Świąteczne hity wszyscy znamy i śpiewamy. Jednak w połowie grudnia mamy już ich dość. Im większy przebój, tym więcej ciekawostek i kulis jego powstania. Czas poznać świąteczne piosenki od strony, której nie znacie!
Chyba nikt nie wyobraża sobie świąt Bożego Narodzenia bez tego specyficznego klimatu, który nadają piosenki puszczane w radiu. „All I Want for Christmas Is You” atakuje w galeriach podczas wybierania prezentów, „Last Christmas” słuchamy w czasie lepienia pierogów, a „Dzień jeden w roku” to obowiązkowa pozycja na każdym firmowym „śledziku”. Piosenki świąteczne mają taką moc, że wbijają się nam do głów na tyle skutecznie, że nawet obudzeni w sierpniową noc wymienimy największe bożonarodzeniowe przeboje jednym tchem. Ale znajomość tekstu i melodii to jedno – a każdy przebój kryje swoje tajemnice!
„Last Christmas” Wham! pierwotnie miało się nazywać… „Last Easter”
„Last Christmas” śpiewane przez George’a Michaela nie jest piosenką świąteczną i do tego nie trzeba nikogo przekonywać. Największy hit każdego Bożego Narodzenia traktuje o miłości i nie znajdziemy tutaj ani słowa o reniferach, sankach czy Mikołaju. Ale niewiele zabrakło, aby stacje radiowe puszczały utwór nie w grudniu, lecz… na wiosnę. Zgodnie z popularnymi plotkami „Last Christmas” miało bowiem nosić tytuł „Last Easter” i opowiadać o zawiedzionej miłości wyznanej w poprzednią Wielkanoc. Tylko czy piosenka Wham! byłaby tak atrakcyjna bez świątecznych dzwoneczków?

„All I Want For Christmas Is You” dopięło swego dopiero w 2019…
Historia przeboju Mariah Carey jest znacznie dłuższa, niż mogłoby się wydawać. Utwór pojawił się po raz pierwszy w 1994 r. i od tego czasu znajdował się na listach przebojów, ale swój największy sukces, czyli pierwsze miejsce w zestawieniu Billboard Hot 100, osiągnął dopiero w grudniu 2019. Piosenka od początku była uznawana przez krytyków za jedną z bardziej interesujących nowości w przemyśle muzyki świątecznej. Jest najlepiej sprzedającym się dzwonkiem wszechczasów w USA i została rozpromowana za sprawą coveru Olivii Olson w filmie „To właśnie miłość”. Na najważniejsze wyróżnienie czekała jednak aż 25 lat!
…a Billboard Hot 100 nie faworyzuje piosenek na Święta
Dostać się na sam szczyt najbardziej prestiżowego zestawienia to wielka sztuka. W przypadku utworów świątecznych nie powinno to jednak być trudnym zadaniem, w końcu „Last Christmas”, „Jingle Bell Rock”, „Driving Home for Christmas” czy „Merry Christmas Everyone” to prawdziwy szczyt szczytów. I dlatego może dziwić fakt, że na pierwsze miejsce najważniejszej listy przebojów (poza „All I Want for Christmas Is You) trafił tylko jeden utwór… i do tego w 1958 r. Mało? W takim razie dodajmy jeszcze, że tym szczęściarzem było „The Chipmunk Song” zespołu The Chipmunks’ (po polsku: Alvin i Wiewiórki).

„Let It Snow” – świąteczna piosenka pisana w pełnym słońcu
Ogień i Święta to dość oczywiste skojarzenie. Idylliczna wizja białych Świąt i spędzania czasu przy kominku pcha się automatycznie do głowy. I może dlatego tekst „Let It Snow” samodzielnie dopasowujemy do własnych wyobrażeń. „Pogoda na zewnątrz jest okropna”, „ogień jest rozkoszny” czy „przyniosłem kukurydzę do uprażenia” brzmią jak opis palonego drewna w domowym piecyku? Nic bardziej podobnego! W rzeczywistości utwór jest opisem gorącego kalifornijskiego lipca 1946 r. i próbą ucieczki od skwaru do świata wyobraźni. „Let It Snow” oznacza nie tylko życzliwe „niech sobie pada śnieg”, lecz także dramatyczne „niech w końcu popada”!
„Merry Christmas Everyone” Shakin’ Stevens spędziło cały rok w szufladzie, bo rok 1984 był zbyt genialny
Największy hit Shakin’ Stevens spędził aż rok w szufladzie, a powodem przesunięcia był strach o to, że przegra rywalizację na listach przebojów z dwoma (jak się później okazało) ponadczasowymi utworami również z 1984 r. – klasykiem grupy Wham! oraz singlem „Do They Know It’s Christmas?” supergrupy Band Aid. I do teraz nie wiadomo, czy powinniśmy mieć pretensje, że przez to świąteczny szlagier jest o rok młodszy, czy może warto się cieszyć, że rok 1984 r. był obfity w prawdziwe hiciory (i nie był tak straszny, jak u Orwella).

Świąteczny hit, który oszukał cenzurę
I nie ma czemu się dziwić – utwór “Dzień jeden w roku” wydany w 1976 r. musiał najpierw otrzymać pozwolenie od władz PRL, aby móc pojawić się na albumie Czerwonych Gitar. Nasze polskie „Last Christmas” jest więc zupełną odwrotnością światowych hitów. Amerykańscy artyści chętnie używają słowa „Christmas”, chociaż ich piosenki nie dotyczą Bożego Narodzenia, natomiast „Dzień jeden w roku” traktuje o Świętach, choć nie pada tam ani jedno słowo wskazujące na to, który dzień jest tym „jednym w roku”.

Polskie piosenki świąteczne też nie zawsze dotykają tematu Bożego Narodzenia
O czym najlepiej świadczy kolejny obowiązkowy świąteczny przebój – „Z kopyta kulig rwie” Skaldów. Niejedno wprawne ucho w lot wychwyci, że w tekście nie ma ani słowa o pierwszej gwiazdce czy prezentach. Utwór – podobnie jak hity zagraniczne – przebił się jednak do naszej świadomości i na stałe znajduje się w świątecznej playliście. Może to za sprawą tempa, które nadaje animuszu podczas lepienia ostatnich pierogów?
Siła uzależnienia – dlaczego co roku w radiu lecą te same piosenki świąteczne?
„Prawo Mamonia” wskazuje, że najbardziej podobają nam się te piosenki, które już znamy. I wbrew pozorom zasada skonstruowana przez bohatera „Rejsu” wcale nie jest na tyle absurdalna, jak mogłoby się wydawać. Masz dość świątecznych piosenek albo przynajmniej wałkowanych w kółko tych samych hitów? W takim razie nie mamy dobrych wiadomości: naukowcy z całego świata potwierdzają w swoich badaniach, że największą sympatią darzymy te utwory, które już znamy. Kiedy mamy wytworzoną relację z kompozycją, każde kolejne odsłuchanie daje poczucie komfortu i to jest właśnie główny powód, dla którego od ponad 30 lat słuchamy wciąż tych samych przebojów.
A w przypadku świątecznych piosenek trzeba dodać także jeszcze jeden aspekt – świąteczną nostalgię. Boże Narodzenie to tak naprawdę jeden wielki rytuał. Co roku szykujemy te same potrawy, mamy problemy ze znalezieniem idealnego prezentu dla kuzynostwa, odbywamy identyczne rozmowy przy wigilijnym stole czy… oglądamy tego samego „Kevina” w telewizji (przy akompaniamencie narzekań „ile razy można puszczać ten film?”). W przypadku świątecznych hitów działa na nas ten sam mechanizm.
Osoby, które próbują podbić rynek nowymi kompozycjami, muszą pamiętać o złotej zasadzie: „jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę?”. I mieć w zanadrzu ciekawą historię dotyczącą kulis powstania utworu.
Jan Brożek – student kulturoznawstwa, zakochany w detalikach ukrytych w codzienności i subtelnościach języka polskiego. Nie uznaje żadnych definicji, dlatego zamiłowanie do twórczości Doroty Masłowskiej i Łony łączy z zainteresowaniem kiczem i wszystkim tym, co lekkie lub płytkie. Na bieżąco z premierami literackimi, filmowymi i teatralnymi.
*Poprzedni tekst autora: Siostra Ratched w natarciu, czyli o tym, czego uczą filmy o szpitalu psychiatrycznym
Przeczytaj: Nie tylko Konopnicka – promujemy kobiety w literaturze
Przeczytaj: Radek Rak – Puste Niebo. Recenzja książki
Przeczytaj: Przyjaciele – najlepszy serial w historii. Zobacz sitcom Friends
Przeczytaj: Piosenki świąteczne – ciekawostki, największe świąteczne hity i ich sekrety
Przeczytaj: Kolędy w polskiej kulturze. Poznaj najpiękniejsze polskie kolędy

