Literatura, Recenzje, Opinie

„ZŁOTY RÓG. Co naprawdę wydarzyło się na weselu w Bronowicach?” – Maryla Szymiczkowa

Autor: Ula Nowak | Data dodania: 30.12.2020
maryla-szymiczkowa

Maryla Szymiczkowa („wdowa po prenumeratorzePrzekroju w twardej oprawie, królowa pischingera, niegdysiejsza gwiazda Piwnicy pod Baranami i korektorka w Tygodniku Powszechnym”) powraca w wielkim stylu. Zaledwie kilka tygodni temu, nakładem wydawnictwa „Znak” ukazał się czwarty tom przygód profesorowej Zofii Szczupaczyńskiej, zatytułowany „Złoty Róg”. A Państwo, zastanawiacie się, dlaczego dotąd nie widzieliście autorki serii krakowskich retro-kryminałów na żadnym festiwalu literackim, ani spotkaniu z czytelnikami?

Słusznie, choć ci, którzy z wypiekami na twarzy śledzą losy przenikliwej detektywki-amatorki, zapewne doskonale wiedzą, że Maryla Szymiczkowa to pseudonim literacki. Skrywa on pracę genialnego duetu pisarskiego: Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego. Na przestrzeni minionych pięciu lat, mieliśmy okazję podglądać Kraków przełomu wieków XIX i XX, oczami rozdartej między tradycją, a wyemancypowaniem, niezwykle troskliwej w kwestii własnej pozycji towarzyskiej, małżonki profesora medycyny Ignacego Szczupaczyńskiego. Podążaliśmy śladami kolejnych zbrodni, wsłuchując się w stawiane przez Zofię z Glodtów dociekliwe pytania, łącząc fakty i analizując wnioski, które podpowiadał nam jej bystry umysł. Oprócz fascynującej podróży w rytm fabuły, czytając powieści Szymiczkowej („Tajemnica Domu Helclów”, „Rozdarta zasłona”, „Seans w Domu Egipskim”), trudno nie ulec zachwytowi nad zupełnie niecodzienną wiedzą autorów na temat historii modernistycznego Krakowa. Inteligentny humor sączy się również na poziomie języka narracji. Każdy z czterech kryminałów, to zarazem satyra na mieszczańskie i konserwatywne obyczaje, która paradoksalnie, mogła powstać wyłącznie z wielkiej miłości do grodu pod Wawelem. Obok historii pięknie zmyślonych, pojawiają się wątki społeczne, do dziś budzące emocje, jak choćby problemy z równouprawnieniem („Rozdarta zasłona”), dzięki czemu lektura staje się wielowymiarową przyjemnością i powodem do wielu ważnych refleksji.

Wydawać by się mogło, że bronowickie wesele, znane z kart narodowego dramatu, na temat którego wiemy bardzo dużo i do dziś chętnie sięgamy po umieszczone w nim symbole, by z pomocą Wyspiańskiego odczytywać na nowo skomplikowaną polskość, nie będzie interesującym tłem dla kryminału. Piszę to z punktu widzenia urodzonej, wychowanej i niepoprawnie zakochanej w Bronowicach, córki dwojga polonistów. A jednak zaufania do duetu Dehnel – Tarczyński i ciekawość nie mniejsza niż ta, którą wobec odnalezionych zwłok okazałaby profesorowa Szczupaczyńska, dusi w zarodku tę wątpliwość. Akcja porywa od pierwszych stron. Książka podzielona na rozdziały, opatrzona jednozdaniowymi wprowadzeniami, roztacza przed czytelnikiem wizję arcyinteresującej przygody, u schyłku której może okazać się, że symbole stracą swoje znaczenie, a postaci dobrze znane z wesela Rydla i Mikołajczykówny okażą się zupełnie kimś innym. Spacer, który rozpoczynamy na ulicy Św. Jana, w drodze na krakowski Rynek, by przyglądać się z bliska i z niełatwo uzyskanymi honorami obyczajowej sensacji, od której miasto wrze na długo zanim poeta weźmie za żonę chłopkę, zaprowadzi nas do wiejskiej chaty (z niemałą pomocą Tadeuszka Żeleńskiego). Oczywiście będzie to droga z odpowiednią dozą niepokoju, podsycanego wciąż nowymi rewelacjami odkrywanymi i bezbłędnie kojarzonymi przez krakowską damę.

Kolejne jej kroki pomogą odsłonić nie tylko prawdę o zabójstwie, ale także o powracającym jak echo piętnie nadinterpretacji narodowo-wyzwoleńczych haseł (i czynów). Nie chciałabym, aby ta recenzja nawet w najmniejszym stopniu odebrała Państwu przyjemność czytania, wyjawiając zbyt wiele szczegółów, napiszę zatem krótko: tym razem dowiemy się o profesorowej nieco więcej, nie tylko przez pryzmat jej szpiegowskich umiejętności, ale także uczuć i kobiecej natury.

Piękna, niezwykle zabawna pocztówka literacka, znakomity retro-kryminał. Książka, która zafascynuje nie tylko lokalnych krakowskich patriotów.

 

Ula Nowak – producentka, dziennikarka i kuratorka muzyczna. Prowadzi agencję koncertową Mosaic Beats, zajmującą się produkcją butikowych wydarzeń muzycznych.

 

🟧 Poprzedni tekst autorki: Kultura pod naciskiem pandemii – „culture shock”

🟧 Przeczytaj również: Less is more, czyli oszczędność jest w cenie

Udostępnij:

FacebookTwitter


Scroll Up
Skip to content

Rejestrując się zgadzasz się z naszą Polityką prywatności, a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie bezpłatnych biuletynów. W dowolnym momencie możesz zrezygnować z subskrypcji klikając w link na dole każdego biuletynu.