Wyobraź sobie apokalipsę, w której nawet chwilowa nadzieja szybko zamienia się w kolejne zagrożenie. Bohaterowie ruszają w nieznane, śledząc upadek tajemniczego śmigłowca – i trafiają na ludzi, którzy okazują się bardziej przerażający niż martwi wałęsający się po świecie. Tak właśnie otwiera się piąty tom „Żywych trupów”, wprowadzając czytelnika w znacznie brutalniejszy i bardziej nieprzewidywalny etap tej historii.
Żywe trupy, Tom 5 – o czym jest?
Poprzednia część, tom 4 komiksu „Żywe trupy”, charakteryzowała się stabilnością – przynajmniej pod kątem dynamiki, bo o psychice bohaterów nie można było tego powiedzieć. Było tam mało akcji, a największy nacisk położono na relacje międzyludzkie i psychologię postaci. Choć tom 5 jest kontynuacją tej historii, to komiks ten jest zupełnie inny. Bohaterowie opuszczają więzienie, wyruszają w podróż – mamy więc wydarzenia rozgrywające się w różnych miejscach. No i jest tu o wiele więcej zabijania zombiaków. Brzmi jak dobra zabawa? A jednak komiks ten ostatecznie jest trudny, poruszając wrażliwe tematy.

Autor komiksu: Robert Kirkman
W części piątej dzieje się dużo – głównym wydarzeniem jest lot pewnego śmigłowca, który dostrzegają bohaterowie. Gdy maszyna niespodziewanie zaczyna dymić, a następnie spada na ziemię i rozbija się, grupa decyduje się wyruszyć na miejsce wypadku, by sprawdzić, co mogą tam znaleźć.
Podróż bohaterów nabiera nieoczekiwanego przebiegu. Natrafiają oni na obóz – w zasadzie małe miasteczko – zamieszkany przez ludzi, których wcześniej nie znali. W międzyczasie czytelnik otrzymuje też kilka scen z więzienia, choć te koncentrują się głównie na dialogach i emocjach postaci, nie oferując zbyt wiele akcji. Inaczej jest w przypadku wydarzeń w nowym obozie. Tam sceny są wyjątkowo mocne. Bohaterowie trafiają na poważnie zaburzone jednostki, które traktują protagonistów w skrajnie zły sposób. Pod tym kątem komiks okazuje się bardzo kontrowersyjny. Pojawia się scena psychicznego znęcania się nad bohaterami, choć najgorsze są tortury fizyczne. Do odcinania kończyn czytelnicy mogą być już przyzwyczajeni, lecz tutaj pojawiają się również akty gwałtu. I choć autorzy nie pokazują ich bezpośrednio, to i tak wszystko jest mocno odczuwalne – raz widzimy nagie, zmęczone i pobite ciało kobiety po okrutnym działaniu antagonisty, innym razem słyszymy jęki bólu i obrzydliwe komentarze oprawcy.
Ogólnie jednak fabuła jest ciekawa. Po statycznej poprzedniej części tutaj otrzymujemy coś zaskakującego, z wieloma miejscami akcji i nowymi bohaterami. Opowieść jest nieoczywista i zdecydowanie trzyma w napięciu. Jedynie sceny z więzienia potrafią zaburzyć dynamikę i zirytować tym, że dobra akcja zostaje przerwana na rzecz długich rozmów.
Żywe trupy – warstwa wizualna
Komiks „Żywe trupy” to naprawdę dobrze prezentująca się pozycja. Pod kątem jakości rysunków trudno wskazać coś wyraźnie słabego. Estetyka tej serii jest klimatyczna, charakterystyczna i spójna. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdemu czytelnikowi przypadnie ona do gustu – co może być powodem, dla którego ktoś porzuci lekturę. Jeśli jednak komuś odpowiada ten styl, to będzie miał co czytać, bowiem seria liczy aż 28 tomów.

Rysownik: Charlie Adlard
Osobiście nie do końca trafia do mnie połączenie tematyki zombie z czarno-białą stylistyką. Od komiksu o zombie oczekiwałbym czerwonej krwi, niebieskiego mięsa i kolorowych flaków. Może trochę przesadzam, choć faktycznie sceny akcji i walki z umarlakami tracą na dynamice i nie są aż tak ekscytujące. Jednak zastosowana stylistyka daje komiksowi inne atuty – pojawiają się tu momenty bardziej egzystencjalne, spokojniejsze, w których ponury klimat ilustracji idealnie współgra z narracją. Dodatkowo część rysunków jest naprawdę ładna, wręcz artystyczna, niczym dopracowany kadr z oscarowego filmu.
Opinia o komiksie
„Żywe trupy” tom 5 to bardzo dobry komiks. Fabuła jest naprawdę ciekawa, pełna niespodziewanych wydarzeń, które potrafią szczerze zaskoczyć czytelnika. Nie jest to krótka pozycja – liczy 136 stron – a mimo to czyta się ją bardzo szybko. Po zakończeniu lektury od razu ma się ochotę na więcej. Pod tym względem stanowi wyraźną poprawę względem poprzedniej części – jest po prostu ciekawsza.
Nie chodzi o to, że od komiksu oczekuję jedynie akcji, a głębsze przemyślenia mnie nudzą. W przypadku tej konkretnej serii zauważam jednak, że większa dawka akcji działa zdecydowanie na jej korzyść. Być może moje odczucia wynikają z dialogów, które nie zawsze wypadają najlepiej. Nie sprawiają, że nie chce się czytać dalej, ale bardziej wymagającym odbiorcom może w nich czegoś brakować.
Bardzo ważnym elementem tego tomu jest jego najbardziej kontrowersyjny wątek. Motyw wykorzystywania seksualnego jest trudny w odbiorze. To przede wszystkim bardzo niesmaczne – antagonista jest odrażający, mówi do swojej ofiary w sposób podkreślający tragiczność jej sytuacji i skupiający się na własnych, brutalnych „przyjemnościach”. Podczas lektury czułem duży niesmak – autorzy pokazali naprawdę sporo. I o ile dla mnie było to trudne, ale znośne, to osoby bardziej wrażliwe na takie tematy powinny mieć świadomość, że niektóre sceny są dość bezpośrednie w przekazie.
Ogólnie jednak to dobry komiks. Dał mi dużo przyjemności z lektury – przede wszystkim dzięki napięciu i ciekawości co do dalszego rozwoju wydarzeń. Fabuła jest zdecydowanie warta uwagi.
Żywe trupy – informacje o komiksie
- Autor: Robert Kirkman
- Rysownik: Charlie Adlard
- Okładka: Tony Moore
- Wydawnictwo polskie: Taurus Media
- Liczba stron: 136
- Data polskiego wydania: 10 października 2025
- Cena okładkowa: 69,00 zł
Opinia: Paweł Skarzyński
Zdjęcia: Paweł Skarzyński
Przeczytaj również: Żywe trupy, tom 4 – recenzja
Przeczytaj również: Rashomon – komiks. Opowieść pełna mroku
Przeczytaj również: Sain Elme 2 – recenzja. Gdzie są żaby?
Przeczytaj również: Most Heksagon – recenzja komiksu science fiction
Przeczytaj również: Minecraft komiks – recenzja
Przeczytaj również: Brigantus 2. Pikt opinia

