Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2025/10/chopin.png
    [1] => 402
    [2] => 600
    [3] => 
)
        

Fryderyk Chopin – wielki człowiek, wielki kompozytor, wielki Polak. To właśnie ten żyjący w pierwszej połowie XIX wieku kompozytor urodzony w Polsce był dla Michała Kwiecińskiego natchnieniem do stworzenia kolejnej realizacji filmowej stawiającej w centrum postać graną przez wyjątkowego Eryka Kulma (wcześniej “Filip” 2022).

Fryderyk Chopin, bo o nim oczywiście opowiada film, czego nietrudno domyślić się po wymownym tytule, żył w początkowej fazie wieku XIX, co w sposób oczywisty sprawia, że dla współcześnie żyjących na zawsze pozostanie swego rodzaju zagadką. Niemniej jednak, nie zmienia to faktu, iż dzięki relacjom osób trzecich obserwujących młodego Frycka możemy aktualnie zakładać, że postać uwielbianego na wiedeńskich salonach polskiego kompozytora nie stroniła od bycia na świeczniku i celebrowania własnego żywota. Jednak już od pierwszych scen widz zostaje obdarty z nadziei i beztroski, a zderzony z brutalną ścianą – wszystko przemija. Życie Chopina również. I mimo, że ten młody i pełen chęci do sięgnięcia chmur mężczyzna zdaje się umniejszać swojej chorobie to jedno pozostaje pewne – nie da rady przed nią uciec. Codzienne życie Fryderyka wypełnione jest niczym innym jak… tutaj większości nasuwa się jedna odpowiedź – muzyką. Jednakże w trakcie seansu nie odczuwałam, aby to właśnie komponowanie było dla bohatera tlenem. Dzieje się natomiast dużo więcej – romanse, wystawne bale, ekscesy z przyjaciółmi. I tak, oczywiście – życie artysty nie było od tego wolne, natomiast nie opuszcza mnie poczucie, iż równowaga czasu ekranowego poświęconego poszczególnym rozdziałom z życia kompozytora została w tym kontekście dosyć wyraźnie zachwiana. Czas poświęcony muzyce, nie wyszczególniając nawet samego komponowania, daje się odczuć jako powierzchowny i jakby szybko przemijający – a to przecież kompozycje Fryderyka Chopina są tym, co najtrwalej wryło się w świadomość następujących po nim pokoleń. Dlaczego więc nie poświęcono im wystarczającej uwagi?

https://www.youtube.com/watch?v=eSqYNNDkiD8

Co istotne, film w zamyśle miał być pewnego rodzaju złączeniem sekwencji scen obrazujących różne momenty z życia kompozytora, lecz ich oś czasowa została w dziwny sposób zakrzywiona i skompresowana, co nie daje widzom adekwatnego poczucia upływającego czasu. Wszystkie wydarzenia wydają się następować po sobie niczym dzień po dniu oraz trwać zaledwie dzień lub dwa, podczas gdy w rzeczywistości były one rozciągnięte na tygodnie czy nawet miesiące.

Obrazowi momentami brakuje dynamiki, co spowodowane może być sposobem kręcenia, tzw. mastershotem- jednym ujęciem, które całą długość sceny ukazuje wszystkie postaci, bez dodatkowych cięć czy wstawek. Sam zamysł wydaje się oczywiście ciekawy, natomiast w tej konkretnej projekcji nie znajduje moim zdaniem stuprocentowego zastosowania.

Co więcej, nawet znakomity, po raz już kolejny w ostatnim czasie, Eryk Kulm nie jest w stanie stanąć w równej walce z nadmiernie wyblakłą kolorystyką czy też po prostu kiepsko sklejonym scenariuszem. Kończąc już, osobiście nie mogę nie wspomnieć o plakacie do tego filmu. Może nie zrozumiałam jego zamysłu, natomiast kolorystyka jest na zupełnie odmiennym biegunie niż to, co widzimy na ekranie, a całość przywodzi na myśl raczej postać Willy Wonki niż Fryderyka Chopina.

Chociaż był to film otwierający 50. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni i w kuluarach rozmawiało się o nim mając w pamięci dobre i solidne produkcje Michała Kwiecińskiego, to jednak obserwując twarze wychodzących z seansu widzów zauważyć można było pewnego rodzaju rozczarowanie czy też niedosyt. I wcale się tym opiniom nie dziwię, chociaż też rozumiem osoby, które produkcję tę oceniają pobłażliwiej niż ja, chociażby z wdzięczności za możliwość obejrzenia historii życia tego wybitnego artysty. Mimo wielu wad i niedociągnięć jest to obraz w pewien sposób ciekawy i nie widzę powodów, aby uznawać go za twór niepotrzebny. Wręcz przeciwnie, doceniam, że zaczynamy w Polsce tworzyć filmy biograficzne opowiadające o życiorysach naszych rodaków za tak ogromne pieniądze, angażując w produkcję międzynarodowe ekipy filmowe oraz nie szczędząc pieniędzy na nagrywanie scen w oryginalnych lokalizacjach (m.in. Paryż, Majorka). I chociaż nie jest to film idealny, powinny satysfakcjonować nas te małe kroczki stawiane przez polskich filmowców na drodze ku międzynarodowym poklasku.

Recenzja: Katarzyna Białek
Zdjęcia: Akson Studio

Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne teksty!

Przeczytaj również: CAPO – recenzja filmu. Kiedy zacierają się granice
Przeczytaj również: Drugi sezon Squid Game – między rzeczywistością i fikcją
Przeczytaj również: Skrzat. Nowy początek – w poszukiwaniu magii w zwykłym świecie
Przeczytaj również: 1670 – Hit Netflixa powraca z drugim sezonem!
Przeczytaj również: Together – recenzja filmu. I, że cię nie opuszczę…bo cię zaabsorbuje…
Przeczytaj również: Słone lato – recenzja. A miało być tak pięknie… Rebecca Lenkiewicz za kamerą
Przeczytaj również: Diagnoza społeczeństwa w serialu Rezerwat | Recenzja ze spoilerami!

Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!

recenzje książek
recenzje filmów
recenzje płyt
relacje ze spektakli teatralnych
artykuły o sztuce
recenzje komiksów
nowinki technologiczne

Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:

angielski
francuski
niemiecki
ukraiński

Sprawdź naszą ofertę wolontariatu – dołącz do naszej ekipy i buduj z nami Portal Proanima.pl!

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści