Artykuły, Film, Opinie

Oscar goes to…, czyli nagrody w cieniu pandemii

Autor: Jolanta Tokarczyk | Data dodania: 26.04.2021
Oscar

93. gala wręczenia Oscarów, najważniejszych nagród w świecie filmu, przeszła do historii. Pandemia COVID-19 zatrzęsła jednak oscarową ceremonią i zmusiła organizatorów do przesunięcia terminu z przełomu lutego i marca, jak zazwyczaj odbywała się ta uroczystość na minioną noc z 25 na 26 kwietnia 2021. Oscar goes to…, czyli nagrody w cieniu pandemii.

Zmieniono też miejsce i formułę uroczystości. Tegoroczna gala odbywała się nie jak wcześniej w prestiżowym Dolby Theatre, ale na stacji kolejowej Union Station w Los Angeles. Wzięło w niej udział 170 gości, a formuła uroczystości również została zmieniona. Zamiast tradycyjnej pary prowadzących zobaczyliśmy jedynie wręczających i odbierających nagrody, którzy wygłaszali krótkie przemówienia. Dla widzów przyzwyczajonych do tradycyjnej formuły, zaskoczeniem była też zmieniona kolejność przyznawania nagród.

Oscar
fot. mat. prasowe

„Nomadland” – trzy Oscary

Od kilku godzin wszystko jednak już wiadome. A poniekąd nawet spodziewane, zważywszy na liczbę sześciu nominacji dla tej niezwykłej opowieści o wędrownym życiu współczesnych koczowników, czyli nomadów, tytułu, który na przedoscarowej giełdzie wymieniany był w gronie faworytów.

I słusznie, bo film zdobył aż trzy statuetki: jako najlepszy film, Chloe Zhao została nagrodzona jako najlepsza reżyserka (jest zresztą pierwszą kobietą -Azjatką wyróżnioną tą nagrodą), a Frances McDormand otrzymała Oscara za główną rolę kobiecą w tej produkcji.

Dla bohaterki filmu „Nomadland” (którego polska premiera spodziewana jest 14 maja tego roku), życie rozpoczyna się po sześćdziesiątce. Niektórzy mogliby orzec, że ono niemal się kończy, zważywszy na wiek oraz okoliczności w życiu bohaterki, która w wyniku recesji 2008 roku straciła cały dobytek. Jako prawdziwy raj na ziemi jawi się bezrobotnej i bezdomnej kobiecie fabryka Amazona w Dakocie Południowej. Tymczasem gdzieś w Arizonie niejaki Bob Wells tworzy wspólnotę nomadów…

Fern (w tej roli Frances McDormand, znana z innego oscarowego hitu „Trzy billboardy za Ebbing, Misouri” z 2017 r.) postanawia spróbować swoich sił w świecie nomadów. Nagrodą jest nocowanie pośrodku zapierających dech w piersiach bezkresnych prerii, trudnością – nieprzewidywalność i często niemożność pogodzenia przysłowiowego „końca z końcem”. Ci, którzy chcą wcześniej poznać przedsmak oscarowego dzieła, powinni sięgnąć do książki Jessici Bruder, „Nomadland. W drodze za pracą”, która stała się inspiracją do nakręcenia filmu.

Na marginesie warto zauważyć, że amerykański dramat został tegorocznym laureatem Złotych Globów, a także zdobył w ubiegłym roku Złotego Lwa w Wenecji.

Oscar
fot. mat. prasowe

„Mank” – Oscar za scenografię oraz za zdjęcia

Uznaniem Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej cieszył się w tym roku też obraz „Mank” Davida Finchera, zdobywając dwa Oscary. Powód do dumy mieli nagrodzeni statuetkami autor zdjęć – Erik Messerschmidt i twórcy scenografii, gdyż film nagrodzono również w tej kategorii.

Zważywszy jednak, że film uzyskał najwięcej, bo aż dziesięć nominacji do tegorocznych nagród, jego autorzy mogą poczuć lekkie rozczarowanie brakiem nagród w dwóch najważniejszych kategoriach: Najlepszy film i Najlepsza reżyseria.

Świat Hollywood z lat 30., o którym opowiada „Mank” nieustannie inspirował i fascynował świat amerykańskiego kina. Lecz teraz Złota Era Hollywood zostaje poddana ocenie zjadliwego krytyka społecznego i alkoholika – Hermana J. Mankiewicza, który ściga się z czasem, by skończyć scenariusz „Obywatela Kane’a” na zamówienie samego Orsona Wellesa. Wróćmy jednak do Oscarów 80 lat później. Trochę szkoda, że „Mank” nie powtórzył sukcesu pierwowzoru „Obywatela Kane’a” z 1941 roku.

Oscar
fot. mat. prasowe

„Ojciec”- najlepszy aktor i scenariusza adaptowany

“Ojciec” (reż. Florian Zeller), zdobywca sześciu nominacji musiał zadowolić się statuetkami dla najlepszego aktora Anthony’ego Hopkinsa, w kategorii scenariusz adaptowany. Zaskoczeniem okazała się nieobecność aktora na sali, co więcej, nagrody nie  odebrał nikt z ekipy.

Brytyjski dramat okazał się produkcją na miarę naszych czasów, kiedy wiele osób traci swoich bliskich, zmagając się z trudnościami wyostrzonymi dodatkowo przez pandemię. Nie inaczej jest w życiu Anny (Olivia Colman), która opiece nad 80-letnim ojcem, Anthonym (Anthony Hopkins) poświęca swój czas. Ten zaś ma lepsze i gorsze dni, jest kapryśny i nie godzi się na opiekunów, których proponuje mu córka. Ona zaś ma świadomość, że nieuchronnie nadchodzi czas pożegnania. Dobrze, że po latach zachwytu młodymi i pięknymi bohaterami, członkowie amerykańskiej Akademii zwrócili uwagę na ten obraz, pokazujący inne, niepiękne oblicze życia. Czy „Ojciec” zapisze się w historii kina tak samo  jak „Miłość” Hanekego, zdobywca Oscara w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny w 2013 roku ?

Pozostali oscarowi triumfatorzy

„Minari”, czyli historia koreańskiej rodziny, która z Kalifornii przeprowadza się do sielskiego Arkansas, by założyć tam własną farmę również otrzymała sześć nominacji, jednak ostatecznie twórcy musieli zadowolić się nagrodami dla Youn Yuh-jung, jako najlepszej aktorki drugoplanowej. „Judas and the Black Messiah”, sfilmowana historia życia afroamerykańskiego działacza z Partii Czarnych Panter w Illinois, Freda Hamptona również wyróżniona 6 nominacjami doczekała się nagrody w kategorii aktor drugoplanowy dla Daniela Kaluuyagi i w kategorii piosenka – “Fight for You”.

„Sound of Metal”, czyli opowieść o losach pary muzyków, w której on nagle zaczyna tracić słuch, a ona robi wszystko, by go ratować zdobyła Oscara w kategorii montaż i dźwięk.

Nie sposób pominąć wreszcie sześciokrotnie nominowanego „Procesu siódemki z Chicago”, filmu, podejmującego temat pokojowego protestu, który przerodził się w brutalne starcie z policją, a później skutkował jednym z najgłośniejszych procesów w historii amerykańskiego sądownictwa. Film okazał się największym przegranym tegorocznej ceremonii nie zdobywając żadnej nagrody.

Z kolei film „Obiecująca. Młoda. Kobieta.” o poszukującej zemsty młodej Cassandrze, otrzymał pięć nominacji, a został doceniony w kategorii scenariusz oryginalny.

Polskie akcenty oscarowe

Z tegorocznej ceremonii warto pamiętać o polskich akcentach i o niespodziankach.

Jeśli chodzi o polskie tropy w tegorocznych Oscarach, to niewątpliwie kierują nas one w stronę „Aidy”–  historii tłumaczki w strukturach ONZ, która w czasie wojny w byłej Jugosławii robi wszystko, żeby ocalić swoją rodzinę. Film jest polską koprodukcją z udziałem rodzimych twórców: montażysty Jarosława Kamińskiego, producentki Ewy Puszczyńskiej, kostiumografki Małgorzaty Karpiuk, a także autora muzyki, jakim jest Antoni Komasa-Łazarkiewicz. Niestety nie otrzymał statuetki a w kategorii międzynarodowej triumfował tytuł „Na rauszu” podejmujący temat alkoholowych zmagań czwórki nauczycieli, którzy chcą w ten sposób polepszyć jakość swojego życia.

W tym roku o najważniejsze wyróżnienie w świecie kina walczył też polski operator Dariusz Wolski, autor obrazu do filmu „Nowiny ze świata”. To pierwsza nominacja do prestiżowych nagród dla polskiego twórcy. Na planie spotkał się z Tomem Hanksem, odtwórcą głównej roli w tym filmie drogi, podejmującym temat amerykańskiej historii końca XIX w. z perspektywy weterana wojny secesyjnej. Niestety film nie zdobył statuetki.

Z marzeniem o udziale w oscarowych zmaganiach musiała się pożegnać już wcześniej Agnieszka Holland, reżyserka „Szarlatana”, który został zgłoszony przez kinematografię czeską, ale nie uzyskał nominacji, podobnie jak zgłoszony przez Polaków temat podejmowany przez Małgorzatę Szumowską i Michała Englerta w obrazie „Śniegu już nigdy nie będzie”.

Mariusz Wilczyński, twórca nagrodzonej na ubiegłorocznym FPFF w Gdyni animacji „Zabij to i wyjedź z tego miasta” także nie znalazł uznania w oczach amerykańskich ekspertów i nie został doceniony nominacją.

Jolanta Tokarczyk – dziennikarka filmowa, związana z prasą branżową (m.in. magazynem „Film&Tv Kamera”) i lifestylową. Prowadzi portal Filmowe Centrum Festiwalowe. Pasjami ogląda polskie filmy i uczestniczy w festiwalach. Od lat nieustannie zachwycona sylwetką aktorską Zbigniewa Cybulskiego.

🟧 Przeczytaj: Na przekór beznadziejności nadziei… – wywiad z Maciejem Barczewskim, reżyserem filmu “Mistrz”
🟧 Przeczytaj: „Nowiny ze świata”: magiczna siła opowieści
🟧 Przeczytaj: „Hejter” – diagnoza czy ostrzeżenie?

fot. PAP, Chloe Zhao, materiały prasowe

Udostępnij:

FacebookTwitter


Scroll Up
Skip to content

Rejestrując się zgadzasz się z naszą Polityką prywatności, a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie bezpłatnych biuletynów. W dowolnym momencie możesz zrezygnować z subskrypcji klikając w link na dole każdego biuletynu.