Podczas poznańskiego Festiwalu Filmów Animowanych ANIMATOR (który trwał od 5 do 13 lipca tego roku) widzowie mieli możliwość doświadczenia niezmierzonego bogactwa, jakie oferuje medium animacji. Na ekranie swe historie opowiadały postaci wycinane z papieru czy malowane bezpośrednio na taśmie celuloidowej; bohaterowie o gibkich ciałach z filcu lub tych wygenerowanych cyfrowo. Fotografie i ujęcia na żywo współegzystowały z rozedrganymi konturami stworzonymi ręką animatora. Wśród programowych sekcji nie zabrakło tej, poświęconej filmom anime.
Wśród nich, polską premierę miała m. in. adaptacja dzieła Hiroshiego Sakurazaki All You Need Is Kill (2004). Powieść graficzna (z ilustracjami Yoshitoshiego Abe), zanim sfilmowana, przełożona została na język japońskiego komiksu: manga, w której za stronę graficzną odpowiadał Takeshi Obata, ukazywała się w periodyku od 2014 r. W tym samym czasie światową premierę miała amerykańska wariacja historii o inwazji obcych i pętlach czasowych. Na skraju jutra (reż. D. Liman), z Tomem Cruisem i Emily Blunt w rolach głównych, zebrało pozytywne recenzje krytyków i odbiorców. Na szczęście, istnienie już jednej produkcji opartej na dziele Sakurazakiego, nie zraziło innych twórców do podjęcia pracy nad przeszczepieniem All You Need Is Kill na grunt filmu.
Anime, podobnie jak film aktorski, jest reinterpretacją powieści Sakurazaki a nie jej wierną kopią. Tym razem zdarzenia przedstawiane są z perspektywy Rity (w light novel to Keiji jest protagonistą). Widzowie zapoznają się z nią w chwili, gdy wraz z innymi wolontariuszami rozpoczyna kolejny dzień prac rekonstrukcyjnych: uderzenie meteorytu skutkowało zniszczeniem znacznej powierzchni obszaru Japonii i powstaniem tajemniczego organizmu roślinopodobnego. Ochotnicy mają za zadanie wyrudować kosmiczne drzewo. Zanim do tego dochodzi, zostają niespodziewanie zmasakrowani przez obcych. Wśród ofiar znajduje się Rita, jednak miast osunąć się w otchłań wiecznego snu, dziewczyna budzi się rankiem tego samego dnia. Odtąd, uwięziona w pętli czasowej, zmuszona jest powtarzać wciąż od nowa dzień apokalipsy.
Film wyprodukowało STUDIO 4℃ znane np. z Dzieci morza (2019). All You Need Is Kill również łączy tradycyjne techniki animacji z innowacyjnym podejściem. Rezultatem pracy animatorów są hipnotyzujące obrazy, miażdżące widzów feerią barw. Styl postaci wyłamuje się poza generyczny design spotykany w większości anime – charakterna kreska nadaje nawet epizodycznym bohaterom ciężaru niepowtarzalności. Buzujące sekwencje audialne wraz z dynamiczną animacją wyśmienicie potęgują suspens.
Film otrzymałby ode mnie 10/10, gdyby nie występowanie kilku elementów, burzących poczucie harmonii. Po wprowadzeniu postaci Keiji’ego, tonacja filmu ulega diametralnej zmianie. Początkowo obraz ciążył w stronę dramatu psychologicznego, później szala przechyla się w kierunku przewidywalnego melodramatu. Modyfikacji podlega nawet ścieżka dźwiękowa: traci energiczność, stając się nadmiernie patetyczna.
Chłopak stanowi ucieleśnienie typu introwertyka, który każdą interakcję z drugą osobą wieńczy nerwowym śmiechem, przez co nieraz wzbudza zwykłą irytację. Uroczy roboty-pomocnicy, wprowadzający (niepotrzebny) ładunek komediowy oraz hiperaktywna pani-naukowiec, wyjaśniająca naprędce kwestie dotyczące natury obcych, są najsłabszymi ogniwami produkcji.
Immanentną cechą anime jest wygłaszanie przez protagonistów konfesyjnych solilokwium tuż przed finalną konfrontacją (czy to fizyczną potyczką, czy też starciem z wewnętrznymi demonami). All You Need Is Kill nie jest wolne od tego komponentu. W przypadku Rity jego obecność jest zasadna – odbiorcy są, na tym etapie historii, silnie zżyci z jej postacią. Keiji ma nie tylko mniej czasu ekranowego, ale nie przechodzi równie widocznego rozwoju emocjonalnego, wskutek czego jego monolog wypada nieco emfatycznie.
Nie zmienia to faktu, że All You Need Is Kill jest pozycją obowiązkową, zarówno dla zagorzałych fanów anime, jak i miłośników kina science fiction. Oszołamiający wizualnie, oferuje bezpretensjonalną rozrywkę, nie popadając przy tym w całkowitą banalność. Film ma ogromną szansę stać się dziełem dorównującym popularnością swemu literackiemu pierwowzorowi.
Artykuł: Barbara Dutkowska
Zdjęcia: materiały prasowe
Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne teksty!
Przeczytaj również: Together – recenzja filmu
Przeczytaj również: Wiktor Zborowski – niewielu wie, że jest też muzykiem
Przeczytaj również: Słone lato – recenzja
Przeczytaj również: Diagnoza społeczeństwa w serialu Rezerwat
Przeczytaj również: O czym mówią przedmioty – kilka słów o rekwizycie w Mów do mnie! (2022)
Przeczytaj również: Dziewczyna z igłą – baśń o samotności i przetrwaniu
Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!
✨ recenzje książek
✨ recenzje filmów
✨ recenzje płyt
✨ relacje ze spektakli teatralnych
✨ artykuły o sztuce
✨ recenzje komiksów
✨ nowinki technologiczne
Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:
✨ angielski
✨ francuski
✨ niemiecki
✨ ukraiński

