Przyjemnie jest od czasu do czasu obejrzeć film science fiction, który nie zalicza się do filmów katastroficznych, postapokaliptycznych ani kina superbohaterskiego. Królestwo zwierząt (reż. T. Cailley, 2023) jest jednym z nich.
Królestwo zwierząt – o czym jest?
Film korzysta ze znanego schematu nagłego wtargnięcia obcości w rzeczywistość bohaterów. W tym przypadku Lena, żona głównego bohatera François i matka Émila, podobnie jak tysiące innych ludzi na świecie, ulega nieznanej mutacji. Kobieta powoli przemienia się w istotę zwierzęcopodobną. Nieznana mutacja powoduje zmiany nie tylko na poziomie biologicznym, ale co ważniejsze – na płaszczyźnie psychicznej. Niestety, przez nieszczęśliwy wypadek, zmutowana Lena trafia do dzikiego lasu, w którym znajdują się inne zmutowane istoty. Główni bohaterowie postanawiają wyruszyć do niebezpiecznego lasu, aby odnaleźć Lenę. Na miejscu będą musieli zmierzyć się z wieloma groźnymi mutacjami. Warto wyróżnić sceny, w których ludzcy bohaterowie starają się wczuć w umysł kogoś, kto przestaje być człowiekiem, oraz codzienne sytuacje ujawniające nieodwracalne zmiany w funkcjonowaniu i organizacji społeczeństwa. Są one jednym z największych atutów filmu.
Królestwo zwierząt – bohaterowie
Nie sposób nie wspomnieć o motywie relacji ojca z synem. Relacja głównych bohaterów, François i Émila, mimo wielu sentymentalnych momentów, ujmuje naturalnością i ciepłem. W dużej mierze jest to zasługa gry aktorskiej Romaina Durisa, wcielającego się w rolę pełnego energii i entuzjazmu, lecz stanowczego ojca. Równie dużą uwagę widzów przyciąga Adèle Exarchopoulos, grająca ambitną i sfrustrowaną postawą przełożonych policjantkę. Natomiast Paul Kircher, odgrywający zbuntowanego nastolatka Émila, który stara się prowadzić normalne życie mimo niesprzyjających okoliczności, wypada całkiem przyzwoicie, choć jego gra aktorska nie wyróżnia się niczym szczególnym.
Królestwo zwierząt – opinia o filmie
Nie będzie przesadą stwierdzenie, że co najmniej połowa sukcesu filmu to zasługa klimatycznych zdjęć Davida Cailley’ego i zapadającej w pamięć ścieżki dźwiękowej Andrea Laszlo De Simone’a (nagrodzonych Cezarami). To samo dotyczy efektów specjalnych, szczególnie gdy na ekranie pojawiają się genetycznie zmutowane istoty, które pod względem jakości i dbałości o detale mogą śmiało konkurować z najbardziej zaawansowanymi produkcjami z fabryki snów. Wielka szkoda, że widzowie mogą zobaczyć tak niewiele tych niesamowitych ludzko-zwierzęcych mutantów, a większość z nich pojawia się na ekranie tylko w pojedynczych ujęciach.
Początkowo film zapowiada się jako dramat rodzinny, jednak od połowy zmierza w obszary kina przygodowego. Émile dość szybko zauważa, że sam ulega mutacji, więc oczywiście zaczyna poszukiwać wspólnego języka z ukrywającymi się w puszczy hybrydami.
Niestety twórcom nie udało się uniknąć trywializacji. Skonfliktowana społeczność ludzi, zawsze chętnych do użycia przemocy, przeciwstawiona zostaje żyjącym w absolutnej harmonii zwierzęcym mutantom. Podział na niszczycielską cywilizację i „łagodną” naturę przyćmiewa wcześniejsze próby ukazania złożoności sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie. Łopatologiczne nakreślenie dychotomii na zwolenników odseparowania hybryd i entuzjastów idei współdzielenia z nimi przestrzeni życiowej również działa na niekorzyść filmu.
Wiele czasu ekranowego poświęcone zostaje scenom zawiązania przyjaźni Émile z Fixem, czy kiełkującej relacji miłosnej między bohaterem a szkolną outsiderką. Niestety, ale wskutek tego wątki poszukiwania matki, próby dostosowania się do nowej rzeczywistości i pytania, jak ma wyglądać przyszła koegzystencja ludzi i nie-ludzi – najciekawsze elementy historii – schodzą na dalszy plan.
Konsekwencje, dramatycznej pod wieloma względami, przemiany w istotę nie-ludzką w finale zostają złagodzone. Film, zapowiadający się jako metafora konfrontacji człowieka z chorobą odbierającą mu kolejno najbliższe osoby, przeobraża się w zachowawczy feel good movie.
Rozczarowanie, czym mógłby być film, a się nim ostatecznie nie stał, pozostaje z odbiorcą przez długi czas po zakończeniu seansu.
Recenzja: Barbara Dutkowska
Fot.: ChatGPT
Spodobał Ci się nasz artykuł? Sprawdź inne teksty!
Przeczytaj również: Substancja – recenzja filmu Coralie Fargaet
Przeczytaj również: Late night with devil – recenzja filmu
Przeczytaj również: The Royal Hotel – recenzja!
Przeczytaj również: Przed wschodem słońca – recenzja filmu
Przeczytaj również: “Rumunia. Albastru, ciorba i wino” – recenzja. Rumunia, jakiej nie znacie
Przeczytaj również: Zanim zniknęli – czy słuchamy jeszcze tych artystów?
Nic dla Ciebie? Wybierz, co chcesz przeczytać!
✨ recenzje książek
✨ recenzje filmów
✨ recenzje płyt
✨ relacje ze spektakli teatralnych
✨ artykuły o sztuce
✨ recenzje komiksów
✨ nowinki technologiczne
Ucz się z nami! Poczytaj o kulturze w obcym języku:
✨ angielski
✨ francuski
✨ niemiecki
✨ ukraiński

