Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2025/01/arcane-opinia-recenzja.webp
    [1] => 380
    [2] => 475
    [3] => 
)
        

Sezon pierwszy serialu Arcane na platformie Netflix okazał się być sporym hitem – zarówno pod względem oglądalności, jak i fantastycznych ocen. Sezonowi drugiemu towarzyszyły więc spore oczekiwania: dorównania jedynce oraz konieczność zamknięcia historii na zadowalającym poziomie. Otrzymujemy tym razem konflikt dwóch miast, dwóch sióstr, a także konsekwencje przetwarzania nauki w magię. Fabuła jest więc treściwa – ale czy udało się to wszystko spoić w sensowną całość? Zapraszam do zapoznania się z recenzją drugiego sezonu serialu Arcane!

Arcane sezon 2 – o czym jest?

Pierwszy sezon serialu Arcane, którego akcja toczy się w uniwersum gry League of Legends, przypadł do gustu zarówno fanom gry, jak i tym, którzy mieli z tym światem styczność po raz pierwszy. Recenzję tę piszę z perspektywy osoby, która nigdy wcześniej nie sięgała po tę grę. Fabuła obu sezonów była jednak dla mnie w większości zrozumiała, choć z pewnością umknęły mi pewne „smaczki”, które mógł wyłapać jedynie wytrawny gracz.

arcane opinia recenzja
Zdjęcie: Fb Netflix Polska

Akcja rozgrywa się w podzielonym, skonfliktowanym mieście – zamożnym Piltover i podupadającym Zaun. Szansa na pokój wydaje się zaprzepaszczona, choć problem ten jest bardziej złożony, nawarstwiający się w wyniku lat zaniedbań. Sytuację znacznie pogorszyły działania Jinx – bohaterki zmagającej się z silną traumą i zaburzeniami psychicznymi, mającej zarazem dostęp do niebezpiecznej broni. Jest ona ofiarą konfliktu i miejsca, w którym przyszło jej żyć. Prócz konfliktu w skali „makro” otrzymujemy również dramat w obrębie siostrzanej relacji, w której dawne ciepłe uczucia zostały wypalone w wyniku ciągu nieszczęśliwych zdarzeń. Istotnym wątkiem jest również tajemniczy Hextech, który poróżnia dawnych wspólników – Jayce’a i Viktora. Mają oni bowiem odmienne wizje co do jego zastosowania. Łączenie nauki z magią może być zwodnicze, a jakby tego było mało, twórcy uzupełnili to o wątek mesjański.

Odcinki były wypuszczane w formie po trzy na tydzień, w ramach jednego aktu. Uważam, że jest to ciekawe rozwiązanie – dzięki temu emocje były dawkowane, a jednocześnie nie rozciągnięte nadmiernie, jak miałoby to miejsce, gdyby wypuszczano tylko jeden odcinek tygodniowo.

Arcane sezon 2 – opinia

Drugi, a zarazem finałowy sezon oceniam raczej pozytywnie, jednak niestety wygórowane oczekiwania po świetnym pierwszym sezonie zrobiły swoje. Głównym problemem jest przede wszystkim tempo serialu. Historia ma potencjał na więcej odcinków, rozłożonych co najmniej na jeszcze jeden dodatkowy sezon. Dzięki temu niektóre elementy wybrzmiałyby lepiej i bardziej naturalnie. Pewne rozwiązania fabularne wydają się prowadzone na skróty, czego z kolei nie odczułam przy pierwszym sezonie. Również wątek nierówności społecznych, tak istotny w tym serialu, został rozwiązany dość po macoszemu, a na jego miejsce poświęcono czas tematyce mesjanistycznej. Być może twórcy pogubili się nieco w morzu koncepcji i rozwiązań.

Mimo tych uwag był to wciąż dobry sezon, podczas którego czuło się, że doświadcza się czegoś wyjątkowego. Animacja jest absolutnie przepiękna, a sceny walki – niesamowite (choć przeszkadzał mi nadmiar „teledyskowych ujęć”). Historia jest chwytająca za serce, a relacje pomiędzy bohaterami w większości przypadków rozwijają się w interesujący sposób. Z pewnością wielbiciele relacji Caitlyn i Vii będą zadowoleni, podobnie jak fani Viktora i Jayce’a, których wątek zakończono w ciekawy sposób. Na plus chciałabym wyróżnić nową postać – Ishę, małą osieroconą dziewczynkę, której idolką jest Jinx. Pomimo że nie wypowiada ani jednego słowa, to dzięki swojemu urokowi i relacji z Jinx skradła moje serce. Warto wspomnieć również o świetnym siódmym odcinku. Zostajemy w nim przeniesieni do alternatywnej rzeczywistości, co okazuje się być sporym ładunkiem emocjonalnym.

W pewnym momencie nieco gubimy się, czyja racja w konflikcie jest „słuszna”, gdyż każda postać w serialu ma swoje motywacje, co jest właściwie na plus. W końcu, jak głosi jedna z myśli przewodnich serialu – miłość jest tym samym powodem, dla którego robimy zarówno dobre, jak i złe rzeczy.

Słowem podsumowania, była to ciekawa i piękna przygoda, choć apetyt na znacznie więcej pozostał. Być może jednak, tak jak głosi motto serialu – piękno tkwi w niedoskonałości. Pomimo że historia dobiegła końca, twórcy zapowiedzieli nowe seriale z tego uniwersum. Pozostaje więc nam czekać z niecierpliwością, gdyż można śmiało przypuszczać, że jakość nowych produkcji, przynajmniej na poziomie audiowizualnym, będzie również prezentowała wysoki poziom.

Recenzja: Emilia Dąbrowska
Zdjęcia: Fb Netflix Polska

Przeczytaj również:  Cesarstwo potępionych – recenzja książki
Przeczytaj również:  Cholerna sakura – komiks
Przeczytaj również:  Brigantus – opinia o komiksie
Przeczytaj również:  Flavor girls – recenzja
Przeczytaj również:  Film Jutro będzie nasze
Przeczytaj również:  Fallout, Fallout  – recenzja serialu Amazon Prime

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści