Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2025/09/starosta-komu-zaginal-trup.jpg
    [1] => 400
    [2] => 499
    [3] => 
)
        

Małgorzata Starosta to autorka znana ze swojego lekkiego pióra i niebanalnego humoru. Jej powieści kryminalne przepełnione są komediowym sznytem, oryginalnymi intrygami i barwnym słownictwem.

„Komu zginął trup?” to kolejna część serii, w której poznajemy dalsze losy zakręconych i nietuzinkowych bohaterów, Lindy i Jeremiego. Tym razem młoda historyczka i ekscentryczny patolog będą musieli cofnąć się do zbrodni sprzed stu lat, by rozwikłać sprawę znalezionych zwłok.
Starosta znów udowadnia, że humor doskonale współgra z kryminałem, a każda zbrodnia, choć pozornie oczywista prowadzi do wielu szokujących odkryć.

Mimo, że książka jest kontynuacją przygód dwójki bohaterów, nawet czytelnik niezaznajomiony z twórczością Starosty będzie się doskonale bawił i bez trudu zrozumie magię powstającą z połączenia wycofanego patologa, który zdaje się czasem cenić towarzystwo trupów w kostnicy bardziej niż ludzi, oraz energicznej historyczki, niepotrafiącej trzymać języka za zębami.

 

starosta komu zaginął trup
Małgorzata Starosta – Komu zaginął trup?

Linda i Jeremi wracają do nas już w pierwszym rozdziale, by razem wyruszyć na zlot fanów zabytkowych aut na zamku Topacz, lecz już niedługo ich wyjazd zakłócić ma odnalezienie niezidentyfikowanego trupa, co rozpocznie szereg kolejnych niewyjaśnionych zdarzeń.
W sprawę angażuje się również wezwany na miejsce zdarzenia błyskotliwy komisarz Bączek. Jego niewzruszona postawa i podejrzliwość czynią go idealną przeciwwagą dla chaosu, jaki zwykle wprowadza duet Jeremi-Linda. Dobrze zna Lindę i od początku wyczuwa, że nie mówi całej prawdy na temat tego, co znalazła w nowo odziedziczonej Corvetcie. Nadinspektor Wilczyński, po powrocie z przerwanego urlopu, również dołącza do sprawy, lecz ze znikomym entuzjazmem. Obaj funkcjonariusze doskonale wiedzą, że choć chaotyczna dwójka detektywów-amatorów często utrudnia śledztwo, to bez ich udziału wiele spraw nigdy nie zostałoby rozwiązanych.

Pojawia się również tajemnicza i kusząca postać Salomei Morawskiej, pięknej właścicielki pałacu we Wleniu, który w swoich murach skrywa brutalną tajemnicę z przeszłości. Autorka konsekwentnie umieszcza akcję swoich powieści na Dolnym Śląsku – regionie bogatym w historię i niezwykłą architekturę. Dzięki temu czytelnik nie tylko śledzi intrygującą fabułę, ale również odbywa literacką podróż po zapomnianych pałacach, zamkach i dworach, które autorka przedstawia z ogromnym wyczuciem i dbałością o szczegóły. Te wyjątkowe miejsca zawsze wnoszą świeży powiew do śledztwa, stając się ważnym elementem całej historii, przybliżającym bohaterów do odkrycia sekretów i rozwikłania zagadki.
W tej opowieści nic nie dzieje się bez przyczyny – każdy bohater, miejsce i trop mają swoje znaczenie, a na końcu wszystko układa się w zaskakującą całość.

Od pierwszych stron dostajemy solidną dawkę przezabawnych dialogów i humorystycznych point, wynikających z wyraźnych różnic charakterów głównych bohaterów. To, moim zdaniem, jeden z największych atutów książki. Małgorzata Starosta, z wykształcenia polonistka, daje wyraz swojej fascynacji językiem, tworząc niebanalne, często groteskowe porównania, dzięki którym nawet najbardziej prozaiczne sceny, jak choćby przygotowania do wyjazdu, stają się komiczne i pełne kolorytu.

Słowa „Trumny bywają mniejsze!”, które Organek wypowiada na widok ogromnej walizki Lindy, to tylko jeden z wielu trafnych i przezabawnych komentarzy, jakie znajdziemy niemal na każdej stronie. Autorka nie ogranicza się do znanych wyrażeń – tworzy własne neologizmy i frazeologizmy. „Clooneyowa facjata”, „jak wygłodniały lis w hodowli brojlerów” czy mój absolutny faworyt – „eksdenat” – to tylko kilka przykładów jej literackich zdolności.

Małgorzata Starosta serwuje czytelnikom klasyczną kryminalną intrygę w duchu Agathy Christie, okraszoną swoim charakterystycznym, błyskotliwym humorem i wyjątkowym wyczuciem języka. Autorka z finezją prowadzi czytelnika przez zawiłości śledztwa, bawiąc słowem i zaskakując na każdym kroku. Sądzę, że na polskim rynku literackim brakuje tego typu lekkich kryminałów z dobrze skonstruowaną zagadką, które nie są zbyt poważne, a jednocześnie wciągają. To idealna lektura na czas wypoczynku czy wakacje, kiedy chce się dobrze się bawić bez nadmiernego wysiłku.

Recenzja: Zuzanna Śnieżyńska
Zdjęcie: Paweł Skarzyński

Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne teksty!

Przeczytaj również: Prosty sposób na bezpamieć – recenzja książki
Przeczytaj również:  Życie prywatne morderców z Auschwitz – recenzja książki
Przeczytaj również: O niebo lepiej. Z księdzem profesorem Antonim Dębińskim – recenzja książki
Przeczytaj również: Leon XIV. Biografia ilustrowana – recenzja książki
Przeczytaj również: Skuteczna inżynieria promptów – recenzja książki
Przeczytaj również: Dziewczyna z igłą – baśń o samotności i przetrwaniu

Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!

recenzje książek
recenzje filmów
recenzje płyt
relacje ze spektakli teatralnych
artykuły o sztuce
recenzje komiksów
nowinki technologiczne

Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:

angielski
francuski
niemiecki
ukraiński

Sprawdź naszą ofertę wolontariatu – dołącz do naszej ekipy i buduj z nami Portal Proanima.pl!

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści