.
Reklamowany jest jako kino akcji, ale dla mnie to przede wszystkim brutalnie szczery obraz współczesnych zagrożeń. To nie jest kolejna bajka o złodziejach, którym kibicujemy. To historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z Katowic – miasta, gdzie odbyła się oficjalna premiera i toczy się akcja filmu.
To również debiut kinowy reż. Damiana Matyasika. Podejmuje aktualny temat cyberbezpieczeństwa i oszustw internetowych, co zarazem wpisuje się w dyskusję o zagrożeniach cyfrowych i konsekwencjach wyborów młodych pokoleń.
Jak powiedział sam reżyser:
To prawdziwy bohater. Prawdziwy chłopak z Katowic. To jego prawdziwa historia, a wszystko, co widzimy w filmie, wydarzyło się naprawdę. Czytałem akta sprawy, na podstawie których pisałem sporo wątków, jakie znalazły się w filmie. Niestety nie mogę podawać zbyt wielu szczegółów dotyczących samego bohatera, ponieważ na początku współpracy podpisaliśmy umowę o zachowaniu poufności.
Kiedy cel uświęca środki?
Fabuła koncentruje się na Marcinie Woźniackim (w tej roli świetny Maciej Musiałowski).
Z pozoru pewny siebie chłopak, który pod maską lidera ukrywa zagubionego chłopca, rozdartego między beztroską młodością a nieuchronną dorosłością.
Początkowo myślałam, że idę na kolejną komedię romantyczną. Mamy przecież Marcina i Hanię (Julia Wieniawa), grupę przyjaciół, wspólne granie w League of Legends i pierwsze uniesienia. Sielanka jednak szybko się kończy, a reżyser zdejmuje nam różowe okulary.

Dramat, który pcha w mrok
Zamiast kolorowych przesłanek, dostajemy życiowy dramat. Rodzice Marcina zmagają się z alkoholizmem, a on sam próbuje chronić młodszą siostrę, zabierając ją do domu przyjaciela – tego samego, u którego toczą się beztroskie rozgrywki w LoL-a. Prawdziwy punkt zwrotny następuje jednak u Hani. Okazuje się, że jej ojciec – Zbyszek, choruje na SMA (rdzeniowy zanik mięśni). Ratunek? Lek dostępny w Internecie.
Cena? 6 milionów złotych. Czas ucieka, a tradycyjne zbiórki i charytatywne piosenki Hani to kropla w morzu potrzeb. Właśnie wtedy, zmuszony dramatyczną sytuacją i miłością do dziewczyny, Marcin podejmuje decyzję, która zmieni wszystko. Wkracza w świat cyberprzestępczości, razem z przyjaciółmi, którzy zgodzili się pomóc.
Mechanizm oszustwa
To, co w filmie uderza najbardziej, to łatwość, z jaką bohaterowie wchodzą w rolę przestępców.
Zaczyna się niewinnie:
- „małe kwoty”, żeby nie wzbudzać podejrzeń
- konta na Facebooku załatwione przez przyjaciela-programistę
- ludzie ustawieni pod bankomatami, do wypłat gotówki
Metoda jest prosta i przerażająco skuteczna: włamanie na konto, szybki research, kto jest bliskim znajomym ofiary i wiadomość:
Hej Ania, jestem w aptece i brakuje mi 300 zł na leki, nie mam więcej przy sobie, czy mogłabyś mi rzucić BLIK-a?
Bohaterowie śmieją się z ludzkiej naiwności, podczas gdy Hania wciąż walczy z wyrzutami sumienia. Przecież robią to dla jej taty. Ale jak to bywa w takich historiach – apetyt rośnie w miarę jedzenia. Adrenalina, poczucie władzy i ogromne pieniądze uzależniają. Tytułowe „Chcę więcej” staje się mantrą Marcina, który powoli zapomina o pierwotnym celu. Związek, przyjaźń, rodzina i lojalność zostają wystawione na najcięższą próbę.
To nie fikcja – to statystyki
Film Damiana Matyasika to nie tylko kino akcji. Jak wspomniałam wcześniej, reżyser przyznał, że czytał akta sprawy i wiele wątków przeniósł bezpośrednio na ekran. Policja nazywa to „metodą na podszywacza”.
Skala oszustw internetowych w Polsce jest porażająca. Opierając się na danych CERT Polska i analizach z lat 2024-2025, sytuacja wygląda następująco:
- Wzrost aktywności
W 2024 roku CERT Polska odnotował ponad 62% wzrostu aktywności cyberprzestępców w porównaniu z rokiem poprzednim - Zgłoszenia
Średnio miesięcznie wpływało blisko 50 tysięcy zgłoszeń - SMS-y
Tylko w 2024 roku zanotowano 355 tys. zgłoszeń dotyczących złośliwych i podejrzanych SMS-ów
Oto jak rozkładają się najpopularniejsze metody oszustw, z którymi mogliście się spotkać:
-
Fałszywe SMS-y o paczce (42%) – najczęstsza metoda, która generuje ogromną liczbę zgłoszeń (aż 355 tys. w 2024 r., co oznacza wzrost o 60%)
-
Phishing na bank (28%) – wyłudzanie loginów i haseł. Stanowi dużą część z 40 tys. incydentów bezpieczeństwa
-
Oszustwa na BLIK (12-15%) – w 2025 r. odnotowano lawinowy wzrost – jedna grupa przestępcza potrafiła oszukać ponad 1,5 tys. osób na kwotę ponad 3 mln zł
-
Fałszywe inwestycje (15%) – oszustwa często wykorzystujące wizerunki znanych osób (deepfake). Tu straty są bolesne – średnio aż 15 tys. zł na ofiarę
-
Vishing (8%) – fałszywe telefony od “pracownika banku”, w których coraz częściej to AI moduluje głos. Ofiarami padają tu głównie seniorzy
Te dane nie tylko pokazują skalę zagrożenia w Internecie, ale też uświadamiają, by zawsze być czujnym i uważać.
Co to dla nas oznacza?
355 tysięcy zgłoszeń to nie są puste liczby. Za każdą z tych cyfr stoi prawdziwy człowiek: czyjś dziadek, zestresowana studentka, matka w pośpiechu. Stoi za nimi wstyd, utrata poczucia bezpieczeństwa, a często dorobku całego życia. Musimy zrozumieć jedno – współcześni cyberprzestępcy, podobnie jak filmowy Marcin i jego ekipa, rzadziej atakują łamanym kodem, a częściej atakują nasze emocje.
Mogą żerować na:
- empatii
- strachu
- pośpiechu
W świecie, gdzie sztuczna inteligencja potrafi podrobić głos wnuczka, a fałszywy SMS od kuriera przychodzi dokładnie wtedy, gdy czekasz na paczkę – „bycie czujnym” to nowa forma dbania o siebie. To zasada zero trust (zero zaufania) do podejrzanych wiadomości.
Zanim wyślesz kod BLIK – weź głęboki oddech. Zadzwoń do osoby, która prosi o pieniądze (na znany Ci numer, nie ten z SMS-a). Sprawdź adres nadawcy maila. Pamiętaj – w sieci pośpiech jest Twoim wrogiem, a weryfikacja – najlepszym przyjacielem.
Seans tańszy niż utrata oszczędności. Dlaczego musisz to zobaczyć?
Tytuł filmu nie jest przypadkowy. Mechanizm jest prosty – nie można przestać. To uzależnia. Adrenalina miesza się z chciwością i wciąż chce się więcej i więcej, aż do momentu, gdy traci się kontrolę.
W czasach, w których liczba zgłoszeń dotyczących oszustw nie maleje, a słupki w policyjnych statystykach wciąż rosną – „Chcę więcej” brutalnie otwiera oczy i pokazuje skalę problemu „od kuchni”.
Potraktujcie bilet do kina jak polisę ubezpieczeniową. Obejrzyjcie ten film razem, zanim przez jeden błąd stracicie oszczędności życia. Bo w prawdziwym życiu – w przeciwieństwie do kina, nie ma napisów końcowych, po których wszystko wraca do normy.
Recenzja: Wiktoria Abramczyk
Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne teksty!
Przeczytaj również: Chopin, Chopin! reż. Michał Kwieciński – recenzja filmu
Przeczytaj również: Zwierzogród 2 – gdzie podziały się gady i płazy?
Przeczytaj również: Facet na święta – idealny świąteczny serial dla singli?
Przeczytaj również: CAPO – recenzja filmu. Kiedy zacierają się granice
Przeczytaj również: Nordyckie opowieści – mroczne opowieści z Północy
Przeczytaj również: Duchy Bałtyku Paul Scraton – recenzja
Przeczytaj również: “Komu zginął trup” Małgorzaty Starosty – recenzja
Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!
✨ recenzje książek
✨ recenzje filmów
✨ recenzje płyt
✨ relacje ze spektakli teatralnych
✨ artykuły o sztuce
✨ recenzje komiksów
✨ nowinki technologiczne
Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:
✨ angielski
✨ francuski
✨ niemiecki
✨ ukraiński

