Inne, Artykuły, Relacje, Opinie

Jak zabrać grata na koniec świata, czyli pierwsza kobieca drużyna w Mongol Rally

Autor: Sylwia Dec | Data dodania: 28.12.2020
mongol-rally

Gdy rzeczywistość zatrzymała się w miejscu, opowieści o podróżach dają jeszcze więcej radości. Nie tylko przybliżają nam świat i cieszą niezwykłymi przygodami – są również jedną z niewielu możliwości obcowania z innymi, mniej lub bardziej odległymi miejscami. A jeśli historiom towarzyszy piękna oprawa fotograficzna, to doświadczenie drogi mamy niemal na wyciągnięcie ręki – i takie właśnie przeżycie zafundowała swoim słuchaczom Karolina Jonderko w czasie 56. Spotkania z cyklu Kontynenty – Mongol Rally.

Kontynenty to comiesięczne wydarzenia kulturalne – spotkania z podróżami i reportażem, które aktualnie odbywają się online. W tym miesiącu ich głównym bohaterką była Karolina Jonderko i jej prezentacja pod tytułem „Widzi mi się trip – pierwsza kobieca drużyna w Mongol Rally”. Niezwykłe fotografie, wartka opowieść i bezpośredni styl bycia podróżniczki przeniosły słuchaczy w sam środek szalonej, samochodowej przygody. Na co dzień Karolina Jonderko zajmuje się fotografią dokumentalną. Jest absolwentką łódzkiej filmówki i członkinią Agencji Napo Images, a nagrodą Grand Press Photo została uhonorowana trzy razy. Ale w tym wypadku fotografia była tylko tłem do opowieści o przygodzie, w jakiej Karolina wzięła udział razem z Magdaleną Gorlas – przygodzie o tyle niezwykłej, że wychodzącej poza dotychczasowe granice i wytyczającej nowe szlaki.

mongol-rally

18 000 km samochodowej przygody, czyli relacja z podróżyMongol Rally

Mongol Rally to międzykontynentalny rajd samochodowy, który odbywa się od 2004 roku. Jego początek to Praga, jego koniec to Ułan-Ude,  natomiast trasę wybierają sami uczestnicy – a biorąc pod uwagę, że inicjatywa ściąga miłośników samochodowego szaleństwa z całego świata, to owe trasy są z reguły pełne przygód i ciekawych miejsc. Całość imprezy ma charakter charytatywny, w czasie drogi bowiem drużyny zbierają pieniądze na wsparcie fundacji Cool Earth i drugiej, wybranej przez siebie organizacji. A wisienką na torcie jest zasada kwalifikacji pojazdów – do Mongol Rally może dołączyć bowiem samochód o maksymalnej pojemności silnika 1.2. Już ten początek brzmi jak zapowiedź dobrej przygody, a Karolina i Magda pokonały jeszcze jeden próg – wzięły udział w wyścigu jako pierwsza, kobieca drużyna.

Na spotkaniu zatem Karolina poprowadziła słuchaczy samochodowym szlakiem, który wiódł przez 15 krajów, 18 000 kilometrów i trwał aż 6 tygodni. Opowieść zaczęła się od tureckiej Kapadocji i przystanku na przelot balonem – atrakcji, która najlepiej umożliwia podziwianie niezwykłego krajobrazu regionu: postwulkanicznych, księżycowych skał i wydrążonych w nich domów. Następnie dziewczyny trafiły do Iranu – tam ich przejazd budził zainteresowanie na każdym kroku, a pogawędkom z serdecznymi mieszkańcami nie przeszkodziła nawet bariera językowa. Turkmenistan okazał się krajem zupełnie innym od Iranu – jednolita, czysta stolica zaskoczyła dziewczyny nie tylko swoją monumentalną, futurystyczną niekiedy architekturą, ale też panującymi w niej zasadami. W tym kraju za brudne auto można dostać mandat, na szczęście jednak dla pasjonatów z Mongol Rally prawo przewiduje pięć dni ulgi po wjeździe z zagranicy. Na fotografiach można było wyraźnie dostrzec lokalne dysonanse – wykończone złotem gmachy, potężne posągi i miasta pełne rozmachu zestawione z dzikimi bezdrożami pustyń.

Turkmenistan to również przystanek przy Wrotach Piekieł, miejscu, które jak żadne inne pokazuje nieprzewidywalność przyrody, ale i efekty ludzkiej ingerencji. Sporych rozmiarów krater płonie do dzisiaj żywym ogniem przez cały czas, a jego historia wiąże się z działalnością człowieka. W latach 70. bowiem radzieccy naukowcy robili tam odwierty, a dokopawszy się do ulatniającego się metanu, podpalili go, licząc na to, że szybko się wyczerpie. Od tego czasu jednak zbocza wielkiej dziury w ziemi płoną nieprzerwanie, słusznie budząc skojarzenie z bramami do piekła. Uzbekistan wspominała z kolei Karolina jako miejsce jak z baśni tysiąca i jednej nocy, a zdjęcia pięknie uchwyciły tamtejszą specyfikę i ozdobne stroje ludzi. Tadżykistan i surowe przestrzenie górskiego łańcucha Pamiru były próbą wytrzymałości dla auta, które tam napotkało najwięcej wyzwań. Trudne warunki jazdy jednak zdecydowanie zrekompensowały krajobrazy – niebosiężne szczyty, bezkres gór i wszechobecna dzikość natury. A w Kirgistanie i Mongolii krajobraz zmienił się po raz kolejny – tym razem na polne drogi, nadal pozbawione asfaltu i drogowskazów, ale mniej surowe, ze stadami zwierząt, prowadzonych leniwie przez pasterzy.

W relacji nie zabrakło zatem ujęć niesamowitych krajobrazów i napotkanych ludzi, do tego także Karolina dużo opowiadała o realiach samego rajdu. Fiat Panda, z którym ruszyły w tę podróż, wymagał czasem napraw, zdał jednak bardzo dobrze egzamin w czasie drogi, a barwne zdjęcia auta w akcji świetnie uchwyciły klimat tripu. Na koniec znalazło się również miejsce na pytania i te mniej przyjemne tematy – choroby w czasie podróży, niebezpieczne sytuacje czy inne wyzwania, a szczery głos dodał autentyczności całej relacji.

W efekcie przez dwie godziny grudniowego wieczoru można było zapomnieć o pełnej ciemności zimie. Opowieść Karoliny Jonderko zabrała słuchaczy do pasjonującego świata pełnego niezwykłych przeżyć, pokazując, że czasami móc zaczyna się od chcieć.

 

Sylwia Dec – pracuje w agencji reklamowej, po godzinach prowadzi warsztaty i włóczy się po świecie. Miłośniczka kotów, książek i kilometrów w podróży, jedną połowę serca zostawiła w biblioteczce babci, a drugą na szkockich bezdrożach.

Poprzedni wpis autorki: Na myśli i od serca, czyli co łączy książki i zdrowie

Udostępnij:

FacebookTwitter


Scroll Up
Skip to content

Rejestrując się zgadzasz się z naszą Polityką prywatności, a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie bezpłatnych biuletynów. W dowolnym momencie możesz zrezygnować z subskrypcji klikając w link na dole każdego biuletynu.