Artykuły, Relacje, Film, Sztuka, Recenzje, Opinie

Pomiędzy pięknem a brzydotą – refleksje o filmie „Helmut Newton. Piękno i Bestia”

Autor: Jolanta Tokarczyk | Data dodania: 19.02.2021

Ten film trudno oglądać obojętnie – można się nim zafascynować, albo odrzucić z niechęcią. Tak jak fotografie Helmuta Newtona, w których jedni dostrzegą geniusz twórczy autora, a inni wzruszą ramionami, że to tylko zwykły skandalista, który chciał „wybić się na popularność” na przesiąkniętych erotyzmem kobiecych aktach.

Niezależnie od tego, jaką wybierzemy odpowiedź, nie uciekniemy od refleksji nad sposobem portretowania, który wciąż prowokuje do pytania: czy kobiety, które fotograf zapraszał na sesje, świat traktował podmiotowo, czy widział w nich tylko „piękne przedmioty”?

Nie uciekniemy od refleksji oglądając kurczaka przyodzianego w malutkie szpilki, kobiecą dłoń ozdobioną markową biżuterią i bezlitośnie rozdzierającą mięso, modelki na wózku inwalidzkim albo piękności o kulach w niebotycznie wysokich szpilkach. Te zresztą fotografie wywołały niemały skandal i posądzenia, że zadrwił z niepełnosprawnych. On jednak tłumaczy, że przyświecały mu zgoła odmienne cele.

Urodzony w 1920 roku w Berlinie Helmut Newton uznawany jest za jednego z najbardziej prowokacyjnych fotografów XX wieku. Naukę fotografowania zaczynał pod okiem znanej w ówczesnym świecie mody fotografki –Yvy (Else Simon).
Jako niemiecki Żyd tuż przed wojną opuścił swój kraj i mając zaledwie 18 lat sam wyjechał do Singapuru, gdzie nierzadko ledwie wiązał przysłowiowy koniec z końcem. Próbował szczęścia w tamtejszej prasie, ale jak mówi – był za wolny na reportera i do fotografowanego obiektu dobiegał często jako ostatni…

proanima.pl newton
Helmut Newton, Monte Carlo,1993

Sprzeczności – oto najlepsze określenie dla fotografii Newtona. Co cechowało te zdjęcia? Niewątpliwie rozdźwięk między tym, czym świat się zachwyca a tym, czym pogardza.
Przed obiektywem aparatu łączył romantyzm z perwersją, fantazję z realizmem, modę i reklamę ze sztuką wysoką.
A niekiedy żonglował skojarzeniami, które publiczność bezwzględnie odczytywała. Jak na słynnej fotografii francuskiego polityka Jean-Marie Le Pena, który zapragnął sfotografować się z ukochanym psem. Newton spełnił prośbę, tyle że robiąc zdjęcia polityka z tzw. „żabiej perspektywy”, a więc z aparatem ustawionym poniżej postaci, w stylu, w jakim wcześniej sfotografowano Hitlera. Wokół Newtona rozpętała się burza, a jemu samemu nie udało się zatrzymać druku z publikacją.

Kiedy indziej zaprosił na zdjęcia słynną modelkę Claudię Schiffer, która w jego obiektywie zamiast eterycznej blondwłosej piękności była bezwzględną niemiecką „Hausfrau”, palcatem rozkazującą służącej z głową schowaną w piekarniku. Z tej fotografii również się później tłumaczył.

proanima.pl newton
Claudia Schiffer – kadr z filmu “Helmut Newton. Piękno i bestia”

Zaskakujący styl pracy Newtona ujawniają fotografowane przez niego topowe modelki i aktorki: Catherine Deneuve, Grace Jones, Charlotte Rampling, Isabella Rossellini, Claudia Schiffer „One wszystkie kochały Helmuta! Nawet jeśli, jak Isabella Rossellini czy Nadja Auermann, w pewnych kwestiach patrzą na niego krytycznie” – mówi Gero von Boehm, reżyser filmu dokumentalnego „Helmut Newton. Piękno i Bestia”.

Obraz oparto na klasycznej konstrukcji dokumentu, przywołując wspomnienia fotografa zestawione z filmikami nakręconymi podczas sesji i zdjęciami wykonanymi przez Newtona.

Te właśnie rozmowy stają się kulminacyjnymi osiami narracji i decydują o sile przekazu. „Wiele jego modelek, jak na przykład Charlotte Rampling mówiło o tym, że dzięki jego zdjęciom poczuły się silniejsze” – podkreśla reżyser, choć jednocześnie ma świadomość, że niektóre z rozmów, jakie wtedy fotograf prowadził z modelkami, w dzisiejszej rzeczywistości nie mogłaby mieć miejsca.

W swoich pracach niemiecki fotograf nie wyzbył się dekadenckiej stylistyki lat dwudziestych i estetyki podpatrzonej u Leni Riefenstahl. Uwielbiał jej portrety, a warto wspomnieć, że ta niemiecka reżyserka, scenarzystka i producentka zaliczała się do grona twórców uprawiających hitlerowską propagandę i przyjaźniącą się z nazistami, którzy finansowali jej filmy.
Wróćmy jednak do Helmuta Newtona, „łobuza z Berlina, dżentelmena, prowokatora, anarchisty i wybitnego artysty” – jak mówi o nim reżyser Gero von Boehm.

Singapur nie stał się najlepszym miejscem na ziemi dla niemieckiego fotografa. Wyjechał do Australii i na Antypodach założył własne studio fotograficzne.
Australijski „Vogue” docenił twórczość Newtona, a współpraca zaowocowała rocznym kontraktem w Londynie. Kariera fotografa nabrała rozpędu w stolicy mody – Paryżu.

Zdjęcia autorstwa Helmuta Newtona trafiały na łamy najważniejszych magazynów modowych: „Vogue”, „Harper’s Bazaar”, publikował je „Stern” oraz „Playboy”. Fotograf pracował też przy kampaniach reklamowych.

proanima.pl newton
HELMUT NEWTON – David Lynch i Isabelle Rossellini, Los Angeles,1988

Najlepszy okres w jego karierze przypadł na dwie dekady – od lat sześćdziesiątych do osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. W filmie niejednokrotnie wspomina zdziwienie zleceniodawców na widok nietypowych kompozycji: pięknych – w ich mniemaniu – produktów z brzydotą. To jednak jest styl Helmuta Newtona; prowokacja, światowy glamour w zderzeniu z zepsuciem.

Z jednej strony pokazywał silne, dominujące kobiety, z drugiej – posądzano go o mizoginię.
Kochany i znienawidzony – podobnie jak jego zdjęcia.
„Mówił, że w świecie fotografii istnieją dwa brzydkie słowa: sztuka i dobry smak” – wspomina Gero von Boehm, prywatnie przyjaciel Newtona.
Inspiracji dla budowania kadru często dostarczało fotografowi kino. Jak na zdjęciu modelki uciekającej przed samolotem z filmu „Północ, północny zachód” albo fotografii przedstawiającej Davida Lyncha trzymającego za szyję Isabellę Rossellini, jak w filmie „Blue Velvet”. „Widać, że reżyser traktuje aktorkę jak marionetkę” – mówi Newton.

„Był z innej epoki. Atmosfera dekadenckiego Berlina z lat dwudziestych, klimat Republiki Weimarskiej odcisnęły na nim głębokie piętno. Był eleganckim mężczyzną, który żył w eleganckim stylu. Jego myślenie również charakteryzowała elegancja. Miał niesamowite poczucie humoru. Było w nim coś chłopięcego i zarazem anarchistycznego, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Niespecjalnie obchodziło go, co ludzie myślą o nim i jego dziełach. Zresztą mówi o tym w filmie” – wspominał reżyser.

Pod koniec życia Newton dzielił swój czas między Monte Carlo a Los Angeles. Zmarł 23 stycznia 2004 roku na skutek obrażeń po wypadku samochodowym w Kalifornii, kiedy dostał ataku serca. Urna z jego prochami spoczywa na cmentarzu w Berlinie, niedaleko grobu Marleny Dietrich, muzy i modelki fotografa.
A film o słynnym fotografie? Na pewno warto ten obraz zobaczyć choćby po to, aby wyrobić sobie własne zdanie na temat twórczości, która elektryzowała świat mody przez ponad półwieczem.
„Helmut Newton. Piękno i Bestia” w kinach od 12 stycznia 2021.

Jolanta Tokarczyk – dziennikarka filmowa, związana z prasą branżową (m.in. magazynem „Film&Tv Kamera”) i lifestylową. Prowadzi portal Filmowe Centrum Festiwalowe. Pasjami ogląda polskie filmy i uczestniczy w festiwalach. Od lat nieustannie zachwycona sylwetką aktorską Zbigniewa Cybulskiego.

Źródła foto:  Helmut Newton Estate Courtesy Helmut Newton Foundation oraz  Alexander Hein, Lupa Film

 

🟧 Przeczytaj: Malcolm & Marie – Netflixowy kandydat na Oskara?

🟧 Przeczytaj: Aaron Schneider – Misja Greyhound

Udostępnij:

FacebookTwitter


Scroll Up
Skip to content

Rejestrując się zgadzasz się z naszą Polityką prywatności, a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie bezpłatnych biuletynów. W dowolnym momencie możesz zrezygnować z subskrypcji klikając w link na dole każdego biuletynu.