Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2021/06/nomadland.jpg
    [1] => 640
    [2] => 480
    [3] => 
)
        

Michael Moore w swoim dokumencie Roger i ja podjął temat wyludniania się amerykańskiego miasteczka po zamknięciu głównego ośrodka zatrudnienia, czyli lokalnej fabryki. Wyobrażam sobie, że część tych przymusowych wysiedleńców porzuciła dotychczasowy styl życia i ruszyła w trasę jako nomadzi. Może to właśnie ich gdzieś na swojej drodze spotkała Fern (Frances McDormand) – główna bohaterka filmu Chloé Zhao, która wprowadza widzów w tą alternatywną rzeczywistość w jakiej żyją prawdziwi obywatele świata – w Nomadland i wydobywa z tej rzeczywistości najbardziej soczystą esencję.

Fern jest kobietą i wdową, która spędza życie przemierzając Amerykę w vanie. Jeździ od miasteczka do miasteczka, od parkingu do parkingu, od pralni do pralni, od pracy do innej pracy – tkwi w kręgu życia nomady. W trasie spotyka wielu innych jej podobnych, łapie sezonowe prace, pielęgnuje vana, pierze ubrania w samoobsługowych pralniach, czasem marznie, czasem siedzi przy ognisku, grywa na flecie, nawiązuje znajomości ze świadomością rychłej rozłąki, bo Ameryka wielka i wiele liczy tras. Zatrzymuje się tylko po to, by móc zaraz jechać znowu – po części dziecko kwiat, które dorosło, po części samotniczka, po części członkini wspólnoty, a przede wszystkim kobieta silna, cierpliwa i zdeterminowana.

nomadland
Myślę, że nie będę jedyną, jeśli stwierdzę, że postać Fern nie byłaby tak zachwycająca i prawdziwa, gdyby reżyserka nie powierzyła głównej roli fenomenalnej Frances McDormand. Nie ukrywam, że mam do niej słabość, od czasu jej roli w Trzech billboardach za Ebbing, Missouri. McDormand nie jest aktorką w typie femme fatale, która uwodzi widza seksapilem i to uważam za jej największy atut, gdyż aktorek grających urodą i idealnym ciałem jest aż za dużo w przemyśle filmowym. McDormand w szerokiej bluzie, dresach i fryzurze “na chłopczycę” uwodzi swoją autentycznością, aparycją kobiety silnej, niezależnej, z bagażem doświadczeń, ale równocześnie kobiety bardzo przyjaznej, takiej swojskiej w najlepszym tego słowa znaczeniu. Od pierwszych sekund filmu w jej postać się wierzy i razem z nią w cichości duszy opłakuje się stłuczone talerze by potem cieszyć się z istnienia mocnego kleju. Jest to ten typ aktorki, która swoją minimalistyczną grą porywa tłumy i trafia prosto w duszę.

Nomadland to nie tylko ludzie – to także Ameryka widziana z najmniej filmowej strony. To nie jest Ameryka znana z Instagrama, to nie american dream i ociekające w wieżowce, Starbucksy i galerie handlowe metropolie. Fern omija takie miejsca szerokim łukiem na rzecz bezdroży i parkingów pośrodku niczego. Zamiast panoram z triumfującą urbanizacją dostajemy panoramy zapierających dech w piersiach górskich krajobrazów, pustynnych równin i zachodów słońca, czyli to, co w Ameryce jest najpiękniejsze.
Nomadzi to ludzie, o których zapewne każdy słyszał, ale dla wielu ich styl życia jest co najmniej niezrozumiały – no bo jak w tych czasach można żyć bez prądu, bieżącej wody czy normalnej toalety?

Chloé Zhao, która fenomenalnie, z wręcz dokumentalnym zacięciem weszła do Nomadlandu nie zaprzecza i nie stara się ukryć, że nomadzi tak właśnie żyją, że takie życie wymaga niezliczonych pokładów cierpliwości i czasem naprawdę daje w kość, ale z drugiej strony przedstawia ich jako ludzi, którzy żyją życiem, do którego paradoksalnie wielu dąży – wyłamujących się ze wszelkich schematów, freelancerów, minimalistów, wyznawców zasady zero waste, ludzi żyjących blisko natury i według własnych zasad. Czego tu nie rozumieć?

Karina Zapora

 

🟧 Przeczytaj: Rozmowa z Katarzyną Klimkiewicz, reżyserką filmu o Kalinie Jędrusik
🟧 Przeczytaj: Nim nastał dźwięk. Krótka historia kina niemego w Polsce
🟧 Przeczytaj: Ikony polskiej fantastyki>

nomadland

Udostępnij:


2021 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Skip to content