Uważam, że entuzjaści literatury gatunkowej nieraz doświadczają przeraźliwych katuszy. Jeszcze dobrze nie nadrobili piętrzących się w domowej biblioteczce zaległości, a już mają na uwadze kilka – jeśli nie kilkanaście – nowości wydawniczych. Wykreślenie wszystkich pozycji z
osobistej listy „Do przeczytania…”, zwłaszcza gdy Czytelnik włącza do niej znane oraz mniej popularne publikacje sprzed dekad, graniczy z cudem. Przynależąc do wielbicieli prozy fantasy, często mam nie lada orzech do zgryzienia, chcąc wybrać następną książkę. Ostatnio padło na Las ożywionego mitu (oryg. Mythago Wood) Roberta Holdstocka, wydany w 1984 roku.
Historia dotyczy Stevena Huxleya, który, powróciwszy z frontu, osiada w rodzinnej posiadłości, w położonym w Anglii Oak Lodge. Jego brat Christian wyjawia przed nim tajemnicę znajdującą się niedaleko puszczy. W lesie Ryhope podania i legendy, o których ludzkość już zapomniała, mity pamiętające zmierzch pierwszych cywilizacji dosłownie ożywają. Steven staje naprzeciw niewyobrażalnego – oto dane mu jest zbliżyć się do zmaterializowanych, dynamicznie ewoluujących i w jakichś sposób z nim związanych „mitotworów”.
Opis na odwrocie książki (tłum. M. Jakuszewski, Opole 2022, wyd. II) kusi Czytelników, by sięgnęli po ową pozycję, zaznaczając istnienie podobieństwa między dziełem Holdstocka a Solaris: ,,Las… jest historią niepokojącą, mroczną i na miarę fantasy… solaryjską”. Podobieństwa oczywiście są, ale śmiem się nie zgodzić z powyższym sądem.
Lem jest przede wszystkim bardziej krytyczny wobec poczynań swych bohaterów i ich kondycji psychicznej. Autor Lasu ożywionego mitu od pewnego momentu pozwala swemu protagoniście „zapomnieć”, iż ma on do czynienia z bytami o niedookreślonym statusie epistemologicznym. Początkowo Stevenem targają wątpliwości dotyczące natury tzw. „mitotworów” – zastanawia się, w jakim stopniu jego subiektywne obrazy mentalne przyczyniły się do powstawania niektórych z nich, czy w ogóle powinien wkraczać na ich terytorium i wchodzić z nimi w interakcje. Czytelnik jeszcze nie dotarł do połowy książki, a bohater już odsuwa na bok wszelkie dylematy etyczne, wypiera traumy rodzinne, zarzuca poszukiwania genezy pradawnych wierzeń, by udać się na niebezpieczną misję w celu uratowania jednego z „mitotworów” (oczywiście tego, który przybrał postać pięknej wojowniczki). Lem podjął w swym dziele wątek autonomizacji „żyjących” fantazmatów. Holdstock ledwo o tym wspomina.
Ponadto, postać znacznie ciekawsza od jednowymiarowego Stevena i zepchniętego na kraj marginesu Christiana jest bohaterem drugoplanowym (Harry Keeton). Jego „głód” za mitem zdaje się bliższy Czytelnikowi aniżeli motywacja kierująca Stevenem. Wielka szkoda, że tylko niewielkie ustępy powieści prowadzone są z perspektywy tejże postaci.
Koncept książki Holdstocka jest arcyciekawy. Eksplorowanie ograniczeń ludzkiego poznania w spotkaniu z absolutem zawsze rozpala wyobraźnię odbiorców. Niestety, lektura Lasu sprawia przyjemność jedynie, gdy Czytelnik zacznie analizować znaczenia implicytne. Nie bez
powodu zawarłam informacje o wydaniu – posłowie Marty Kładź-Kocot wyjaśnia wiele kwestii.
Bez „odkodowywania” ukrytych sensów postaci zdają się pojawiać i znikać, jakby nie wywierały najmniejszego wpływu na wydarzenia; poszczególne wątki sprawiają wrażenie brutalnie przerwanych; z łatwością można przewidzieć następujące wypadki. Finał powieści jest wysoce niesatysfakcjonujący – książka kończy się w momencie, w którym akcja dopiero nabrała rozpędu.
Po przeczytaniu utworu Holdstocka dojmującym uczuciem jest niedosyt: chciałoby się poznać więcej „mitotworów”, przeczytać obszerniejsze fragmenty z dziennika seniora Huxleya, zanurzyć się głębiej w umysły bohaterów.
Las ożywionego mitu stanowi pierwszą część cyklu. Na szczęście historia w nim zawarta zamkniętą całość, dlatego ci, którym nie spodoba się lektura, nie muszą sięgać po kolejne pozycje. Niemniej, dzieło Holdstocka zasługuje, by każdy miłośnik fantasy znalazł choć chwilę czasu, by móc zagłębić się w tajemniczy las Ryhope.
Recenzja: Barbara Dutkowska
Zdjęcia: materiały prasowe
Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne teksty!
Przeczytaj również: Rycerz siedmiu królestw – recenzja książki. Co lepsze, książka czy serial?
Przeczytaj również: Triest, czyli nigdzie – recenzja książki
Przeczytaj również: Zwierzogród 2 – gdzie podziały się gady i płazy?
Przeczytaj również: Historia we fraszkach – recenzja książki. Nauka historii na wesoło?
Przeczytaj również: Wojciech Polak: Polski my naród – recenzja książki
Przeczytaj również: Nie-żony, nie-matki, nie-kochanki. 3 nietypowe propozycje książkowe na Dzień Kobiet
Przeczytaj również: Młócka. Reportaże o pracy przyszłości – recenzja. Mam się zacząć bać o swoją pracę?
Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!
✨ recenzje książek
✨ recenzje filmów
✨ recenzje płyt
✨ relacje ze spektakli teatralnych
✨ artykuły o sztuce
✨ recenzje komiksów
✨ nowinki technologiczne
Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:
✨ angielski
✨ francuski
✨ niemiecki
✨ ukraiński

