Rynek książki, bez względu na kraj, od lat skrywa swoje słodkie, choć bardziej chciałoby się rzecz gorzkie tajemnice, a nawet trupy. Jednakże, pewna młoda amerykańska pisarka, chińskiego pochodzenia, odważyła się obnażyć z sekretów branżę wydawniczą. W swojej najnowszej książce pt. Yellowface, Rebecca F. Kuang nie zważając na konsekwencje, z satyrycznym akcentem, rzuca wyzwanie amerykańskim wydawnictwom.
Yellowface – o czym jest
Rebecca F. Kuang to młoda autorka fantasy chińskiego pochodzenia. Swoją pisarską karierę rozpoczęła w Stanach Zjednoczonych, do których przeprowadziła się wraz z rodzicami, w wieku czterech lat. Jednakże jej literackie dzieła – seria Wojna makowa oraz Babel, czyli o konieczności przemocy mimo przynależności do gatunku fantasy, odzwierciedlają złożoność i bogactwo chińskiej historii i kultury.
W Yellowface autorka odchodzi od motywów fantasy, ale nie od kraju, z którego pochodzi. Już w pierwszym rozdziale czytelnik poznaje młodą, utalentowaną i co się z tym wiąże, popularną pisarkę chińskiego pochodzenia – Athenę Liu oraz jej mniej uzdolnioną „przyjaciółkę” June Hayward. Niestety, również w tym samym rozdziale dostaje się pierwszego trupa i to dosłownie. W trakcie wieczornego spotkania przy drinku Athena głupio umiera, poprzez zadławienie naleśnikiem, a świadkiem zdarzenia jest June, która po wszystkim zabiera rękopis z domu denatki i po czasie wydaje go pod pseudonimem Juniper Song…
Yellowface– wrażenia
Yellowface jest lekturą, która porusza dość oryginalne i za razem kontrowersyjne tematy przez co już od samego pojawienia się informacji o dziele, zdobyła swoją popularność, podobnie jak rękopis wydany przed Juniper. Kuang nie tylko ukazuje mechanizmy, jakimi rządzi się rynek wydawniczy, ale również przedstawia social media jako narzędzie hejtu. Pokazuje również, że droga na szczyt literacki, nie jest tak piękna, jak się wydaje, tylko prowadzi przez zazdrość, agresję i silną determinację, często okupowaną fałszem i zakłamaniem rzeczywistości, a nawet kradzieżą wartości intelektualnej. Ponadto autorka rozprawia się z kwestiami cancel culture, rasizmu czy kulturowego przywłaszczenia.
Wszystkie wątki omawiane przez Rebeccę F. Kuang, sprawiają iż powieść nie należy do grzecznych, tylko tych odważnych. Nie można zarzucić autorce książki, że boi się opinii publicznej. Bo pokazanie realiów życia literackiego, jest odwagą w samą sobie. Jednakże pomimo zdobycia wielu pochwał i uznania zarówno czytelników jak i krytyków literackich, książka skrywa drobne mankamenty, które innym nie pozwalają na dobre zdanie, a wręcz negatywnie opowiadają się za książką…
Niestety moje odczucia w trakcie lektury oraz chwilę po, były mieszane. Doceniam fakt, że Yellowface przedstawia gorzką rzeczywistość ludzi kultury, którzy by zabłysnąć wśród reflektorów muszą po trupach dążyć do chwały i wiecznej sławy. Pokazanie tych aspektów, oczami June Hayward, buduje tym bardziej zainteresowanie historią zapisaną na kartkach powieści. Obecność tego pierwszoosobowego narratora, nie tylko ułatwia czytanie, ze względu na szybkość, ale również zrozumienie pewnych działań czy sposobów reakcji bohaterki.
Na plus i to dość duży zasługuje także kunszt stworzenia bohaterów, których nie można jednogłośnie ocenić. Rebecca F. Kuang ukształtowała postacie tak, że nie dostrzega się w nich tylko dobrych, lub tylko złych cech. Zmarła Athena Liu, zarazem przedstawiona jest jako arogancka, zbyt pewna siebie, bezkompromisowa i postępująca bezwzględnie wobec osób stanowiących przeszkodę w osiągnięciu tego celu, ale również jako ofiara systemu wydawniczego, poszkodowana przez pochodzenie i zamknięta w jednej szufladzie pisarka, z której nie miała możliwości wyjścia. Juniper Song, również pokazana jest z dwóch stron, zazdrosnej o sukcesy koleżanki, pozbawionej serca złodziejki, oszustki a ponadto skrzywdzonej przez życie dziewczyny, której pasja jest niedoceniana przez najbliższych czy znajomych. Ten celowy zabieg autorki, sprawia, że ciężko wspierać jedną osobę, gdyż raz jest bardziej szkoda Atheny a innym samej June. A to wszystko by pokazać czytelnikom, że tak naprawdę nie ma czarnych charakterów, a tylko osoby zbyt zdesperowane, by odnieść sukces.
Jednakże chyba zabrakło w Yellowface wartkiej akcji, która by się nie powtarzała. Niestety, fabuła książki, prezentuje jeden i ten sam aspekt, który zatacza koło. To tak jakby autorce brakowało „doświadczenia” pisarskiego i przedstawiła tylko to, co zna z autopsji (co miejmy nadzieję, nigdy się nie wydarzyło w prawdziwym życiu autorki). Żeby jednak ukryć luki w książce, zostały zaprezentowane długie i niekoniecznie potrzebne opisy, a także wyolbrzymione sytuacje, które zamiast wyjaśnień, stawiały czytelnika w konsternacji.
Niestety, to zataczające się koło w fabule, sprawia, że lektura może nie rozczarowuje, ale z lekka przynudza, co odbiera radość z czytania. A zakończenie nie stawia tej ostatniej kropki, tylko pokazuje iż fabuła może dalej kręcić się jak dotychczas…
Yellowface – czy warto przeczytać
Pomimo mieszanych odczuć przy odbiorze powieści, uważam, że jest to pozycja warta przeczytania. Może nie jest jakoś wartko napisana, ale odwaga tak młodej autorki, jaką jest Rebbeca F. Kuang, by zobrazować świat literacki od środka, niekoniecznie od dobrej strony, musi zostać nagrodzona zainteresowaniem czytelników.
Dlatego każda osoba zainteresowana drogą, którą musi przejść autor i jego twórczość, by zdobyć nawet chwilowy sukces, powinna sięgnąć po Yellowface. Bo to nie tylko lektura na poszerzenie wiedzy, ale zrobienie rachunku sumienia, przed osądem tego czy innego literackiego artysty, a może nawet postawienia się w jego sytuacji…
Informacje:
Tytuł: Yellowface
Autor: Rebecca F. Kuang
Tłumacz: Grzegorz Komerski
ISBN: 978-83-7964-960-0
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data premiery: 2023
Liczba stron: 429
Oprawa: miękka
Recenzja: Angelika Brzozowiec
Zdjęcie: Fabryka Słów
Artykuł został napisany w ramach Akademii Dziennikarstwa Obywatelskiego w Kulturze
Spodobał Ci się nasz artykuł? Przeczytaj więcej naszych recenzji książkowych!
Przeczytaj również: Louis de Funès – o tym, kogo wszyscy znają, choć nigdy nie poznali…
Przeczytaj również: Ciężar skóry – recenzja książki
Przeczytaj również: Sami. ,,W przepaści” – recenzja 7 tomu zawirowanych przygód nastolatków
Przeczytaj również: Konsul – recenzja książki. Stanisław Dąbrowa-Laskowski wspomnienia ze służby
Przeczytaj również: „Klub Dysydenta” – recenzja komiksu. Wojna z radykalnym islamem i problemami Pakistanu
Przeczytaj również: „Moc czułych słów. Zapiski Wiedźmy” – recenzja książki. Jaką moc mają słowa?
Przeczytaj również: Tajemne rysunki – recenzja książki

