Kto stęsknił się za Adamczychą? Prawdopodobnie większość Polski. Trzeba przyznać, że 1670 z pewnością jest serialem, jakiego w naszym kraju jeszcze nie było. Zachwycił przede wszystkim oryginalnym pomysłem sarmacko-pańszczyźnianej satyry przeplatanej komentarzami na temat współczesnej Polski. Gęsty humor, pokaźny budżet, piękne kostiumy, wspaniała muzyka oraz przede wszystkim wyśmienita gra aktorska okazały się być gotowym przepisem na sukces. Nic więc dziwnego, że oczekiwania wobec drugiego sezonu były spore. Czy serial podołał zadaniu? Zapraszam do zapoznania się z poniższą recenzją!
1670 – fabuła serialu
Adamczycha. Niepozorna wieś, którą zarządza jakże ambitny, choć niekoniecznie błyskotliwy Jan Paweł, mający plany zostać najsłynniejszym Janem Pawłem w historii Polski. Szlachcic nareszcie może odetchnąć z ulgą, bowiem ze współudziału pozbył się swojego największego wroga, którym jest, jakże i inaczej – sąsiad. Pojawia się jednak przed nim nowe wyzwanie, jakim jest organizacja dożynek królewskich, oczywiście w myśl zasady zastaw się a postaw się. W końcu jest to doskonała okazja, by pokazać się jak z najlepszej strony, nawet jeśli skarbiec świeci pustkami. W drugim sezonie powraca oczywiście cała rodzina Adamczewskich, czyli:
- Zofia – na zewnątrz konserwatywna i chłodna, w środku zaś targana zakazanymi uczuciami
- ksiądz Jakub – mający za swojego boga przede wszystkim pieniądze
- Aniela – czyli parodia feministki-aktywistki, nie uświadamiającej własnego uprzywilejowania
- Stanisław – bananowe dziecko – w którego wciela się nowy aktor, Filip Zaręba
- Bogdan – niegdyś zubożały szlachcic, który obecnie może pochwalić się, że jest bogaty.. i umyty

Niesamowite jest to, że postacie te, mimo że jakże wadliwe, to jednocześnie potrafią wzbudzić w widzu tak wiele sympatii. Chociaż skoro o wzbudzaniu sympatii mowa, to numerem jeden pozostaje Maciej (z w wymiany polsko-litewskiego chłopskiego Erasmusa)
Na Adamczysze świat się jednak nie kończy. Bohaterowie ruszają poza granicę kraju, prezentując tym samym parodię polskich wakacji ,,all-inclusive”, odwiedzają też nowożytny Kraków. Odbywa się też jakże piękna tradycja nocy Kupały, jak również pojawia się pewna znana postać z polskiej popkultury (mam nadzieję, że nie natrafiliście w Internecie na spoilery). Rozwinięty zostaje wątek miłosny szlachcianki Anieli i chłopa Macieja, a do gry w walce o jej serce wchodzi nowy konkurent! Drugi sezon z pewnością może pochwalić się różnorodnością podejmowanych wątków.
1670 – drugi sezon – czy warto?
Zastrzeżenia mam przede wszystkim do humoru. O ile w pierwszym sezonie zdarzały się suche czy zbyt proste żarty, to jednak wynagradzało to zatrzęsienie ciętych, błyskotliwych, czy przede wszystkim zapamiętywalnych tekstów. W drugim sezonie nieudanych żartów jest niestety znacznie więcej.. O ile rozumiem zamysł, że szlachcic Jan Paweł nie jest najinteligentniejszym (sprawa nieco miała się inaczej w pierwszym sezonie) ani najskromniejszym człowiekiem, to przecież nie trzeba tego pokazywać w zbyt dosłowny sposób. Niestety psuło mi to czasem radość z seansu. Pierwszy sezon bronił się powiewem świeżości, zarazem jednak nadmuchał oczekiwania względem kontynuacji. Uważam też, że sam okres historyczny na jaki się zdecydowano stanowi duży potencjał do ciętej satyry, mając na uwadze jak wyglądało zachowanie ówczesnej szlachty na sejmikach szlacheckich czy zakrapianych imprezach. Owego potencjału w mojej opinii w pełni nie wykorzystano.

Nie oznacza to, że w tym sezonie brakowało jakichkolwiek dobrych tekstów czy trafnych komentarzy społecznych. Oczywiście były, przeplatały się jednak ze słabymi żartami, a oczekiwania były po prostu znacznie większe. Serial natomiast nabrał większej odwagi z eksperymentowaniem wątków czy też poruszanych motywów, czuć też większy rozmach produkcji. Odcinki obejrzałam prawie że za jednym zamachem, czując apetyt na więcej. Na wyróżnienie zasługuje również promocja ,,1670” – organizacja pokaźnego eventu dożynek królewskich, czy zabawne shorty w social mediach np. parodiujące programy randkowe.
Zakończenie z pewnością jest zaskakujące i stawia więcej pytań niż odpowiedzi. Czy wrócę do sezonu trzeciego? Jak najbardziej! To wciąż jest innowacyjny i oryginalny, zwłaszcza jak na polskie warunki, serial. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że w naszym kraju powstają coraz to bardziej unikalne i odważne produkcje. Po prostu mam nadzieję, że twórcy popracują nad humorem, bo przecież satyra przede wszystkim humorem (jak i trafnymi spostrzeżeniami) stoi.
Recenzja: Emilia Dąbrowska
Zdjęcia: Netflix
Przeczytaj inne artykuły autorki!
Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne teksty!
Przeczytaj również: Together – recenzja filmu
Przeczytaj również: Wiktor Zborowski – niewielu wie, że jest też muzykiem
Przeczytaj również: Słone lato – recenzja
Przeczytaj również: Diagnoza społeczeństwa w serialu Rezerwat
Przeczytaj również: O czym mówią przedmioty – kilka słów o rekwizycie w Mów do mnie! (2022)
Przeczytaj również: Dziewczyna z igłą – baśń o samotności i przetrwaniu
Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!
✨ recenzje książek
✨ recenzje filmów
✨ recenzje płyt
✨ relacje ze spektakli teatralnych
✨ artykuły o sztuce
✨ recenzje komiksów
✨ nowinki technologiczne
Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:
✨ angielski
✨ francuski
✨ niemiecki
✨ ukraiński

