Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2021/09/Jan-Bulhak-1400x853.jpg
    [1] => 640
    [2] => 390
    [3] => 1
)
        

M.C. de Senteul, francuski teoretyk fotografii, pod koniec lat 30. podsumowywał swoją wielostronicową Gramatykę artyzmu fotograficznego radą do początkujących twórców: Przed każdym widokiem, który uważalibyśmy za warty fotografowania, niech siebie zapytają: dlaczego?[i] Postulat ten wiązał się z przekonaniem de Senteula o znaczeniu starannego doboru motywów z utrwalanej rzeczywistości. Kompozycją miały rządzić hierarchia, ład, prostota i klarowność. Jak zabiegał Jan Bułhak o docenienie fotografii?

Fotografia córką malarstwa

Wykład o gramatyce fotografowania podtrzymywał wieloletnią tradycję piktorializmu francuskiego – estetyki kultywowanej w kręgu Fotoklubu Paryskiego, zawiązanego w 1883 roku. Piktorialiści wywodzili fotografię z malarstwa – w ten sposób dopominali się o uznanie jej za sztukę, co wówczas nie było kwestią oczywistą. W 1897 roku Robert de la Sizeranne w rozprawie Czy fotografia jest sztuką? udzielał odpowiedzi twierdzącej na postawione przez siebie pytanie i wyjaśniał, czym cechuje się piktorializm. Przede wszystkim wyróżniał się przemyślaną kompozycją – celem fotografa miało być uchwycenie obiektu w jego „estetycznym momencie”. Przed mechanicznym i beznamiętnym produkowaniem widoków, piktorialiści bronili się też „technikami szlachetnymi”. Pozwalały one na artystyczną ingerencję w obraz fotograficzny, na przykład poprzez rozmazywanie konturów. Miało to na celu nadanie odbitce indywidualnego charakteru dzieła.

Jan Bułhak
Fot. Jan Bułhak, Wilno

Pomiędzy fotografią a fotografiką

W Polsce najbardziej uznanym teoretykiem i praktykiem piktorializmu był Jan Bułhak. Nestor fotografii polskiej, jak zwykło się go tytułować, tłumaczył rozważania de Senteula oraz inne eseje teoretyczne, wielokrotnie powoływał się na Sizeranne’a i korespondował z wybitnym paryskim fotografem Emilem Joachimem Constantem Puyo.

Analogicznie do francuskich piktorialistów, Bułhak manifestował artystyczny potencjał fotografii. W 1927 roku po raz pierwszy zaproponował rozróżnienie pomiędzy „fotografiką” – działalnością artystyczną a „fotografią” – rzemiosłem. Fotografika, jak wskazywała zmyślna nazwa, miała podążać podobną drogą formalną, co grafika czy malarstwo i rysunek. Koncepcja Bułhaka powtarzała założenia XIX-wiecznego piktorializmu, więc w latach 20. i 30. była już trochę zaśniedziała. W tym czasie do głosu dochodziła tak zwana „nowa fotografia”, z kręgu Bauhausu czy Neue Sachlichkeit, opiewająca estetykę mechanistyczną. Niemniej fotografika na lata zagościła w Polsce i z powodzeniem broniła się przed naporem nowoczesności.

Jan Bułhak
Fot. Jan Bułhak, Wilno

Nie zapominajmy o ojczyźnie!

W bujnej karierze Bułhaka stałym punktem było także romantyczne w duchu zaangażowanie w sprawę narodową. We wczesnych latach działalności jego mentorem został młodopolski malarz Ferdynand Ruszczyc. Za namową artysty, Bułhak podjął się w 1913 roku akcji dokumentacyjnej Wilna oraz jego okolic. Nie ograniczył się jednak do naukowej inwentaryzacji. Zależało mu na oddaniu specyfiki miasta – wybierał miejsca o największej wartości historycznej. Wśród fotografii znajdziemy panoramiczne widoki, różnorodne budynki wileńskie i ich detale, ulice i zaułki czy zabytkowe wnętrza. Ukończone w 1920 roku przedsięwzięcie obejmowało kilkanaście tysięcy zdjęć, skatalogowanych w 26 tomach.

Patriotyczne wysiłki Bułhaka znalazły pod koniec lat 30. ujście w programie „fotografii ojczystej”. Znów był to pomysł zapożyczony, tym razem inspirowany niemiecką Heimatphotographie. Artysta zachęcał fotografików, by tematem ich twórczości stały się ziemie rodzime. Przyroda, w jego mniemaniu, miała odzwierciedlać ducha narodowego – ukazywane były sielskie krajobrazy wiejskie i zabytki kultury, a zatem „typowe” pejzaże polskie (do repertuaru widoków dołączano także najnowsze zdobycze techniczne, mające świadczyć o sukcesach gospodarczych państwa). „Fotografia ojczysta” miała wiele wspólnego z silną w Polsce tradycją amatorskiego krajoznawstwa, jednak sam Bułhak się od takiego skojarzenia odżegnywał, gdyż zależało mu na oddzieleniu sztuki od rzemiosła. Krajoznawca bowiem wyłącznie dokumentował, a „fotografik ojczysty” wzbogacał utrwalany widok o indywidualny sznyt, dzięki temu rozbudzał emocje i wyobraźnię widza.

Jan Bułhak
Fot. Jan Bułhak, Wilno

Co zostało po Bułhaku?

Niestrudzona aktywność Bułhaka, a także wielu innych nie wymienionych tu postaci,  na polu organizacji życia fotograficznego w Polsce, zaowocowała powstaniem po wojnie Związku Polskich Artystów Fotografików (ZPAF), a co za tym idzie, oficjalnym uznaniem fotografii za sztukę. Pomimo że określenie „fotografik” odłożyliśmy do lamusa, to jednak ZPAF działa prężnie do dziś. Warto też wziąć pod uwagę fakt, że „fotografia ojczysta” wplątywała się w rozmaite konteksty polityczne. Program przed wojną sprawnie wpisywał się w propagandę sanacyjną. W kontekście powojennej działalności Bułhaka, zarzuca się autorowi uwikłanie w politykę władz komunistycznych, na przykład na Ziemiach Odzyskanych.

Dziś amatorzy fotografii i wędrówek po Polsce mogą odnaleźć w twórczości i koncepcjach Bułhaka wiele inspiracji, by odkrywać piękne widoki, nie przemierzając przy tym pół świata. Można wysnuć wniosek, że w dobie pstrykania zdjęć jednym ruchem kciuka, na wartości ponownie zyskuje pytanie piktorialistów: „dlaczego fotografuję?”

Tekst: Mikołaj Chmieliński

Bibliografia:
Jan Bułhak. Fotografik, red. Z. Jurkowlaniec, Warszawa 2007.
Lechowicz L., Fotoeseje. Teksty o fotografii polskiej, Warszawa 2010.
Sobota A., Szlachetność techniki. Artystyczne dylematy fotografii w XIX i XX wieku, Warszawa 2001.
Szymanowicz M., Topografia sukcesu, „Artium Quaestiones”, XVII, 2006, s. 75-128.
Szymanowicz M., Zaburzona epoka. Polska fotografia artystyczna w latach 1945-1955, Poznań 2017.

Przypisy:
[i] M.C. de Senteul, Gramatyka Artyzmu fotograficznego czyli o potrzebie jego kodyfikacji, przeł. J. Bułhak, „Przegląd fotograficzny”, IV, 1938, nr 3, s. 44.

🟧 Przeczytaj: Jak rodził się renesans w malarstwie włoskim? Quattrocento – malarstwo przełomu. Część II
🟧 Przeczytaj: Eugeniusz Bodo: od gwiazdy kina do więźnia łagru
🟧 Przeczytaj: Włoski futuryzm wobec sztuki. “Nie ma już piękna poza walką”

Jan Bułhak

Udostępnij:


2021 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Skip to content