Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2025/12/michal-grymuza-historia.jpg
    [1] => 500
    [2] => 334
    [3] => 
)
        

Są artyści, którzy latami budują swoją markę, i tacy, którzy po prostu pojawiają się w studiu lub na scenie – i od razu wiadomo, że bez nich projekt nie zabrzmi tak samo. Michał Grymuza należał do tych drugich. Niezwykle wszechstronny, zawsze gotowy na nowe wyzwania, potrafił odnaleźć się w rocku, jazzie, muzyce pop i alternatywie, a jego udział w kolejnych zespołach nie był przypadkiem, lecz naturalną konsekwencją talentu, pracowitości i muzycznej intuicji.

Michał Grymuza – historia

Michał Grymuza urodził się 24 października 1967 roku. Jest jednym z tych nielicznych muzyków, którzy w młodości wcale nie fantazjowali o takiej ścieżce kariery. Nie było to jego głównym celem, a jednak wykonując pewne ruchy w tym kierunku, krok po kroku zbliżał się do dużej kariery. Szczególne działania, które sprawiły, że ostatecznie osiągnął tak wiele, miały miejsce, gdy dopiero wchodził w dorosłe życie. Poszedł na studia muzyczne, dokładniej do Akademii Muzycznej w Katowicach, na Wydział Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Ostatecznie został absolwentem tej uczelni. Grymuza nie ograniczał się jednak jedynie do nauki. Muzyka interesowała go na tyle, że w wieku 20 lat po raz pierwszy nagrywał w studiu – wówczas grał u boku Leszka Kamińskiego.

W drugiej połowie lat 80. Michał Grymuza dołączył do zespołu Róże Europy. Było to jego pierwsze tak poważne doświadczenie muzyczne i spodobało mu się na tyle, że nie było ostatnim. W zespole grał przez wiele lat, wydając wspólnie cztery płyty. Debiutancki krążek ukazał się w 1988 roku i nosił tytuł Stańcie przed lustrami. Grymuza odpowiadał w nim za kompozycje utworów. Wspólnie grali do 1997 roku – wtedy zespół ograniczył działalność – a w 2007 roku powrócili, wydając nowy album po przerwie. W 2013 roku ponownie wrócili na scenę, prezentując album Zmartwychwstanie z okazji 30-lecia zespołu.

Jesienią 1992 roku dołączył do zespołu Woobie Doobie. To z nimi występował na różnych festiwalach muzycznych oraz nagrywał płyty. Pierwszą wydali w 1995 roku.

Już w 1993 roku wziął udział w kolejnym projekcie muzycznym. Zagrał w zespole Wniebowzięci przy albumie o tej samej nazwie. W tym projekcie Grymuza popisał się nie tylko umiejętnościami gry na gitarze, ale również wokalnymi.


Michał Grymuza & Wniebowzięci

Grymuza we Wniebowziętych zaprezentował się genialnie. Jego głos był charakterystyczny, pełen werwy, przyjemny do słuchania. Sam muzyk czuł się jak ryba w wodzie, tworząc muzykę, więc już w 1994 roku dołączył do kolejnego zespołu, jakim była Armia. Grał z nią przez jeden rok, wyraźnie wspomagając zespół.

W 1994 roku uczestniczył w nagrywaniu płyty Triodante. Nie była to najlepiej sprzedająca się płyta zespołu, ale została doceniona przez fanów. Grymuza działał w zespole całkiem wszechstronnie – najbardziej kojarzony jest z gry na gitarze, lecz potrafił wesprzeć grupę również poprzez komponowanie niektórych utworów. Jego miejsce w zespole zajął Dariusz Popowicz.

Michał Grymuza – Woobie Doobie

Wróćmy na chwilę do Woobie Doobie. W 1995 roku wspólnie wydali debiutancki album zespołu o nazwie The Album. W tym czasie Woobie Doobie było bardzo aktywne muzycznie, szczególnie za sprawą swojej działalności sesyjnej. Muzycy grali między innymi u boku Edyty Górniak, a ich współpraca trwała wiele lat. Współtworzyli jej albumy – na przykład płytę Dotyk – oraz występowali wspólnie na różnych festiwalach muzycznych, również tych najbardziej prestiżowych.

Woobie Doobie było zespołem ciekawym w swoim założeniu. Powstało z inicjatywy muzyków sesyjnych, którzy – grając razem – nadal pracowali jako muzycy sesyjni przy innych projektach. Równocześnie tworzyli własną muzykę, szczególnie wyspecjalizowaną w jazzie. Swoje umiejętności prezentowali na wielu festiwalach jazzowych, takich jak Getxo Jazz Festival w Hiszpanii czy Jazz in Marciac we Francji. Za sprawą albumu Bootla, wydanego w 2001 roku, zostali nominowani do Fryderyka w kategorii Jazzowa Płyta Roku.


Woobie Doobie – Save it for a rainy day

W 2002 roku grupa ograniczyła działalność. Przerwa trwała do 2014 roku, kiedy powrócili z nową płytą Dawne tańce i melodie. Obecnie o zespole nie jest zbyt głośno – w mediach społecznościowych nie są aktywni od kilku lat.

Kolejnym zespołem, w którym grał Grymuza, było De Mono Marka Kościkiewicza. Rok później dołączył do zespołu Ocean. W tym samym roku grupa została nominowana do Fryderyków w kategorii Album Roku Rock, a w 2011 roku – gdy muzyk odszedł z zespołu – ukazała się kolejna płyta, zatytułowana Wojna świń.

Muzyk sesyjny

Te wszystkie doświadczenia brzmią imponująco. Grymuza grał w wielu zespołach, wydając mnóstwo muzyki i występując na licznych koncertach. Była to jednak tylko część jego działalności. Był genialnym i rozpoznawalnym muzykiem sesyjnym, grającym u boku wielu znanych i cenionych twórców przy licznych projektach. Można tu wspomnieć o takich współpracach jak:

  • Robert Janowski – Co mogę dać (1993)
  • Kayah – Kamień (1995), Zebra (1997), JakaJaKayah (2000), Stereo Typ (2003)
  • Maryla Rodowicz – Bar przed zakrętem (1998)
  • Andrzej Piaseczny – Piasek (1998), Jednym tchem (2005)
  • Zbigniew Wodecki – Zbigniew Wodecki (2001)

Historia Michała Grymuzy jest niezwykle zawiła. Przez lata brał udział w tylu projektach muzycznych, że w zasadzie trudno je zliczyć. Był niezwykle pracowitym muzykiem, grając w wielu miejscach i zawsze prezentując najwyższą jakość. Wyróżniał się na tyle, że po jednym projekcie natychmiast pojawiał się ktoś kolejny, chętny do współpracy.

Michał Grymuza to muzyk wyjątkowy. Jego historia może być inspiracją dla wielu ludzi – pokazuje, jak ciężka praca może owocować, a ciągłe próbowanie nowych rzeczy rozwija jak nic innego. Udowadnia również, że droga artystyczna nie musi od początku być jasno określona, by prowadziła do wielkich rzeczy. Liczy się konsekwencja, odwaga w podejmowaniu wyzwań i otwartość na różne muzyczne światy. Grymuza, przechodząc przez dziesiątki zespołów, projektów i stylistyk, udowodnił, że prawdziwy talent broni się zawsze – niezależnie od miejsca, czasu czy gatunku. Dzięki temu jego dorobek pozostaje ważną częścią polskiej sceny muzycznej, a jego historia wciąż może inspirować kolejnych muzyków.

Opisał: Paweł Skarzyński

  koncert artystów SAWP

Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne muzyczne nowinki!

Przeczytaj również: Wojciech Gąssowski – Gdzie się podziały tamte prywatki
Przeczytaj również: Joanna Rawik – artystka, której głos pachniał Paryżem
Przeczytaj również: Grażyna Brodzińska – historia królowej operetki
Proanima.pl Muzyka Przeczytaj również: Robert Gawliński i Wilki 
ProAniama.pl Muzyka Przeczytaj również: Wojciech Waglewski – historia muzyka
Proanima.pl Muzyka Przeczytaj również: Recenzja płyty Krystyny Prońko
Proanima.pl Muzyka Przeczytaj również: Antoni “Ziut” Gralak – trębacz, który pokazał jak robić jazz

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści