Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2021/02/Kwiat-Jabloni-Moglo-być-nic-recenzja-nowa-plyta.jpg
    [1] => 640
    [2] => 640
    [3] => 
)
        

2 lata i 4 dni – tyle czasu rodzeństwo Kasia i Jacek Sienkiewiczowie czekali na swoje drugie muzyczne dziecko pod szyldem Kwiat Jabłoni. Więzy krwi łączące „Mogło być nic” z płytą „Niemożliwe” są widoczne na pierwszy rzut oka, ale świeżo upieczeni rodzice postarali się, abyśmy nie mieli problemu z rozróżnieniem ich pociech. Młodszy brat nie jest kopią starszego, nie odcina kuponów i na pewno wiele mógłby nauczyć swoje starsze rodzeństwo.

Kwiat Jabłoni to duet, którego nie można pomylić z żadnym innym polskim zespołem. Sukces „Dziś późno pójdę spać” (ponad 25 mln odtworzeń na YouTube) pokazał, że współczesne melodie nie muszą być naszpikowane elektroniką, a rynek pop z otwartymi ramionami przyjmuje awangardowe brzmienia, także te z wyraźną nutą folku. Po dwóch latach artyści stanęli jednak przed trudnym wyzwaniem: jak zagrać coś w ten sam sposób, ale nie kopiując i nie korzystając z tych samych rozwiązań? Jak umocnić swoją pozycję na rynku i podkreślić przywiązanie do popu, lecz nie wpaść w pułapkę monotonii?

„Mogło być nic” to przemyślany pakiet 12 utworów, które nie pozwalają się nudzić. Z jednej strony jest tak, jak zdążyliśmy się przyzwyczaić, a z drugiej – każde nowe brzmienie zaskakuje. Jest lirycznie i tanecznie; usłyszymy zarówno wpadające w ucho refreny, jak i imponujące popisy instrumentalne.

Kwiat-Jabloni
Kwiat Jabłoni, fot. Robert Ryncarz

Nowa płyta Kwiat Jabłoni – „Mogło być nic” w cieniu pandemii

Moment publikacji nowego materiału nie jest przypadkowy. Jacek i Kasia Sienkiewiczowie zapewniają w wywiadach, że niektóre kompozycje mają za sobą kilkuletnią kwarantannę w szufladzie. Mimo to czuć, że obcujemy z czymś aktualnym – w nowych brzmieniach wyraźnie słychać zmęczenie obostrzeniami, dystansem i ciągłą dezynfekcją. W tym kontekście najbardziej rozczula kawałek „Przezroczysty świat”, w którym wprost dowiadujemy się, jak bardzo pandemia pokrzyżowała plany młodym muzykom.

A gdyby tak, choć jeden raz

Nam się zatrzęsła Ziemia

Przerwała sen, oderwała nas

Od niechcenia

Nie da się zresztą ukryć, że koronawirus wybrał sobie najgorszy możliwy moment. Kwiat Jabłoni w marcu 2020 r. był w tym miejscu, gdzie kończy się zabieganie o uwagę publiczności i zaczyna rozkoszowanie rozpoznawalnością. Co się zmieniło przez te dwa lata między premierą pierwszego i drugiego krążka? W zasadzie wszystko – muzyczny duet nabrał wiatru w żagle, nie musi się przejmować zarzutami o znane nazwisko i… w zasadzie nie musi martwić się o zainteresowanie widowni. Okres od „Niemożliwe” do „Mogło być nic” obfitował w wydarzenia: zaczęło się od olbrzymiego sukcesu singla „Dziś późno pójdę spać”, potem był występ na Pol’and’Rock Festival, a następnie miała nastąpić konsumpcja – trasa koncertowa i jej zwieńczenie: specjalny występ dla zwycięzców Złotego Bączka.

Gdzie Heidegger wpada w objęcia Muminków

Powodów, żeby zachwycać się kunsztem Kwiatu Jabłoni, jest sporo. Zespół najczęściej chwali się za aranżacje wykorzystujące folkowe motywy oraz za umiejętność wplecenia ich w nowoczesny kontekst. Zupełnie inną sprawą jest natomiast metaforyka tekstów, które bez wątpienia aktualnie są jedyne w swoim rodzaju. Utwór „Mogło być nic” to w końcu bardzo interesujące fenomenologiczne spojrzenie na istotę bytu; Heideggerowskie dasein w pełnym tego słowa znaczeniu, próba zrozumienia, dlaczego istniejemy i jaki jest tego sens (zakończona zresztą konstatacją, że wobec wielkości tego świata być może nie ma sensu rozmyślać, tylko czas zacząć działać).

I to zapiera dech, że jest coś, a nie nic

Gdy budzisz się, to nadal jesteś Ty

I to zapiera dech, że obok Ciebie jest ktoś

I że mogło być nic…

A jest wszystko…

Odwołań do filozofii bardziej lub mniej akademickiej jest zresztą znacznie więcej. „Byle jak” (przez wielu krytyków uznany za największe objawienie nowej płyty Kwiatu Jabłoni) bez pardonu krytykuje egoistyczno-kapitalistyczne przeświadczenie o posiadaniu Ziemi na własność, co wpisuje się w głośny w ostatnich latach temat nadchodzącej katastrofy klimatycznej. W rytmicznym utworze Kasia i Jacek Sienkiewiczowie postawili sobie za punkt honoru, by przypominać na każdym kroku o złudnej przewadze ludzkości nad środowiskiem; co chwila powraca ten sam motyw biegu po trupach do celu (przy czym to właśnie my sami jesteśmy tym trupem). Nie ma w tym jednak ani odrobiny naiwności czy pretensjonalnego tonu; to zresztą największa siła tekstów Jacka Sienkiewicza – jakimś cudem nie są niezręczne, lecz czarują i sprawiają, że chce się je czytać i słuchać i tak na okrągło.

„Mogło być nic” – recenzja albumu w pigułce

Kwiat Jabłoni swoją nową płytą udowadnia, że nie jest zespołem jednego przeboju. Artystyczne rodzeństwo nie idzie na kompromisy i ma odwagę robić to, co tylko zechce (zarówno muzycznie, jak i w kwestii tekstów piosenek). Można napisać jeszcze dziesiątki pozytywnych słów o innych utworach (np. „Maska”, „Kometa” czy „Zaczniemy od zera”), ale po co? Ta płyta służy przede wszystkim do słuchania. I z pewnością na stałe zagości we wszystkich stacjach radiowych.

Nowa płyta Kwiatu Jabłoni jest jeszcze lepsza niż debiutancki krążek, absolutnie nie nudzi i – co chyba najważniejsze – każdy utwór ma swój unikalny charakter. Kompozycje nie zlewają się w jedną, nieodróżnialną całość, mają zmienne tempo i z pewnością trafią w każde muzyczne gusta.

Najmocniejszy punkt: „Buka”

Śpiewają, że nie ma nic gorszego niż Buka i sami zachęcają, by się z tą oceną nie zgodzić. Utwór podejmujący próbę uświadomienia sobie własnych lęków w całkiem przewrotny sposób koresponduje z „Pasażerem” Olgi Tokarczuk z tomu „Opowiadania bizarne”. W czym skrywa się magia tej kompozycji? Chyba w tym, że zmusza do skonfrontowania się z własnymi lękami. Choć wyśpiewana głosem dwojga zdolnych wokalistów, jest tak naprawdę historią o każdym z nas.

Po tylu latach wiem już na pewno

Że kiedy przyjdzie, jasne będzie jedno

Złe myśli nie były tego warte

Zostawię drzwi otwarte…

Najsłabszy punkt: liczba utworów

Płyta składa się z 11 kompozycji (i bonusowego utworu „Idzie zima”, który udostępniono przed dwoma lat). Chciałoby się prosić o więcej – w końcu dobrego nigdy za wiele. Ale na nowe utwory przyjdzie nam jeszcze poczekać. Oby mniej niż dwa kolejne lata.

Nowa płyta „Mogło być nic” – lista utworów:

  1. „Buka”
  2. „Mogło być nic”
  3. „Drogi proste”
  4. „Byle jak”
  5. „Nie ma mnie”
  6. „Kometa”
  7. „Zaczniemy od zera”
  8. „Maska”
  9. „Bankiet”
  10. „Wyjście z bankietu”
  11. „Przezroczysty świat”

Ocena: 9,5/10

Jan Brożek – student kulturoznawstwa, zakochany w detalikach ukrytych w codzienności i subtelnościach języka polskiego. Nie uznaje żadnych definicji, dlatego zamiłowanie do twórczości Doroty Masłowskiej i Łony łączy z zainteresowaniem kiczem i wszystkim tym, co lekkie lub płytkie. Na bieżąco z premierami literackimi, filmowymi i teatralnymi.

Kalina Jędrusik

🟧 Przeczytaj: Kwiat Jabłoni w centrum Poznania z eksperymentem społecznym!
🟧 Przeczytaj: Przegląd polskich niezależnych wytwórni płytowych – cz. 5
🟧 Przeczytaj: Recenzja albumu Sanah – Irenka

Udostępnij:


2022 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Skip to content

Rejestrując się zgadzasz się z naszą Polityką prywatności, a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie bezpłatnych biuletynów. W dowolnym momencie możesz zrezygnować z subskrypcji klikając w link na dole każdego biuletynu.