Czy Podlasie da się lubić? – Elżbieta Bień, Ewa Michnowicz

Projekt „Ludowe inspiracje. Nowe opowieści z Podlasia” jest sfinansowany przez Unię Europejską NextGenerationEU. Partnerem projektu jest Województwo Podlaskie, które dofinansowało zadanie.

 

Szymon Martysz (Redakcja Proanima.pl) Ewa Michnowicz, przewodnik turystyczny po województwie podlaskim.

Ewa Michnowicz Dzień dobry, witam serdecznie.

Sz. M. Elżbieta Bień, pasjonatka Podlasia i turystyki.

Elżbieta Bień Tak, zgadza się.

Sz. M. Dzień dobry.

Sz.M. Gdyby miały Pani opisać Podlasie w trzech słowach, to jakie to byłyby te słowa?

E.B. Na pewno dziewicze. To jest coś, co się bardzo często powtarza i co jest unikalne. Myślę, że faktycznie możemy być dumni z tego, że mamy tą przyrodę jeszcze w takim stanie, który zasługuje na to słowo dziewicze. To tak moje pierwsze skojarzenie.

A poza tym to chyba takie spokojne. Ja mieszkam na Podlasiu więc trudno mi to jest ocenić z perspektywy osoby, która tutaj przyjeżdża, ale jak sama wyjeżdżam z Białegostoku w inne miejsca Polski, to faktycznie [00:01:00] wracając odczuwam ten spokój Podlasia.

Sz.M. Ładne, ładne.

E.M. A ja myślę, że w trzech słowach to się nie da.

To jest tak szerokie pojęcie żeby opowiedzieć o tym naszym niesamowitym Podlasiu że tych słów musi być odrobinę więcej To, co powiedziała Ela, no unikalna absolutnie przyroda mamy Puszczę Białowieską czyli tą Puszczę Pierwotną, mamy żubra zwierzę, które pamięta tygrysy szablozębne czy mamuty, więc absolutny fenomen.

No ale mamy też Suwalszczyznę więc przepiękne jeziora, krajobrazy polodowcowe, więc absolutnie unikalne krajobrazy. Na Podlasie turyści przyjeżdżają też po prawosławie, czyli przepiękne, kolorowe, drewniane, malownicze cerkiewki na wsiach podlaskich ale też Monastyr w Supraślu, czyli też fenomen praktycznie na skalę Polski, Podlaski Orient.

Czyli Tatarzy, osiemnastowieczne drewniane meczety. Pewnie o tym wszystkim sobie jeszcze porozmawiamy dalszej części, ale dla mnie osobiście Podlasie to też ludzie, czyli ta ciepła serdeczna, życzliwa atmosfera takie podejście do człowieka z sercem na dłoni. To jest chyba właśnie nasze Podlasie

Sz.M. A czy mają Panie takie miejsce swoje na Podlasiu do którego zawsze wracacie, takie prywatne?

E.B. Ja bardzo lubię Białowieżę ale to może właśnie ze względu na tą możliwość takiego wyciszenia się i obcowania z przyrodą. Ale też ostatnio bardzo polubiłam Drohiczyn, tam się bardzo dużo dzieje. Tam się dzieją rzeczy, o których dużo osób nie wie, są kajaki, są spływy, są niesamowite atrakcje, które…  tak naprawdę połowa Podlasia nie ma o nich żadnego pojęcia i gdy możemy wejść tam na górę i z perspektywy tej góry spojrzeć na Bug, spojrzeć na to, co się dzieje poniżej na te kolorowe kajaki którymi przepływają turyści i Podlasianie to jest coś niesamowitego To są takie widoki, które zostają w głowie potem na długo i tak naprawdę możemy zamknąć oczy i widzimy jak pocztówkę.

E.M. To prawda. Podlasie ma tyle miejsc, do których można by było wracać, ciężko wymienić: Tykocin – siedemnastowieczna synagoga, przecudna, najpiękniejsza w Polsce, jedna z najpiękniejszych w Europie. Ale dla mnie znowu osobiście Podlasie to dom. Ja jestem Podlasianką, więc dom rodzinny, dawna Gubernia Grodzieńska, gmina Janów, dzisiaj powiat sokólski, więc blisko granicy z Białorusią.

No ale to jest właśnie to, to są smaki typowo podlaskie, to są wspomnienia dzieciństwa, to jest ta zieloność i przyroda na wyciągnięcie ręki, to są ludzie którzy Cię dają od szkraba i tak naprawdę jak Cię spotykają na ulicy to się do Ciebie uśmiechają i pytają jak tam u Ciebie, czy wszystko w porządku, no i to jest też gwara, którą mamy, unikatowa absolutnie.

Wciąż tam starsi ludzie rozmawiają po swojemu po naszemu czyli tym dialektem polsko-białoruskim, śpiewnym, melodyjnym, więc chyba to jest to miejsce, do którego się wraca najczęściej.

Sz.M. Na które rzeczy zwracają uwagę turyści? Co im się podoba w Podlasiu, a na co narzekają?

E.B. Ja ostatnio miałam kontakt z osobami Z gór, które tutaj do nas zawitały, przejechały całą Polskę, przyjechały i były maksymalnie zaskoczone tym, co widzą?

Bo generalnie w filmach w ostatnim czasie, w jakichś takich przekazach Podlasie jest przedstawiane bardzo magicznie, bardzo mistycznie z tymi szeptuchami z tą tajemniczością, ale troszkę mrocznie, troszkę tak jak takie miejsce, które jest 20 lat do tyłu, gdzie jeszcze ta infrastruktura nie jest tak rozwinięta, trochę takich stereotypów też istnieje o tym Podlasiu, tak?

Sz.M. Niedźwiedzie.

E.B. No niedźwiedzie, ale to ostatnio przecież wszędzie było bardzo zimno i te niedźwiedzie chodzące po ulicach to taki typowy stereotyp i kiedy przyjeżdżają tutaj na Podlasie to są bardzo zaskoczeni że faktycznie jesteśmy w stanie bardzo ładnie ze sobą połączyć to co jest nowoczesnością, to że się rozwijamy, to że jest infrastruktura że wszędzie jest bardzo łatwo dojechać Z tym że jest ta przyroda i że ona jest w takim stanie pierwotnym nienaruszonym i tak naprawdę będąc w Białymstoku, Zarówno ja, jak i moi goście albo osoby zwiedzające w chwile moment mogą znaleźć się w najróżniejszych miejscach najróżniejszych krajobrazach, to mogą być te jeziora o których wspomniała Ewa, to mogą być wioski w których mamy zachowaną tą architekturę i to może być też puszcza i wyciszenie się w lesie więc to jest coś co ich urzeka na co na pewno zwracają bardzo dużą uwagę. I chyba nie ma takich rzeczy na które by bardzo mocno narzekali.

Sz.M. O, to super.

E.M. Dokładnie tak jest. Pracuję z turystami tych wycieczek w sezonie jest całe mnóstwo więc tu należy już ten kontakt z ludźmi z całej Polski liczyć w tysiącach i powiem szczerze że oni na nic nie narzekają. Natomiast, to co mówiła Ela, są bardzo mocno zaskoczeni, kiedy tutaj przyjeżdżają, bo prawda jest taka, że przez lata oni jeździli wszędzie, tak, znają całą Polskę, znają zagranicę byli wszędzie wszystko widzieli, ale nie byli tutaj.

To nie jest ich pierwszy wybór, oni tu przyjeżdżają bo już byli wszędzie, tak? I ciągle właśnie pokutował ten mit polski be, czyli że jest brudno, byle jak, nic tu nie ma, krowy na łące i w ogóle po co tu jechać? I kiedy się tu zjawiają, to otwierają im się oczy, zaczynają się szeroko uśmiechać i są po prostu zachwyceni i też z mojego doświadczenia wiem, że osoba która przyjechała tu po raz pierwszy wraca jeszcze wielokrotnie,  nie raz, ale wielokrotnie oni się po prostu zakochują w Podlasiu.

Bo nagle się okazuje, że właśnie jest tu bardzo zielono, bardzo swojsko bardzo pięknie, niesamowita historia, niesamowite smaki. Ja jestem w ogóle pasjonatką podlaskiej kuchni więc też u mnie te smaki są bardzo ważne. Moi turyści jedzą to, co ja im polecam i w zdecydowanej większości im to smakuje, więc naprawdę wyjeżdżają zachwyceni A to, co powtarzają najczęściej to jest ich pierwsze słowo, nawet jak pojawiają się tylko w samym Białymstoku, a ono się potwierdza, kiedy jeździmy sobie dalej po całym województwie, że jest tu bardzo czysto Że i Białystok, i Podlasie, i w ogóle oni wszyscy mówią, Boże jak tu jest czysto, jak tu jest wszystko ukwiecone.

E.B. Ale zadbane, takie wypielęgnowane, zarówno miasto, ale jeżeli się wyjedzie poza miasto, to te właśnie wsie one też są takie bardzo mocno zadbane.

E.M. Podwóreczka są ogarnięte, kwiatuszki rosną, ławeczki przed płotami, gdzie sobie jeszcze mieszkańcy siedzą nadal są, więc no po prostu zachwyt… plus kolejna rzecz, siatka dróg.

Twierdzą, że mamy rewelacyjną siatkę dróg. No i tak jest. Faktycznie przez lata te Podlasie gdzieś tam było z tyłu, jednak budowało się te drogi w zachodniej Polsce, w centralnej tutaj nie, ale odkąd są środki unijne, odkąd nauczyliśmy się korzystać z tych środków unijnych, pisać projekty no to mamy galopadę jeśli chodzi o zmianę naszego wizerunku i oni przyjeżdżają i mówią, wow.

Wszędzie jest asfalt, wszędzie jest łatwo dojechać, drogi są szerokie a w Białymstoku to wy chyba zielonego pojęcia nie macie co to są korki. No mówię, że mamy, niestety. To się już zmienia trochę na niekorzyść,  ale ciągle to jest fajnie w porównaniu.

E.B. inaczej odczuwane te korki

E.M. Więc to są chyba te największe zaskoczenia dla naszych turystów.

Sz.M.  Ok, to odpuśćmy jeszcze o S8, S19, bo mamy drogi ale wróćmy do stereotypów. Co według Pań jest takim największym stereotypem, z którym trzeba walczyć? Jak go odczarować?

E.B. No na pewno te niedźwiedzie na ulicach, to jest coś, co tak się bardzo mocno do nas przyczepiło, ale oczywiście to jako atrakcja turystyczna co najwyżej możemy puścić byłego misia na rynek tak?

I żeby sobie z nim zrobić zdjęcia. Natomiast fakt, trzeba się przyzwyczaić do tego, że jednak to jest północ kraju i że tutaj… No i mamy dłuższy ten okres chłodny, nie ma co tego za bardzo odczarowywać, trzeba po prostu być przygotowanym tak jak Szwedzi mówią, że nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani ludzie, tak samo tutaj u nas na Podlasiu warto jest być przygotowanym na każdą pogodę i…

Wtedy można zwiedzać samemu, czy też zwiedzać właśnie z Ewą miasto i okolice o każdej porze roku. Białystok i okolice są piękne zarówno latem jak i zimą. My nie tracimy zupełnie na zmianie pogody, każda aura jest tutaj walorem. Każda ma swoją niesamowitą szatę, która pokazuje zupełnie co innego

E.M. Myślę, że tak.

Tak naprawdę to te odczarowywanie właśnie dotyczy tego, co mówiłyśmy na poprzednim punkcie, czyli że no tu na Podlasiu nic nie ma, nic się nie dzieje jest biednie i zimno ale ja tego robić nie muszę. Wystarczy że robię to w Podlasie. Kiedy przyjeżdżają tu turyści, to samo otoczenie odczarowuje wszystkie ich błędne przekonania i wszystkie mity i naprawdę oni widzą że jest pięknie cudownie wspaniale, zielono, szczerze i ciepło, więc to po prostu dzieje się samo, my nie musimy nad tym pracować żeby to odczarować ale musimy troszkę pracować nad tym, żeby przekonać turystów, że jest bezpiecznie. Co prawda też, jak przyjeżdżają, to się o tym przekonują, ale kiedy tu jadą czasami tak jest, że dzwonią do mnie właśnie biura podróży i mówią…

E.B. A w tej kontekście granicy.

E.M. Tak tak tak. Właśnie mówią, że nie, bo tu się ludzie obawiają bo może coś się dzieje. No bo przekaz telewizyjny jest taki, że jednak u nas jest niebezpiecznie. Telewizja nie pokazuje tego, że jest sielsko anielsko i cudownie tylko jak się zadzieje jakiś incydent no a niestety… W związku z bliskością granicy Białorusi z Białorusią i sytuacją międzynarodową, no jakieś incydenty się zdarzają, tak?

Mamy to wojsko tu u siebie. Więc tym telewizja gra, to przez kilka tygodni żyje bo to jest news i sensacja i ludziom się wydaje, że tu o Matko Boska nie? Nie będziemy jechać. A potem nagle przyjeżdżają i jedziemy do Kruszynian, gdzie, jak to mówi Dżemil on będzie przesuwał granicę cmentarza za granicę korygował granicę z Białorusią tak?

Bo to jest za płotem. I nagle wow, cisza spokój.

E.B. Ale może w kontekście tego, co mówisz to też taki stereotyp był, że my jesteśmy strasznie tacy… narodowościowi. I że nie jesteśmy otwarci. A ja myślę, że to jest odwrotnie. Zupełnie odwrotnie.

E.M. Dokładnie.

E.B. Mamy cały tygiel kultur, od zawsze. Odkąd ktokolwiek jakaś prababcia będzie pamiętać, bo to jest bardzo, bardzo zakorzenione tutaj w tym miejscu.

I są Polacy, są Białorusini, są Litwini. Mamy tutaj osoby przecież związane z kulturą muzułmańską tak? Tatarów. Jest Kuchnia żydowska pozostałość po kulturze żydowskiej bo przecież trzeba to pamiętać że część Białegostoku przed wojną w bardzo dużym procencie stanowiły osoby wyznania Mojżeszowego, więc to naprawdę jest tak że my mamy gdzieś tą otwartość na inność w sobie, bo tak naprawdę uczyliśmy się tego w szkole.

Ja będąc w szkole miałam osoby bardzo różnych wyznań i od początku uczyłam się, że to wszystko można ze sobą połączyć, więc są te stereotypy, ale one są naprawdę bez żadnej podstawy i tak jak ja mówiłam dopiero kiedy ludzie przyjeżdżają, kiedy widzą że my umiemy ze sobą Tutaj żyć współpracować, obchodzić te same święta tylko w różnym kalendarzu, w różnych datach że te rodziny często są bardzo gęsto łączone, że dzieci znają obie religie rodziców Że często w pracy u kogoś, a znam takie przykłady, że są zakłady pracy, gdzie spotykają się wyznawcy wszystkich religii i też umieją ze sobą współpracować, to nagle się okazuje że jesteśmy naprawdę bardzo, bardzo otwartą społecznością i zupełnie nie patrzymy na nikogo jakimś takim, jak to niektórzy mówią, złym okiem.

E.M. W ogóle w nas ciągle jest Jest ta słowiańska gościnność, o tym też turyści wspominają. My ciągle z otwartym domem do gości, z otwartym sercem. U nas to hasło Gość w dom, Bóg w dom ciągle nie jest tylko hasłem gdzieś tam na billboardzie, tylko faktycznie nadal jest kultywowane. I oni o tym mówią, że zachodnia Polska, centralna Polska już utraciła To co miała czyli tą otwartość do innych ludzi, tam już jest pogoń za pieniądzem, za karierą, a u nas ciągle jest ten podlaski slow life, czyli to 30 razy wolniej niż w zachodniej Polsce, oni tu w to wchodzą i nagle widzą że ludzie nie wszystko robią po to, żeby zarobić, że robią to po prostu bo lubią ludzi, że są otwarci i szczerzy no i to jest ta ogromna wartość dodana.

Sz. M. Drodzy widzowie tu jest miło bezpiecznie i przyjaźnie. Zapraszamy.

E.M. Zdecydowanie tak.

Sz.M. Jakie elementy ludowości można dzisiaj zobaczyć na Podlasiu?

E.M. O, jest tego troszkę. No architektura czyli kraina otwartych okiennic,  piękne drewniane domki z kolorowymi okiennicami no i oczywiście z tymi wyrezkami, czyli pięknymi zdobieniami nad oknami pod oknami naroża domów czy też szczyty domów To wszystko jest pozostałość po nieszczęściu po eksodusie, o którym ciągle mało się mówi, chociaż z roku na rok coraz więcej, czyli o bieżeństwie o tym masowym wyjeździe ludności tutaj z terenów przede wszystkim Podlasia ale też nie tylko, w głąb Rosji, to jest rok 1915 i ta architektura To jest architektura rosyjska, przywieziona tutaj z powrotem kiedy bieżeńcy wracali do nas już po pierwszej wojnie światowej i z powrotem się tutaj osiedlali, więc…

Budowali domy tak jak ich dziadkowie i tak jak się wszystko zadziało za sprawą Królowej Bony, Pomiary Włócznej, Wsie Ulicówki, czyli szczytami do ulicy ale te zdobienia przyjechały już z Rosji, więc mamy tu przepiękną ludową, międzynarodową wręcz można powiedzieć, architekturę. To nie tylko to. Właśnie rzemiosło.

Czyli mamy ciągle garncarzy, kowali, łyżkarzy, tkaczki dwuosnowowe. No tkanina dwuosnowowa jest mi bardzo bliska, no bo to jest Janów tak? Czyli właśnie moje miejsce urodzenia.

E.B. Ale tutaj dodam że nie trzeba koniecznie jechać do Janowa, bo przecież będąc Białymstoku, Jakby tą ludowość też widzimy w muralach i na przykład właśnie tkaninę dwuosnowową możemy zobaczyć na muralu będąc w mieście, nie wyjeżdżając zupełnie spoza tego miasta i można przyjezdnym bardzo łatwo właśnie pokazać co mamy na myśli mówiąc tkanina dwuosnowowa.

Ta ludowość też w innym muralu w Dziewczynce z Konewką też się pojawia, więc jakby miasto i mieszkańcy nawiązują do tego bardzo wielu aspektach. Ewa mówiła że bardzo lubi kuchnię. Tutaj też jest ludowość. I to jak zaczniemy rozmawiać, to pewnie długo byśmy…

E.M. Kuchnia Podlaska to jest cała symfonia drodzy Państwo.

Sz.M. Zgadzam się.

E.M. Ale Kuchnia Podlaska na ziemniakach stoi, tak? Więc jakby tak nawiązując do tej ludowości, no ziemniak warzywo, Które karmiło kiedyś no trochę biedotę, tak?

Sz.M. Mamy tysiąc potraw z ziemniaka.

E.M. Dokładnie a to jest po prostu coś najlepszego na świecie, nie wiem, zjedzenie kiszki ziemniaczanej popicie zimnym mlekiem, zagryzienie marcinkiem czyli naszym cudownym, jedynym podlaskim ciastem Marcinek Hajnowski, wpisany na listę produktów tradycyjnych.

E.B. Tak, przyjazd latem kiedy jest ciepło, kiedy zwiedzamy centrum, rynek i zajście na buzę to jest coś niesamowitego. Ja mam takie doświadczenie, że kiedy mówię co to jest buza że to jest sfermentowany napój, to nagle wszyscy mówią, że absolutnie nie, nie będą próbować, ale wystarczy pierwszy łyk drugi łyk i okazuje się, że dzbanek takiej buzy to za mało i trzeba wypić jej więcej.

Więc jeżeli chodzi o ludowość i kuchnię to jest bardzo, bardzo szeroki temat.

E.M. No ale szeptuchy przecież to też jest element ludowości, te babki które zamawiały choroby wypędzały cug, czyli przewianie czy też jakieś klątwy rzucone, dalej to u nas funkcjonuje, dalej te nasze podlaskie szeptuchy mamy, one modląc się, używając ziół leczą i dusze i ciała i tak naprawdę przyjeżdżają tutaj ludzie z całej Polski, żeby u tych naszych szeptuch odzyskać pogodę ducha, czy też zdrowia.

E.B. Taka forma terapii trochę psychologicznej.

E.M. Wiara czyni cuda.

Sz.M. Szlaki i trasy turystyczne, które koniecznie każdy musi zobaczyć.

E.B. Na pewno będąc w Białymstoku warto jest przejść się szlakiem starego budownictwa drewnianego i białostockiej szkoły muratorskiej, to na pewno. To jest coś takie na zasadzie must have, będąc tutaj warto jest to zobaczyć bo no niestety to pomału wymiera i warto, póki jeszcze Ta część tych budynków jest w stanie takim, które pozwala na zwiedzanie zapoznać się z tym tematem.

E.M. Dokładnie, ale też nie tylko. W ogóle szlaków w Białymstoku mamy w tej chwili chyba 16, więc no mnóstwo. No na pewno szlak Rodu Branickich to może nie tyle ludowość co nasza historia, no ale jednak Pałac Branicki, Podlaski Wersal no to jest to, po co też turyści przyjeżdżają. No ale też Szlak tego dziedzictwa żydowskiego, bo przecież Białystok w niektórych momentach to było miasto prawie w 80% zamieszkane przez starozakonnych, szlak murali, jest tego całe mnóstwo Polecam Szlak Bociani, Podlaski Szlak Bociani, bo to jest fajna sprawa którą można przejechać rowerem, a on się ciągnie tak naprawdę i przez Puszczę Białowieską, przez Narwiański Park Narodowy i przez Biebrzański Park Narodowy, Pętowo, czyli jedyna certyfikowana wieś bociania europejska, którą mamy w Polsce, więc coś wspaniałego No ale jeśli ludowość to szlak też rękodzieła ludowego, to jest coś, tak, czarna białostocka czarna wieś kościelna, kowal garncarz zamczysko łyżkarz janów tkanina dwuosnowowa.

E.B. Ale jeszcze drewnale na przykład.

E.M. Też oczywiście, drewnale. Deskale, mamy tego trochę na Podlasiu, no a koło mojego ukochanego Janowa wieś Sitawka, gdzie ich jest w tym momencie 15 czy 16, więc to już się zrobiła tematyczna wieś. Też tam często jeżdżę z wycieczkami właśnie po to, żeby te Deskale zobaczyć

E.B. Nie da się wymienić szlaku jako szlaku, bo kiedy zaczynamy się przemieszczać, kiedy zaczynamy zwiedzać miasto, to nam te szlaki zachodzą jeden za drugi i tak naprawdę…

Sz.M. Się uzupełniają.

E.B. Tak, to stanowi jedną taką całość.

E.M Dokładnie

Sz.M. My na pewno możemy polecić szlak kultury ludowej, ale też szlak murali w który się Proanima zaangażowała.

E.M. No i brawo

Sz.M.  Jak opowiadać turystom o ludowości, tak żeby to nie było muzealne, a ciekawe.

E.B. Fizycznie, fizycznie, to trzeba pomacać, to trzeba spróbować i tu znowu pewnie do kuchni trochę będziemy wracać, ale to przemawia najbardziej przez to, co jemy [00:22:00] smakujemy, próbujemy to nam zostaje potem…

Sz.M. Smaki i zapachy.

E.B. Tak, tak zdecydowanie. Nie wiem czy tu wypada, ale jednak to, że jest korycińska łza duch puszczy, to jednak w tej Polsce…

Sz.M. Wypada wypada.

E.B. I to też jest coś na co zwiedzający przyjeżdżający zwracają uwagę, często gdzieś tam wspominają zostaje im to w pamięci. Podlasie się samo opowiada jeśli chodzi o ludowość

E.M. Tego nie trzeba jakoś wybitnie robić, bo w którąkolwiek stronę pojedziemy, się ruszymy z turystami, to zawsze właśnie przejeżdżamy przez te piękne podlaskie wsie, widzimy te przepiękne cerkiewki, widzimy te ławeczki, a więc od razu pojawia się opowieść o ludziach jak się tu żyło, jak to zastępowało Internet, telewizję i dla młodych i dla starszych Ta opowieść się dzieje ciągle na oczach, ona jest ciągle u nas żywa.

E.B. No bo jadąc na taką wieś, możemy spotkać tą babcię możemy z nią porozmawiać jeszcze dzisiaj. [00:23:00] Mamy kolegę Pawła Hulajnogę, który no jeździ cały czas i on to robi w sposób taki żywy, bo też promuje Podlasie w taki sposób, więc naprawdę…

E.M. Nie jest to przywoływanie czegoś co było, a czego nie ma. My ciągle jeszcze tak żyjemy i dzięki Bogu i też co mnie urzeka to ta nasza gwara podlaska, czasami bardziej polsko-białoruska, czasami bardziej polsko-ukraińska, w zależności od rejonu ale tak jak kiedyś się jej mocno wstydziliśmy była ona tępiona, to teraz wracamy do tego i zaczynamy być z tego dumni.

I czy zespoły typu Swada i Niczos, które rozsławiają trochę… Tą naszą podlaską gwarę, czy na przykład youtuberzy typu Kolorek. Więc to nagle idzie w świat i ludziom się to podoba. I powoli zaczyna to wracać więc to wszystko nas otacza tylko trzeba po prostu po to sięgnąć.

Sz.M. A czy nam brakuje czegoś w promocji Co moglibyśmy poprawić?

E.M. Oj tak… Oj tak, jest dużo fajnych rzeczy, które się zadziały i ja myślę, że to zadzianie się też trochę obudziło nasze władze. Są dwie rzeczy, które je obudziły. Raz, że pandemia kiedy się zamknęła cała Polskę i turystyka padła no a dwa granica kiedy zamknęliśmy się my i ta turystyka dostała drugi raz po głowie I trzeba było później zacząć nad tym bardziej pracować.

Więc faktycznie pojawiają się przepiękne spoty reklamowe odwołujące się do naszej przyrody, wykorzystujące i zwierzęta i ciekawostki i to się dzieje. Bon turystyczny, który no co prawda przewodnikom jako przewodnikom jakoś nie zwiększa dochodów bo to są turyści indywidualni, a nasi klienci to jest przede wszystkim grupy zorganizowane, niewielu mamy klientów indywidualnych Ale noclegi, muzea czy restauracje one faktycznie dzięki takiej promocji zyskują.

Turystyczna ósemka, czyli ten autobus który tutaj jeździ w pobliżu

Sz. M. Bił rekordy.

E.M. Bił rekordy To jest jeszcze trochę do poprawienia Tam jest parę rzeczy, które nie do końca zagrały, ale sam pomysł jest rewelacyjny więc myślę, że on po prostu z roku na rok będzie lepszy. Natomiast czego brakuje?

Pomysłu na zimę U nas ten ruch turystyczny tak naprawdę to jest połowa kwietnia wtedy się zaczyna i kończy się z końcem października, a okres zimowy jest praktycznie martwy jakieś pojedyncze rzeczy, więc myślę, że tutaj należałoby pomyśleć jak wykorzystać nasz potencjał pomimo tego, że nie mamy gór i według mnie najbardziej niewykorzystanym tematem jest…

Podwójne Świętowanie i Sylwester Julijanski czyli Małanka. Tutaj naprawdę mogłyby przyjeżdżać dedykowane na Sylwestra grupy po to, żeby i zwiedzić i posmakować bo to jest zima więc trzeba byłoby mniej zwiedzania bo krótki dzień, więcej smakowania No i właśnie Sylwester, ale nie DJ tak jak w całej Polsce, tylko ten nasz typu zespół Prymaki czy Czermszyna, świetne rewelacyjne zespoły które grają no właśnie trochę inspirowaną muzykę ludowością, śpiewają w gwarze i to powinno grać i przyciągać turystów, a tego nie ma, nie ma promocji w ogóle w tym kierunku, więc myślę, że to jest bardzo potrzebne.

E.B. Ja się za bardzo nie wypowiem bo tutaj Ewa ma największe doświadczenie w tym temacie jako mieszkanka Białegostoku, no to trudno mi jest się odnieść do tego, ale na pewno jeszcze bym dodała tak trochę z przekąsem, że ta infrastruktura sanitarna pewnie by się przydała.

E.M. Też też.

Sz.M. Ja mam troszeczkę żal do miasta i do województwa, że moim zdaniem za mało jednak Pałac Branickich promujemy.

Tam poszły duże inwestycje ostatnio, ale to były takie lata zaniedbań z Pałacem Branickich, więc myślę, że można więcej tego pałacu…

E.B. Bardzo fajnym pomysłem był ten na mapowanie i to przyciągnęło dużo osób.

Sz. M. Super to było. Ale też latem też latem.

E.B. Ale no mapowanie też mogłoby być zimą, to akurat by nie stanowiło jakiegoś problemu, przy minus osiemnastu czy minus dziewiętnastu pewnie dużo osób by tam na podwórku nie stało, ale jest takich trochę działań które były, które odniosły bardzo duży skutek i warto by było je kontynuować.

Sz.M. Z czego powinniśmy być najbardziej dumni na Podlasiu ?

E.B. Z gościnności?

E.M. Tak. Tak

E.B. Z tego że jesteśmy otwarci sympatyczni, mili przyjaźni do wszystkich.

E.M. Tak, to zdecydowanie to jest absolutnie pierwszoplanowa rzecz. No i z tego, że dbamy o to nasze Podlasie coraz bardziej, czyli że potrafimy to, co już Ela wcześniej wspominała, połączyć nowoczesne z tradycją, tak, to wszystko ładnie gra, ładnie współgra, potrafimy o tym opowiadać no i potrafimy żyć wspólnie, razem, pomimo różnych rzeczy, które się zadziały w historii, różnych rzeczy, które i teraz się dzieją i tych trudności typu granica gdzie naprawdę mamy trudniej niż inne regiony Polski, a jednak…

A jednak to wszystko pięknie chodzi i chodzi coraz bardziej.

Sz.M. Co najbardziej panie lubią na Podlasiu?

E.M. Jedzenie. Absolutnie. Jedzenie jedzenie jedzenie.

E.B. A ja ludzi. Właśnie to często podkreślam ale to jest prawda, lubię ludzi. Lubię to, że ludzie tutaj zwracają uwagę na drugiego człowieka że nie są tacy zamknięci bardzo na siebie w swoim własnym świecie, że są w stanie wyjść z taką pomocną dłonią Jak widzimy kogoś na mieście, kto nie wie dokładnie gdzie się ma odnaleźć w którą stronę pójść, to zawsze może liczyć na to, że ktoś go zapyta, jak może pomóc.

I nieważne czy to będzie ktoś, kto będzie rozmawiał w języku polskim angielskim rosyjskim białoruskim. To też jest zawsze w stanie się dogadać. My naprawdę jesteśmy tutaj ludźmi którzy przykładają wagę do tego, żeby móc się skomunikować z najróżniejszymi osobami i trzeba podkreślić, że to jest niesamowite że tak dużo białostoczan umie się posługiwać w wielu językach i ta komunikacja jest naprawdę bardzo taka sprawna.

Także jesteśmy naprawdę tacy otwarci pod każdym względem.

E.M. No i ten sąsiad jest ciągle sąsiadem takim, jak kiedyś był, czyli dobrym Zawsze się mówi, że rodzina jest daleko a sąsiad jest za płotem. Jak się ma dobrego sąsiada, a ciągle na Podlasiu właśnie tacy ludzie są, to to jest skarb, po prostu skarb i trzeba do tego podchodzić

E.B. No to też chyba jest Ewa ta ludowość bo Białystok no trzeba wziąć Taki rozwój miasta, pod uwagę, to jest to, że ktoś przyjeżdżał z okolic Korycina, to mieszkał na jednym osiedlu, a ktoś przyjeżdżał ze strony tej Polski Południowej okolic Białegostoku i tam się tworzyły takie małe społeczności.

Łatwiej było wtedy też z tym sąsiadem żyć mieliśmy bliższe wtedy znajomości, bo one jakby nie ulegały takiemu zapomnieniu Teraz to się zmienia, tak? Teraz jesteśmy bardziej tacy wymieszani, Ale nadal myślę, że w całym Białymstoku, w mieszkańcach pozostaje taka duża otwartość na siebie, na tego sąsiada, na dobro wspólne.

Sz.M. A co sądzicie o slow life? Bo ja zawsze powtarzam tym znajomym, którzy przyjeżdżają, że my jesteśmy tak spokojni, że ten slow life to jest najlepsza rzecz, która tutaj nas spotkała.

E.B. My mamy takiego kolegę który przyjechał na Podlasie z Warszawy. Jak tu przyjechał to mówił że nie mógł się tutaj odnaleźć.

„Boże, wszyscy jeżdżą tak wolno, nikt się nigdzie nie śpieszy jak można tak wolno przemieszczać się samochodem przez miasto?” A potem pomieszkał tutaj chwilę wyjechał do Warszawy i mówił, „o matko, wszyscy gdzieś pędzą jakiś taki gwar, ruch, ten pęd”. I my chyba sobie nie zdajemy z tego sprawy tak naprawdę do końca.

E.M. Ja myślę, że zdajemy Ja swoim turystom jak z nimi spaceruję, jesteśmy w Supraślu, jesteśmy w Tykocinie tak? No jeśli są to Typowo turystyczne jakieś święta weekendy no to tych ludzi jest tam całe mnóstwo tam się ciężko poruszać, ale jeśli jesteś z grupą w taki normalny sobie zwykły dzień, to tak naprawdę to ta grupa jest jedynym uczestnikiem ruchu w Supraślu na ulicy albo w Tykocinie praktycznie nie ma ludzi miejscowych bo Ludzie wychodzą rano, dzieci do szkoły, robią zakupy zajmują się spokojnie własnymi sprawami, nigdzie nie pędzą, nigdzie się nie śpieszą, gdzieś tam po południu znowu ktoś się pojawi, więc tego myślę, że nie ma w innych regionach Polski, to jest ten właśnie slow life, ja zawsze mówię, że Ja gonię własny ogon w sezonie turystycznym wtedy nie odczuwam tego slow life’u, ale jak przychodzi zima, jesień ja wchodzę w ten tryb podlaskości, w tryb odpoczynku w tryb takiego nieśpiesznego życia i załatwiania własnych spraw i faktycznie tak jest.

Mówi się, że my żyjemy 30 razy wolniej niż zachodnia Polska i chyba to się sprawdza.

E.B. Nie wiem czy z perspektywy mieszkańca, a nie turysty też, nie odczułam tego aż tak bardzo, ale wydaje mi się, że są takie, że jest ten slow life. Natomiast na pewno lubimy celebrować wydarzenia lubimy celebrować święta, też jakieś takie uroczystości dni i tak jakby się wydawało to też może być taki stereotyp o których mówiliśmy, że miasto wymiera, to miasto nie wymiera O teraz były walentynki tak była okazja do tego, żeby wyjść na miasto z osobą bliską, no i całe miasto żyło, pomimo tego, że jest zima, pomimo tego, że w mieście nie ma już tych stolików gdzie możemy zjeść na zewnątrz to jednak całe centrum żyło, ludzie spacerują, cieszą się tym miastem, cieszą się tym, że mamy tak pięknie zrobione oświetlenia ulic i miasta i architektury i właśnie tak jesteśmy w stanie Powoli, spacerkiem na zasadzie slow life, przejść sobie w niedzielę czy w jakikolwiek inny dzień tygodnia po mieście i pocieszyć się tym, że po prostu możemy tutaj być.

Sz.M. Dziękuję za rozmowę.

E.M., E.B. Dziękujemy bardzo.

Sz.M. Zapraszamy na Podlasie.

E.M. Zdecydowanie.

Udostępnij:


Kategorie:

2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści