Poniedziałkowy wieczór w multipleksie. Tylko ja i średniej wielkości sala kinowa. Naprawdę nikt więcej nie przyjdzie? Pewnie dlatego, że jest początek tygodnia a nie weekend. A może Teksańska masakra piłą mechaniczną (The Texas Chain Saw Massacre, 1974, reż. Tobe Hooper), amerykański film gore (nazwa tego gatunku oznacza w języku angielskim posokę lub skrzepłą krew), który 16 maja 2025 r. wszedł na ekrany polskich kin w zremasterowanej wersji 4K, niewielu już obchodzi? Mało prawdopodobne, nawet gdyby potraktować obejrzenie tego dzieła w kategoriach guilty pleasure.
Jak stwierdza Piotr Sawicki: „Recepcji gore często towarzyszy świadomość obcowania z zakazanym owocem, niezdrowe podniecenie związane z przekraczaniem obyczajowych i cenzuralnych barier. Jest to gatunek wyklęty przez krytykę, która najczęściej reaguje na jego płody w sposób z moralnego punktu widzenia najwłaściwszy: potępieniem i zepchnięciem do kulturowego rynsztoka” .
Czyżby miłośnicy mocnych wrażeń obawiali się, że utwór stanowiący część tzw. exploitation horrors z lat 70. XX wieku nie będzie w stanie ich zadowolić? Wielbiciele grozy zapewne mają za sobą filmy o seryjnych mordercach, takie jak Koszmar z ulicy Wiązów (A Nightmare on Elm Street, 1984, reż. Wes Craven), należące do tzw. slash horror, czy produkcje zaliczane do torture porn, prześcigające się w realistycznym ukazywaniu okrucieństwa, w rodzaju Hostelu (2005, reż. Eli Roth). Trudno sprostać oczekiwaniom takiej publiczności.
Uff! No tak, jeszcze reklamy przed seansem, na które rzadko kto chadza. Po kilku minutach pojawiają się pierwsi widzowie. I to by było na tyle, jeśli chodzi o spotkanie sam na sam z piłą mechaniczną. W sali uzbierało się ze dwudziestu widzów: trzy pary, z pięć osób, które przyszły same, wszyscy na oko tuż przed lub po trzydziestce, i dwie grupy nastolatek. Makabryczny pokaz czas zacząć.
Aż skóra cierpnie
Teksańska masakra piłą mechaniczną z 1974 r. to pierwowzór późniejszych slasherów. W dziele Hoopera mamy do czynienia ze schematem narracyjnym charakterystycznym dla tej odmiany horroru. W tego rodzaju produkcjach grupa młodych ludzi jest dręczona przez tajemniczego zabójcę, który uśmierca ich po kolei w bestialski sposób. Oprawca często nosi maskę.
W filmie Hoopera 18 sierpnia 1973 r. pięć osób zmierza vanem na cmentarz położony w pobliżu niewielkiej wioski w Teksasie. Sally Hardesty (Marilyn Burns) i jej poruszający się na wózku inwalidzkim brat Franklin (Paul A. Partain) chcą sprawdzić, czy grób ich dziadka znajduje się w nienaruszonym stanie. Dotarły do nich bowiem wieści o wielokrotnym bezczeszczeniu zwłok w tej okolicy. Okazuje się, że miejsce pochówku członka ich rodziny pozostało nietknięte.
Rodzeństwu towarzyszą w podróży Jerry (Allen Danziger), Kirk (William Vail) i Pam (Teri McMinn). Młodzi ludzie po opuszczeniu cmentarza udają się do starego domu dziadków Franklina. Chcą tam miło spędzić czas, co im się nie udaje, albowiem tuż obok znajduje się posesja rodziny kanibali. Jeden z ludożerców – Leatherface (Gunnar Hansen) morduje ich po kolei. Oglądamy wieszanie kobiety na haku rzeźniczym i przetrzymywanie jej w zamrażarce. Jesteśmy świadkami śmierci mężczyzn na skutek uderzeń w głowę ogromnym młotem. Widzimy, jak ofiara sadysty w masce z ludzkiej skóry zostaje pocięta piłą łańcuchową.
Z grupy młodych osób uchodzi z życiem jedynie Sally. Udaje jej się przeżyć nocną, potwornie rozciągniętą w czasie, ucieczkę przed Leatherface’em, który biegnie za nią z piłą mechaniczną. Kobieta przedziera się przez gęstwinę suchych gałęzi, wrzeszcząc wniebogłosy. Przerażenie wzbudza już sam wygląd ścigającego ją psychopaty. Elegant nosi koszulę, krawat i… fartuch rzeźniczy. Nie wspominając już o masce z ludzkiej skóry.
Po upiornej nocy, podczas której kanibale wielokrotnie znęcają się nad Sally, bohaterka o poranku po raz kolejny unika śmierci. Najpierw goni ją brat Leatherface’a. Napastnik dźga co rusz kobietę nożem, aż w końcu ginie pod kołami ciężarówki, gdy obydwoje docierają akurat do drogi. Jakby mocnych wrażeń było za mało, to siostra Franklina musi jeszcze wygrać bieg o życie ze ścigającym ją ponownie Leatherface’em. Ratunek przychodzi oczywiście w ostatniej chwili. Sally wskakuje na tył przejeżdżającego właśnie pickupa. Jest w szoku. Roztrzęsiona, cała we krwi, ni to krzyczy, ni to się śmieje. Gdy opuszcza miejsce kaźni, widzi jeszcze z oddali, jak Leatherface wykonuje szaleńczy taniec z piłą łańcuchową.
Ludzie i krowy
Zanim młodzi ludzie z filmu Hoopera dokonają żywota w potwornych męczarniach, jadą samochodem do domu dziadków Franklina, mijając po drodze starą rzeźnię. Żar aż wylewa się z ekranu. W sierpniowym upale z trudem są w stanie znieść docierający do nich z ubojni odór. Sally i jej brat mają wuja, który pracuje w takim miejscu. Zaznajomił on inwalidę z dawną i współczesną metodą zabijania bydła. Franklin próbuje rozstrzygnąć, co jest bardziej humanitarne: uderzenie młotem w łeb zwierzęcia, które obowiązywało w przeszłości, czy praktykowany obecnie strzał w tę samą część ciała z pistoletu pneumatycznego. Wydaje mu się, że kiedyś było gorzej, bo niejednokrotnie dopiero po kilku ciosach bydło umierało. Zdarzało się nawet, że obdzierano je ze skóry, gdy jeszcze dogorywało.
W wyjaśnieniu wątpliwości Franklina pomaga autostopowicz (Edwin Neal), którego grupa podróżnych zabiera po drodze. Spotkanie z nim stanowi zapowiedź losu, jaki spotka młodych ludzi. Mężczyzna stwierdza, że stary sposób zabijania krów był skuteczniejszy, a nowoczesne rozwiązanie pozbawiło wielu ludzi źródła zarobku. Jego brat i dziadek pracowali kiedyś w rzeźni. Sam też się zajmował ubojem bydła. Nosi przy sobie zdjęcia poćwiartowanych zwierząt. Z dumą opowiada, że to jego dzieło, które też osobiście sfotografował.
Autostopowicz zaprasza uprzejmie całe towarzystwo na posiłek do swojego domu. Z wielkim przejęciem podaje przepis na potrawkę z krowiej głowy, zachwalając jej walory smakowe. Jak się później okazuje, mężczyzna jest bratem Leatherface’a. Robi współpodróżnym zdjęcie, które stanowi swoistego rodzaju dokumentację porcji mięsa, którymi niedługo się staną. Proponuje młodym ludziom, że sprzeda im tę fotografię za niewielką cenę. Kiedy odmawiają, podpala ją. To, co z niej zostaje, zabiera ze sobą. Przed opuszczeniem vana znakuje jeszcze sztuki mięsa. Robi nożem nacięcie na ręce Franklina. Rozmazuje też na karoserii samochodu własną krew, która cieknie mu z rany na dłoni. Wcześniej celowo się skaleczył na oczach przerażonych towarzyszy podróży. Właśnie przypieczętował ich los.
Na traktowanie młodych ludzi w Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną jak kawałki mięsa zwraca uwagę Kamil Kościelski: „[…] tajemniczy autostopowicz, będący członkiem rodziny kanibali, zaczyna fotografować młodych bohaterów swoim polaroidem. Scena ta wypada interesująco w zestawieniu z pierwszym ujęciem filmu, w którym obrazowi ludzkich szczątków towarzyszy dźwięk i błysk fleszy. Czynione są wyraźne sugestie, że grupa młodzieży już od samego początku postrzegana jest przez ekscentrycznego mężczyznę w kategoriach przyszłego posiłku”.
Grunt to dobry drób
Kim Henkel i Tobe Hooper, którzy napisali scenariusz Teksańskiej masakry piłą mechaniczną, inspirowali się postacią seryjnego zabójcy Eda Geina. Do dzisiaj nie wiadomo, ile osób uśmiercił ten psychopata. Prowadzący śledztwo w jego sprawie nie byli w stanie stwierdzić, jaka część kości znalezionych w domu mężczyzny należała do nieboszczyków wykopanych przez niego na znajdującym się nieopodal cmentarzu. Ustalono natomiast, że Gein spożywał ludzkie mięso, a szczątki człowieka stanowiły część wystroju jego miejsca zamieszkania.
Życiorys mordercy posłużył twórcom Teksańskiej masakry piłą mechaniczną do stworzenia całkowicie fikcyjnej historii, chociaż napisy początkowe filmu mają wywołać u publiczności przekonanie, że przedstawia się w nim prawdziwe wydarzenia. W dziele Hoopera znalazły odzwierciedlenie takie fakty z życia seryjnego zabójcy jak kanibalizm, bezczeszczenie grobów czy wnętrze domu niczym z koszmaru.
Inspiracja twórców Teksańskiej masakry piłą mechaniczną postacią Eda Geina uwidacznia się w wyrazisty sposób w wyglądzie pokoju, do którego trafia Pam, zanim zawiśnie na haku rzeźniczym. Jego podłoga jest usłana piórami i kośćmi. Walają się na niej części wielu szkieletów. W pomieszczeniu znajdują się również czaszki, zwierzęce i ludzkie. Ohydny widok wywołuje u Pam odruch wymiotny. Makabrycznego obrazu dopełnia zawieszona pod sufitem klatka z gdaczącą non stop kurą. Jak łatwo się domyślić, zwierzę długo nie pożyje.
Obrzydliwe wnętrze posesji kanibali doskonale współgra z ich odstręczającym postępowaniem. Ludożercy zrobili sobie z domu rzeźnię, w której pastwią się nad istotami ludzkimi. Kulminację zbrodniczych czynów mieszkańców upiornego budynku stanowi kolacja, na którą ojciec Leatherface’a (Jim Siedow) „zaprasza” Sally. Tyle że to nie ona będzie jeść, a sama ma stanowić posiłek. Najpierw robi za przystawkę dla dziadka (John Dugan). Usłużny wnuk rozcina jej palec, żeby senior rodu mógł possać sobie z niego krew. Kobieta mdleje z przerażenia. To jednak dopiero początek jej męczarni. Atmosferę narastającej grozy potęguje niepokojąca muzyka, którą do Teksańskiej masakry piłą mechaniczną skomponowali Tobe Hooper i Wayne Bell.
Stół, przy którym wszyscy zgromadzili się do kolacji, oświetla umieszczona pod sufitem żarówka, którą osłania abażur wykonany ze skóry zdjętej z ludzkiej twarzy. Nasze uszy ranią rozdzierające krzyki Sally. Widzimy przeplatające się w dynamicznym montażu wstrętne twarze przedrzeźniających ją oprawców i ukazane w wielkim zbliżeniu, przepełnione trwogą oczy ofiary. Jak zauważa Kamil Kościelski: „W jednej ze scen, oko kury przedstawione zostaje w bardzo bliskim planie. W trakcie uczty kanibali, w której mimowolnie uczestniczy Sally, oko bohaterki ukazane jest za pomocą identycznego planu filmowego. Hooper, wykorzystując analogiczne kadry sugestywnie akcentuje, że oprawcy traktują dziewczynę jak pożywienie”.
Nasycenie obrazów przemocy psychicznej wyjątkowym okrucieństwem, z jakim mamy do czynienia w Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną, sprawia, że widz też odczuwa tę agresję intensywniej. Ukazane w ogromnym powiększeniu, piękne, przerażone oczy Sally w zestawieniu z przedstawionymi w wielkim planie, szkaradnymi, roześmianymi twarzami jej oprawców potęgują doznanie trwogi i obrzydzenia. Cierpienie bohaterki staje się niemalże namacalne. Razem z nią odczuwamy niemiłosierny ból. Jak to trafnie ujmuje Kacper Rydzewski: „Chodzi o to, by za pomocą […] intensyfikacji ekranowej przemocy wywołać efekt rzeczywistości – stan, w którym nasze ucieleśnione doświadczenie uzgadnia się z taktylnością świata przedstawionego, tym samym przebijając barierę ekranu”.
W trakcie kolacji u kanibali jesteśmy świadkami bodaj najokrutniejszej sceny przemocy w dziele Hoopera, w której starzec ledwo trzymający się przy życiu próbuje wielokrotnie trafić młotkiem w głowę młodej kobiety. Ojciec i jego synowie dopingują dziadka, żeby zaprezentował swoje umiejętności, które nabył kiedyś przy uboju bydła. Przy przygotowywaniu posiłku w rodzinie ludożerców panuje pełna zgoda.
Kamil Kościelski stwierdza, że w okrutnych praktykach Leatherface’a i jego bliskich daje się zauważyć krytyka zasad rządzących kapitalizmem przemysłowym. Zezwierzęcenie bohaterów to wynik rozwoju technologicznego, który pozbawił ich źródła utrzymania i zmusił do ludożerstwa. W dziele Hoopera sugeruje się, że zwłoki wykopane na cmentarzu przetwarzane są na wyroby mięsne. Ojciec Leatherface’a sprzedaje je później na stacji benzynowej, którą prowadzi. Drapieżny ustrój kapitalistyczny sprawia, że aby przetrwać, trzeba innych uprzedmiotowić i potraktować jak produkt gotowy do sprzedaży i konsumpcji.
Kaci i ofiary
W świecie przedstawionym Teksańskiej masakry piłą mechaniczną zarówno Leatherface’owi, jak i jego bliskim nie nadano nawet imion. Rola, jaką odgrywają w filmie, sprowadza się do zadawania bólu, im intensywniejszego, tym lepiej. Bohaterów cechuje monstrualna szpetota wewnętrzna, której odpowiada nieatrakcyjny wygląd zewnętrzny. I tyle widz ma o nich wiedzieć. Nie prezentują żadnych wartości, z którymi publiczność mogłaby się utożsamić. To zło w czystej postaci. Totalne zaprzeczenie ideału rodziny.
W Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną obraz ofiar ludożerców też został pozbawiony psychologicznej głębi. Im dłużej któraś z nich pozostaje przy życiu, tym większa szansa na jej poznanie. Tyle że ta egzystencja nie trwa długo i brakuje czasu na zindywidualizowanie cech bohaterów, którzy mają za zadanie w taki czy inny sposób umrzeć. Przed dokonaniem żywota muszą jedynie znosić potworne katusze. Przy takiej konstrukcji postaci identyfikacja z nimi jest w znacznym stopniu utrudniona. Stąd też w Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną brak znanych nazwisk, bo widzowi łatwiej by było utożsamić się z bohaterami odtwarzanymi przez gwiazdy ekranu.
Jak zauważa Andrzej Pitrus, w porównaniu do tradycyjnych filmów grozy, w których występowali aktorzy cieszący się sławą, strukturę gore determinuje już sam sposób produkcji: „Gatunek ten, jest częścią szeroko rozumianego systemu produkcji niezależnej. W filmach tych nie biorą udziału gwiazdy, tak więc są one wolne od ograniczeń stawianych przez >>star system<<. Często nie mamy do czynienia z bohaterem jednostkowym, lecz zbiorowym. Sprawia to, że procesy wtórnej identyfikacji ulegają zakłóceniu, co z kolei powoduje, że stworzenie pozytywnego systemu wartości bliskiego widzowi nie jest konieczne. […] zło jest tutaj nieodłączną częścią świata przedstawionego, a typowe dla horroru >>świętości<< zostają zanegowane już na początku. Sytuację tę ilustruje znakomicie Teksańska masakra piłą łańcuchową, gdzie głównym zbiorowym bohaterem jest wprawdzie rodzina, ale nie jest ona obiektem ataku >>obcego<<, lecz sama stanowi podstawowe źródło zagrożenia. […] ofiary nie mogą zostać uznane za postaci pozytywne, jako że ich ekranowy żywot jest nader krótki. Małe zindywidualizowanie postaci ofiar kieruje procesy identyfikacyjne ku postaciom oprawców, jednak ich wynaturzenie powoduje niemożność akceptacji takiego rodzaju identyfikacji przez widza. Jego przerażenie jest więc tym większe”.
Ludzie i potwory
W klasycznym kinie grozy źródłem strachu jest to, co przenika z zewnątrz do świata ludzi i zagraża panującemu w nim porządkowi. Wszelkiej maści potwory nie przynależą do sfery, którą człowiek zna i doskonale rozumie. Walcząc w obronie wartości, którym hołduje, musi stawić czoła siłom burzącym ziemski ład i stanowiącym zagrożenie dla elementarnego poczucia bezpieczeństwa. Jeśli istnieje zło nie z tego świata, to jest też dobro, którym można je zwalczyć. Nadawanie zmaganiom bohaterów horroru wymiaru metafizycznego sprawia, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Pokonując przeciwności, w jakiejkolwiek postaci by one nie istniały, można patrzeć z nadzieją w przyszłość. W świecie przedstawionym gore z kolei zagrożenie nie sytuuje się w sferze pozaziemskiej. Zło jest wszechobecne. Czai się tuż obok. I nabiera boleśnie fizycznego wymiaru. Jak stwierdza Piotr Sawicki: „Gore to horror przetrawiony materializmem, gdzie źródłem trwogi nie jest metafizyka lecz jej brak. […] Stosowane zamiennie pojęcie >>horroru cielesnego<< wskazuje na materialny charakter źródła zagrożenia, jakim jest doświadczenie fizycznego bólu i rozpadu ciała. […] Źródłem grozy jest […] przede wszystkim świadomość nieuchronnego fizycznego rozpadu, który wobec redukcji pierwiastka metafizycznego jest tym bardziej koszmarny. Zamiast duchów i wampirów postrach sieją tu rozmaite cywilizacyjne plagi, seryjni mordercy, niebezpieczne zwierzęta, współczesna technika, depresja, ludzkie ułomności. Sztandarowe monstrum kina gore, zombie, to ciało w stanie rozkładu, którego jedynym celem jest pożeranie innych ciał: upostaciowienie zła nie podlegającego psychologicznej analizie i ocenie moralnej, pozbawionego intencji, rozprzestrzeniającego się, przerażającego w swej bezdusznej i tak bardzo konkretnej materialności”.
Czego ludzie boją się najbardziej? Śmierci? Cierpienia? Jeśli pozbawić istnienie człowieka wymiaru metafizycznego, tak jak ma to miejsce w filmach gore, to zostaje jedynie nicość; ciało, które czeka powolne obumieranie, a na koniec – gnicie. W ostatecznym rozrachunku wydźwięk tych utworów jest zdecydowanie antyludzki: człowiek to tylko ciało bez duszy, padlina. Jego istnienie sprowadza się do zadawania i otrzymywania bólu.
W świecie przedstawionym Teksańskiej masakry piłą mechaniczną podział bohaterów nie sprowadza się do przeciwstawienia ludzi i potworów nie z tego świata, tylko katów i ofiar. Najbardziej przeraża drugi człowiek, który nie ma litości. Ludzkie uczucia są mu kompletnie obce. Bohaterowie pozbawieni wszelkich hamulców, bez cienia empatii, traktują innych jak mięso, które można bez końca szatkować, nie zważając kompletnie na to, czy komuś zadaje się ból. Mało tego, z cierpienia innych – fizycznego i psychicznego – czerpie się przyjemność. A wyjścia z zaistniałej sytuacji – próżno szukać; ono nie istnieje.
Ciąg dalszy nastąpi
Popularność Teksańskiej masakry piłą mechaniczną nie słabnie. O zapotrzebowaniu na coraz to nowe odsłony poczynań bohatera w masce z ludzkiej skóry świadczą powstające ciągle filmy wzorowane na dziele Hoopera. Ten sam reżyser w 1986 r. nakręcił Teksańską masakrę piłą mechaniczną 2 (The Texas Chainsaw Massacre 2), z pomysłową sceną pojedynku na piły łańcuchowe Leatherface’a ze ścigającym go stróżem prawa. Następnie powstały, nie najwyższych lotów, Teksańska masakra piłą mechaniczną III (Leatherface: Texas Chainsaw Massacre III, 1990, reż. Jeff Burr) i Teksańska masakra piłą mechaniczną: Następne pokolenie (The Return of the Texas Chainsaw Massacre, 1994, reż. Kim Henkel). W ostatnim z tych utworów zwyrodnialcy znowu terroryzują grupę młodych ludzi, ale na kolacje jadają już nie ludzkie mięso tylko pizzę, nawet wegetariańską. Ich poczynaniami kieruje tajemniczy elegant, wożony limuzyną, któremu pastwienie się nad innymi sprawia perwersyjną przyjemność.
W 2003 r. Marcus Nispel zrealizował całkiem niezły remake filmu z 1974 r. pt. Teksańska masakra piłą mechaniczną (The Texas Chainsaw Massacre). W 2006 r. Jonathan Liebesman nakręcił prequel, z częścią obsady wcielającej się w te same postaci co trzy lata temu, zatytułowany Teksańska masakra piłą mechaniczną: Początek (The Texas Chainsaw Massacre: The Beginning). Cofając się w czasie, poznajemy genezę jedzenia ludzkiego mięsa przez Leatherface’a i jego rodzinę. Dowiadujemy się, jak jeden z ludożerców został szeryfem. Widzimy też, w jaki sposób ten kanibal stracił część uzębienia, a inny – nogi.
Pozostałe odsłony serii: Piła mechaniczna 3D (Teksas Chainsaw 3D, 2013, reż. John Luessenhop), Leatherface (2017, reż. Aleksandre Bustillo, Julien Maury), Teksańska masakra piłą mechaniczną (Texsas Chainsaw Massacre, 2022, reż. David Blue Garcia), podobnie jak poprzednie, nie dorównują oryginalności, niesamowitemu klimatowi grozy i sile oddziaływania dzieła Hoopera z 1974 r.
Leatherface to zdecydowanie najbrutalniejsza część cyklu. Istna siekanka. Już pierwsza scena filmu zapowiada, z czym będziemy mieli do czynienia. Oglądamy przyjęcie urodzinowe kilkuletniego chłopca. Przy stole gromadzi się jego rodzina. Jest też przywiązany do krzesła „gość”, który rzekomo chciał ukraść świnie należące do gospodarzy. Solenizant otrzymuje w prezencie piłę mechaniczną, za pomocą której ma ukarać domniemanego złodzieja. Chłopiec nie przechodzi pomyślnie inicjacji na obrońcę zapasów rodziny. Przerażony tuli się do matki. Kobieta szepce mu do ucha, że wprawdzie się na nim zawiodła, ale ma rodzinę, na którą zawsze może liczyć. Tak też się dzieje tym razem. W wypełnieniu zadania, które otrzymuje solenizant, wyręcza go senior rodu. Jednym uderzeniem młota w głowę morduje „gościa”.
Na przyjęciu urodzinowym nie może zabraknąć tortu. Ciasto na stole u kanibali pod warstwą kremu skrywa mięsne nadzienie. Zrobione z ludzi? Bardzo możliwe. W Stanach Zjednoczonych, gdzie rozgrywa się akcja Leatherface’a, obelżywe określenie „świnia” jest używane w stosunku do funkcjonariuszy policji. W jednej ze scen utworu członkini rodziny ludożerców nazywa skorumpowanego stróża prawa pogardliwie świnią. Następnie na jej polecenie mężczyzna zostaje ugodzony nożem i wrzucony do zagrody świń, które pożerają go, gdy jeszcze żyje. Świnie spożywają „świnię”. Mięso z innej bohaterki filmu również ląduje w korytach dla tych zwierząt. Człowiecze mięso stanowi więc pożywienie dla świń, które później są jedzone przez ludzi z rodziny kanibali. Taka konstrukcja fabularna.
Piła mechaniczna 3D z kolei zasługuje na uwagę z powodu istotnej zmiany w konstrukcji bohatera negatywnego, jaka w tym filmie następuje. Grupa Teksańczyków bierze sprawiedliwość w swoje ręce i w odwecie za zbrodnicze czyny bohatera z piłą mechaniczną zabija prawie wszystkich jego bliskich. Mężczyzna uchodzi z życiem z masakry. Z bezdusznego mordercy z poprzednich części serii awansuje na samotnego mściciela ukatrupiającego tych, którzy ponoszą odpowiedzialność za wzniecenie pożaru w jego domu i spalenie żywcem rodziny. Okazuje się, że istnieją kreatury, przy których wyrasta na protagonistę, takiego, co to nawet budzi współczucie (!).
W filmie Leatherface jesteśmy świadkami, jak tytułowa postać z niewinnego dziecka przeistacza się w sadystę. Punkt kulminacyjny utworu stanowi scena, w której już jako młody mężczyzna tnie piłą mechaniczną policjanta odpowiedzialnego za oszpecenie go. Natomiast w Pile mechanicznej 3D antagonista w masce zyskuje ludzkie oblicze. Dla rodziny jest w stanie zrobić – dosłownie – wszystko.
To się nie przejada
W książce Midnight Movies: seans o północy J. Hoberman i Jonathan Rosenbaum podają: „[…] kina samochodowe w całych Stanach Zjednoczonych oferowały szalone całonocne cykle poświęcone grozie, erotyce, rockowi, motocyklom i jeszcze kilku innym formom młodzieżowych wybryków. Do roku 1972 w dużych amerykańskich miastach dziwaczne filmy, takie jak Noc żywych trupów George’a Romero czy Dziwolągi Toda Browninga, bywały grane o północy w weekendy całymi miesiącami w jednym i tym samym kinie” . Utwór Hoopera w latach 70. ubiegłego stulecia przeszedł drogę od filmu wyświetlanego w kinach samochodowych do dzieła kultowego stanowiącego atrakcję seansów o północy.
Pół wieku temu Teksańska masakra piłą mechaniczną wyznaczała kierunek rozwoju horroru. Dzisiaj, kiedy sama należy już do klasyki filmu grozy, nie straciła mocy oddziaływania na publiczność. W 2025 roku wieczorową porą trzy nastolatki wychodzą z kina w multipleksie w trakcie wyświetlania dzieła Hoopera. Znudzone czy przerażone? W ciemności nie widać, jakie emocje rysują się na ich twarzach. Seans dobiegł końca. Zapala się światło. Jedna z młodych dziewcząt zgromadzonych na widowni mówi do drugiej: „Nie mogłam przestać się śmiać”. Ze strachu czy z zażenowania? A poza tym, na sali grobowa cisza. I co niektórzy jakby pobladli.
Jedno jest pewne: trudno, żeby Teksańska masakra piłą mechaniczną pozostawiła widza obojętnym. W czasach, gdy z ekranów wylewają się obrazy wyolbrzymionej do granic możliwości (i wytrzymałości widza) przemocy, mniej dosłowne obrazowanie bestialstwa staje się powiewem świeżości. Dosadniej, nie zawsze znaczy lepiej. Czy dzieło Hoopera z pierwszej połowy lat 70. XX wieku pozostanie niedościgłym wzorem przedstawiania okrucieństwa na ekranie? A może niedługo nastąpi kolejna, lepsza, odsłona makabreski z Teksasu? Czas pokaże.
Bibliografia:
Elżbieta Ciapara, I ty możesz zostać kanibalem, „Film” 2007, nr 6.
J. Hoberman, Jonathan Rosenbaum, Midnight Movies: seans o północy, przeł. Michał Oleszczyk, wyd. Korporacja Ha!art i MFF Era Nowe Horyzonty, Kraków–Warszawa 2011.
Kamil Kościelski, Cóż za wspaniały dzień na egzorcyzm… Amerykańskie kino grozy przełomu lat 60. i 70., Wydawnictwo Yohei, Wrocław 2014.
Andrzej Pitrus, Gore – seks – ciało – psychoanaliza. Pułapka interpretacyjna, Oficyna Wydawnicza „ER”, Siedlce 1992.
Kacper Rydzewski, Gdzie cię boi? O cielesnym wymiarze grozy, „Ekrany. Film&Media” 2025, nr 1.
Piotr Sawicki, Odrażające, brudne, złe. 100 filmów gore, Wydawnictwo Yohei, Wrocław 2011.
Źródła internetowe:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Teksa%C5%84ska_masakra_pi%C5%82%C4%85_mechaniczn%C4%85_(seria), dostęp: 30.06.2025.
https://velvetspoon.pl/film/teksanska-masakra-pila-mechaniczna/, dostęp: 30.06.2025.
Artykuł przygotowała Anna Nierubiec
Zdjęcia: materiały prasowe
Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne teksty!
Przeczytaj również: Czasoprzestrzeń pamięci – film “Dahomey” pod lupą
Przeczytaj również: Drugi sezon Squid Game – między rzeczywistością i fikcją
Przeczytaj również: Andor sezon 2 – czyli dojrzała opowieść o rozkwicie rebelii
Przeczytaj również: Film „Wąwóz” – gdy miłość rodzi się w cieniu tajemnicy
Przeczytaj również: Ballerina – film z uniwersum Johna Wicka – recenzja
Przeczytaj również: 15 seriali, które ukształtowały dzieciństwo – magia, przyjaźń i przygody z Disney Channel
Przeczytaj również: Dziewczyna z igłą – baśń o samotności i przetrwaniu
Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!
✨ recenzje książek
✨ recenzje filmów
✨ recenzje płyt
✨ relacje ze spektakli teatralnych
✨ artykuły o sztuce
✨ recenzje komiksów
✨ nowinki technologiczne
Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:
✨ angielski
✨ francuski
✨ niemiecki
✨ ukraiński

