Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2024/12/JAR-Nasze.jpg
    [1] => 640
    [2] => 640
    [3] => 
)
        

Muzyka naszych przodków

„Nasze” to najnowszy, tegoroczny album zespołu Jar. Jest to kolejne, już dziewiąte wydawnictwo kapeli i zarazem pierwsze od pięciu lat (po „Dziadach” z 2019 roku). Jak się prezentuje? Zapraszam do lektury!

Wszystkim fanom tradycyjnego, słowiańskiego i ludowego grania Jaru nie trzeba przedstawiać. Osobom nowym w temacie pokazuję i objaśniam. Jar to zespół ze Sławkowa w województwie śląskim, założony w 2006 roku przez braci Aleksandra i Adama Michniewskich. Zamierzeniem artystów jest wykonywanie muzyki inspirowanej autentycznymi zapisami polskich etnografów oraz legendami, podaniami i obrzędami dawnych Słowian. Muzycy wykorzystują do tego własnoręcznie wykonane kopie dawnych, tradycyjnych instrumentów, takich jak dudy, gęśle, drumle, lira korbowa i wiele innych. Kapela ma na koncie siedem albumów studyjnych („Mała nocka” – 2007, „Niesiem plon” – 2009, „Jarowoj” – 2011, „Zimowe Staniesłońca” – 2012, „Po drugiej stronie mgły” – 2014, „Nad brzegami Białej Przemszy” – 2015, „Dziady” – 2019 i „Nasze” – 2024), album koncertowy („Żywo” – 2016) oraz wspólny projekt z kapelą Brzezica, gdzie na warsztat trafiły pieśni Słowian południowych i wschodnich („Jarzyca” – 2016), a także liczne koncerty w kraju i za granicą.

Najnowszy krążek zespołu jest materiałem bardzo dynamicznym, można wręcz powiedzieć, że radosnym – przynajmniej w warstwie muzycznej. Z miejsca nasuwa się dość oczywisty kontrast pomiędzy „Naszymi”, a „Dziadami”, charakteryzującymi się nieco mroczniejszym klimatem. Widoczna jest również inspiracja pierwszymi dokonaniami zespołu („Małą nocką” chociażby). „Nasze” to dwanaście utworów utrzymanych w zróżnicowanym tempie. Choć dominują te skoczne, „do tańca i do wypitki” („Mego konia lot”, „Nuż żywo”, „Za lasem, za górą” czy „Pod strzechą”), to znajdziemy tu także spokojniejsze melodie (chociażby „Narzekanie sióstr”). Jeśli chodzi o instrumentarium, to pierwsza klasa! Jak zawsze w przypadku Jaru, słychać tu całe morze tradycyjnych wspaniałości, z lirą korbową, mandolą, lutnią, dudami, bębnami, wszelakimi piszczałkami i drumlą na czele. Jest bogato, siarczyście i słowiańsko. Do tego ta niezwykła harmonia wokalna, charakteryzująca braci Michniewskich. Warto zatrzymać się dłużej przy instrumentalnym utworze „Pod strzechą”. To bardzo fajny kawałek o zmiennym tempie, przypominający taniec w gospodzie. Mógłby z powodzeniem trafić na ścieżkę dźwiękową „Chłopów” czy którejkolwiek z gier o Wiedźminie.
Warstwa liryczna również nie odstaje od muzycznej. Mamy tu odwieczne, polskie umiłowanie jazdy konnej i niezwykłą więź pomiędzy jeźdźcem a wierzchowcem („Mego konia lot” – nie sposób uniknąć skojarzenia z Geraltem i Płotką), motyw syna i brata wyruszającego na wojnę („Trzy smutki junaka”, „Narzekanie sióstr” i „Jedź brateńku”), nawiązania do mitologii słowiańskiej („Białe wiły” i „Córka Słońca”) i bałtyckiej („Strukis”), motywy czysto ludowe („Nuż żywo”, „Dożynali” i „Pod strzechą”), a nawet damsko-męskie („Idą myśliwi”) oraz potęgę natury („Za lasem, za górą”). Dwa ostatnie z wymienionych utworów zasługują na szczególną uwagę ze względu na bogatą metaforykę. „Idą myśliwi” to niebanalne porównanie swatów i konkurów do polowania, zaś „Za lasem, za górą” obrazuje zjawiska pogodowe na przykładzie zaciętego pojedynku pomiędzy wiatrem a chmurą.

Choć ani książki, ani płyty nie należy oceniać po okładce, ta jest moim zdaniem bardzo udana. Zatopione w późnojesiennej aurze stare chaty kryte strzechą w otoczeniu nagich drzew. Właściwie jest to obraz autorstwa Franciszka Frączka (1908-2006), polskiego malarza i grafika czerpiącego inspirację z kultury Słowian, znanego jako Słońcesław z Żołyni.

Podsumowując: udał im się album, oj udał. Mam tylko jedno ale. Jest trochę za krótki. To tak, jakbym szykował się na długą wędrówkę poprzez pola, lasy i sioła, ale jakaś dobra dusza podarowała mi rączego konia. I tak oto wędrówka stała się szybką podróżą. Po prostu „Mego konia lot”. Ale za to widoki i dźwięki były przednie, więc ani trochę nie żałuję tej podróży. Polecam i Wam! Warto przynajmniej czasem sięgnąć po muzykę Jaru i odkryć piękno prawdziwej, polskiej, słowiańskiej ludowości. Bo takie też są ich utwory. Po prostu nasze.

Moja ocena: 9/10

Lista utworów:
1. Mego konia lot
2. Trzy smutki junaka
3. Narzekanie sióstr
4. Białe wiły
5. Córka Słońca
6. Nuż żywo
7. Idą myśliwi
8. Dożynali
9. Za lasem, za górą
10. Strukis
11. Pod strzechą
12. Jedź brateńku

Skład zespołu:
Aleksander Michniewski – dudy, gęśle, mandola, dwojnice, flety, drumla, piszczałki, lira korbowa, gusli, śpiew
Adam Michniewski – lutnia, mandola, gusli, piszczałki, lira korbowa, śpiew
Karol Duliński – bębny
Wydawca: Eastside
Data wydania: 2024

Recenzja: Piotr Cis
Zdjęcie: materiały prasowe

Przeczytaj również: Józef Skrzek – historia muzyka o wielu talentach. Czy znasz jego utwory?
Przeczytaj również: Coldplay – Moon Music 2024 – recenzja płyty
Przeczytaj również: Rahim – historia jednej z największych legend polskiego hip-hopu
Przeczytaj również: Fisz – historia. Tworząc muzykę czuje się jak ryba w wodzie
Przeczytaj również: Towarzyszka księżyca – recenzja komiksu
Przeczytaj również: Wrooklyn Zoo – recenzja filmu
Przeczytaj również: Jimek – historia, czyli co łączy Ranczo, Wisłocką i Sexify?

Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!

recenzje książek
recenzje filmów
recenzje płyt
relacje ze spektakli teatralnych
artykuły o sztuce
recenzje komiksów
nowinki technologiczne

Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:

angielski
francuski
niemiecki
ukraiński

Sprawdź naszą ofertę wolontariatu – dołącz do naszej ekipy i buduj z nami Portal Proanima.pl!

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści