Potencjalnie najbardziej płodny literacko z nieżyjących pisarzy doczekał się w Polsce kolejnego wydania swojej książki. I to takiej, która już pierwotnie została wydana po jego śmierci. Jaki sens ma wydawanie po raz kolejny tej samej książki, w dodatku w dokładnie tym samym tłumaczeniu? O tym w paru słowach dziś napiszę.
Śródziemie, czyli niekończąca się opowieść
“Silmarillion”, bo o tym dziele dziś mowa, stanowi kamień milowy każdego czytelnika na drodze do zdobycia statusu pełnoprawnego fana tolkienowskiej prozy. Można by wręcz powiedzieć, że jego lektura stanowi swoisty rytuał przejścia. Oto nieuświadomione, młode hobbiciątko, być może pod wpływem filmów sięga po “Władcę Pierścieni”, potem po “Hobbita” (albo odwrotnie), ze zdziwieniem konstatując zresztą, że zaginęły gdzieś dwa tomy tej historii, z której Peter Jackson nakręcił wielogodzinną trylogię. Nie wie jeszcze, że ta nieodpowiedzialność może kosztować bardzo wiele, bo Śródziemie tylko czyha na takich młodych hobbitów. Już wkrótce Zielona Ścieżka pociągnie go w głąb Śródziemia,ku (o zgrozo!) przygodzie.
I tu właśnie młody wędrowiec napotyka “Silmarillion”. Być może już wcześniej spodziewał się, że gdzieś “dalej” jest coś więcej, jeśli zajrzał do dodatków w “Powrocie Króla”, które odsłaniają nieco z wielkiej historii Dawnych Dni oraz Drugiej Ery. Gdy jednak sięga po tę książkę dowiaduje się wreszcie jak bardzo przemyślany i rozbudowany świat tworzył przez wiele lat w swoim umyśle i notatkach J.R.R. Tolkien. Teraz dopiero zaczyna się prawdziwa przygoda. “Cała naprzód ku nowej przygodzie” chciałoby się zaśpiewać za Ambrożym Kleksem.
Niewiele można powiedzieć o tłumaczeniu, gdyż jest to stare, dobre tłumaczenie Marii Skibniewskiej. Ja dzięki niej poznawałem Tolkiena i nie mam tu nic do dodania – odpowiada mi tak samo jak i wiele lat temu. Co zatem ciekawego otrzymujemy w tym wydaniu? Na pewno warty uwagi jest umieszczony na wstępie jeden z listów Tolkiena, skierowany do Miltona Waldmana w 1951 roku. Profesor wyjaśnia w nim motywy powstania “Silmarillionu” a także dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat jego zawartości, co bez wątpienia jest wartością samą w sobie dla kogoś, kto pierwszy raz będzie zagłębiał się w tę lekturę. Znajdziemy również notę redaktora dotyczącą ilustracji – a dlaczego? O tym w dalszej części.
Silmarillion godny elfickich sztukmistrzów
No właśnie – grafika. Najmocniejsza strona tego wydania. Na obwolucie, prócz ornamentowanej dekoracji znajduje się napis w języku angielskim, zapisany elfickim pismem tengwar, który tłumaczy się odpowiednio jako “Opowieść o Pierwszej Erze, kiedy Morgoth przebywał w Śródziemiu, a elfy toczyły z nim wojnę o odzyskanie Silmarili.” oraz “Do którego dołączone są upadek Númenoru i historia Pierścieni Władzy oraz Pierwsza Era, w której te opowieści znalazły swój kres.” Napis dość klasyczny, znany z podobnych wydań, w całości jednak wprowadza nas w dość klimatyczny nastrój swoją estetyką. Zwłaszcza, jeśli uzupełnimy to o zdobione brzegi stron, którym postanowiono nadać jasnozielone tło, na którym białym tengwarem ponownie wypisano pierwszą część wspomnianego napisu.
To przedsmak tego, co czeka nas wewnątrz, bo tam czekają nas ilustrację, które wyjaśniają wcześniej wspomnianą notkę. Nie są to bowiem jakiekolwiek inne ilustracje, ale te, które wykonał sam Tolkien! Mamy wiec do czynienia z, można by rzec, dziełem kompletnym, bo napisanym i zilustrowanym przez Tolkiena. I to nawet jeśli zderzymy się z rzeczywistością i uświadomimy sobie, że “Silmarillion” dziełem kompletnym nigdy nie był, bo jest to jedynie redakcja syna Profesora, Christophera, tak jak wszystkie pośmiertne dzieła Tolkiena. Na etapie redakcyjnym trzeba było wyselekcjonować materiały, które mogły utworzyć historię, jeśli nie ostateczną, to chociaż taką, jaką mogliśmy poznać w momencie śmierci autora – i tym właśnie jest to dzieło.
Komu polecić Silmarillion?
Silmarillion polecić warto każdemu, kto ma już pierwsze kroki w Śródziemiu za sobą. A to wydanie na pewno dodatkowo polecić należy wszystkim fanom, którzy już dawno przepadli w bezkresnym połaciach Wielkiego Zielonego Lasu czy też zatracili się w tolkienofilskim zbieractwie niczym kustosz Domu Mathom w Michel Delving. Na mojej półce z pewnością znajdzie się jakieś stosowne miejsce.
Silmarillion – informacje o książce
- Autor: J.R.R. Tolkien
- Tłumaczenie: Maria Skibniewska
- Ilość stron: 520
- Data wydania: 2024
- Druk: Barwione strony
- Wydawnictwo: Zysk i S-ka
- Oprawa: Twarda
- Cena okładkowa: 159,90 zł
Opinia: Sebastian Bachmura
Zdjęcia: Sebastian Bachmura
Przeczytaj również: Utracona droga i inne pisma. Jak powstawało tolkienowskie legendarium
Przeczytaj również: William Adams, Samuraj – recenzja. Dla fanów “Szoguna”… i nie tylko
Przeczytaj również: Diuna. Ród Harkonnenów. Tom 1 – recenzja komiksu
Przeczytaj również: Kształtowanie Śródziemia – recenzja J.R.R. Tolkiena
Przeczytaj również: Upadek Númenoru – Tolkien i zatopione królestwo

