Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2021/09/Fukushima1-1400x788.jpg
    [1] => 640
    [2] => 360
    [3] => 1
)
        

Tegoroczny Warsaw Animation Film Festival upłynął pod znakiem ekologii i niepokoju wiążącego się z obecną kondycją człowieka w świecie, w którym inność stanowi nie przyczynek do chęci poznania, lecz źródło zagrożenia. Troska, z jaką animatorzy z całego świata podeszli do tematu katastrofy ekologicznej, zaowocowała małymi dziełami o niezwykłej sile rażenia, pięknie i celnych spostrzeżeniach. Namysłowi nad obecnym stanem planety Ziemia i widmem niepewności co do jej przyszłych losów z pewnością sprzyjał lockdown spowodowany pandemią wirusa COVID-19, który w zaciszu domowego ogniska pozwolił zastanowić się nad wieloma problemami współczesnego świata.

Festiwal został podzielony na 11 bloków animacji, z czego dwa: Green On Screen (blok 1: Green light i blok 2: It’s not easy being green) skupiły się tylko i wyłącznie na naszym zgubnym oddziaływaniu na ekosystem, zarówno w wymiarze lokalnym, jak i ogólnoplanetarnym. Spośród niezwykle bogatej oferty wybrałam szesnaście filmów, które w mojej ocenie najtrafniej i najpiękniej opowiedziały o zagrożeniach dla fauny i flory pod wspólnym mianem: człowiek. Dzisiaj o pierwszej ósemce, w części 2 artykułu – o kolejnej.

Migrants (2020), francuski film zespołu w składzie: Hugo Caby, Antoine Dupriez, Aubin Kubiak, Lucas Lermytte, Zoé Devise to niezwykle poruszająca historia dwójki niedźwiedzi polarnych: matki i jej dziecka. Wykonane z wełny misie na skutek globalnego ocieplenia są zmuszone na krze migrować w poszukiwaniu nowego lądu. Docierają do pozornej krainy szczęśliwości: zieleń, dużo jagód, nie widziana nigdy przez niedźwiadka mrówka. Lecz ten ląd ma już swoich mieszkańców: cywilizowane niedźwiedzie brunatne, które przemieszczają się na dwóch nogach, zbierają owoce do toreb przewieszonych przez ramię, a ich bezpieczeństwa strzegą służby noszące kamizelki ze skrótem T.B.D.P.

Teren ogradzają druty kolczaste, a zaszczuci bohaterowie odkrywają, że nie są jedynymi białymi niedźwiedziami na nowym terenie – jest ich dużo więcej. Na skutek zastraszenia i przemocy, wszystkie polarne niedźwiedzie zostają zagonione na prom i odesłane w siną dal. Smutne, przestraszone i niepewne swoich dalszych losów. Analogie do losów ludzkich są oczywiste. Wstrząsająca końcowa scena jest kalką słynnego zdjęcia martwego dziecka migrantów na brzegu morza. Tutaj morze wyrzuca na brzeg pluszowego misia, którego podnosi dziecko w pomarańczowej kamizelce ratunkowej…Bardzo mocny przekaz zawarty w niespełna dziesięciominutowej animacji. Aktualność obydwu poruszonych tematów: globalnego ocieplenia (i rzeczywistych tarapatów, w jakich znalazły się niedźwiedzie polarne) oraz masowej migracji ludzi z powodów politycznych i ekonomicznych, nie pozwala potraktować krótkiego metrażu obojętnie.

Warsaw Animation Film Festival

Czarno-biały Hunting z 2020 roku (baskijski tytuł oryginału to Ehiza, czyli „Polowanie”) rozpoczyna zdanie napisane w kilku różnych językach o treści „Nie chcieliśmy wierzyć, że będziemy następni”. Tytuł odnosi się do niszczycielskiego charakteru ludzkiej działalności na Ziemi, opartej na przemocy, głupocie i bezmyślności.

Oto widzimy małe stadko słoni, które przestraszone zbija się w gromadę. Za chwilę pada strzał i wielki słoń pada na ziemię. Obraz ten znamy z wielu filmów dokumentalnych i fabularnych.

Zabijanie zwierząt zostaje zestawione z równolegle bawiącymi się na dyskotekach i koncertach, tańczącymi ludźmi. Ich beztroska świetnie kontrastuje z dramatem mordowanych, o którym ludzkość woli nie myśleć. Lepiej się bawić. Ale i na nią przyjdzie pora: już po chwili ludzie uciekają podobnie jak stada gnu czy zebr, opresjonowani przez przedstawicieli swojego własnego gatunku. Takie obrazki znamy z kanałów informacyjnych, zalewających nas obrazami ludobójstwa. Wszystko jest tu narysowane schematycznie, wycieniowane. Nie ma detalu w postaci rysów ludzkiej twarzy, uniformizacja wybija się na plan pierwszy. Są tu masy ciał, egzekucje, żałoba matek lub żon, bombardowania, ucieczka uchodźców i ich masowe utonięcia w drodze po lepsze jutro…Wszystko to znamy z telewizyjnych przekazów, ale czy ma to dla nas znaczenie? A czy ma dla nas znaczenie śmierć pojedynczego słonia? Hunting powstał z pewnością na fali obecnych niepokojów i daje do myślenia.

Film uwiarygadniają sceny, w których widzimy ludzi fotografujących się ze swoimi trofeami: guźcem, bawołem, lampartem, lwem, muflonem, jeleniami. Znamy takie makabryczne i obrzydliwe fotografie „pamiątkowe”, chociażby z Facebooka, gdzie myśliwi obu płci z psychopatyczną dumą chwalą się swoim mordem. W filmie przeważają gatunki afrykańskie (lew, lampart, gepard, guziec, bawół afrykański, nosorożec, żyrafa, zebra, gnu), ale oczywiście sytuacja ta dotyczy całego świata, stąd obecność również wilka i krów (jako jedynych zwierząt gospodarskich w tym zestawieniu).

Hiszpański film został nakręcony przez kolektyw o nazwie Hauazkena Taldea, w skład którego wchodzi Begoña Vicario i dziewięć innych kobiet.

Hunting nawiązuje zarówno estetyką, motywem tańca i myślistwa, jak i swoją długością do Homenaje a Tarzan (Hołd dla Tarzana) Ruiza Balerdiego z 1970 roku, który kończył się słowami: „do kontynuacji”. Animatorki również kończą swój film nie domykając go i pozwalając na kontynuację z kolei swojego filmu.

Warsaw Animation Film Festival

Only a Child (2020) to szwajcarska propozycja stworzona przez ponad 20 reżyserów pod kierunkiem Simone Giampaolo. Film dotyczy rozrachunku z problemami współczesnego świata ukazanego z perspektywy dzieci, a konkretnie jest oparty na wystąpieniu Severn Cullis-Suzuki na Szczycie ONZ w Rio w 1992 r., w którym wzywała do działania na rzecz lepszej przyszłości naszej planety. Za pośrednictwem różnych estetyk i technik animacji, film obrazuje nierówności społeczne dotykające dzieci, których życiowy start uniemożliwia zdobycie odpowiedniego wykształcenia czy też zaspokojenia podstawowych potrzeb, np. głodu. Poza tym zwraca uwagę na zaśmiecanie planety i zanieczyszczenie powietrza.

Wnioski nie zostały przez nas wyciągnięte do tej pory. Film łączy animowane alegorie (różne gatunki zwierząt w dżungli stanowią tylko białe plamy, ponieważ już wyginęły, a zawieszone na nitkach porcelanowe figurki zwierząt spadają i roztrzaskują się) dobitnie przemawiają na rzecz potrzeby opamiętania się ludzkości. Nie jesteśmy u progu katastrofy. Ona dzieje się na naszych oczach.

Warsaw Animation Film Festival

Tytuł filmu Mateusza Błaszczyka Don’t lose her beauty (2020) odnosi się do Natury. Opowiada o próbie zatrzymania czasu. W mieszkaniu dwójki bohaterów na ścianach zawieszone są zdjęcia dokumentujące piękno fauny i flory, podobnie jak sielskie obrazki z jeleniem czy wilkiem, z oddali podglądającym ludzi. Jednak już po chwili na zdjęciach widzimy jelenia we krwi, zaśmiecone morze, a bohaterowi zdaje się, że tonie. Na szczęście to tylko zły sen. Czy aby na pewno?

Warsaw Animation Film Festival

Letter from Fukushima (reż. Yiran Wang, USA 2021) jest zapisem tsunami, a nie wydarzenia, które kojarzy nam się z tym miastem. Dziewczynka odnajduje list w butelce, a właściwie obrazek przedstawiający chłopca, który go narysował. Echo przeszłości, bo nadawca listu już nie żyje.

Warsaw Animation Film Festival

Reduction (2021) Węgierki Anny Szakály to już świat po postapokalipsie, w którym środowiskiem naturalnym dzieci są góry śmieci na wybrzeżu. W takim świecie żyją dwie bohaterki, marząc o lepszym życiu za horyzontem. Kiedy jedna z nich znajduje psa (który wygląda jak skrzyżowanie charta z dobermanem), ewenement w tej pozbawionej zwierząt przestrzeni, relacja obu kobiet zostaje wystawiona na próbę. Kobieta i zwierzę odizolowują się bowiem od świata, co ukazane jest za pomocą wpisania ich postaci w prostokąt, w którym nie ma miejsca na nic poza nimi. Okazuje się jednak, że nie do końca jest to zwierzę, a bohaterka nie ma już dokąd wracać. Świat i relacje międzyludzkie rozpadają się symultanicznie, a tęsknota za obecnością psa nie zmieni faktu, że psów już w tym świecie nie ma.

Seeker (reż. Shenglong Zhang, USA 2021) prezentuje świat na skraju postapo: już zrujnowany, ale jeszcze poprzez budynki przebijają się rośliny, fruwają ptaki. Tytułowy poszukiwacz wygląda jak kosmonauta (nosi skafander prawdopodobnie z powodu skażenia środowiska lub niedostatecznej ilości tlenu w atmosferze). Przyroda jeszcze się nie poddała, ale jej szanse na ocalenie maleją. Bohater podąża w stronę światła, teleportując się niejako do krainy, której szukał – łąki pełnej pięknych kwiatów i kolorowych motyli. Dopiero tutaj może odzyskać spokój.

Wspomnienia babci Anieli o ziołach i leśnych polanach (2020) Darii Kopiec to pełna suszonych ziół, owoców i zapachów dzieciństwa rodzinna opowieść, próba udokumentowania swoich wspomnień. Piękna wizualnie, dobrze zanimowana, przywołuje wspomnienia (nie tylko) narratorki opowiadającej o swojej babci. To też jest świat, którego już nie ma – kraina z czasów, gdy byliśmy dziećmi. Dwuminutowy film powstał w ramach cyklu o nazwie „Dawno, dawno temu – Opowieści z przeszłości”.

W drugiej części artykułu omówię kolejne interesujące animacje z cyklu Green On Screen.

Relacja: Marta Chrzczanowicz – absolwentka filologii polskiej i antropozoologii na UW, zoopsycholożka, miłośniczka wszystkich zwierząt (zwłaszcza kotów), kinomanka, twórczyni blogów filmowych: „Filmowe zwierzęta – blog o postaciach zwierzęcych w kinie”, „Filmowe Koty – blog o kocich postaciach w kinie” oraz „Filmowe Psy – blog o psich postaciach w kinie, dostępnych na Facebooku, na których recenzuje filmy z perspektywy Animal Studies. W obszarze jej zainteresowania znajdują się sposoby przedstawiania zwierząt w filmie w perspektywie animal studies, ich symbolika, a także zachowanie na planie filmowym i dobrostan.

Piotr Czajkowski

🟧 Przeczytaj: Zwierzęce Nowe Horyzonty – relacja Marty Chrzczanowicz
🟧 Przeczytaj: Kino od nowa – relacja Julii Palmowskiej z Festiwalu Nowe Horyzonty
🟧 Przeczytaj: Niech żyje wyobraźnia – recenzja filmu “Zielony rycerz”

👉 Znajdź ciekawe wydarzenia kulturalne w naszej >>> wyszukiwarce imprez <<<

Udostępnij:


2021 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Skip to content