Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2021/08/tomasz-koziol.jpg
    [1] => 640
    [2] => 640
    [3] => 
)
        

Tomasz Kozioł ze swoją „Dziewczyną, która klaszcze” wkroczył do literackiego świata horroru krokiem zdecydowanym i starannie przemyślanym. W jego powieści znajdziemy wiele tropów, które fani tego typu książek lubią najbardziej. Jak radzi sobie w tym pełnym pułapek gatunku debiutujący autor?

Na samym początku muszę podkreślić, że nie jestem zbyt wielką fanką literackiej grozy. Uwielbiam kino gatunkowe, szczególnie to trawestujące wyeksploatowane – wydawać by się mogło – już do cna motywy. To, co w filmie stanowi dla mnie świetną pożywkę do utarcia kolejnych ścieżek interpretacyjnych, zachwytu nad gatunkową świadomością autora czy po prostu czerpania rozrywki, w książkach działa wręcz przeciwnie – odstręczająco. Piszę to już na początku tej recenzji, aby pokazać swoją dotychczasową pozycję wobec horroru w literaturze, która niezwykle mocno kontrastuje z moim odbiorem „Dziewczyny, która klaszcze” – jak dotąd jednego z największych kulturalnych zaskoczeń tego roku, powieści, która umiliła mi moją podróż na trasie Kielce – Wrocław tak dobrze i wciągnęła mnie tak mocno, że nawet nie zauważyłam, kiedy ów trzyipółgodzinna przejażdżka minęła.

Głównymi bohaterami powieści są Adam i Mirek. Ten pierwszy, adoptowany w dzieciństwie przez kochającą typową polską rodzinę, niespodziewanie dowiaduje się, że dostał w spadku po nieznanej mu biologicznej matce dom gdzieś na prowincji. W podróż do tego miejsca Adam postanawia zabrać właśnie Mirka – swojego najlepszego przyjaciela i jego całkowite przeciwieństwo. Mężczyźni wpasowują się w archetyp przyjaciół przeciwieństw – są zupełnie różni, ale równocześnie czuć, że nie mogą bez siebie żyć, bo po prostu świetnie się uzupełniają. Ich relacja stanowi tak naprawdę kościec całej historii i jeden z moich ulubionych jej elementów. Przyjazd do wsi biologicznych rodziców Adama od początku naznaczony jest grubą warstwą tajemnicy, której odkrycie ma oddać chłopakowi utracony wiele lat temu, brakujący kawałek tożsamości. Zamiast tego, wpada on razem z Mirkiem w wir niespodziewanych i przerażających wydarzeń. Nikt z mieszkańców wsi nie chce im udzielić informacji na temat matki Adama – na wieść, że jest on synem znanej im dobrze kobiety reagują wręcz psychotycznym krzykiem, przepełnionym tłumionym przez lata lękiem. Mężczyźni postanawiają i tak poszukać odpowiedzi na nurtujące Adama pytania, wkraczają w progi ogromnego domu, przypominającego raczej znane im z filmów grozy molochy, hotele lub szpitale, nie wiedząc, że wizyta ta nieodwracalnie wpłynie na ich życia…

Tomasz Kozioł
„Dziewczyna, która klaszcze”, Tomasz Kozioł, Uroboros 2021, fot. J. Palmowska

Tomasz Kozioł nadzieją polskiej literatury grozy?

„Dziewczyna, która klaszcze” to opowieść silnie zakorzeniona w gatunku i jego tropach. W samym opisie znajdziemy praktycznie wszystko, co dobrze już znamy i zależnie od wykonania – kochamy lub nie zauważamy. Użycie motywów jest u Tomasza Kozioła bardzo świadome, przez co kolejne zabiegi fabularne wypadają bardzo naturalnie. Szokowanie kolejnymi zwrotami akcji nie jest tu wartością samą w sobie, tylko wypadkową czynników do nich prowadzących. Postacie budowane są skrzętnie, a ich kroki nie wynikają nigdy z tego, czego akurat autor potrzebuje, aby popchnąć akcję do przodu, a wręcz przeciwnie – bardzo mocno wpisują się w ich rys charakterologiczny, przy okazji rozwijając historię, którą na kartach powieści poznajemy.

Na początku może się wydawać, że kiedy Adam przedstawiany jest jako kompletna enigma zarówno dla czytelnika, jak i dla siebie samego, to z Mirka dla przeciwwagi będzie można czytać jak z otwartej księgi. Nic bardziej mylnego. Choć faktycznie to Adam jest tym bohaterem, który mimowolnie zostaje przepustką do świata metafizycznego, to przecież on boryka się z rodzinnymi klątwami i wewnętrznymi demonami, to jego przyjaciel wcale nie jest tu nic nieznaczącym sidekickiem. Mirek jest właściwie jedyną trzeźwo myślącą postacią w „Dziewczynie, która klaszcze” i osobą, do której narracji czytelnik może mieć największe zaufania. Adam w końcu sam nie potrafi do końca ustanowić własnego „ja”, ponieważ wciąż czuje, że do zbudowania i zrozumienia swojej tożsamości potrzebuje lepiej poznać swoją historią. Wszyscy mieszkańcy miasteczka są za to na tyle wyzuci z umiejętności racjonalnego myślenia i widzieli w swoich życiach już tyle tragedii spowodowanych przez dom odziedziczony przez Adama, że traktują nowych przybyszów jak intruzów, którzy mogą obudzić w miasteczku uśpione demony.

Przerażająca rozrywka, której potrzebowaliśmy

Na kartach powieści bohaterowie wielokrotnie doznają uczucia mieszania się jawy ze snem, co jak wiadomo nie jest wcale łatwe do przedstawienia. Szczególnie kiedy warstwa językowa wciąż ma być dostosowana do standardów literatury popularnej, a narracja trzymać pierwotnych gatunkowych założeń. Autorowi udaje się to tu znakomicie. „Dziewczyna, która klaszcze” to przyjemna lektura, dostarczająca wielu wrażeń na poziomie fabularnym, idealna powieść rozrywkowa, w której na próżno poszukiwać mankamentów językowych i narracyjnych. Z jednej strony czyta się ją nad wyraz lekko, a z drugiej przez swoje umiejętnie utrzymywane napięcie i świetne tempo jest książką w wielu momentach przerażającą.

Tomasz Kozioł
„Dziewczyna, która klaszcze”, Tomasz Kozioł, Uroboros 2021, fot. mat. prasowe

Horror nie jest typem powieści, wśród których można natrafić na jakkolwiek pokaźną grupę jakościowych debiutów. Ich autorzy wielokrotnie mierzą się z wyzwaniem, jakie stawia im powtarzalność pomysłów, która podparta świetnie rozpisaną historią i ciekawymi bohaterami może się stać po prostu kolejnym dziełem grozy bardzo mocno zakorzenionym w jednym z najpopularniejszych gatunków głównego nurtu. W przypadku słabego wykonania czytelnicy nie mają jednak litości, kiedy na półkach księgarni znajdą co najmniej dziesięć innych książek z dość podobnym zarysem fabularnym, ale być może lepiej napisanych.

„Dziewczyna, która klaszcze” jest jednak niewątpliwym sukcesem literackim, z którego Tomasz Kozioł powinien być dumny i czym prędzej podjąć się tworzenia nowej perełki sprowadzającej kolejnych fanów horroru na krawędź fotela i przekonującej tych bardziej sceptycznych do spotkania z literacką grozą w jej mainstreamowym wydaniu.

Recenzja: Julia Palmowska – żyje kinem, muzyką i literaturą – w wolnych chwilach pisze o nich w sieci jako Palma kulturalna i mówi w podcaście Inna Kultura. Wielbicielka filozofii, nauk społecznych i każdej Nowej Fali, z którą się zapoznała.

Annette

🟧 Przeczytaj: Marek Krajewski – książkowe propozycje
🟧 Przeczytaj: Książki, które warto zabrać na wakacje
🟧 Przeczytaj: Wiedźmin – jak czytać książki?

👉 Znajdź ciekawe wydarzenia kulturalne w naszej >>> wyszukiwarce imprez <<<

Udostępnij:


2022 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Skip to content

Rejestrując się zgadzasz się z naszą Polityką prywatności, a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie bezpłatnych biuletynów. W dowolnym momencie możesz zrezygnować z subskrypcji klikając w link na dole każdego biuletynu.