Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2022/08/soul-okladka.jpg
    [1] => 640
    [2] => 360
    [3] => 
)
        

Iskra. Powołanie. Pasja. Odkryć co na tym łez padole sprawia, że unosimy się kilka centymetrów nad ziemią to prawdziwy luksus. Nie wszyscy dowiadują się o tym od razu, wielu dopiero przeżywszy sporą część życia, błądzi do tej magicznej chwili mniej lub bardziej po omacku. Niektórzy nigdy tego nie odkrywają. Disney, Pixar i reżyser Pete Docter (twórca takich animowanych hitów jak: Inside Out, Up czy Monster, Inc.) łączą siły ponownie w animacji Soul z 2020 roku, żeby powiedzieć nam, że nawet jeśli czekamy całą wieczność i wydaje się, że nadal nic nam w duszy nie gra – jest dla nas nadzieja.

Soul recenzja
Soul można oglądać w Disney +

Joe Gardner (Jamie Fox, polski dubbing Tomasz Kot) ma farta. Od nastoletnich lat wie, że jego życie to jazz. Pomyśleć można – co za szczęściarz, teraz to już z górki – wystarczy, że będzie grał i spełniał tym samym swoje marzenia. Ale mimo wielu prób, Joe nie dostaje biletu do wielkiego świata nowojorskiej sceny jazzowej. Uczy za to muzyki w publicznym gimnazjum, stając się coraz bardziej smutny i zniechęcony.
Wtem! Wielka szansa.
Nagle wszystko znów nabiera sensu, w końcu spełnią się sny bohatera. Wszechświat uśmiecha się do Joe szeroko i…odbiera mu życie. Nie będzie on gotowy ani na przedwczesną śmierć (a był już tak blisko spełnienia!), ani na spotkanie w przedświatach z pewną niesforną i nietuzinkową Dwadzieścia Dwa (Tina Fey, w polskiej wersji Joanna Koroniewska), której do życia, łączącego się bezpośrednio z ryzykiem porażki – wręcz przeciwnie – nie śpieszy się wcale. Jak się domyślacie – to spotkanie zmieni istnienie obojga.

Soul recenzja
Joe Gardner od początku wiedział, do czego został stworzony

Soul opowiada w najbardziej ujmujący dla Disneyowsko-Pixarowskiej animacji sposób o tym, jak frustrujące jest nie znajdywać nic, co nas pasjonuje, a także jakim samozaparciem w szukaniu tego czegoś trzeba się w życiu wykazać. Ale żeby nie było za słodko, twórcy filmu stawiają też gorzkie pytania o pasję – co jeśli się staramy i nic? W efekcie czujemy się odrzuceni przez społeczeństwo, w którym znalezienie swojej obsesji to już obsesja, wszechogarniający element kultury, prawie że kult? A co jeśli to znaleźliśmy ale otaczający nas bliscy naszych wyborów nie akceptują? Czy z każdej pasji da się wyżyć? Czy powinno się próbować za wszelką cenę? Czy da się w tym, co sprawia nam największą przyjemność zatracić i to w najgorszym sensie? Co to znaczy być dla kogoś inspiracją? Wreszcie, o oczekiwaniach i ich zderzeniu z rzeczywistością. Znacie to przecież – dążenie do spełnienia marzeń ma moc tworzenia w naszej głowie wizji, że jak już będziemy tam gdzie chcemy być to świat będzie taki a nie inny, a my będziemy czuli się tak, a nie inaczej. Na takie projekcje, które sami generujemy w naszych głowach wszechświat uśmiecha się tym razem pobłażliwie.

Soul recenzja
Głosu głównemu bohaterowi użyczył Jamie Fox, w polskiej wersji Tomasz Kot

Atmosfera jesiennego Nowego Jorku, w którym rozgrywa się akcja koi serce, przywodząc na myśl ten błogi moment pomieszany z ekscytacją i tremą, gdy wracało się we wrześniu do szkoły, liście czerwieniały i pokrywały się złotem, tak jak ulice od słońca, a wiatr był jeszcze ciepły. Ten film dokładnie taki jest – jak czuły koc, który otula nas, gdy w powietrzu czuć zmianę. Nowe otwarcie, poszukiwania, wyzwania, za którymi czujemy od pierwszych chwil nie możemy nie pójść, choć nie mamy mapy, a niepokój jest ogromny. Oczekiwania – przede wszystkim te względem samego siebie – również. Cudownie napisana historia, zabawne dialogi, wspaniała praca kamery. Ta ostatnia doskonale daje wybrzmieć drugiej osi filmu, a więc przeplatającym się miękko z tematem pasji pytaniem – czy siedzieć i się gapić każdy głupi potrafi? Nie będę wyjaśniać tego enigmatycznego hasła, mam nadzieję, że sięgnięcie po Soul, by przekonać się, że nie każdy. I właśnie w tym cały szkopuł.
W końcu to, bez czego nie byłoby tego hitu – muzyka. Film oprócz Oscara za najlepszy długometrażowy film animowany zdobył nagrodę Akademii Filmowej w kategorii „najlepsza muzyka oryginalna” dla Atticus’a Rossa, Jon’a Batiste, Trent’a Reznora. I – o rany – Ci to dopiero mają iskrę.

 

Jeśli potrzebujecie inspiracji (a przed nami przecież jesień → nowe rozdanie) Joe Gardner i Dwadzieścia Dwa śpieszą na ratunek przed inercją i rezygnacją. Może to cliché, a może właśnie od czasu do czasu warto przypominać sobie oczywistości. Ryzyko i poszukiwania tego co nas pasjonuje, nawet te przez całą wieczność na koniec się opłacą. Tak jak i mozolna droga do nich. Dlatego że to, co karmi bezpośrednio naszą duszę, sprawia, że w końcu czujemy, jakbyśmy trafili do nieba.

Recenzja Soul: Sara Mazur
Zdjęcia: Disney.com

Spodobało Ci się nasza recenzja Soul? Zobacz nasze inne artykuły!

Przeczytaj również: Nieobecni czy polskie seriale warto oglądać?
Przeczytaj również: Piosenki o miłości. Zobacz recenzję filmu!
Przeczytaj również: ,,Elvis” – recenzja nowego filmu Baza Luhrmanna
Przeczytaj również: Film balkonowy – jak Polacy radzili sobie podczas pandemii?


👉 Znajdź ciekawe wydarzenia w naszej

>>>wyszukiwarce imprez<<<

Akademia Dziennikarstwa Obywatelskiego

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści