Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2021/12/grayna-bacewicz-proanima.jpg
    [1] => 640
    [2] => 487
    [3] => 
)
        

Mimo, że komponowanie muzyki uważa się zwyczajowo za domenę mężczyzn, w historii muzyki można odnaleźć wiele nazwisk wspaniałych kompozytorek, wśród nich na szczególną uwagę zasługuje z pewnością Grażyna Bacewicz. Urodzona w Łodzi, związana jednak z Warszawą, kompozytorka radiowa, rozmiłowana w awangardowych tendencjach, aspirująca pisarka, która ośmielała się krytykować dramatopisarskie zapędy samego Picassa. Piękna kobieta o wyjątkowym, ostrym umyśle, wybitna skrzypaczka, która nigdy, mimo wielu prób nacisków na nią, nie ugięła się pod tendencjami socrealistycznymi. Dziewczyna, która, z niewielką pomocą Ignacego Jana Paderewskiego, podbiła swą grą Paryż.

„Pierwsza dama polskiej muzyki”, jak sama o sobie pisała, była nie tylko skrzypaczką i kompozytorką, ale i pianistką. Urodziła się w 1909 roku, jako trzecie dziecko, w mieszanej, inteligenckiej, polsko-litewskiej rodzinie o długoletnich, muzycznych tradycjach. Jej karierę ukształtowało najpierw konserwatorium Heleny Kijeńskiej-Dobkiewiczowej w jej własnym mieście, później zaś – konserwatorium stołeczne. W końcu przyszedł czas na stolicę Francji, w której od razu zaczęła odnosić ogromne wręcz sukcesy – może świadczyć o tym chociażby fakt, że artystka należała nawet do prestiżowego Stowarzyszenia Młodych Muzyków Polaków, którego celem miało być ułatwianie propagowania polskiej muzyki nad Sekwaną. Intensywny rozkwit swojej kariery zawdzięcza przede wszystkim swojej działalności jako solistka – pierwsze sukcesy odnosiła jeszcze przed wojną, kiedy współpracowała, jako pierwsze skrzypce, z Orkiestrą Polskiego Radia. Po wojnie niemalże całkowicie oddała się nauczaniu oraz komponowaniu.

O tym, jak bardzo zmaskulinizowany jest świat kompozytorski, świadczyć może fakt, że, gdy kierowano do niej korespondencję zagraniczną, najczęściej tytułowano ją, używając męskiej formy. Anegdotycznie można również przytoczyć sytuację, w której pewien krytyk miał ogłosić, że “w cieniu Grażyny Bacewicz stoi mężczyzna, który pisze za nią wszystkie kompozycje”.

Jedynym mężczyzną, w pewien sposób stojącym w cieniu artystki, był jej mąż, Andrzej Biernacki, znany doktor medycyny – co ciekawe, kobieta była o wiele lepiej znana pod swoim panieńskim nazwiskiem, co w jakiś sposób też wydaje się symptomatyczne.

Jej drugą wielką miłością, poza muzyką, zdecydowanie było pisarstwo; odznaczała się lekkim piórem, a jej, podobno w dużej mierze autobiograficzny, tomik opowiadań, “Znak szczególny” cieszył się swego czasu dość dużą popularnością. Zdecydowanie bardziej zaskakującym dziełem w jej dorobku jest za to kryminał, wydany przeszło trzydzieści lat po jej śmierci, “Sidła” – detektywistyczna opowieść z dreszczykiem, prowadząca czytelnika przez historię, mającą na celu rozwikłanie zagadki odnalezionego ciała młodej kobiety to zadziwiająco sprawna nowela, która zadziwia polotem i bezpretensjonalnością. Wydawała się być także bardzo zadziornym krytykiem literackim – kiedy tworzyła muzykę do surrealistycznej sztuki Pabla Picassa, pisała o niej z rozbrajającą szczerością: „Ta niezbyt ciekawa sztuka jest tylko pretekstem. Powstaje zupełnie nowy utwór…”. Być może, gdyby nie wielki talent muzyczny, Bacewicz sprawdziłaby się w roli poczytnej pisarki kryminałów bądź dramatopisarki?

Zmarła nagle, bez śladów żadnej wcześniejszej choroby, na rozległy zawał serca, mając dokładnie sześćdziesiąt lat – mimo, że już od pewnego czasu skarżyła się na pogorszenie samopoczucia, a ostatnie z zapisów nutowych wydają się być chaotyczne i niedokładne, to trzeba przyznać, że niemalże do ostatniego pracowała aktywnie, pozostawiając po sobie około dwieście utworów. Dość mocno strzegła swojego życia prywatnego, jeśli już jednak opowiadała o nim, czyniła to z poczuciem humoru i dystansu. Jej studenci zapamiętali ją jako wymagającego, inspirującego pedagoga, którego czyny mówiły o wiele więcej, niż słowa.

Jej muzyka najczęściej klasyfikowana jest jako neoklasyczna – uważa się, że swój wspaniały warsztat i charakterystyczny styl w tej dziedzinie zawdzięcza wspomnianym już naukom, pobieranym od Nadii Boulanger, legendarnej francuskiej kompozytorki oraz dyrygentki, otrzymane z fundacji samego Ignacego Jana Paderewskiego – to u niej mogła rozwinąć elegancką, ekspresyjną manierę, tak wyraźną w niemalże każdym jej utworze. Wydaje się, że, prawdopodobnie ze względu na swoją spektakularną karierę skrzypaczki solowej, wiele z jej kompozycji zostało napisanych z myślą o skrzypcach i innych instrumentach smyczkowych: wystarczy przyjrzeć się tylko proporcjom; w trakcie swojej kariery napisała pięć sonat na skrzypce i fortepian, dwie sonaty na skrzypce solo, kilka koncertów skrzypcowych, wiolonczelowych i altówkowych, a także kwartety smyczkowe.

Grażyna Bacewicz zdecydowanie była osobą, której nazwisko elektryzowało publikę, niezależnie od tego, w jakim kontekście pojawiało się na afiszach. Jej utwory z powodzeniem grane są do dzisiaj na estradach koncertowych na całym świecie, nie tylko w Polsce, ją samą zaś często uważa się za jedną z pierwszych kobiet, którym udało się wejść do panteonu największych sław powojennej muzyki klasycznej.

Artykuł: Joanna Kwapień

🟧 Przeczytaj: Ignacy Jan Paderewski – natchniony artysta, zaangażowany polityk
🟧 Przeczytaj: Antonio Vivaldi – jaki był naprawdę?
🟧 Przeczytaj: Na czym polega fenonem Piotra Czajkowskiego?

👉 Znajdź ciekawe wydarzenia kulturalne w naszej >>> wyszukiwarce imprez <<<

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści