Album Wszystko to czego nie da się powiedzieć zapowiadany był podniosłymi słowami. Na stronie wydawnictwa płyty możemy przeczytać, że jest to „kalejdoskop, w którym przebojowy pop przenika się z hip-hopem, muzyka klasyczna z nowoczesną elektroniką, a w słowach XIX-wiecznego poety odbijają się współczesne tęsknoty”. Jednak czy płyta rzeczywiście brzmi dobrze?
Kasia Moś i album Wszystko to czego nie da się powiedzieć
Wszystko to, czego nie da się powiedzieć to już czwarty solowy album Kasi Moś. Został wydany 15 listopada 2024 roku, czyli dwa lata po poprzednim, Karin Stanek. W 2022 roku Moś zaprezentowała słuchaczom płytę zawierającą jej interpretacje klasyków, takich jak Autostop, Chłopak z gitarą czy Malowana lala. I tym razem wokalistka nie zawiodła swoją pomysłowością.

Okładka płyty “Wszystko to, czego nie da się powiedzieć” Kasi Moś
Tak jak poprzednio Kasia Moś zdecydowała się oddać w pełnym sensie hołd Karin Stanek, tym razem postanowiła niejako uczcić swoją własną karierę muzyczną. Ten album stanowi podsumowanie jej dotychczasowej twórczości. Prezentuje różnorodność jej muzycznych zainteresowań i współprac. To melodyjne zapiski jej doświadczeń, które ukształtowały ją jako piosenkarkę i stworzyły jej wyjątkowy styl. Sama autorka tak wypowiada się na temat nowego albumu:
„Ten album jest klamrą, która podsumowuje niezwykle aktywny, czasem wręcz szaleńczo rozpędzony etap mojego życia. Wybierając piosenki, z których większość jest już dobrze znana słuchaczom, czułam się jak nastoletnia dziewczyna nagrywająca składankę na kasetę magnetofonową, żeby słuchać jej ze znajomymi na prywatce albo w samotności – ze słuchawkami na uszach, w ciemności, kiedy chce się wspominać piękne chwile.”
Słowa te brzmią bardzo ładnie, ale czy sama płyta brzmi równie dobrze?
Wszystko to czego nie da się powiedzieć – recenzja
Brzmienie
Kasia Moś na swojej najnowszej płycie przedstawia słuchaczom pełen przekrój różnych brzmień na przestrzeni 13 utworów. Artystka nie skupia się tylko na jednym gatunku muzycznym, lecz w pewien sposób bawi się muzyką, łącząc różne style i dźwięki.
Najczęściej możemy usłyszeć pop, ale i on nie jest taki sam w każdej piosence – niektóre utwory są bardziej skoczne, inne spokojniejsze, wręcz melancholijne. Pojawiają się kompozycje czerpiące z muzyki klasycznej czy soulowej. Kasia Moś prezentuje szeroką gamę muzycznych inspiracji – na albumie znajdziemy kilka utworów w wersji live, w których dominują klasyczne aranżacje jej piosenek. Wokalistka nie bała się także zarapować, co dodatkowo urozmaica odbiór płyty.
Można odnieść wrażenie, że wszelkie budzące wyobraźnię zapowiedzi znajdują odzwierciedlenie w brzmieniu albumu. Odsłuch wiąże się z podniosłymi emocjami – już po pierwszym utworze czuć, że mamy do czynienia z dużym projektem, być może najważniejszym w dorobku artystki. Wejście w ten monumentalny świat dźwięków skutkuje silnymi emocjami, które towarzyszą słuchaczowi przez cały album.
Kasia Moś – Mimi
To wszystko sprawia, że płyta jest wyjątkowa i zdecydowanie warto zwrócić na nią uwagę. Jednak dla codziennego odsłuchu może okazać się wymagająca. Podniosła atmosfera, jaką tworzy muzyka, choć niezwykła, może nie pasować do bardziej przyziemnych sytuacji, takich jak jazda autobusem. Album odbiera się trochę jak jazz – wymaga skupienia, pozwala delektować się brzmieniami i odkrywać ciekawe kompozycje. Nie jest to raczej muzyka do przypadkowego słuchania w tle, choć nie brakuje fanów, którzy nawet po kilku miesiącach od premiery wciąż wracają do tej płyty.
Teksty
Album opowiada historie związane z miłością, stratą, poszukiwaniem siebie i próbą odnalezienia sensu w codziennym chaosie. Teksty łączą się wątkiem emocjonalnej podróży – od refleksji nad przeszłością, przez walkę o relacje, aż po pogodzenie się z rzeczywistością i nadzieję na przyszłość.
Choć utwory poruszają różne tematy, można dostrzec kilka motywów przewodnich. Szczególnie często pojawia się wątek relacji miłosnych i ich różnych oblicz – od romantycznego zauroczenia, przez próby ocalenia związku, po bolesne rozstania. Miłość ukazana jest jako uczucie intensywne, ale ulotne. Wiele utworów odnosi się do poczucia braku, przeszłości i utraconej rzeczywistości. W tym wszystkim podmiot liryczny zadaje sobie egzystencjalne pytania, próbując odnaleźć się w rzeczywistości po stracie lub trudnych doświadczeniach. Utwory nie tylko brzmią „głęboko”, ale ich znaczenie również bywa wielowymiarowe.
Pod względem technicznym także nie można niczego zarzucić autorce – produkcja stoi na bardzo wysokim poziomie. Warto pochwalić ten aspekt albumu, choć w zasadzie było to do przewidzenia w kontekście nowej płyty Kasi Moś.
Opinia o albumie
Wszystko to, czego nie da się powiedzieć to naprawdę dobry album, pełen muzycznych perełek, które brzmią wspaniale. Odsłuch niekoniecznie jest lekki, ale to właśnie stanowi jego mocną stronę. Skupienie się na każdym dźwięku staje się intrygującą przygodą, wywołującą w słuchaczach wiele emocji.
Choć Kasia Moś na nowej płycie eksperymentuje z różnymi brzmieniami, w każdym z nich wypada znakomicie. Osobiście najbardziej przypadły mi do gustu spokojniejsze utwory, szczególnie te, w których towarzyszy jej pianino – instrument ten doskonale komponuje się z jej głosem. Jednak również te bardziej radosne i dynamiczne kompozycje brzmią świetnie.
Kasia Moś – Płynę
Wszyscy wokaliści zaproszeni do współpracy na albumie prezentują się znakomicie. Najbardziej spodobał mi się Jarecki w utworze Dobre Moce, gdzie tworzy z Kasią Moś doskonale zgrany duet. Można go usłyszeć także w piosence Femme Fatale – i tam również wypada świetnie.
Do dziewięciu utworów z albumu powstały teledyski. Jest ich na tyle dużo, że trudno byłoby opisać każdy z osobna. Ograniczę się więc do prostego stwierdzenia – prezentują się naprawdę dobrze. Niektóre są mniej udane, inne znacznie lepsze, ale ogólnie trzymają wysoki poziom produkcyjny. Warto obejrzeć każdy z nich, ponieważ są różnorodne i doskonale oddają klimat poszczególnych utworów. Najbardziej spodobał mi się jednak klip do Płynę – pełen pięknych kadrów, które sprawiają, że nie tylko sam utwór ma artystyczny charakter, ale także jego warstwa wizualna.
To naprawdę dobry album. Pomimo różnorodnych brzmień zachowuje spójność i zdecydowanie warto go poznać, jeśli ktoś jeszcze go nie słuchał.
Wszystko to czego nie da się powiedzieć – lista utworów
- Mimi
- Bezdźwięcznie
- Zapomnij feat. Leszek Możdżer
- Wild Eyes feat. Norma John
- Femme Fatale feat. Jarecki x Kasta x Mateusz Krautwurst
- Miód
- Dobre moce feat. Jarecki
- Kto feat. VNM
- Płynę feat. Wojtek Urbański x Aukso
- Dziś nie ma takiej wiosny (live) feat. Aukso
- Dziwna okolica (live) feat. Marek Dyjak x Aukso
- Zapomnij (live) feat. Aukso
Opinia: Paweł Skarzyński
Zdjęcia: Sklep Internetowy Polskiego Radia
Przeczytaj również: Margaret – siniaki i cekiny
Przeczytaj również: Gedz “Anatema”. Czy warto było czekać trzy lata?
Przeczytaj również: Tau „Remedium II”. Druga odsłona rapowego świadectwa
Przeczytaj również: Sachiel duet muzyczny, który łączy ludzi
Przeczytaj również: Smolasty – Duże oczy zrobiły duże liczby
Przeczytaj również: Robert Gawliński i wilki

