Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2025/03/autoportrety-mariusz-szlom.png
    [1] => 530
    [2] => 500
    [3] => 
)
        

Czy w tłumie selfie i przepychanek da się poczuć prawdziwą magię sztuki? Warszawskie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w końcu otworzyło swoje podwoje, prezentując długo wyczekiwaną kolekcję. Wystawa „Wystawa niestała. 4 X kolekcja” to nie tylko spotkanie z dziełami najwybitniejszych polskich artystów, ale też test dla odwiedzających – czy przyjdą tu dla sztuki, czy tylko dla Instagrama? Z jednej strony monumentalne abakany, poruszające rzeźby i fotografie ze strajków, z drugiej – tłumy, chaos i wszechobecne telefony. Czy MSN stanie się miejscem kontemplacji, czy kolejną atrakcją dla influencerów? Zapraszam w podróż po nowej ikonie warszawskiej kultury, która budzi zachwyt, ale i sporo pytań.

Wyczekiwane otwarcie Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Od miesięcy wyczekiwany moment w końcu nastąpił – warszawskie Muzeum Sztuki Nowoczesnej zaprezentowało swoją kolekcję gościom. Przedpremierowe zwiedzanie dla przyjaciół muzeum, twórców i gości specjalnych organizowane było przez kilka dni, a oficjalne otwarcie wystawy miało miejsce 21 lutego. Towarzyszyły mu dodatkowe wydarzenia w postaci koncertów i performance’ów, które cieszyły się sporym zainteresowaniem. Jednak to przede wszystkim możliwość zobaczenia dzieł z kolekcji MSN przyciągnęła tłumy odwiedzających. To zrozumiałe, gdyż wystawa składa się z ponad 150 prac wyselekcjonowanych z szerokich zbiorów muzeum, których część nigdy nie była jeszcze wystawiana. Odwiedzając Muzeum Sztuki Nowoczesnej, można zatem mieć spore nadzieje i oczekiwania, które być może trudno będzie zaspokoić.

„Wystawa niestała. 4 X kolekcja” – co to oznacza

Pierwsza wystawa nowego muzeum nosi tytuł „Wystawa niestała. 4 X kolekcja”, co dokładnie opisuje, z czym mamy do czynienia. MSN nie będzie posiadać stałej ekspozycji – obecna wystawa zamknięta zostanie 25 października, a według strony placówki o jej niestałości świadczy też fakt, że „kanon dzieł sztuki współczesnej jest ruchomy, niestały”. Wystawę podzielono na cztery części, skupiające się kolejno wokół zaangażowania i działań politycznych, ciała i towaru, abstrakcji oraz sztuki w kontekście duchowości. Trzeba przyznać, że nazwiska prezentowane na wystawie tworzą imponującą listę, na której obecni są choćby Wojciech Fangor, Magdalena Abakanowicz, Ewa Juszkiewicz, Wilhelm Sasnal, Daniel Rycharski, Mirosław Bałka czy Zofia Kulik.

Muzeum między sztuką a Instagramem

Dzieła tak monumentalne, jak wielki abakan zajmujący praktycznie całą przestrzeń sali, są wyraźne i możliwe do dokładniejszej obserwacji. Podobnie rzeźba “Przyjaźń” Aliny Szapocznikow, stojąca przed wejściem na główną wystawę. Jednak jej mniejsze prace umieszczone wśród innych domagają się uwagi, której otrzymać nie mogą. A na pewno nie w pierwszych dniach po otwarciu. Muzeum pełne ludzi, którzy bardziej skupiają się na robieniu zdjęć niż na oglądaniu sztuki. Przez to trudno jest spokojnie przyjrzeć się dziełom i je docenić. Liczę, że po kilku tygodniach szum ucichnie, tłumy przestaną szturmować muzeum i sztuka będzie łatwiejsza w doświadczaniu. Póki co muzeum „zjada własny ogon”. Promowało budynek, jego walory architektoniczne tak na zewnątrz jak i w środku, a teraz mierzy się z tłumami influencerów, którym sztuka jest obojętna – liczy się udane zdjęcie na pięknej klatce schodowej lub przed oknem z widokiem na Pałac Kultury.

Z jednej strony cieszy mnie zainteresowanie nową placówką kultury, w dodatku tak znaczącą i długo wyczekiwaną. Z drugiej mam poczucie, jak daleko od sztuki jest to miejsce, przynajmniej na chwilę obecną.

Sztuka, która porusza i skłania do refleksji

Wróćmy jednak do sedna, czyli sztuki. Wiele prezentowanych prac skłania do głębszej refleksji, zwrócenia uwagi na istotne problemy czy wywołania zachwytu. Obozowe LEGO Zbigniewa Libery, cielesne rzeźby Aliny Szapocznikow czy fotografie ze strajków – głęboko poruszają, jeśli da się im na to przestrzeń. Wprost mówią o problemach i trudnościach, co nawet mniej doświadczony odbiorca może zauważyć. Praca Juszkiewicz również mówi o istotnej kwestii, czyli prawach kobiet, jednak w bardziej zawoalowany sposób.

Czego brakuje? Kontekstu i klarowności

Jednak takie dzieła jak duże płótno Małgorzaty Mirgi-Tas czy zdjęcia Kiluani Kia Hendy potrzebowałyby szerszego kontekstu do pełnego wybrzmienia, czego tutaj im brakuje. Mirga-Tas buduje zestawy prac, które wystawiane razem wywołują efekt kolorowego przytłoczenia, łącząc radość, niepokój, zaciekawienie… Zachęcają do zrozumienia. W MSN jedno płótno jest po prostu kolejnym eksponatem, przy którym ktoś może zrobić sobie zdjęcie. Można byłoby przywołać tabliczki z opisami prac jako pomoc w zrozumieniu dzieła. Tak, czasem te opisy mogą pomóc, ale często są napisane w sposób zbyt skomplikowany i pretensjonalny, jakby chodziło o pokazanie, jak bardzo “mądre” są, a nie o to, żeby pomóc zrozumieć sztukę.

Warto zobaczyć, ale z dystansem

Pierwsza wystawa w nowym Budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej to na pewno ciekawe doświadczenie. Warto ją odwiedzić choćby po to, aby wyrobić sobie własną opinię. Panteon prezentowanych artystów jest imponujący, ich prace w większości także robią wrażenie. A raczej mogłyby robić, gdyby nie chaos przepełniający przestrzeń wystawienniczą. W moim odczuciu muzeum wystawiło wspaniałe dzieła, których odbiór niestety nie jest prosty. Nie tylko ze względu na wagę przekazu, ale głównie na kompozycyjny i organizacyjny chaos przestrzeni. Część osób na pewno będzie zachwycona wystawą oraz muzealną architekturą, mi jest jednak bardzo daleko do bezkrytycznego optymizmu. Nie da się ukryć, że MSN ma w sobie coś pociągającego i nie da się przejść obok niego obojętnie. Mimo krytyki chętnie odwiedzę wystawę po raz kolejny, co wszystkim również rekomenduję.

Więcej informacji o wystawie można znaleźć tutaj.

Recenzja: Mariusz Szlom
Redakcja: Wiktoria Abramczyk
Zdjęcia: Muzeum Narodowe w Warszawie

Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne teksty!

Przeczytaj również: Żabie Doły – relacja z wystawy w Katowicach
Przeczytaj również: Wystawa “Shadow Self” Teresy Pągowskiej w Londynie
Przeczytaj również: 30 uderzeń na minutę. Wystawa prac Olgi Pawłowskiej
Przeczytaj również: Wystawa Akiry Kurosakiego “W poszukiwaniu formy i koloru”
Przeczytaj również: Manoel de Oliveira – jeden z najważniejszych reżyserów portugalskich
Przeczytaj również: Minghun – jak zmierzyć się z pustką i samotnością
Przeczytaj również: Arcane sezon 2 – recenzja serialu

Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!

recenzje książek
recenzje filmów
recenzje płyt
relacje ze spektakli teatralnych
artykuły o sztuce
recenzje komiksów
nowinki technologiczne

Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:

angielski
francuski
niemiecki
ukraiński

Sprawdź naszą ofertę wolontariatu – dołącz do naszej ekipy i buduj z nami Portal Proanima.pl!

 

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści