Monika Sławecka w swojej najnowszej książce „Hejt” udowadnia, że nienawiść istnieje i czai się w każdym z nas. 16 historii ofiar hejtu to 16 powodów, dla których warto wykonać rachunek sumienia.
Zdawać by się mogło, że o zjawisku hejtu powiedziano już wszystko. Każdy wie, że należy z nim walczyć, że prowadzi do nakręcania spirali nienawiści i przyczynia się do zwiększania odsetka osób zmagających się z depresją. Prace naukowe analizujące przyczyny i skutki hejtu można liczyć w tysiącach. Ba! Temat ten został już ograny przez popkulturę (by przypomnieć choćby „Salę samobójców: Hejter” Jana Komasy z 2020 r.) i nie budzi większego zdziwienia, gdy pojawia się w telewizji śniadaniowej gdzieś między przepisami na dania z dyni a sposobami gwiazd na szybką utratę wagi. O tym, że ofiarą hejtu może być każdy z nas, mówi się także w czasie godziny wychowawczej w szkole. Słowem: wiemy już dosłownie wszystko. A mimo to nie umiemy wykonać żadnego działania w celu zwalczenia tego zjawiska.
„Drażni akademicka skłonność do szerokiego opisywania tego zagadnienia, jak gdyby było ono eksperymentem dokonywanym w probówce, na podstawie którego jesteśmy w stanie poszerzyć wiedzę na temat zachowań i instynktów przedstawicieli homo sapiens. Frustruje teoretyzowanie i snucie pięknych idei w nadziei na poklask, podczas gdy każdego dnia miliony osób na całym świecie padają ofiarami hejtu, z którym nikt, poza wyrażaniem współczucia w mediach społecznościowych, nie walczy”.
(Fragment wstępu) – Monika Sławecka, „Hejt”, Wydawnictwo Pascal, Bielsko-Biała 2021.
Monika Sławecka w swojej najnowszej książce „Hejt” ucieka od moralizatorskiego, mocno odtwórczego tonu. Chociaż temat jest wdzięczny i można by było opisać go na bazie pierwszych-lepszych wyników wyszukiwania z Google’a, autorka decyduje się na wprowadzenie nowego sposobu mówienia o hejcie. W miejscu generalizacji pojawiają się prawdziwe historie, abstrakcyjna kategoria „każdego” zmienia się w konkretne osoby – a zamiast wielkich liczb prezentujących skalę hejtu możemy przeczytać kilkanaście relacji bardziej i mniej znanych osób publicznych, które musiały na własnej skórze zmierzyć się z mową nienawiści w internecie.
16 historii, które otwierają oczy
„Hejt” Moniki Sławeckiej to książka stworzona w formule wywiadów. Liczba osób zaproszona do opowiedzenia o swoich doświadczeniach z hejtem robi wrażenie – opowieści jest aż 16, a rozmówczynie i rozmówcy, to m.in. Magdalena Adamowicz, Jurek Owsiak, Sylwia Chutnik, Maffashion, Łukasz Radwan, Maja Staśko czy Łukasz Wojtasik z fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Największym atutem „Hejtu” nie jest jednak dobór rozmówczyń i rozmówców, lecz pełna swoboda wypowiedzi – autorka świadomie odkłada na bok klasyczną praktykę prowadzenia wywiadu w formie pytań ukierunkowujących przebieg rozmowy. Wychodzi od pytań prostych, by następnie pozwolić swoim rozmówcom płynąć; nie ingeruje w przebieg historii i nie zmienia tematu w poszukiwaniu sensacji.
Jaki obraz hejtu wypływa z najnowszej książki Moniki Sławeckiej?
Chaotyczność wypowiedzi poszczególnych osób z początku wydaje się przeszkadzać w odbiorze, niemniej jednak z każdą kolejną stroną obraz hejtu zaczyna się klarować – każda z historii składa się na jeden wielki obrazek przedstawiający hejtera jako osobę osamotnioną, nie do końca świadomą tego, że wyrządza krzywdę samej sobie. Nie jest przypadkiem, że w wielu rozmowach przewijają się te same wątki – począwszy od strategii radzenia sobie z mową nienawiści, przez nawiązanie rozmowy z oprawcą, a na wycofaniu i przeprosinach skończywszy. To, co dla jednych wydaje się oczywistością, w praktyce okazuje się podstawową informacją, której przekazywania nigdy zbyt wiele: hejt jako zjawisko istnieje i dotyka każdego z nas; hejterem, podobnie jak ofiarą mowy nienawiści, może być każdy, a sygnał do ataku może dać każda niestandardowa działalność.
„Hejt” – lektura obowiązkowa dla osób publicznych (i nie tylko)
Trudno zakwalifikować „Hejt” jako sensacyjny, tabloidowy tekst opowiadający o trudach życia znanych i lubianych osób. Owszem, w rozmowach wielokrotnie pojawiają się interesujące szczegóły z życia rozmówczyń oraz rozmówców – by wspomnieć choćby zaskakującą opowieść Magdaleny Adamowicz o dniu, w którym szaleniec zaatakował jej męża podczas Światełka do nieba na gdańskiej scenie WOŚP. Mimo to detale nie przesłaniają jednak wydźwięku lektury i nie przesuwają akcentu na elementy rozrywkowe. „Hejt” pozostaje książką pełną powagi, po którą naprawdę warto sięgnąć.
Lekturę nowej książki Moniki Sławeckiej polecam szczególnie tym osobom, które zmagają się z poczuciem osamotnienia. Liczący 240 stron zbiór wywiadów nie zastąpi co prawda rozmowy z bliskimi ani profesjonalnej terapii, ale z pewnością może pokazać, że nie jesteśmy sami w walce z mową nienawiści. Każda z osób, które udzielają wywiadów, przechodzi przez te same stadia, co ofiary hejtu w szkole czy w pracy. Mało tego – nikt nie ma uniwersalnej recepty na poradzenie sobie z tym problemem. Z tego względu w „Hejcie” nie dostajemy podanych na tacy rozwiązań, lecz wiele pomysłów, które czasem się sprawdzały, a innym razem nie.
Dlaczego warto sięgnąć po „Hejt”?
O „Hejcie” nie można powiedzieć, że jest typową lekturą wakacyjną – przytaczane historie należą do opowieści wagi ciężkiej. Nie sposób jednak odmówić autorce umiejętności umieszczenia na pierwszym planie tego, co najważniejsze: poruszających osobistych historii, które pokazują, że hejt to coś więcej niż zjawisko, o którym każdy ma coś do powiedzenia. Mowa nienawiści nie ma bowiem definicji i konkretnych ram, które pozwalają ją przedstawić w uogólnionej formie. Każdy przypadek hejtu jest inny, a co chyba najważniejsze, każdy hejt prowadzi do prawdziwego cierpienia prawdziwych osób. „Hejt” Moniki Sławeckiej to przede wszystkim przestroga dla nas samych – zwykłych ludzi, w których czai się ukryty hejter. Pozbawiona moralizatorskiego tonu konstrukcja książki pozwala przefiltrować poruszające historie przez pryzmat własnych doświadczeń i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Tak, aby nie musiała powstawać druga część zbioru wywiadów.
„Hejt” Moniki Sławeckiej ukazał się 1 września 2021 r. nakładem wydawnictwa Pascal
Recenzja: Jan Brożek – student kulturoznawstwa, zakochany w detalikach ukrytych w codzienności i subtelnościach języka polskiego. Nie uznaje żadnych definicji, dlatego zamiłowanie do twórczości Doroty Masłowskiej i Łony łączy z zainteresowaniem kiczem i wszystkim tym, co lekkie lub płytkie. Na bieżąco z premierami literackimi, filmowymi i teatralnymi.
Przeczytaj: “Dziadek w piekle wszystko widzi” – recenzja filmu “Wesele” (2021)
Przeczytaj: Douglas Stuart – recenzja książki “Shuggie Bain”
Przeczytaj: Maria Peszek: Ave Maria – recenzja płyty
Znajdź ciekawe wydarzenia kulturalne w naszej >>> wyszukiwarce imprez <<<