Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2026/01/murdervale-opinia-recenzja-1.jpg
    [1] => 450
    [2] => 600
    [3] => 
)
        

Witamy w Murdervale! W tym miasteczku przeżyjesz przygodę życia. To właśnie tu zaznasz ciszy opuszczonych domów, uniesień duchowych wynikających z tutejszych klątw oraz trochę adrenaliny – idealnie zamiast siłowni – gdy będziesz musiał uciekać od zabójcy w masce. Tutaj czeka cię zabójcza zabawa!

Murdervale – o czym jest

Miejscowość, która nazywa się Murdervale, czyli po polsku Dolina Morderstw, musi skrywać mroczne tajemnice. Choć ta mało subtelna nazwa mogłaby sugerować prostotę, przedstawiona historia wcale taka nie jest. Wjeżdżając do tego opuszczonego miasteczka, każdy czytelnik musi spodziewać się wielu tajemnic, zagadek owianych ogromnym mrokiem – śmiercionośnym mrokiem. To, że komiks nosi właśnie nazwę miejsca, w którym dzieją się wydarzenia, jest w pełni zrozumiałe – choć mamy do czynienia z wieloma ciekawymi postaciami, trudnymi historiami i niejasnościami, to właśnie tytułowe Murdervale zdaje się kluczowym oraz jednocześnie niezwykle poruszającym elementem komiksu. Szczególnie interesujące wydaje się to, jak mrocznie rysuje się to opuszczone miasteczko. Wydaje się, że wystarczy do niego wkroczyć, by już nigdy nie móc go opuścić. Główni bohaterowie do niego wkroczyli, a żeby dowiedzieć się, czy udało się im je opuścić, trzeba już na własną rękę przeczytać komiks.

murdervale opinia recenzja (1)
Murdervale – Vicente Cifuentes

Victor i Sara są młodą parą, która decyduje się wyjechać na jak najbardziej spokojny urlop – główny bohater z powodu przepracowania doznaje choroby, a taki wyjazd ma mu pomóc. Początkowo kierunek podróży wydaje się świetny – Murdervale jest opuszczonym miasteczkiem, więc oczywiście nikogo tam nie ma. Są tam natomiast jeziora, z których walorów bohaterowie decydują się skorzystać. Początkowo miły wyjazd – pełen spokoju, miłych rozmów i miłosnych uniesień – przeradza się w koszmar, gdy Victor zaczyna widzieć tajemniczą postać w masce. To, co początkowo wydaje się halucynacjami wywołanymi przyjmowanymi lekami, ostatecznie okazuje się rzeczywistością. Zabójczą rzeczywistością.

Ostatecznie bohaterowie są zmuszeni poznać mroczną historię miasteczka Murdervale, a dokładniej znajdującego się w nim sierocińca. Ten okazuje się miejscem szczególnym – ze straszną historią i, na nieszczęście bohaterów, także nadal oddziałującą rzeczywistością. Tu czytelnik może spodziewać się typowych rozwiązań – zbrodni, śmierci, klątw oraz osób będących posłannikami głównego antagonisty. Młoda para musi temu wszystkiemu sprostać. Inaczej czeka ich śmierć. A co istotne – komiks ten potrafi zaskoczyć.

Strona wizualna, czyli kreska i kadrowanie

Murdervale wita czytelnika okładką stosunkowo minimalistyczną. W środku jednak zbytnio tej prostoty nie uświadczymy – przedstawione kadry charakteryzują się dużą dbałością o szczegóły, co wypada bardzo dobrze. Wszelkie zaprezentowane lokacje, wygląd bohaterów, ich ubrania oraz przedmioty, którymi się posługują, prezentują się estetycznie i przekonująco. Mają wiele detali, przez co opowiadają wszystko, co powinny. Tani pokój hotelowy, dzięki starodawnym meblom, wydaje się przestarzały i pachnący stęchlizną. Jakiś czas później, po dłuższym pobycie bohaterów, pokój się zmienia – na ziemi leżą porozrzucane rzeczy, na meblach stoją szklanki. Z kolei miejsce kultu wypełnione jest symbolami, czaszkami i świecami, przez co samym wyglądem potrafi przestraszyć czytelnika. Taka dbałość o szczegóły sprawia, że całość wydaje się bardziej rzeczywista i dopracowana.

murdervale komiks recenzja (1)
Ilustrator: Vicente Cifuentes

Kolorystyka komiksu również wydaje się intrygująca. Jest dość nietypowa – użyta paleta barw jest raczej oszczędna. Mam wrażenie, że zastosowanych odcieni nieczęsto spotyka się w innych komiksach. Są one mało nasycone, choć nie mdłe – szczególnie ze względu na tendencję autora do mieszania różnych tonów. Często można odnieść wrażenie, jakby ilustracje były namalowane farbami olejnymi. Czasami jednak wyglądają tak, jakby były rysunkami wykonanymi na marmurze lub innym kamieniu. Wynika to z zastosowania na kadrach subtelnej, kamiennej tekstury. Momentami sprawia to wrażenie, jakby rysownik nałożył na ilustracje delikatną warstwę takiej faktury, co może budzić nieco tanie skojarzenia. Choć odczucia te pojawiały się rzadko – ogólnie zabieg ten przypadł mi do gustu i ostatecznie dodał estetyki całej warstwie graficznej.

Murdervale – Opinia o komiksie

Wrażenia z czytania Murdervale niejednokrotnie przypominały mi oglądanie horroru na Netflixie. Nie jest to ani krytyka w stronę tego komiksu, ani jednoznaczna pochwała. To raczej zestaw mieszanych odczuć, związanych z konstrukcją fabuły, budową bohaterów oraz elementami takimi jak warstwa graficzna. Zacznę od minusów, by przyjemniejsze wrażenia zostawić na koniec.

Murdervale momentami wydaje się dość płytkie, choć stylizuje się na coś większego. W tym kontekście skojarzyło mi się z produkcjami Netflixa – można tam znaleźć sporo filmów, które zapowiadają się świetnie, są poprawnie lub nawet dobrze zrealizowane, jednak brakuje im czegoś szczególnego, pewnej magii. Podobnie pod niektórymi względami jest z tym komiksem – wygląda bardzo dobrze, ma ciekawy pomysł na fabułę, przyjemnie się go „ogląda”, a jednak czegoś w nim brakuje. Być może jest to kwestia niedostatecznej głębi historii. Autor stworzył coś interesującego, jednak opowieść nie niesie ze sobą nic więcej.

Na wrażenie podobieństwa do produkcji Netflixa wpływa także struktura narracyjna komiksu. Cała historia została skonstruowana w taki sposób, że niejednokrotnie czytelnik może odnieść wrażenie, iż zbliża się jej zakończenie. W tych momentach autor decyduje się jednak nagle ją kontynuować, a to, co wydawało się wyjaśnione, okazuje się nadal niejasne. Jest to trochę tak, jakby w jednym komiksie zawrzeć kilka „sezonów”, które powstają na fali pozytywnego odbioru, mimo że pierwotnie historia miała być zamknięta w jednej całości. Zabieg ten bywa dziwny i ostatecznie może okazać się męczący.

Ostatecznie jednak wszyscy kochają Netflixa – i ten komiks także jest dobry. Wrażenia z czytania są raczej pozytywne – to solidna pozycja. Warstwa graficzna stoi na naprawdę wysokim poziomie. Historia, mimo swoich problemów, pozostaje interesująca. Psychologia bohaterów – choć niezbyt pogłębiona – została przedstawiona w sposób, który niektórym czytelnikom może pozwolić się z nimi utożsamić. Ogólnie jest to dobry komiks – fani horrorów powinni spędzić z tą lekturą miły czas.

Murdervale – informacje

  • Scenarzysta: Vicente Cifuentes
  • Ilustrator: Vicente Cifuentes
  • Tłumacz: Mikołaj Sobolewski
  • Wydawca: Elemental
  • Seria: Murdervale
  • Liczba stron: 160
  • Oprawa: twarda
  • Druk: kolor
  • Papier: kredowy

Recenzja: Paweł Skarzyński
Zdjęcia: Paweł Skarzyński

 Przeczytaj również:  Brigantus 1. Wyganienc – recenzja komiksu
Przeczytaj również:  Rashomon – komiks. Opowieść pełna mroku
Przeczytaj również:  Sain Elme 2 – recenzja. Gdzie są żaby?
 Przeczytaj również:  Most Heksagon  – recenzja komiksu science fiction
 Przeczytaj również:  Minecraft komiks – recenzja
Przeczytaj również:  Brigantus 2. Pikt opinia

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści