Herbert – perspektywa nowa. Z Rafaelem Lewandowskim, reżyserem filmu dokumentalnego o Zbigniewie Herbercie rozmawia Jolanta Tokarczyk.
Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
fragment wiersza Zbigniewa Herberta z tomu „Pan Cogito”
W maju 2021 r. podczas Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity odbędzie się premiera najnowszego filmu dokumentalnego w reż. Rafaela Lewandowskiego o Zbigniewie Herbercie pt. „Herbert. Barbarzyńca w ogrodzie”. Produkcja jest owocem spotkań z wybitnymi postaciami światowej literatury, a także rozmów z żoną poety – Katarzyną Dzieduszycką-Herbert.
Rafael Lewandowski, reżyser o polsko-francuskich korzeniach, mieszka i pracuje w Warszawie. Kształcił się na paryskiej Sorbonie i skończył wydział reżyserii w znanej francuskiej szkole filmowej La Fémis. W 2010 r. wyreżyserował debiutancki film fabularny „Kret” z Wojciechem Pszoniakiem i Borysem Szycem w rolach głównych, ale znany jest przede wszystkim jako autor filmów dokumentalnych. W 1999 r. nakręcił „Cień na duszy” – filmowy portret scenografa Willy’ego Holta, byłego więźnia obozu w Auschwitz. Chętnie opowiada też o postaciach znanych z kart historii Polski. W 2005 r. w 25-lecie Solidarności nakręcił „Piosenkę i życie” o dzieciach byłych działaczy związku zawodowego. Pięć lat później powstała kontynuacja tamtego obrazu pod tytułem „Bye, bye Dublin!”. Następnie nakręcił dyptyk poświęcony burzliwym dziejom polskich rodzin z początku XX wieku: „Minkowski | Saga” (2013) i „Z dala od orkiestry” (2017).
Jolanta Tokarczyk: Po sadze rodu Minkowskich i filmie „Z dala od orkiestry” stałeś się specjalistą od biografii. Kolejny projekt dokumentalny wydaje się wiec naturalną drogą, lecz czym podyktowany był wybór bohatera w osobie Zbigniewa Herberta?
Rafael Lewandowski: Pomysłem natchnęła mnie producentka filmu o Zygmuncie Lubicz Zaleskim [bohater „Z dala od orkiestry” – przyp. J.T.]. Zasugerowała, abym zainteresował się Herbertem, ponieważ ona dobrze znała żonę poety – panią Katarzynę Herbert i ludzi, którzy zajmują się Fundacją Herberta. Zorganizowała spotkanie. Poinformowałem zebranych na wstępie, że nie jestem specjalistą od Herberta, ani od poezji, ani od literatury. Ale być może z tego właśnie powodu, jako „osoba z zewnątrz”, mógłbym nakręcić interesujący film o jej zmarłym mężu?
Przez długi czas wahałem się, czy jestem odpowiednią osobą do podjęcia takiego tematu, lecz kluczem do realizacji i pierwszym etapem, który utwierdził mnie w przekonaniu, że warto spróbować, było spotkanie z Andrzejem Franaszkiem, który był wtedy w trakcie pisania biografii Herberta. Ostatecznie dołączył do projektu filmowego jako współautor scenariusza, który pisaliśmy razem.
Jaki punkt widzenia odnośnie do przyszłego filmu wniosła pani Katarzyna Dzieduszycka-Herbert, żona poety?
RL: Kiedy zaczęliśmy rozmawiać o filmie, pani Herbert zasugerowała, aby pokazać jej męża, nie tylko jako Polaka, ale też jako Europejczyka – poetę, który jest znany i zrozumiały w wielu krajach, a jego twórczość ma walor uniwersalny.
Faktycznie, Herbert był przede wszystkim humanistą. Swoim życiem udowodnił, że można być wielkim patriotą, mocno związanym ze swoim krajem, kulturą i językiem, a jednocześnie być Europejczykiem, humanistą, uniwersalistą. Jego celem było znalezienie powszechnego języka przekazu. Mówił o tym zresztą w archiwalnej rozmowie dla magazynu „Pegaz” w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, która jest obecna w moim filmie. Ważne było pokazać drugie oblicze Herberta – Europejczyka, który zwłaszcza po 1956 roku więcej czasu spędził za granicą niż w Polsce.
Czy w swoich dociekaniach odnośnie do istoty jego życia koncentrowałeś się na konkretnych latach, czy na całym życiu poety?
RL: Jest to film biograficzny, ale nie napisany klasycznie. Naszym „przewodnikiem” jest pani Herbert. To ona wprowadza nas do świata i psychiki swojego męża. Jest naszym bohaterem od początku do końca filmu.
Pozostała osobą najbliższą poecie do ostatnich chwil jego życia, ale i po śmierci, gdyż miała wiedzę, ogromną znajomość jego utworów. Wiedziała dokładnie co pisał, nad czym pracował, jakie były wersje różnych esejów i po śmierci była jedyną osobą, która potrafiła odnaleźć się w tym ogromnym archiwum.
Herbert cierpiał na astmę oskrzelową i ostatnie lata życia były dla niego trudne w wymiarze fizycznym. Pisał ręcznie i tylko żona była w stanie przeczytać i przenieść w sposób uniwersalny jego manuskrypty. Jest więc osobą kluczową pod wieloma względami do zrozumienia, jakim człowiekiem był Zbigniew Herbert.
https://vimeo.com/399927473
Skoro opowiadacie przez pryzmat kobiety, to w filmie znajdą się zapewne również wątki z życia prywatnego państwa Herbertów?
RL: Tak, odsłaniam aspekty prywatnego życia, które są mało znane nawet miłośnikom jego poezji.
Zależało mi na tym, aby historią poety zainteresować nie tylko Polaków, ale by film skierowany był do szerokiej publiczności międzynarodowej. Z tego powodu pokazujemy człowieka, który – jak wielu twórców – jest cały czas rozdarty między komfortem życia, a z drugiej strony dąży do ryzyka, niepewności, poszukiwania. Herbert nie akceptował żadnego kompromisu, był totalnie wolnym człowiekiem, ale żyjącym w świecie, w którym nie mógł w pełni skorzystać z tej wolności. Musimy przecież pamiętać o tym, jak uwikłanym historycznie krajem była powojenna Polska.
Po wtóre, komfort życia Herberta był bardzo ograniczony. Mimo sławy nigdy nie był bogaty i nieustannie walczył z problemami finansowymi.
Po trzecie zaś, o czym wspomniałem, miał różne problemy zdrowotne, które go bardzo ograniczały, więc jego życie cały czas było walką o to, by do końca pozostać wolnym, bezkompromisowym twórcą. To jest dla mnie wzruszające.
Jak pod kątem warsztatu twórczego skomponowany został ten film? Czy oparliście się na zapisach archiwalnych, fotografiach, filmach?
RL: Jest tu kompilacja zdjęć, wywiadów, wypowiedzi z ujęciami zarejestrowanymi specjalnie dla filmu. Fragmenty listów, esejów czyta Andrzej Chyra, ponadto w filmie – po raz pierwszy w swojej pracy – wykorzystuję animację.
Zdecydowałem się na ten krok wiedząc, że Herbert był nie tylko poetą, ale też ładnie rysował. To było zaskoczenie. Wiedziałem, że dobrze byłoby, aby widz zobaczył „niewidzialną rękę” Herberta, piszącą wiersze, np. „Pana Cogito” i tworzącą rysunki. Mamy więc ciekawe połączenie: zarejestrowane na taśmie wywiady z Herbertem, filmy archiwalne. Herberta widać więc i słychać, a ponadto obserwujemy jak rysuje i pisze.
Czy po nakręceniu filmu dokumentalnego nie myślałeś o fabule?
RL: Oczywiście że myślałem, to świetna postać na fabułę. Gdybyśmy żyli w Stanach Zjednoczonych albo Herbert byłby amerykańskim poetą, taki film na pewno by powstał. Dla aktora, który zagrałby jego postać, byłaby to na pewno fantastyczna rola. I godna Oscara!
Jolanta Tokarczyk – dziennikarka filmowa, związana z prasą branżową (m.in. magazynem „Film&Tv Kamera”) i lifestylową. Prowadzi portal Filmowe Centrum Festiwalowe. Pasjami ogląda polskie filmy i uczestniczy w festiwalach. Od lat nieustannie zachwycona sylwetką aktorską Zbigniewa Cybulskiego.
Przeczytaj: Na przekór beznadziejności nadziei… – wywiad z Maciejem Barczewskim, reżyserem filmu “Mistrz”
Przeczytaj: „Hejter” – diagnoza czy ostrzeżenie?
Przeczytaj: Kino społecznie zaangażowane
Na zdjęciu otwierającym wpis: Rafael Lewandowski, fot. arch. własne