Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2025/04/Emilia-Perez-1.png
    [1] => 640
    [2] => 384
    [3] => 
)
        

Czy film Jacquesa Audiarda „Emilia Perez” to artystyczne arcydzieło, które porusza serce, czy może zbyt odważna próba połączenia nieprzystających światów, która krzywdzi i upraszcza ważne tematy? Widzowie wychodzący z sali kinowej często nie potrafią udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

Thriller, musical i telenowela w jednym

W centrum opowieści znajdują się dwie wyjątkowe kobiety. Rita (Zoe Saldaña) to niedoceniana prawniczka, która – z braku lepszych perspektyw – decyduje się na współpracę z szefem meksykańskiego kartelu narkotykowego. Mężczyzna ten, zmęczony życiem przestępcy i niespełniony w swoim ciele, podejmuje decyzję o korekcie płci i przemienia się w Emilię Perez (Karla Sofía Gascón). Emilia postanawia odkupić winy swojego dawnego „ja”, zakładając fundację, która pomaga w odnajdywaniu ofiar działalności kartelu.

Brzmi to niekonwencjonalnie – i takie też jest. Audiard łączy kryminał, dramat społeczny, musical i elementy telenoweli, tworząc film, który trudno jednoznacznie zaklasyfikować. To kino balansujące na granicy ryzyka artystycznego.

Tańcem przeciwko niesprawiedliwości

Największym zaskoczeniem filmu są musicalowe wstawki. Choć mogą wydawać się kontrowersyjne w kontekście porwań, przemocy i traum, służą one jako narzędzie do ukazania emocjonalnych światów bohaterów. W jednej z pierwszych scen Rita tańczy na zatłoczonych ulicach Meksyku, wyrażając sprzeciw wobec cierpienia, nierówności społecznych i skorumpowanego systemu.

W jej kolejnych muzycznych monologach poruszone zostają tematy korupcji i wykorzystywania słabszych. Zoe Saldaña zachwyca nie tylko aktorsko, ale również wokalnie i tanecznie. Podobnie jak bohater, który jeszcze przed przemianą śpiewem wyraża ból życia w nieodpowiednim ciele.

Nowe życie, stara przeszłość

Audiard pyta: ile żyć możemy przeżyć w jednym życiu? Czy naprawdę jesteśmy w stanie zostawić za sobą dawne „ja”? Emilia stara się odciąć od przeszłości, ale czy może to zrobić w pełni? Widzowie nie są co do tego zgodni. Dla wielu – w tym także dla mnie – przemiana brutalnego przestępcy w pełną empatii filantropkę wydaje się nieco zbyt wygładzona i moralnie niepokojąca.

Film zdaje się próbować wybielić postać Emilii, sprawić, byśmy jej współczuli, a nawet ją polubili. To budzi opór, szczególnie gdy pamiętamy, jak wielkie zło wyrządziła wcześniej. Wielu recenzentów podnosi także argument, że tematyka transpłciowości nie została podjęta z należytą wrażliwością – że zabrakło pogłębienia i autentyczności.

Aktorstwo, które zapisze się w historii

Jednak trudno odmówić zasług Karli Sofíi Gascón. Jej kreacja jest pełna emocji i siły, a sama aktorka przeszła do historii jako pierwsza osoba transpłciowa nominowana do Oscara w kategorii najlepszej aktorki pierwszoplanowej. To ważny i symboliczny moment dla społeczności LGBT+.

„Emilia Perez” – recenzja
Źródło: KDK

Meksykański cień i oscarowe światło

Film wzbudził kontrowersje także w Meksyku. Mimo że ukazuje brutalność przestępczego świata, wielu widzów zarzuca mu powielanie stereotypów i uproszczeń na temat życia w ich kraju.

Na 77. Festiwalu w Cannes „Emilia Perez” zdobyła Nagrodę Jury oraz wyróżnienia dla aktorek. Choć film miał aż trzynaście nominacji do Oscara, ostatecznie zdobył tylko dwie statuetki – za drugoplanową rolę Zoe Saldañy i najlepszą piosenkę.

Film, który nie daje spokoju

„Emilia Perez” nie jest filmem łatwym. Ani do obejrzenia, ani do oceny. To dzieło pełne kontrastów, odważne, a miejscami niezręczne. Łączy piękno choreografii z brzydotą przemocy, refleksję z groteską. Niezależnie od oceny, nie sposób o nim zapomnieć – a to przecież jedna z największych wartości sztuki.

Recenzja: Zuzanna Śnieżyńska
Redakcja: Wiktoria Abramczyk
Zdjęcia: Gutek Film

Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne teksty!

Przeczytaj również: 15 seriali z dzieciństwa!
Przeczytaj również: Dziewczyna z igłą – baśń o samotności i przetrwaniu
Przeczytaj również: „Spowiedź pewnej małpy” – najbardziej ludzki Robbie Williams | Recenzja
Przeczytaj również: Dr. House – recenzja serialu. Klasyk, który wyznaczył trendy
Przeczytaj również: SE7EN – 30 lat później
Przeczytaj również: Innego końca nie będzie – recenzja filmu
Przeczytaj również: Last Swim – recenzja, która udowadnia, że prostota może zachwycać!

Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!

✨ recenzje książek
✨ recenzje filmów
✨ recenzje płyt
✨ relacje ze spektakli teatralnych
✨ artykuły o sztuce
✨ recenzje komiksów
✨ nowinki technologiczne

Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:

✨ angielski
✨ francuski
✨ niemiecki
✨ ukraiński

Sprawdź naszą ofertę wolontariatu – dołącz do naszej ekipy i buduj z nami Portal Proanima.pl!

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści