Margaret rozpoczyna nowy etap swojej twórczości od projektu, który od początku zapowiada się jako coś więcej niż zwykłe wydawnictwo. BODY – pierwsza część zaplanowanego tryptyku – to materiał, który przyciąga uwagę zarówno swoją koncepcją, jak i wyraźną zmianą w artystycznym kierunku wokalistki.
Margaret – BODY/VOICE/MIND
W styczniu 2026 roku Margaret zapowiedziała fanom swój nowy, interesujący projekt. Trzy minialbumy muzyczne, tworzące jeden większy projekt. Całość miała więc od samego początku wyraźne znaczenie koncepcyjne.
Trzy wspomniane EP-ki to BODY, VOICE oraz MIND, czyli: ciało, głos i umysł. Każda z EP-ek miała koncentrować się na innej tematyce, związanej w większym lub mniejszym stopniu z jej karierą.
Najpierw na tapet wzięła część poświęconą ciału, czyli BODY. Pomysł na ten minialbum tłumaczyła w następujący sposób:
„Ciało. Mój dom. Moja baza. Często je bagatelizuję, podnoszę mu poprzeczkę, oceniam i niedoceniam – to najczęściej! Przez lata używałam swojego ciała jak narzędzia, jak czegoś, co ma dowozić, być bezkolizyjne, ciche, szybkie, zwrotne. Używałam go, jakby było tylko opakowaniem, a nie fizyczną emanacją mnie!”
Swój nowy projekt zapowiedziała wydaniem utworu Let You Talk About It. Opublikowała go wraz z teledyskiem 30 stycznia 2026 roku. Utwór został dobrze przyjęty przez fanów, osiągając wysokie liczby odtworzeń na różnych portalach streamingowych – prawie 200 tysięcy na YouTube i ponad 400 tysięcy na Spotify. Komentarze pod utworem jasno pokazują, że fani wokalistki są pod wrażeniem – zarówno nowej piosenki, jak i samego faktu jej powrotu na scenę. „Queen is back!”.
Margaret: Let you talk about it
5 marca 2026 roku Margaret opublikowała całą wyczekiwaną EP-kę BODY. Oprócz wydanego wcześniej Let You Talk About It, na minialbumie znalazły się jeszcze cztery utwory. Do piosenek tych zostały nagrane także wizualne materiały wideo. Być może to trochę za wiele, by uznać je teledyskami, jednak stanowią warstwę wizualną, dodającą dodatkowej przyjemności do ogólnego odbioru.
Margaret, BODY – recenzja
Co możemy powiedzieć o poszczególnych utworach? Najpierw weźmy na tapet drugi utwór z albumu – Zatańczmy jeszcze raz. Jest to utwór o dojrzałym i ostatecznym zerwaniu z toksyczną relacją. To nie jest piosenka o smutnym rozstaniu, na które nie mamy wpływu – to manifest świadomego wyboru własnego zdrowia psychicznego kosztem bolesnego odcięcia się od kogoś, kto wciąż jest nam bliski.
Margaret: zatańczmy ostatni raz
Piosenka Komu czemu to utwór o melancholijnym pożegnaniu lub desperackim powrocie. Tekst sugeruje, że choć fundamenty komunikacji zniknęły, to więź fizyczna i wspólna historia wciąż mają siłę magnetyczną. Ponownie więc tekst dotyka tematyki romantycznej, związkowej, jednak o pewnym toksycznym nacechowaniu w kontekście rozstania.
Co ciekawe, kolejny utwór kontynuuje tę historię, jednak mocno różni się od poprzednich. Tytułowy zwrot akcji polega na tym, że osoba, która miała zostać złamana przez „gorsze chwile”, sama staje na nogi, będąc gotową pokonać tę przeciwność losu oraz wszystkie następne. Podmiot liryczny nie daje się pokonać trudnościom związanym z rozstaniem – wyciąga z tego lekcję i staje się jeszcze silniejsza. Margaret opowiada to wszystko za pomocą wielu przemyślanych metafor.
Ostatni utwór Jetlag, z gościnnym udziałem rapera Kizo, z jednej strony pasuje tematycznie do reszty utworów, choć trudno stwierdzić, czy jest kontynuacją historii, czy jej niechronologicznym początkiem. Utwór opowiada o trudnej relacji, w której dwoje ludzi patrzy na siebie, ale widzi zupełnie inne wartości (emocje vs. materializm).
Margaret & Kizo: jetlag
Pod kątem muzycznym wszystkie te piosenki są dosyć wesołe, popowe. Z jednej strony może się wydawać, że ta skoczność nie pasuje do niektórych, całkiem ciężkich wersów. Dostrzegam w tym jednak pewien koncept Margaret. Już przy zapowiedzi tej EP-ki wokalistka tłumaczyła jej założenie, wspominając o pewnym trudzie – jej ciało przez lata było wykorzystywane jak produkt, w pewien sposób ją uprzedmiotawiając. Artystka nie przedstawiła tego jednak jako tragedii, a raczej jako okazję (?), idąc w tym jeszcze dalej, tworząc hasło #asscult, czyli „kult tyłka”. Mam wrażenie, że to pomieszanie trudu z lekkością jest celowe i ma wprowadzić odbiorcę w uczucie zakłopotania. Wychodzi to świetnie – budzi emocje i kontrowersje.
Opinia o albumie
Minialbum BODY to bardzo dobry projekt. Piosenek słucha się bardzo dobrze – a dwóch z nich nawet genialnie. Let You Talk About It oraz Jetlag mają potencjał, by stać się dużymi hitami. Utwór z Kizo jest naprawdę ciekawy – Margaret prezentuje podobnie wysoki poziom jak w przypadku poprzednich piosenek z tej EP-ki, a dodatek męskiego głosu wnosi wiele: inną perspektywę, inne brzmienie i klimat Jest to dobre urozmaicenie na koniec minialbumu.
Zdecydowanie warto się z nim zapoznać. Ja, po jego przesłuchaniu, nie mogę doczekać się pozostałych minialbumów. Czy pojawi się inna stylistyka? Inne gatunki muzyczne? Inna Margaret? Zobaczymy…
Margaret, BODY – lista utworów:
- Let you talk about it
- Zatańczmy ostatni raz
- Komu czemu
- Plot twist
- Jetlag
Opisał: Paweł Skarzyński
Zdjęcia: Fb artystki
Przeczytaj również: Margaret – let you talk about it
Przeczytaj również: Margaret – muzyka, moda i inspiracja
Przeczytaj również: Margaret, Siniaki i cekiny – recenzja
Przeczytaj również: Tau „Remedium II”. Druga odsłona rapowego świadectwa
Przeczytaj również: Sachiel duet muzyczny, który łączy ludzi
Przeczytaj również: Smolasty – Duże oczy zrobiły duże liczby
Przeczytaj również: Robert Gawliński i wilki
Przeczytaj również: Jacko Brango – gitarowy pop i rock

