Nie jest to zwykła opowieść o mieście, lecz hipnotyzująca podróż przez czas, pamięć i emocje. Triest, czyli nigdzie to książka, która zamiast suchych faktów oferuje coś znacznie bardziej ulotnego – atmosferę miejsca, w którym historia miesza się z nostalgią, a rzeczywistość z niemal onirycznym doświadczeniem.
Triest, czyli nigdzie – o czym jest?
Triest, czyli nigdzie – już sama ta nazwa brzmi tajemniczo, enigmatycznie. Cała książka również taka jest. Co jednak wpływa na takie wrażenie, skoro duża jej część jest poświęcona historii?
Triest to portowe włoskie miasto o bogatej, nieoczywistej historii. Przez lata należało do wielu różnych państw – było częścią Cesarstwa Rzymskiego, monarchii austro-węgierskiej, przez krótki czas było niezależnym państwem, a obecnie jest włoskim miastem. Jednocześnie jest położone niedaleko Słowenii oraz Chorwacji, a historycznie także innych państw. To sprawia, że Triest ma specyficzny charakter. Jest to pogranicze kulturowe, które przez lata doświadczyło wiele, co ukształtowało jego wyjątkowy klimat.

Jan Morris: Triest, czyli nigdzie
Jan Morris opisuje to miasto. Autorka – naturalnie – sporą część książki poświęca jego historii. Nie uświadczymy tu jednak treści nudnej, opisowej, niczym z podręczników historycznych. Obcując z tą lekturą, czuć pewien oniryczny klimat, który utrzymuje się niezależnie od tego, czy autorka mówi o swoich własnych wrażeniach, czy opisuje dzieje miasta.
Wrażenie to zostało uzyskane dzięki szczególnej relacji Morris z Triestem. Czytając, czuć, że autorka widzi w tym miejscu coś więcej, ma wobec niego trudne do opisania uczucia. Jest tu sporo melancholii, nostalgii oraz innych emocji, które urozmaicają obraz miasta i nadają mu głębszy sens.
Wydaje się, że tak duże nasycenie melancholią jest raczej świadomym zabiegiem autorki. To niekoniecznie wspominanie lat młodości przez różowe okulary, ale opis miejscami po prostu artystyczny, wręcz poetycki. Autorka sprawnie posługuje się językiem, potrafiąc opisać prostą rzecz w sposób urzekający.
W książce mieszają się wspomnienia autorki związane z tym miastem, jak i bardziej obiektywne opisy historyczne. Osobiście bardziej interesujące, a nawet intrygujące, były te fragmenty subiektywne. To tam Morris najpiękniej potrafi opisywać „swój” Triest.
Opinia o książce
Triest, czyli nigdzie to książka, która mnie zaskoczyła. Nie jest ona zwykłym reportażem, obiektywnym opisem historii czy współczesnego wyglądu miasta. To książka niezwykle refleksyjna, która skłania do przemyśleń, choć wydaje się to nieoczywiste. Okładka sugeruje, że można spodziewać się czegoś więcej, jednak nawet będąc na to przygotowanym, narracja Morris zaskakuje swoją złożonością.
Chyba najpiękniejsze wydaje mi się to, jak książka potrafi wciągnąć czytelnika. Obcując z tekstem, miałem wrażenie, że zatapiam się w wyjątkowym klimacie tego miasta o bogatej kulturze i historii. Czułem, jak chodzę po ciasnych uliczkach, odbierając zapachy, słysząc dźwięki, niemal dotykając faktury budynków i odczuwając temperaturę tego miejsca. Tym bardziej intrygujące jest to, że jest to jednocześnie swoisty skok w przeszłość.
Jan Morris, jako osoba urodzona w 1926 roku, miała możliwość przywoływania odległych czasów. Sprawia to, że lektura mówi wiele o przemijaniu i wcześniej wspomnianej nostalgii. Podeszły wiek autorki sprawia, że niektóre fragmenty książki są trudniejsze, dotykające tematyki życia i śmierci. Zwykła opowieść o mieście staje się więc historią o czymś znacznie większym i głębszym.
Książka, oprócz tego, że ma niesamowity klimat, skłania do przemyśleń i potrafi wywołać emocje, jest po prostu bardzo dobrze napisana. Autorka wykazuje wyraźną wrażliwość artystyczną, którą ujawnia na przestrzeni tych 224 stron. Wydaje się, że bardzo dobrym zabiegiem jest także wplatanie cytatów innych autorów piszących o tym mieście oraz o przemijaniu. Wybrane fragmenty dobrze współgrają z opisywanymi wydarzeniami i potrafią być naprawdę głębokie.
Polecam Triest, czyli nigdzie. Urzekło mnie to, jak mocno kipi z niej ten włosko-miasteczkowy, oniryczny klimat. Warto jednak pamiętać, że jest to książka, która „po prostu” opisuje miasto przez ponad 200 stron. Sprawia to, że narracja bywa powolna, bogata w refleksje. Jeśli ktoś jest gotowy na taki rodzaj lektury, powinien – podobnie jak ja – wsiąknąć w to miasto. Poczułem się tak, jakbym naprawdę tam był, choć pierwszy raz usłyszałem o nim dopiero przy tej książce.
Triest, czyli nigdzie – informacje o książce
- Autor: Jan Morris
- Tytuł oryginalny: Trieste and the Meaning of Nowhere
- Tłumaczenie: Jarek Westermark
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne
- Data wydania / premiery: 25 marca 2026
- Rok wydania: 2026
- Liczba stron: 224
- Oprawa: miękka
- Cena okładkowa: 49,90 zł
Opinia: Paweł Skarzyński
Zdjęcia: Paweł Skarzyński
Przeczytaj również: Idź za mną. Język sekciarskiego fanatyzmu – recenzja książki.
Przeczytaj również: Grabarki – reportaż Tainy Trevonen
Przeczytaj również: Pięć tysięcy z miliona – książka Anny Bikont
Przeczytaj również: Mentalność zwycięzcy – recenzja
Przeczytaj również: Psychocybernetyka. Zasady kreatywnego życia
Przeczytaj również: Sami Tom 8 – Piękny i groźny oniryzm

