Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2021/12/garderobiany_wpis-1400x933.jpg
    [1] => 640
    [2] => 427
    [3] => 1
)
        

Mocne kreacje aktorskie, znakomite kostiumy i historia odsłaniająca teatralne kulisy. Spektakl „Garderobiany” w reżyserii Pawła Aignera – klasykę światowej dramaturgii – wystawił Białostocki Teatr Lalek.

„Garderobiany” to znana ze scen światowych (m.in. Broadway) i sfilmowana sztuka teatralna Ronalda Harwooda. Teraz przedstawienie na jej podstawie możemy obejrzeć również w Białymstoku, dokładnie w Białostockim Teatrze Lalek. Gdy za reżyserię odpowiada Paweł Aigner, w zasadzie możemy być pewni, że czeka nas teatralna uczta. Wszak Aigner wyreżyserował tak udane realizacje w BTL-u jak: „Księżniczka Angina”, „Texas Jim”, “Kandyd, czyli Optymizm” oraz „Słomkowy kapelusz”. Spektakle w jego reżyserii gwarantują obcowanie ze sztuką błyskotliwą, o indywidualnym charakterze, z teatrem najwyższej próby. Nie inaczej jest w przypadku „Garderobianego”.

Garderobiany
Garderobiany, fot. Krzysztof Bieliński/materiały BTL

Odsłonić duszę przed widzami

Akcja dzieje się w Londynie, w latach 40. XX w., trwa wojna. W teatrach występują ci, których nie powołano do wojska. Aktor i szef podrzędnej teatralnej grupy, nazywany przez swoich współpracowników Sir, zamierza po raz 227. odegrać rolę Króla Leara. Niestety coraz bardziej brakuje mu sił. W jego codziennych rytuałach i rozterkach towarzyszy mu tytułowy garderobiany Norman. Sir nie chce wyjść na scenę, ale Norman go do tego nakłania. Jako najbliższy powiernik potrafi go zmobilizować do powtórnego zagrania szekspirowskiej postaci.

W centrum spektaklu mamy dwóch aktorów – Krzysztofa Bitdorfa (garderobiany Norman) i Ryszarda Dolińskiego (Sir). Tworzą sceniczną parę, którą ogląda się z nieskrywaną przyjemnością. Bitdorf gra roztrzęsionego, gadatliwego, trochę zniewieściałego, lubiącego wypić, zagubionego człowieka, który poświęcił całe zawodowe życie swojemu szefowi.

Z kolei Ryszard Doliński wciela się w aktora, który jest u kresu sił. W kryzysie, załamanego nerwowo, zmęczonego życiem i scenicznymi wyzwaniami. Starzejący się megaloman co chwilę wpada w szał, węszy spiski w zespole, słyszy szepty, by zaraz zapaść w drzemkę na szezlongu. Sir próbuje pisać biografię, nie może jednak znaleźć odpowiedniego tytułu – „Moje życie” wydaje się zbyt prozaiczny. Wspomina, że w dniu premier spektakli za każdym razem odsłaniał przed publicznością własną duszę. Trwał w tym przez lata. Czy ma siłę, by iść dalej? Jaką cenę trzeba zapłacić za ambicje?

Garderobiany
Garderobiany, fot. Krzysztof Bieliński/materiały BTL

Trudna relacja, błyskotliwe aktorstwo

Aktora i garderobianego łączy trudna relacja. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że chodzi o związek uczeń-mistrz. Norman zawsze usłużny – pierze i prasuje garderobę, pomaga w charakteryzacji, przypomina kwestie (gdy podpowiada na wyraźną prośbę aktora, słyszy: „Nie podpowiadaj!”). Gdyby przyjrzeć się tej scenicznej parze, widać toksyczność stosunków. Wzajemne pretensje, żale, niespełnione marzenia, rozgoryczenie. Doliński jest wielce przekonujący – gra intensywnie, na zróżnicowanych emocjach.

O złożoności relacji Norman-Sir świadczy także dramatyczny finał (nie spoilerujmy), w którym Krzysztof Bitdorf daje popis swoich aktorskich możliwości. Jak można dobrze mówić o kimś, kto nigdy nie zaprosił nawet na drinka?

Garderobiany
Garderobiany, fot. Krzysztof Bieliński/materiały BTL

Radość sprawia również oglądanie aktorów drugiego planu. A tam mamy partnerkę Sira zwaną Lady (Sylwia Janowicz-Dobrowolska), inspicjentkę Madge, (Barbara Muszyńska-Piecka), młodą aktorkę Irene (Łucja Grzeszczyk), statystę Geoffreya (Adam Zieleniecki) i kalekę Oxenby’ego (Zbigniew Litwińczuk).

Lady przegapiła moment, w którym mogła odejść z grupy i rozpocząć nowe życie. Jest już znużona związkiem ze starzejącym się aktorem. Jej przeciwieństwem jest Madge – cicha wielbicielka Sira – która jedyna tak naprawdę go kochała. Do garderoby dojrzałego aktora często zagląda Irene, która próbuje go uwieść. Gdy w jednej ze scen Sir bierze ją na ręce, z rezygnacją stwierdza: „Za późno”. Statysta Geoffrey z powodzeniem odgrywa błazna. Wreszcie Oxenby, który nie doczekał się przeczytania rękopisu jego tekstu przez szefa i ostentacyjnie go zabiera. W sztuce występują również aktorzy, których Aigner często obsadza w swoich spektaklach: Piotr Damulewicz, Wiesław Czołpiński, Krzysztof Pilat, a także Mirosław Janczuk (inspicjent).

Ten spektakl to wyzwanie dla aktorów. Obsada jest jednak trafiona w punkt i każdy ma swoje „5 minut”. Dużym atutem jest też wartka akcja – na scenie ciągle coś się dzieje. Uśmiech widzów wywołuje scena wypychania Sira na scenę. Dopiero po wielu próbach całej załogi i kilku fanfarach wreszcie się pojawia.

Garderobiany
Garderobiany, fot. Krzysztof Bieliński/materiały BTL

Jak wygląda teatr od kuchni?

Dzięki imponującej scenografii Magdaleny Gajewskiej (drewniana galeria ustawiona na scenie) widzowie mogą zobaczyć, co dzieje się za kulisami przed wystawieniem spektaklu. Jakie emocje targają aktorami? Nie zapominajmy też, ile osób musi wykonać swoją pracę, by sztuka doszła do skutku. Chodzi przecież nie tylko o aktorów, ale o elektryków, monterów czy rekwizytorów – ludzi, których najczęściej nie widać (m.in. tym osobom swoją autobiografię dedykuje Sir).

Okazale prezentują się kostiumy zaprojektowane przez Zofię de Ines. Mają one dwojaki charakter – po pierwsze retro (przypomnijmy, że akcja sztuki dzieje się w latach 40. XX w.), po drugie widzowie mogą podziwiać stroje z dramatu Szekspira. Na scenie dominuje drewno (galeria) i królewska czerwień (szaty Króla Leara). Odbicie rzeczywistości zniekształcają powieszone lustra. Urozmaiceniem są elementy lalkowe, które zobaczymy m.in. w scenie snu dyrektora teatru.

Garderobiany
Garderobiany, fot. Krzysztof Bieliński/materiały BTL

Niełatwe zadanie miał Piotr Klimek jako kompozytor muzyki. W scenie otwierającej sztukę nadlatują samoloty i widzowie słyszą odgłosy bombardowania. Na huk wywołany nalotami powinni przygotować się jeszcze kilkukrotnie. Ciekawe rozwiązanie (skojarzenia – zwłaszcza teraz – można mieć różne).

„Garderobiany” to komediodramat nie tylko o ulotności sztuki i artystycznym spełnieniu. To pełna emocji opowieść o życiu – o zawiedzionych nadziejach, nie zawsze odwzajemnionej miłości i pogoni za marzeniami.

Najbliższe spektakle „Garderobianego” w BTL-u można obejrzeć 10, 11 i 12 grudnia. Przedstawienie trwa 130 minut (bez przerwy).

Recenzja: Anna Katarzyna Dycha

🟧 Przeczytaj: „Pinokio. Il Grande Musical” w chorzowskim Teatrze Rozrywki – relacja
🟧 Przeczytaj: Psychosis 4.48 – najmocniejsza sztuka teatralna ostatnich lat?
🟧 Przeczytaj: “There is a star” i inne projekty – z Natalią Moskal rozmawia Jolanta Tokarczyk

👉 Znajdź ciekawe wydarzenia kulturalne w naszej >>> wyszukiwarce imprez <<<

Udostępnij:


2022 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Skip to content

Rejestrując się zgadzasz się z naszą Polityką prywatności, a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie bezpłatnych biuletynów. W dowolnym momencie możesz zrezygnować z subskrypcji klikając w link na dole każdego biuletynu.