Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2026/04/krotka-historia-sztuki.jpg
    [1] => 350
    [2] => 439
    [3] => 
)
        

Mona Lisa na okładce to obietnica – albo arcydzieła, albo rozczarowania. Krótka historia sztuki Susie Hodge próbuje zmieścić tysiące lat twórczości w kieszonkowym formacie i prowadzić czytelnika przez kierunki, dzieła, tematy i techniki. Czy ta kompaktowa podróż rzeczywiście oddaje wielkość sztuki, czy raczej tylko ją upraszcza?

Krótka historia sztuki – o czym jest?

Gdy okładka książki prezentuje samą Mona Lisę, wiadomo, że jej treść będzie genialna albo bardzo zła. Będąc jej autorem, możesz zostać uznanym za godnego reklamowania swojej książki tym ikonicznym obrazem lub wręcz za pozera, chcącego zdobyć łatwą popularność. Jak wyszło w przypadku Krótkiej historii sztuki autorstwa Susie Hodge?

krotka historia sztuki
Susie Hodge: Krótka historia sztuki

Warto zacząć od struktury tej książki. Sporo mówi o niej podtytuł: „Kieszonkowy przewodnik po kierunkach, dziełach, tematach i technikach”. To w zasadzie bardzo dobry opis, trafnie oddający jej zawartość. Książka została podzielona na cztery niezależne części. I choć komuś może się to wydać proste, a nawet zbyt proste, potwierdzające moje obawy z akapitu wyżej, autorka wykonała też dużo nieoczywistej pracy, urozmaicającej wrażenia z lektury.

Na początek Susie Hodge przedstawia poradnik, jak korzystać z tej książki. Nie oznacza to, że Krótka historia sztuki jest nieczytelna czy nazbyt skomplikowana – przeciwnie, jest przystępna, choć zawiera elementy, które mogą miło zaskoczyć czytelnika i na pewno rozbudować jego znajomość świata sztuki. Na każdej stronie znajdziemy przykładowo daty – trwania jakiegoś okresu związanego z danym nurtem lub powstania dzieła. Są też informacje o autorach danych prac, ich innych dziełach, najważniejszych dokonaniach w obrębie kierunków czy technik oraz ogólne opisy, które nie tylko tłumaczą, na co patrzymy, ale również rzucają szeroki kontekst na omawiane zagadnienia.

Krótka historia sztuki – recenzja

Kierunki. Część poświęcona kierunkom jest bardzo ciekawa. Porusza wiele różnorodnych nurtów, choć zapewne dałoby się uwzględnić jeszcze więcej. To zresztą dotyczy także innych części – czuć, że można by powiedzieć więcej, choć naturalnie nie da się zmieścić wszystkiego w jednej książce. Trzeba jednak przyznać, że jak na stosunkowo niewielką publikację, autorce udało się pokazać i omówić naprawdę dużo. Sama część poświęcona kierunkom ukazuje rozwój i przemiany sztuki na przestrzeni tysięcy lat. Zaczynamy od prehistorii, gdzieś w połowie trafiamy na kubizm, a kończymy na konceptualizmie. Jako czytelnicy otrzymujemy solidny wycinek historii sztuki.

Dzieła. Po części związanej z kierunkami otrzymujemy część poświęconą dziełom. Jest to jednocześnie najdłuższy fragment książki, obejmujący ponad sto stron. Ponownie poszczególne prace zostały ułożone chronologicznie, przez co zaczynamy tę część od rysunków skalnych stworzonych przez jaskiniowców, a kończymy na rekinie Hirsta. Oznacza to, że najstarsze i najnowsze dzieło dzieli nawet osiemnaście tysięcy lat. Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do takiego układu, jednak obserwowanie, jak na przestrzeni wieków zmieniała się sztuka, okazało się naprawdę ciekawe i skłaniające do refleksji.

Tematy. Część poświęcona tematom również jest ciekawa, choć mam tu pewne „ale”. Czuję, że ten fragment miał duży potencjał, by przedstawić zagadnienia, które z jakiegoś powodu nie znalazły miejsca w poprzednich częściach. Same tematy także mogłyby być dobrane w bardziej odważny, różnorodny sposób – może nawet lekko kontrowersyjny. Otrzymujemy jednak zestaw bardzo prostych i oczywistych motywów, bez miejsca na zdziwienie czy głębszą kontemplację. Jest podstawowo, przystępnie, ale jednak dość zachowawczo.

Techniki. Ostatnia część została poświęcona technikom. W podobnych książkach ten segment często wydaje mi się najnudniejszy, ale tutaj został przedstawiony naprawdę interesująco. Autorka omawia wiele różnych technik i – w przeciwieństwie do fragmentu o tematach – sięga także po przykłady mniej oczywiste, rzadziej spotykane. To zdecydowanie pozytywne zaskoczenie, dzięki któremu można się sporo dowiedzieć.

Na samym końcu książki, oprócz indeksu, znajdziemy również spis muzeów, w których można zobaczyć omawiane dzieła. Szkoda jednak, że nie dopisano, które konkretnie prace znajdują się w danej instytucji. Przez ten brak fragment ten staje się w praktyce mało użyteczny dla czytelnika.

Opinia o książce

Gdybym miał końcowo ocenić – oczywiście z przymrużeniem oka – czy treść tej książki jest godna nosić na okładce Monę Lisę, powiedziałbym: „tak”, ale z kilkoma zastrzeżeniami. Przede wszystkim pozostaje pewien niedosyt. Podczas lektury pojawia się wrażenie, że chciałoby się przeczytać o jeszcze większej liczbie zagadnień. I choć Susie Hodge naprawdę sprawnie przekazuje dużą ilość informacji na stosunkowo niewielkiej liczbie stron, momentami chce się po prostu więcej.

Kolejnym problemem – którego zupełnie nie rozumiem – jest wielokrotne pokazywanie tych samych dzieł. Autorka ma tendencję do przywoływania tych samych obrazów przy różnych okazjach i robi to dość często. „Pocałunek” pojawia się zarówno w części poświęconej dziełom, jak i jako przykład tematu miłości; „Impresja, wschód słońca” trafia do działu dzieł oraz do części o tematach, w tym przypadku marynistyki. Podobnie jest z „Krzykiem”, „Czerwonym kwadratem” czy „Kochankami”, a „Martwa natura z cebulą” występuje aż w trzech różnych miejscach. Takich przypadków jest zapewne więcej.

Trudno zrozumieć tę decyzję, zwłaszcza że przy omawianiu tematów autorka zazwyczaj prezentuje tylko jedno dzieło. W efekcie czytelnik zostaje ograniczony do przykładów, które już wcześniej widział, zamiast poznawać nowe prace. To mój największy zarzut wobec tej książki, tym bardziej że sprawia to wrażenie pewnej pójścia na skróty.

Mimo tych niedociągnięć książkę czytało mi się dobrze. Dostarczyła mi sporo przyjemności, a przy okazji pozwoliła poszerzyć wiedzę o sztuce.

Krótka historia sztuki – informacje o książce

  • Autorka: Susie Hodge
  • Wydawnictwo: Almapress
  • Tłumaczenie: Jerzy Malinowski
  • Redakcja: Andrzej Zasieczny
  • Wydanie: 5
  • Ilość stron: 224

Opinia: Paweł Skarzyński
Zdjęcia: Paweł Skarzyński

Przeczytaj również:  Idź za mną. Język sekciarskiego fanatyzmu – recenzja książki.
Przeczytaj również:  Grabarki – reportaż Tainy Trevonen
Przeczytaj również:  Pięć tysięcy z miliona – książka Anny Bikont
Przeczytaj również:  Mentalność zwycięzcy – recenzja
Przeczytaj również:  Psychocybernetyka. Zasady kreatywnego życia
 Przeczytaj również:  Sami Tom 8 – Piękny i groźny oniryzm

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści