Dla jednych malarz glorii i chwały narodu polskiego, dla innych piewca kiczu, nadmiernie egzaltowany i patetyczny w swoich wywodach. Zakłamania historyczne przeciwko technicznej biegłości i dbałości o detale – ocena twórczości jednego z najważniejszych polskich malarzy pełna jest sprzeczności. Nic dziwnego – próba przedstawienia dziejów własnego narodu, czy to na polu literackim, czy malarskim, nigdy nie należała do prostych zadań. Tym bardziej, że mówimy nie o radościach i sukcesach, ale o historii pełnej bólu, klęsk i obaw o losy przyszłych pokoleń. Pomimo różnych ocen, to właśnie dzieła Jana Matejki nazywane są „sztuką na wskroś polską”. Twórczość Matejki jest powszechnie znana – nie tylko przez znawców rodzimej historii sztuki, ale również przez osoby, które z malarstwem mają niewiele wspólnego. Co sprawia, że tak monumentalne, drobiazgowe i trudne w interpretacji dzieła malarskie ciągle rozpalają krew w naszych sercach i wywołują żywe, pełne emocji dyskusje? Z okazji 183. rocznicy urodzin mistrza, zapraszamy do zapoznania się z jego sylwetką i sprawdzenia, dlaczego Jan Matejko „wielkim malarzem był”.

Jan Matejko – dzieciństwo i początki kariery malarskiej

Jan Alojzy Matejko urodził się najprawdopodobniej 24 czerwca 1838 roku w Krakowie, jako dziewiąte z jedenaściorga dzieci nauczyciela muzyki Franciszka Ksawerego i Joanny Karoliny z Rossbergów. Już od najmłodszych lat przejawiał duży talent rysunkowy. Pierwsze nauki pobierał w domu, przerysowując ilustracje z m.in. czasopisma Przyjaciel Ludu i Śpiewów historycznych Juliana Ursyna Niemcewicza. Pomocne okazały się również wskazówki najstarszego z braci, Franciszka, który nie tylko zaszczepił w młodym Janku pasję historyczną, ale także przekazywał mu pieniądze na zakup farb i papieru. To również dzięki niemu chłopak uzyskał zgodę ojca na kontynuację nauki malarstwa – Franciszek Ksawery niechętnie patrzył na zamiłowania syna, uważając malarstwo za niepraktyczny zawód. O tym, w jak wielkim był błędzie, przekonał się dosyć szybko, bowiem już w 1852 roku, ponieważ w wieku zaledwie 14 lat, jego syn Jan został przyjęty do krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Od początku był najpilniejszym i najspokojniejszym z uzdolnionych uczniów, co przełożyło się na postępy artystyczne, zauważone i docenione przez profesorów uczelni, Józefa Kramera i Władysława Łuszczkiewicza. Pod ich skrzydłami Matejko uwierzył we własne siły i mógł świadomie sięgać po wyższe cele, jak dalsze nauki w najważniejszym ośrodku artystycznym – Monachium.

Kształtowanie się stylu narodowego, czyli jak Jan Matejko stał się twórcą malarstwa historycznego w Polsce

Wyjazd do Monachium w 1858 roku stał się możliwy dzięki artystycznemu stypendium, które uzyskał po 6 latach edukacji krakowskiej. I choć Matejko miewał obawy przed malowaniem według akademickich wzorów – aby „nie zarwać obczyzny”, jak opisywał przyjaciołom w listach – to bliski kontakt z nowymi prądami artystycznymi i regularne wizyty w galeriach malarstwa pozwoliły mu stworzyć własny, niepodważalny styl, któremu stał się wierny do końca życia. W czasie pobytu w Monachium zyskał przeświadczenie, że malarstwo jest służbą spełnianą przez artystę wobec narodu. Zainspirowany obrazami Carla Theodora von Piloty’ego i Paula Delaroche’a, wprowadził do swych płócien wewnętrzną dramaturgię i nasycenie emocjonalne, które nie tylko wywoływało dreszcze, ale także wprowadzało do dzieła element niepokoju i obawy o dalsze losy prezentowanych postaci. Swoje spostrzeżenia, przemyślenia i konkretne decyzje artystyczne zaczął przelewać na płótno po powrocie z obczyzny, zaczynając od takich prac, jak Otrucie królowej Bony, Sobieski w Częstochowie oraz Stańczyk, będący jednym z najważniejszych dzieł w dorobku artystycznym mistrza Matejki.

Stańczyk (1862)

Jan Matejko
Jan Matejko, Stańczyk, 1862, Muzeum Narodowe w Warszawie

Motyw Stańczyka pojawił się w twórczości Matejki już w czasie krakowskich studiów (w 1856 roku artysta przedstawił nadwornego błazna Jagiellonów w wersji karykaturalnej – Stańczyk udający ból zębów), jednak dopiero późniejsza praca, której pełny tytuł brzmi Stańczyk w czasie balu na dworze królowej Bony wobec straconego Smoleńska, przyniosła artyście należyty rozgłos i sukces zawodowy. Matejko ukazuje tutaj całe spektrum możliwości artystycznych i interpretacyjnych, które rozsławią go jako artystę.
Wedle tytułu, obraz przedstawia Stańczyka, nadwornego błazna ostatnich Jagiellonów, rozmyślającego nad utratą Smoleńska, który był ówcześnie ważną twierdzą na wschodzie państwa polskiego. Jego smutek przeciwstawiony jest radosnej zabawie dworskiej, odbywającej się w drugiej komnacie. Wymowne spojrzenie „daleko w przyszłość” oraz rysujące się na twarzy zmartwienie ucieleśnia zadumę nad tragicznymi losami Ojczyzny, przy jednoczesnym potępieniu wąskiej elity arystokratycznej, która – zajęta zdobywaniem coraz to nowych przywilejów – nie dostrzega skutków błędnie podjętej decyzji. Stroskany błazen przybiera rolę męża stanu i sumienia narodu, stając się tym samym symbolem postawy patriotycznej, co dodatkowo zostało podkreślone przez porzucone błazeńskie berło (kaduceusz) i spadającą kometę, symbolizujące nieszczęście. Postać Stańczyka można również odczytywać jako autoportret malarza, który niczym prorok-wizjoner zamartwia się o przyszłe losy swojej ukochanej ojczyzny.

Rejtan-Upadek Polski (1866)

Jan Matejko
Jan Matejko, Rejtan-Upadek Polski, 1866, Zamek Królewski w Warszawie

Wpierw osądzany od czci wiary, po latach stał się przedmiotem kultu narodowego – monumentalne dzieło Rejtan-Upadek Polski z 1866 roku od samego początku wywoływało wiele skrajnych emocji. A to wszystko przez sposób ukazania momentu podpisania zgody na pierwszy rozbiór Polski – scena z Sali Sejmowej warszawskiego Zamku Królewskiego przedstawia niewygodną prawdę historyczną za pomocą ciekawych środków wyrazu. To nie tylko portret osób odpowiedzialnych za rozpad Rzeczypospolitej, jak Stanisław Szczęsny Potocki, Adam Poniński czy Franciszek Ksawery Branicki, ale przede wszystkim nawiązanie do obecnej sytuacji politycznej kraju, stłamszonego po powstaniu styczniowym, jednak stale walczącego o wolność i niepodległość, co sygnalizuje postać młodzieńca z szablą i kolorową rogatywką. W obrazie widziano pochwałę sprzeciwu wobec grupy rządzącej, która zaprzedała swoją ojczyznę w imię własnych korzyści i niechlubnych interesów. Sam Rejtan zaś staje się tu symbolem zdradzonego i bezsilnego narodu, którego krzyk rozpaczy nikogo nie wzrusza, ani nie interesuje.

Dzieło już od samego początku musiało zmierzyć się z ostrą krytyką kręgów konserwatywnych, którym nie podobał się polityczny wydźwięk, nieodpowiedni sposób ukazania postaci Rejtana oraz fałszowanie faktów historycznych. „Policzkować trupa matki nie godzi się” – tak pisał o obrazie Józef Ignacy Kraszewski. Dosadność obrazowania, brak należytej powagi i wzniosłości nie podobała się również Norwidowi: „Wszystko tam wyzute z ideału! […] Rejtan nie gladiator konający ani męczennik […] nie Rejtan, tam jest wąsaty demoniak […]”. Dopiero późniejsi krytycy dostrzegli bogactwo problematyki dzieła i złożoność oceny epoki, co staje się ważną zaletą również późniejszych prac artysty.

Bitwa pod Grunwaldem (1872-1878)

Jan Matejko
Jan Matejko, Bitwa pod Grunwaldem, 1878, Muzeum Narodowe w Warszawie

Po wystawieniu Bitwy pod Grunwaldem na paryskiej wystawie, 40-letni Matejko stanął u szczytu sławy i uznania. Nic dziwnego – charakterystyczne cechy stylu, nieco stłumione w ostatnich pracach, wystąpiły tutaj z nową siłą. Ferwor, zgiełk, groza śmiertelnych zmagań, maksymalne zagęszczenie przestrzeni i barwna ekspresja – czego tutaj nie ma! Każdy w tych elementów miał ważne zadanie do wykonania – ukazanie jednej z najważniejszych, zwycięskich bitew nie mogło opierać się na półśrodkach. Zaglądając do obrazu, trafiamy w sam środek zaciętych walk, które zaczynają nieśmiało wskazywać na przyszłe zwycięstwo strony polsko-litewskiej. Sugeruje to figura patrona Polski, św. Stanisława, błogosławiącego czynom wojsk Jagiełły oraz symbolika centralnego epizodu, gdzie wielki mistrz zakonu krzyżackiego, Ulrich von Jungingen broni się przed atakiem wojownika, wyposażonego we włócznię św. Maurycego. Charakter parareligijny został również zaczerpnięty z Historii Polski Jana Długosza, gdzie Opatrzność wpłynęła na losy bitwy, posługując się wiatrami, które „dęły w twarze oraz usta [Krzyżaków] i rzucały w nie pył”, co widać po sposobie ukazania płaszcza wielkiego mistrza krzyżackiego.
W jednej z francuskich recenzji powystawowych pisano, że dzieło „zbija z tropu, oślepia, odpycha, przyciąga […] jest dzikie, pełne furii, heroiczne i demoniczne zarazem”. To znak, że jeszcze duch w narodzie polskim nie zginął i jeszcze nadejdą dni pełne chwały.

„Gdzie idzie o sztukę to Ja Papieżem” – wysokie ocena własnej twórczości nie jest wyrazem pychy, ale postrzeganiem roli artysty jako posłańca w służbie narodu i państwa. Jan Matejko traktował swoją twórczość jako ofiarę składaną na ołtarzu Ojczyzny – zamiast poszukiwań artystycznych, skupił się na przedstawianiu Prawdy, mobilizującej do walki o utraconą ojczyznę i rozważań nad wartościami, którymi powinien kierować się każdy obywatel. „Sztuka Matejki była tak wyłącznie jego własną, że się na nim zaczyna i na nim kończy. […] Miał on wiele wad, których unikają nawet średnie talenty, ale miał jedną bezwzględną zaletę – tworzył arcydzieła” – słowa Stanisława Witkiewicza, wygłoszone zaraz uroczystościach pogrzebowych malarza, który zmarł 1 listopada 1893 roku, nie straciły na ważności. Twórczość Matejki przeniknęła do świadomości i wyobraźni narodowej, wywołując nowe interpretacje i przetworzenia. Pamiętajmy o tym nie tylko w rocznicę urodzin Mistrza.

Izabela Frankowska

Źródła:
1. Waldemar Okoń, Jan Matejko, Wrocław 2001
2. Henryk Marek Słoczyński, Matejko, Wrocław 2000
3. Maria Poprzęcka, Pochwała malarstwa. Studia z historii i teorii sztuki, Gdańsk 2000

🟧 Przeczytaj: Auguste Rodin i Camille Claudel – niezapomniany romans, cz. 1
🟧 Przeczytaj: Alina Szapocznikow – zostawić w materii ślad
🟧 Przeczytaj: Już jest drugi sezon serialu “Lupin”!

Udostępnij:

FacebookTwitter


2021 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Scroll Up
Skip to content