Każdy głos płynący ze sceny, wsparty wysiłkiem ludzi pracujących w poszczególnych segmentach przemysłu muzycznego, to iskra, która ma szansę wzniecić ogień zmian potrzebnych w branży muzycznej i poza nią.
Dlaczego?
W lutym tego roku (piszę „tego” wciąż bez cudzysłowu, przekonana, że wkrótce będzie on stale w użyciu, w odniesieniu do zbliżającego się ku zasłużonemu końcowi 2020 roku, dla podkreślenia jego niechlubnej sławy), gdy hasło „pandemia” brzmiało wciąż, co najmniej na wyrost, nieświadoma nadchodzących zdarzeń układałam manifest. Manifest zachęcający do krytycznego spojrzenia na branżę muzyczną i jej wkład w pozostawianie istotnego śladu węglowego. Postanowiłam, że będzie on klarownie określał moje stanowisko, dotyczące konieczności przemyślanej i zrównoważonej organizacji wydarzeń muzycznych, a jednocześnie, będzie pełnił formę komunikatu dla partnerów, współpracowników i wszystkich tych, których spotykam na festiwalach czy koncertach. Napisałam wówczas tych kilka zdań wstępu: Muzyka jest jedną z najpiękniejszych emanacji ludzkiej wyobraźni. Jest zbiorem zasad matematycznych i fizycznych, które w spotkaniu z ludzką wrażliwością wkraczają w sferę niematerialną. Mówiąc krótko: muzyka jest uskrzydloną nauką.
Jaki ma to związek z ekologią? Dzięki nauce, nie tylko poznajemy obecny, ale również możemy przewidywać przyszły los jedynej planety, na której przyszło nam żyć, i za której los odpowiedzialne jest nasze pokolenie. A los ten nie musi opierać się jedynie na bezdusznej kalkulacji i zestawieniu faktów, często bagatelizowanych przez decydentów poszczególnych obszarów życia politycznego i gospodarczego. Skoro nie kwestionujemy tego, czym dla algorytmu jest wyobraźnia człowieka, zachwycając się brzmieniem, dlaczego nie mielibyśmy użyć wszelkich starań i własnej kreatywności, by dostrzec, że od najprostszych codziennych decyzji mogą stopnieć przerażające prognozy naukowców?
O tym, że nadszedł czas na radykalne zmiany, specjaliści alarmują od dawna. I owszem, ani mój indywidualny trud, ani nawet zjednoczone wysiłki całej branży nie uratują planety, jeśli niezbędne zmiany nie zostaną podjęte systemowo. Przemysł muzyczny posiada jednak, potężne narzędzia, służące nie tylko urzeczywistnianiu pozytywnych rewolucji, ale również szerzeniu ich na skalę ogólnoświatową. Po pierwsze – brzmienie. Muzyka sama w sobie jest nośnikiem idei. Po drugie, uwaga skupiona na scenie i artystach stanowi ogromny potencjał w komunikowaniu o palących problemach. Po trzecie – festiwale i inne wydarzenia muzyczne pełnią funkcję „wspólnoto-twórczą”, czyli bodaj najbardziej podatny grunt dla kiełkowania wartościowych inicjatyw i konkretnych działań. Co możemy zrobić, jako grupa ludzi zajmująca się organizacją życia kulturalnego, by ograniczyć szkodliwy wpływ imprez na środowisko? Jak możemy współdziałać, jako publiczność i odbiorcy?
Co?
Rynek festiwali muzycznych w Polsce i na świecie, to – jak definiuje go nauka – rynek doznań. Jego podstawową cechę jest dostarczanie przeżyć, doświadczeń, transformacji. Nie mam na myśli wyłącznie wrażeń estetycznych. Jeśli spojrzymy na coraz bardziej świadomie i odpowiedzialnie zarządzane festiwale muzyczne, zorientujemy się, że procesem, który pozwala uczestnikom koncertów i wydarzeń kulturalnych poddać się takiej „transformacji” jest również edukacja ekologiczna. Odrębne światy, jakimi są festiwale muzyczne, mające swoje źródło w kontrkulturze, to czas, gdy wszystko wydaje się możliwe i warte trudu, by sięgnąć po to, co dotąd nieosiągalne. Po lepszy świat. Czego może dokonać branża muzyczna w ramach odpowiedzi na kryzys klimatyczny? Może, a nawet powinna inspirować.
Jak?
Edukacja ekologiczna i inspirowanie do zmian rozpoczynają się na długo przed festiwalami. Dzieje się tak za sprawą komunikowania o planowanych rozwiązaniach. Jako organizatorzy wydarzeń mamy wyjątkową okazję modelować świat, w którym chcemy żyć – od infrastruktury, którą stworzyliśmy, aby radzić sobie z energią, odpadami, wodą, żywnością i transportem w naszych mini-cywilizacjach, po kody kulturowe, wartości i zachowania, które wspólnie wyznaczyliśmy z naszą publicznością. Suma tych wrażeń i refleksji rezonuje na długo po powrocie do domów.
Synergia działań organizatorów i uczestników imprez kulturalnych prowadzi do skutecznego pokonywania przeszkód, których nie unikniemy. Ważne by przyjąć perspektywę, w której podejmujemy wyzwania, korzystając z własnej pomysłowości i kreatywności, co stanowi odpowiedź na potrzebę przeciwdziałania pogłębiającemu się kryzysowi klimatycznemu. Zrównoważone działania branży muzycznej to te, które zachęcają do korzystania ze zbiorowego transportu publicznego (według brytyjskich badań przeprowadzonych przez stowarzyszenie Visions2025, podróż uczestników do miejsca koncertów to wciąż główne źródło śladu węglowego festiwali) i carpoolingu; to proponowanie sezonowej i lokalnej żywności w ofercie gastronomicznej imprezy, jak również ograniczenia dań mięsnych; to efektywne zarządzanie odpadami i zużyciem energii na festiwalu.
To także rozsądne planowanie tras koncertowych: znalezienie firm oferujących przewóz osób samochodami dostawczymi o niskim zużyciu paliwa, spełniających wszelkie określone prawem normy; być może rezygnacja z niektórych lotów na rzecz przejazdu wygodnym wagonem sypialnym, jeśli odległość między miastami nie jest zbyt duża; przygotowywanie hospitality riderów, w których lista „niezbędnych” zakupów nie przeraża oraz informowanie lokalnych organizatorów o swoim pozytywnym nastawieniu do wszelkich ekologicznych rozwiązań, których ci, być może, nie zaryzykowaliby w obawie o niespełnienie oczekiwań artystów. Zrównoważone działanie w ramach funkcjonowanie branży muzycznej to także artykuły, recenzje wydarzeń kulturalnych, które zwracają uwagę odbiorców na aspekty związane z ograniczaniem śladu węglowego przez twórców i organizatorów.
Podjęcie przez społeczność skupioną wokół muzyki wspólnej odpowiedzialności za środowisko, to zadanie głęboko etyczne i twórcze. Może nas ono onieśmielać lub możemy je przyjąć. Druga ewentualność, to jedyna ewentualność.
Kiedy?
Tu i teraz.
Ula Nowak – producentka, dziennikarka i kuratorka muzyczna. Prowadzi agencję koncertową Mosaic Beats, zajmującą się produkcją butikowych wydarzeń muzycznych.
Poprzedni tekst autora: Festiwal w środku sezonu
Przeczytaj również: Recenzja płyty Kwiat Jabłoni – Mogło być nic
*fot. Unsplash

