Gratulacje, użytkowniku. Właśnie zostałeś ukąszony przez krwiożerczego zombiaka. Teraz nie czeka cię nic innego niż dzikie pochłanianie komiksu Żywe trupy. Czy będzie to udany posiłek, czy jednak jakieś kostki mogą stanąć ci w gardle?
Komiks Żywe trupy – o czym jest?
Czwarty tom komiksu Żywe trupy kontynuuje historię, dając czytelnikom to, za co pokochali tę serię. Jest brutalnie, strasznie, dystopijnie i przede wszystkim – wszędzie jest pełno umarlaków. Co można powiedzieć o tej części? Czy historia posuwa się do przodu, jak odnajdują się w niej główni bohaterowie?
W części czwartej nadal śledzimy losy bohaterów przebywających w zajętym przez nich więzieniu. Nie poznajemy nowych miejsc – zamiast tego rozwijamy to, co już znamy. Więzi się zacieśniają, powstają nowe, inne się kończą, a ludzka psychika staje się jednym z największych problemów bohaterów.

Scenariusz: Robert Kirkman
Choć zombie w tym komiksie jest wiele i często powodują śmierć bohaterów, największa uwaga została położona na kwestie psychiczne i relacje międzyludzkie. Ma to swoje minusy, ale przede wszystkim także dobre strony.
Żywe trupy to niekoniecznie typowy twór o tematyce zombie. Tak, uświadczymy tu ucinania głów i wiele scen przemocy, co może zadowolić fanów tego gatunku. Komiks jednak mocno skupia się na ludziach: na tym, jak odnajdują się w sytuacji apokalipsy, jak wpływa ona na ich psychikę oraz jak – mimo ciągłego zagrożenia i świadomości końca świata – są w stanie budować relacje.
Przyglądanie się bohaterom przeżywającym wiele trudnych rozmów może momentami przypominać oglądanie Big Brothera. Komiks prezentuje masę dialogów, często ciężkich, pełnych emocji… lub przeciwnie – ich braku. Przymus przebywania ciągle razem w zamknięciu oraz nieustanny lęk przed śmiercią sprawiają, że bohaterowie postępują specyficznie, co wydaje się zrozumiałe.
Część czwarta wyróżnia się większą liczbą scen seksualnych. Jest ich naprawdę dużo i można odnieść wrażenie, że każda relacja damsko-męska ma charakter seksualny. Pojawiają się zdrady. Nagły zwrot autora w stronę seksualizacji można tłumaczyć zmęczeniem, napięciem i fizjologicznymi potrzebami bohaterów. Z drugiej strony aż nasuwa się pytanie, czy nie jest to zwykła próba przyciągnięcia czytelnika. Jakakolwiek byłaby intencja, zdrady okazują się fabularnie ciekawe – prowokują kłótnie, pełne emocji i wyrzutów, podczas których na światło dzienne wychodzą dawne urazy.
Trudne rozmowy, zwiększona aktywność seksualna, zdrady i burzliwe konflikty łączy jeden wspólny fakt – wszyscy bohaterowie psychicznie podupadają. Czytając, mocno czuć ich zmęczenie. Są zamknięci, funkcjonują według narzuconego harmonogramu, nie mają kontaktu ze światem zewnętrznym. To typowe cechy życia w instytucji totalnej, takiej jak więzienie. Samo to jest obciążające, a jeśli dodać sąsiedztwo hord zombie i świadomość, że świat właściwie się skończył, trudno się dziwić ich emocjom. Atmosfera w więzieniu jest specyficzna, jakby zepsuta. Nikt nie wie, czego chce, dokąd dążyć ani co robić. Wszyscy są zagubieni, co rodzi nietypowe zachowania.
Dobrym podsumowaniem jest wypowiedź jednego z bohaterów: „Jesteśmy żywymi trupami”. To idealne oddanie istoty tego tomu – bo właśnie takie wrażenie ma się, obserwując tę społeczność.
Żywe trupy – Warstwa graficzna
Ambiwalencja – właśnie to uczucie towarzyszyło mi podczas lektury i rozmyślania nad warstwą graficzną. Komiks wygląda naprawdę świetnie – kadry są bardzo estetyczne. To bardzo dobrze wykonane ilustracje czarno-białe: dobra gra światłem, ładna, wyraźna kreska. Rysownik, Charlie Adlard, wykonał naprawdę świetną pracę. Moje zmieszanie nie wynika jednak z jakości warstwy graficznej, a z połączenia tej szaty wizualnej z motywem zombie.

Rysunki: Charlie Adlard i Cliff Rathburn
Jest to dość rzadkie, ale podczas lektury czułem zgrzyt, a przez to – niedosyt. Brutalność zombie wizualnie „działa” zwykle lepiej w kolorze, bo jest dynamiczna, wybuchowa, kojarzona z kontrastowymi barwami i oczywiście – z krwią. Czarnobiała estetyka sprawia, że sceny akcji nie wydają się tak dynamiczne, a momentami stają się męczące do czytania. Brak czerwonej krwi odbiera wrażenie realnej fizycznej urazy.
Komiks ten jest jednak w dużej mierze poświęcony psychice i relacjom bohaterów. Pod tym kątem taka estetyka sprawdza się bardzo dobrze i idealnie oddaje klimat wydarzeń. Zrozumienie więc, że nie czytamy typowego „zombie movie”, a bardziej dramat psychologiczny z dodatkiem zombie, pozwala czerpać z lektury znacznie większą przyjemność.
Opinia o komiksie
Żywe trupy. Najskrytsze pragnienia to komiks specyficzny. Ma bardzo mocne strony, ale też te słabsze. Dynamika wydarzeń jest dosyć powolna, a czytelnik otrzymuje wiele dialogów, które momentami mogą być lekko nużące. Problemem rozmów bohaterów nie jest to, o czym są, lecz jak zostały napisane. Trudno stwierdzić, czy to kwestia oryginału, czy tłumaczenia, ale chmurki dialogowe potrafią być naprawdę słabe. Często wypowiedzi są zbyt bezpośrednie, oczywiste i nachalne – trochę jakby słuchać NPC w grze.
Podczas lektury czułem wyraźną obecność autora. Zmiany fabularno-koncepcyjne sprawiają wrażenie decyzji mających przyciągnąć fanów. Pomysł czarno-białej estetyki wygląda jak próba zrobienia czegoś innego niż wszyscy. Dialogi natomiast są momentami na tyle sztuczne, że zastanawiałem się, skąd bierze się ten problem.
Mimo to komiks ma sporo plusów. Szczególnie doceniam genialny klimat ciągłego strachu, stresu i złości. Bohaterowie zdają się powoli wariować; nie dogadują się, ranią nawzajem, ich emocje są skrajne i wybuchowe. To ciekawy przypadek psychologiczny, który został przedstawiony naprawdę sprawnie. To nie jest komiks dla fanów akcji, ale dla tych, którzy chcą poczuć psychologiczny ciężar apokalipsy.
Choć komiks wzbudził we mnie mieszane odczucia, w ogólnym rozrachunku jest to pozycja dobra i godna polecenia
Żywe trupy – informacje o komiksie
- Tytuł: Żywe trupy 4: Najskrytsze pragnienia
- Tytuł oryginału: The Walking Dead, Volume 4: The Heart’s Desire
- Scenariusz: Robert Kirkman
- Rysunki: Charlie Adlard i Cliff Rathburn
- Tłumaczenie (wersja polska): Robert Lipski
- Wydawca w Polsce: Taurus Media
- Rok polskiego wydania (pierwsze): 2007
- Liczba stron: 136
- Oprawa: miękka
- Cena okładkowa: 69,90 zł
Opinia: Paweł Skarzyński
Zdjęcia: Paweł Skarzyński
Przeczytaj również: Brigantus 1. Wyganienc – recenzja komiksu
Przeczytaj również: Rashomon – komiks. Opowieść pełna mroku
Przeczytaj również: Sain Elme 2 – recenzja. Gdzie są żaby?
Przeczytaj również: Most Heksagon – recenzja komiksu science fiction
Przeczytaj również: Minecraft komiks – recenzja
Przeczytaj również: Brigantus 2. Pikt opinia

