O Przemysławie Piotrowskim znów jest głośno! Autor cyklu z Igorem Brudnym nie zatrzymuje się ani na chwilę! Jego nowa książka „Bagno” właśnie straszy z księgarnianych półek, a sam autor niedawno wrócił z Kolumbii ze świeżym materiałem do kolejnej powieści. Przekonajcie się, czego jeszcze nie wiecie o Przemysławie Piotrowskim i Igorze Brudnym!

Proanima: Igor Brudny jest niewątpliwie ulubieńcem czytelników. To jeden z najlepiej zarysowanych protagonistów. Za co lubisz Igora, a jakie cechy charakteru Cię w nim denerwują?
Przemysław Piotrowski: Lubię go jako postać, ponieważ fajnie mi wyszedł na tle innych bohaterów. Sam jestem zaskoczony, że ta postać wyszła taka dobra. Natomiast czy są jakieś rzeczy jakich nie lubię? Nie. Wydaje mi się, że to jest taki facet, którego każdy na swój sposób polubił. Oczywiście miewa jakieś gorsze cechy, ale to też jest kwestia gustu. Na pewno jest to człowiek zamknięty w sobie, co wynika z jego doświadczeń z przeszłości. Bardzo się z nim zaprzyjaźniłem. Często pisząc jakąś fabułę, Brudny sprowadza mnie na ziemię i jak chcę coś zrobić, to mam wrażenie, że on stoi za mną i mówi „Przemek, nie pisz takich głupot, ja bym się tak nie zachował. Nie rób ze mnie idioty. Musisz to zmienić.” (śmiech)
Proanima: Jak odbierasz to, że czytelnicy kibicują Sędziemu, który w najnowszym tomie jest przeciwnikiem Igora Brudnego? Czy zaskakuje Cię pozytywna reakcja czytelników?
Przemysław Piotrowski: Nie jestem zaskoczony tym, że jest taka reakcja. Sędzia to postać wielowymiarowa, jest to facet który nagle się pojawia i na własną rękę wymierza sprawiedliwość wszystkim tym, którzy dla zwyczajnego Kowalskiego są nieosiągalni. Są to ludzie, którzy często mają immunitet oraz powiązania na poziomie polityki, gospodarki i są związani z grupami przestępczymi. No i nagle pojawia się człowiek, który zaczyna wymierzać sprawiedliwość. Daje dodatkowo możliwość wzięcia w tym udziału społeczeństwu, które w ten sposób odzyskuje władzę. Warto zaznaczyć, że Sędzia zanim „zabierze się do roboty”, przedstawia wszystkie dowody przestępstwa delikwenta. Władza wraca w ręce społeczeństwa, a on jest tylko wykonawcą decyzji ludu. Wydaje mi się, że ludzie są sfrustrowani tym wszystkim, co się dzieje w naszym kraju i pewnie dlatego czytelnicy w dużej mierze mu kibicowali.

Proanima: Skąd czerpiesz pomysły na swoich antagonistów? Zdradź jak tworzysz złych bohaterów.
Przemysław Piotrowski: Każdy musi być inny – charakterystyczny i powinien zapadać w pamięć. Każdy antagonista w mojej książce różnił się diametralnie od innych, ale co niezwykle istotne, każdy ma też swoją historię, kierują nim motywacje, które mają swoje źródło w przeszłości, zwykle smutnej i ponurej. Nie chciałbym jednak opisywać ich szczegółowo, aby nie odebrać przyjemności z czytania. W „Bagnie” także starałem się stworzyć wielowymiarową postać i akurat Sędzia jest chyba postacią najbardziej skomplikowaną i niejednoznaczną. Czytelnik zadaje sobie takie pytanie czy Sędzia na pewno jest taki zły. Tym bardziej, że bazuje na decyzjach ludu. I teraz możemy zadać sobie pytanie: „Czy to nie ja jestem tym złym? Kibicowałem mu!” To jest taki dylemat moralny, który chciałem postawić przed czytelnikami – jak oni by się zachowali w takiej sytuacji, gdyby Sędzia pojawił się w ich życiu. Mogliby decydować o karze za poważne przestępstwa. To jest taka polemika z czytelnikiem – jak on by się zachował w takiej sytuacji, gdyby usiadł przed komputerem i miał możliwość napisania komentarza czy kliknięcia enter.
Proanima: Dostajesz takie wiadomości od czytelników? Opisują Ci, jak by się zachowali?
Przemysław Piotrowski: Zdecydowana większość nie kryje się z tym, że kibicowała Sędziemu (śmiech). Nie wiem czy to jest optymistyczne i chyba świadczy o tym, że nasza klasa polityczna wkroczyła na grząski grunt. Bo gdy ludzie naprawdę się wkurzą…
Proanima: Kto wymyśla koncepcję okładek do serii z Igorem Brudnym?
Przemysław Piotrowski: Przed wydaniem pierwszego tomu, czyli „Piętna” napisałem grafikowi dokładne wytyczne dotyczące okładki. Miał być na niej człowiek bez twarzy lub z zamazaną twarzą. Poszliśmy w tym kierunku i to zaskoczyło, chociaż mieliśmy sporo wątpliwości, bo grafika kojarzyła się z horrorem, a powieści grozy w Polsce się nie sprzedają. Pozostałe propozycje były tak sztampowe i beznadziejne, że zaryzykowaliśmy mroczną okładkę. Część czytelników mogła ją odrzucić, ale mimo wszystko przykuwała uwagę i zostawała w pamięci. Ruszyliśmy w tę stronę i każda kolejna musiała być w tym samym stylu. Przy każdej okładce moje pomysły były brane pod uwagę. Bardzo dobrze rozumiemy się z grafikiem. Okładki są super, dla mnie to jest mistrzostwo świata. Są bardzo charakterystyczne. Odkąd seria z Brudnym stała się popularna, okładki zaczęły straszyć z półek księgarskich. Mam wrażenie, że pojawiła się nowa moda i coraz więcej wydawnictw wykorzystuje podobny motyw.

Proanima: „Bagno” właśnie trafiło do sprzedaży, a my już zastanawiamy się, co nas czeka w najbliższych miesiącach jeżeli chodzi o Twoje plany wydawnicze?
Przemysław Piotrowski: Igora nie zabiłem, natomiast wysłałem go na urlop. Musi swoje odczekać. Na tę chwilę kończę już powoli nową powieść. Taką trochę w klimacie Brudnego, więc liczę, że fani Igora powinni być zadowoleni. Nic więcej nie mogę zdradzić, natomiast chciałbym aby był to początek kolejnej serii. Dużo zależy od tego, jak książka zostanie odebrana. Jeżeli się spodoba, to będę to ciągnąć, bo mam naprawdę fajne pomysły. Główny bohater będzie tutaj wyjątkowy, trochę jak Igor Brudny, mam nadzieję że wyjdzie mi równie dobrze. To plany na jesień. Później zabieram się za książkę o Garavito [red. true crime story Luisa Garavito zwanego Bestią], która zostanie wydana wiosną przyszłego roku.
Proanima: To może teraz z innej beczki: Czy zawsze chciałeś być pisarzem?
Przemysław Piotrowski: Zawsze wiedziałem, że potrafię pisać. To jest rzecz, którą robię najlepiej. Podejmowałem się masy dziwnych prac na całym świecie, miałem różne pomysły na życie. W liceum zorientowałem się, że dobrze operuję słowem i mam lekkie pióro. Zacząłem pracować jako dziennikarz, wyrobiłem sobie warsztat. Podróżowałem po świecie, chciałem zostać w Stanach Zjednoczonych. Uświadomiłem sobie jednak, że tam nie osiągnę tego wszystkiego, co bym chciał. Nie byłbym w stanie operować językiem angielskim w takim stopniu jak polskim. To nigdy nie będzie poziom tych drobnych niuansów, które są istotne w pisaniu. Postanowiłem, że wracam do Polski i będę próbował. „Kod Himmlera” napisałem jednak dopiero w 2014 roku. Książka została wydana i wiedziałem już, że będę pisarzem.

Proanima: Jaka książka zrobiła na Tobie największe wrażenie?
Przemysław Piotrowski: Trudno mi znaleźć najlepszą książkę. Ostatnio zacząłem sobie słuchać „Hrabiego Monte Christo”. To jedna z moich ulubionych powieści z czasów gdy byłem dzieckiem. W „Bagnie” posługiwałem się wieloma cytatami z klasyki i między innymi jednym z nich był „Hrabia Monte Christo”, więc postanowiłem sobie ten tytuł odświeżyć.
Ogromne wrażenie na mnie zrobił „Król” Szczepana Twardocha. Jest to genialna powieść, tak samo „Królestwo”. Bardzo mi się podobała książka „Gdzie śpiewają raki” Delii Owens – to naprawdę niesamowita historia. Jeżeli chodzi o gatunek szpiegowski, to wielkie wrażenie zrobił na mnie „Pielgrzym”, którego napisał Terry Hayes. Jest naprawdę genialny! A z naszego podwórka to Vincent V. Severski – na naszym rynku bezkonkurencyjny.
Jednym z największych talentów jest według mnie Jakub Małecki, który pisze niesamowite książki, o takich codziennych sprawach, w których generalnie ciężko stworzyć jakiekolwiek napięcie, a on to potrafi! Jeżeli chodzi o kryminały, to na pewno Mieczysław Gorzka, który pisze absolutnie rewelacyjnie. Jak czytam jego książki to mam wrażenie jakbym czytał książkę napisaną przez siebie samego. Tu wszystko mi gra, prawie nigdy niczego bym nie zmieniał i dokładnie tak samo bym wszystko napisał. Ma świetny warsztat, potrafi oddać emocje i robi to bardzo profesjonalnie.
Proanima: Prowadzimy Akademię Dziennikarstwa Obywatelskiego. Wielu z naszych podopiecznych chciałoby rozpocząć karierę pisarską. Co poradziłbyś osobom, które rozpoczynają przygodę z pisaniem?
Przemysław Piotrowski: Wszystko zależy od tego, czy ktoś posiada talent czy nie. Każdy może napisać książkę, ponieważ każdy umie pisać. Pytanie czy to będzie miało sens, czy będzie ciekawe i czy ktoś będzie chciał to czytać. Z pisarstwem jest jak ze wszystkim – żeby dobrze coś robić, trzeba mieć do tego talent. Owszem, można się nauczyć technik pisarskich, wyrobić sobie warsztat – wtedy książka może być dobra, a czasami nawet bardzo dobra. Jeśli jednak całość nie będzie poparta talentem i nie będzie miała w sobie tego Czynnika X, który sprawia, że książka dobra zamienia się w rewelacyjną, to taki autor czy autorka nigdy nie porwie tłumów. Tego się nie da nauczyć, to po prostu trzeba mieć. Jeżeli ktoś czuje, że to ma, to po prostu trzeba wierzyć w siebie i nie poddawać się. Jeśli jakieś porażki się pojawią to trzeba je traktować jako nauczkę i coś, co tylko wzmoże chęć odniesienia sukcesu i pokazania, że jednak można. To musi być pełne przekonanie, że umie się pisać i tworzyć fajne historie. Wiara w siebie to najważniejsza rzecz. No i ciężka praca, bo sam talent nie wystarczy.
Proanima: I na koniec pytanie abstrakcyjne, które zadajemy naszym rozmówcom: Jaką supermoc chciałbyś posiadać i dlaczego?
Przemysław Piotrowski: Wystarczyłoby jedno życzenie. Chciałbym móc sprawić, aby Putin zasnął i się nie obudził. Najlepiej z całą tą jego bandycką wierchuszką.
Proanima: Dziękujemy za ciekawą rozmowę i trzymamy kciuki za Twoją supermoc.
“Bagno” można także odsłuchać! Idealna książka na długą wakacyjną podróż!
Rozmawiali: Agnieszka Małachwiejczyk i Szymon Martysz
Spodobał ci się wywiad z Przemysławem Piotrowskim? Zobacz też inne artykuły o gwiazdach:
Przeczytaj: Michał Gołkowski – polski pisarz fantastyki. Znakomity wywiad z autorem
Przeczytaj: Nie tylko Konopnicka – promujemy kobiety w literaturze
Przeczytaj: Radek Rak – Puste Niebo. Recenzja książki
Przeczytaj: Przyjaciele – najlepszy serial w historii. Zobacz sitcom Friends
Przeczytaj: BrainStorm powracają!

